A+ A A-

Legia - Pogoń 4-2: Dziesięć punktów

Legia kontynuuje zwycięską passę po przerwie na mecze reprezentacji. W Wielką Sobotę nasza drużyna pewnie pokonała Pogoń Szczecin, nokautując wicelidera w pierwszej połowie meczu. Autorami bramek dla Legii byli Mladenović, Pekhart i Wieteska.

 

Trener Michniewicz postawił na drużynę w składzie: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Szabanow – Juranović, Martins, Slisz, Mladenović – Kapustka, Pekhart, Luquinhas. Jedenastka Pogoni wyglądała następująco: Stipica - Bartkowski, Zech, Triandafilopulos, Mata – Gorgon, Kowalczyk, Smoliński, Dąbrowski, Kucharczyk – Frączczak.

Legia od pierwszych minut uzyskała przewagę i już w 4. minucie było 1:0. Juranović wrzucił piłkę z prawego skrzydła. Podanie przeszło przez niemal całe pole karne i trafiło do Mladenovicia. Serb celnie uderzył z pierwszej piłki i Legia objęła prowadzenie. W 7. minucie Legia przeprowadziła kolejną skuteczną akcję. Kapustka uruchomił Juranovicia, Chorwat precyzyjnie wrzucił piłkę do Pekharta i nasz napastnik z łatwością pokonał Stipicę. W 13. minucie Mata zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia Marciniak bez wahania podyktował rzut karny. Pekhart zmylił bramkarza Pogoni i było już 3:0. W 23. minucie w Pogoni na boisku pojawił się Kozłowski, który zastąpił Matę. Pogoń zaatakowała w 27. minucie meczu. Po pomysłowym rozegraniu rzutu wolnego zza pola karnego uderzył Kucharczyk. Boruc interweniował, piłka uderzyła jeszcze w poprzeczkę i wyszła na rzut rożny. Legia odpowiedziała skutecznym rozegraniem rzutu rożnego, po którym do bramki gości głową trafił Wieteska. Było już 4:0. W 35. minucie zaskakujący strzał z dystansu oddał Szabanow. Stipica odbił piłkę na rzut rożny. W 45. minucie mogło być 5:0, ale Szabanow nie trafił w piłkę w polu karnym Pogoni. Minutę później Pogoń zdobyła gola. Świetnie na linii interweniował Boruc, ale był bezradny wobec dobitki Frączczaka.

Do przerwy Legia prowadziła 4:1, przez zdecydowaną większość pierwszej połowy imponując ofensywnym nastawieniem, pewnością siebie i skutecznością.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Pogoni, która przesunęła się wyżej i dłużej utrzymywała się przy piłce. W 51. minucie żółtą kartkę za faul ujrzał Wieteska. W 57. minucie Frączczak doszedł do strzału głową po dośrodkowaniu Kucharczyka z rzutu rożnego, jednak wyraźnie przestrzelił. Minutę później jako kolejny legionista żółtą kartką ukarany został Szabanow. W 67. minucie po kolejnym stałym fragmencie gry znów do strzału głową doszedł Wieteska, jednak tym razem chybił. W 69. minucie żółtą kartkę ujrzał Martins. W 74. minucie Gwilia zastąpił Kapustkę. Gruzin już w pierwszym kontakcie z piłką mógł wpisać się na listę strzelców, ale Stipica obronił jego strzał. W 79. minucie Lopes zmienił Luquinhasa. W 82. minucie Szabanow przewrócił w polu karnym Bartkowskiego i sędzia podyktował rzut karny dla gości. Drygas pokonał Boruca i było 4:2. W 85. minucie Boruc pewnie obronił strzał Kowalczyka zza pola karnego. W 86. minucie Kostorz zmienił Pekharta. W doliczonym czasie gry okazję na kontaktowego gola miał Kowalczyk, ale nie trafił dobrze w piłkę.

Legia po przerwie wyraźnie spuściła z tonu, jednak zwycięstwo nie było zagrożone. Dzięki tej wygranej, nasze drużyna ma dziesięć punktów przewagi nad drugą drużyną w tabeli, przy siedmiu kolejkach do końca sezonu. W przyszłą niedzielę wyjazd do Poznania na mecz z Lechem.

Dyskusja (17)
1sobota, 03, kwietnia 2021 19:48
CTP
Całą frajdę z wygranej trochę zepsuła II połowa. Odnoszę wrażenie, że nasi piłkarze tyle razy gonili wynik, że brakuje im koncepcji, jak grać z przewagą tylu bramek. Dużo tutaj jest do poprawy, bo nie może tak być, że strzelamy 4 bramki i mamy gorsze posiadanie piłki od przeciwnika (56 do 44). Owszem, można oddać piłkę przeciwnikowi ale trzeba go ustawicznie wybijać z uderzenia grając na faule, auty czy na przechwyty i kontrataki. Tego zabrakło w tej części meczu i za bardzo daliśmy się Pogoni rozhulać. Pierwsza bramka, to błędy Jędzy (zbyt pasywny przy dośrodkowaniu) i Wietesa (zła decyzja w złym miejscu i złym czasie). Druga, to gapiostwo Szabanowa.

6 zwycięstwo z rzędu. O ile mnie pamięć nie myli, najwięcej było 7 za pierwszej kadencji Urbana. Jeszcze nie jest to autostrada do mistrzostwa ale już za zakrętem widać bramki. Smile
2sobota, 03, kwietnia 2021 19:50
Senator
Bałem się tego meczu bo my przed świętami potrafimy odwalić manianę. Ostatnio ze Stalą , pewnie Corazstarszy pamięta więcej takich przypadków.
3sobota, 03, kwietnia 2021 20:18
corazstarszy
No, jakość jest. Jeśli szukamy meczów, do których chcemy wrócić z odtworzenia, to mamy 45 minut do kolekcji. Nie chcę pisać o tych negatywnych stronach w grze Legii. Znamy je dobrze. To, co było, jest dalej. Nie zazdroszczę Michniewiczowi konieczności docierania do zawodników, a na poprawę jakości transferami i konkurencją w składzie Legia nie ma środków.
Teraz te pozytywy:
Na MŚ w 2018 był mecz 1/8 finału Urugwaj – Portugalia. Tam padła niesamowita bramka Cavaniego – zagrał w trójkącie z Suarezem, od 40 metra, na całej szerokości boiska: Cavani – przerzut no lewo do Suareza, wrzutka spod linii bocznej na dalszy słupek do Cavaniego i gol. Przy 1-0 trochę podobny schemat. Zasługa Pekharta, że ściągnął dwóch przyjezdnych. Druga brama – wykop Boruca, Pekhart wygrywa główkę, idzie, gubi greckiego obrońcę i bramka. Uwielbiam takie granie. To jest to: pójść za akcją, nie stać, nie gapić się. Duża klasa.
Tomas jest niesamowity. Jak mawia niejaka Środa (‘Pani Środa’ w oryginalnej pisowni naczelnego ideologa cz-l), jest ‘dziaderski’. No bo skoro Lewandowski jest dziaderski, to w skali naszej ligi – Pekhart również.
Drugi zawodnik z niesamowitym tempem progresu – Kapustka. Wiem, że to nie ta skala, ale podobieństwa z Vadisem ja dostrzegam. Chodzi mi o to, jak potrafi dryblingiem, zaczekaniem, przyjęciem piłki odczekać na moment, gdy jest najlepsze rozstawienie na boisku do kontynuacji akcji, gdy ma taką pozycję, że podaniem od razu odcina kilku rywali. Nie miał szczęśliwej miny, gdy Michniewicz zarządził zmianę. Przyznam, że nie wiedziałem, co o tym transferze sądzić. Ale że wejdzie na taki poziom, tego się nie spodziewałem.
Brawo. Taka przewagę mieliśmy za Berga w 2014, z tym że dopiero po 30 kolejkach. Tym razem Legia dała nam wesołe święta.

@Senator
Ostatnio ze Stalą , pewnie Corazstarszy pamięta więcej takich przypadków.

Nie kojarzę przegranego, ani zremisowanego meczu Legii, gdy prowadziliśmy trzema bramkami. Bo takich od 2-0 dla Legii do finalnego 2-3 to by się znalazło kilka. Chyba z Ruchem ostatnio w 2011, gdy Rzeźniczaka pobito.
Ale jak już było 4-0 i zaczęła się nonszalancja (jeszcze w 1. połowie), to nie byłem szczęśliwy, że czeka nas druga.
4sobota, 03, kwietnia 2021 20:18
kibic60
Na tle vice lidera przez 40 min Legia wyglądał jak z innej planety. Co sie wydarzyło w drugiej połowie, nie wiedzą nawet najstarsi górale.

Zdrowych i spokojnych świąt Smile
5sobota, 03, kwietnia 2021 20:36
Senator
@Corazstarszy
Chodziło mi wyłącznie o termin czyli mecze przed świętami, czy tymi wielkanocnymi czy bożonarodzeniowymi. Mam takie podświadomie myslenie ze czesto nam psuli .
6sobota, 03, kwietnia 2021 20:49
Zgred Maruda
@Senator

poważnie (?)...
Prawda nie boli - wymaganie kolegi piszącego wyżej o posiadaniu piłki jest kuriozalne.
Prowadząc 4-0/ 4-1 posiadanie piłki zawsze zmienia się, oczywiście jeżeli przegrywający posiadają jakąś sportową ambicję - szukają swoich akcji...
Są Święta - nikt mi Zajączka w 30 minut nie przykryje... Wzajemnie Zdrowia i Spokoju.
7sobota, 03, kwietnia 2021 21:12
CTP
@Zgred
Swego czasu, gdy do Celtiku zawędrował Żurawski, to mecze tej drużyny, to był obowiązkowy punkt mojego weekendowego programu. Ponieważ w tamtych czasach ekipa Gordona Strachana była poza zasięgiem jakiejkolwiek drużyny z tamtej ligi (no, może czasami poza Rangersami), to ich mecze wyglądały podobnie, jak dzisiaj u nas w I połowie. Z tą różnicą, że przeciwnicy The Boys nie mieli nic do powiedzenia przez pełne 90 minut, właśnie dzięki bardzo mądrej i wyrafinowanej grze.
Tego mi właśnie brakuje w Legii Michniewicza. Można powiedzieć, że w pierwszych 30 minutach Pogoń poczuła na własnej skórze przedsmak europejskich pucharów (o ile oczywiście się na nie załapie) ale później sami zaczęliśmy im dmuchać w żagle. Zbyt szybko pozbywaliśmy się piłki (stąd niskie posiadanie) i graliśmy za mało agresywnie.
8sobota, 03, kwietnia 2021 21:16
corazstarszy
@Senator
Chodziło mi wyłącznie o termin czyli mecze przed świętami, czy tymi wielkanocnymi czy bożonarodzeniowymi. Mam takie podświadomie myslenie ze czesto nam psuli.

To tak różnie. Nie ma jakiejś wyraźnej tendencji ani do wygrywania, ani do gubienia punktów. Chyba w grudniu gorzej jest pod tym względem, przynajmniej w ostatnich latach – 0-0 z Cracovią w 2011 (w 11 na 10 przez ponad pół godziny), 0-2 z Wisłą Płock w 2017, teraz ze Stalą, wszystko w Warszawie. Przed Wielkanocą to najgorsze, co pamiętam, to za Janosika w 1996. Przegraliśmy w Zabrzu 2-3 w Wielką Sobotę. Górnik nie był wówczas liczącą się drużyną. Już było 2-0 dla miejscowych i Leszek Pisz dwa razy z rzutu wolnego z daleka tak strzelił, że Klytta (chyba on wtedy bronił) nie miał szans. Ostatnia minuta, idzie akcja Górnika i Radosław Michalski za wycięcie od tyłu przy linii bocznej dostał czerwona kartkę. Poszła wrzutka z wolnego i Mandziejewicz zagrał ręką zupełnie bez sensu, gorzej niż Paweł Wszołek z Wartą. Karny i gol. I później się to okazało symptomatyczne dla całego sezonu. Tak bezsensowne zagranie ręką w polu karnym jak to Mandziejewicza widziałem później chyba tylko raz – Jakub Rzeźniczak w 2015 za Berga (sezon 15/16) z Wisłą Kraków u nas. Wtedy Kuciak obronił strzał Boguskiego. To tyle wielkanocnych wspomnień in minus.
Jeszcze raz wesołych
9sobota, 03, kwietnia 2021 21:19
Senator
@Zgred Maruda
Może i jest ale nikogo nie interesuje co ty o nim sądzisz. Jego sprawa czy jest poważny czy wręcz odwrotnie.
10sobota, 03, kwietnia 2021 22:14
Zgred Maruda
@CTP

Zadam Ci inne pytanie...
Czego wymagasz przy 4-0/4-1 w pierwszych 45- minutach (?) Grając z bezpośrednim konkurentem do premiowanych miejsc...(?) Mecz zapowiadany przez media jako "o Mistrzostwo" - dokładnie tak samo traktowany przez trenerów i piłkarzy obu drużyn.
Przyznam szczerze, że trochę nie rozumiem, nie zrozumiem...Otóż w takich sytuacjach sportowo "ktoś po kimś przechodzi stosując nokaut"...Nokaut zapowiedzi, Nokaut dziennikarzy, Nokaut ( można dopisać wszystko). Przyjechał zapowiadany pretendent do oberwania punktów liderowi, ćwiczący w przerwie reprezentacyjnej wszelkie możliwości przeciwstawienia się Legii...i - i - dostaje taktycznie, fizycznie, psychicznie i sportowo wreszcie w tzw. "czambuł" - i leży w 30 minut.
Ja bym tylko poprosił o zwyczajną ocenę prawidłowości pewnych zdarzeń - tylko o to(!)

Przypowieść rodem ze Szkocji mija się tu z celem, trochę więcej trzeba wiedzy niż to że Żurawski kopał w zielonej koszulce. Istota pewnej wojny między tymi klubami biorąc pod uwagę wyznanie i religię sięga znacznie odleglejszych wymiarów. O ile wiem Szczecin protestancki nie jest, w związku z tym Warszawa odległa o plus/minus 500km aż takim wrogiem religijnym - też nie jest.

A już tabelkowo 56 -44 to nie jest jakaś przewaga, to bardziej symptomy sportowej ambicji jednych i panowanie nad grą drugich.

Boże Miej w Opiece narzekających w Zdrowiu i Spokoju Świątecznym...Wink

@Senator

OK! Pewnie, że to jego sprawa...Przepraszam, rozpędzony myślą o powadze tej strony nie uwzględniłem pewnych myślowych rozbieżności... Przykro Mi(!)
11sobota, 03, kwietnia 2021 22:43
Senator
@Zgred Maruda
Nie czytasz uważnie postów Smile
CTP pisze może poza Rangersami !!
No nic święta idą ratujmy się i weselmy. Smile
12sobota, 03, kwietnia 2021 23:21
CTP
"Grając z bezpośrednim konkurentem do premiowanych miejsc"

Od biedy tutaj przyznałbym ci rację, Zgredzie. Sęk w tym, że od czasu, gdy Lech przestał być poważnym rywalem dla Legii, to co sezon mamy innego konkurenta do tych Twoich premiowanych miejsc. Była Lechia, Jagiellonia, Piast a teraz jest Pogoń. Te zespoły mają jedną cechę wspólną - zostały wylosowane do walki z Legią przez jakąś tajemniczą maszynę losującą. Natomiast, poziomem gry i jakością piłkarzy raczej nie wystają poza ligową średnią. Dla mnie nie ma różnicy, czy oddajemy plac Zagłębiu (tak, tydzień temu też oddaliśmy, tylko popełniliśmy mniej błędów), czy Pogoni.
Wydaje mi się, że dużo pracy czeka przede wszystkim naszą parę środkowych pomocników: Slisza i Martinsa. Nie mam dostępu do szczegółowych statystyk ale wydaje mi się, że obydwaj raczej nie przodują w liczbie odbiorów i przechwytów. Fajnie grają do przodu i chwała im za to ale przydałoby się też coś podziałać w fazie obronnej.

Kończąc: wszystkim życzę zdrowych i spokojnych świąt!
13sobota, 03, kwietnia 2021 23:26
Senator
@Corazstarszy
Bardzo dziękuję, widocznie te przedświąteczne porażki bardziej zostają w pamięci. Cieszę się że nie jest to norma Wink
14niedziela, 04, kwietnia 2021 00:37
Zgred Maruda
@CTP

Dajesz Celtic za wzór, a z jakimi "tuzami" ten Celtic musiał rywalizować?
Lechia, Jagiellonia, Piast, Lubin, teraz Pogoń - poważnie można to porównywać do ( przepraszam Szkotów) ichnich - nie wiem...(?) rywali.
Przykład tak od czapy, że aż nie wiem jak myśleć. To wielkie wywyższanie Cetów ( tak świetnych) też jest mitem...Swoje triumfy przepłacane funtami też tracili zmianami...
Może gdyby pani "z lokami" była bardziej ogarnięta - Celtic naszym kosztem popłynąłby "głębiej w nieznane" (?)

Personalizacja ludzi grających jest dokładnie zmienną wyniku...Zupełnie nie potrafię zrozumieć Twoich zażaleń merytorycznych...Istotą układów taktycznych jest - osiągnięcie Celu(!) To jest Constans.
Taki mecz na szczycie typu: Men City: Liverpool ( sąsiedzi w tabeli do mistrzostwa)
Szybka trójka, czwórka / na jeden do przerwy...(Senatorowi się to nie spodoba)
Po przerwie na 4:2 - MC ( zawsze błękit kiedyś Kazio) dziesięć punktów do wygrania ligi.
Ocena - Demolka / Prasa/ Wywiady/ Tabela.

ps: CTP może Ty inny mecz oglądałeś , a ja się tak wymądrzam(?)
15niedziela, 04, kwietnia 2021 08:04
kibic60
Rzadko mi się zdarza zgadzać z CTP,, ale w tym konkretnym przypadku podzielam jego obawy. Drużyna, której ambicją jest poważne granie w Europie, nie może sobie pozwalać na takie przestoje, jak we wczorajszym meczu od 40 minuty.

Bo gdyby, szanowny Zgredzie, w piłeczce punktowano jak w Twojej dyscyplinie, to moglibyśmy mieć spieprzone święta. Przypomnę wydarzenia z ostatniego półfinału LM, kiedy to zespół Zenitu Kazań prowadził 2:0 i od wygranej za trzy punkty dzielił go jeden, jedyny punkcik. Przypadek, szczęście a może umiejętności Kochanowskiego spowodowały, że to Zaksa zagra w finale.

Kto wie, co by się jeszcze mogło zdarzyć, gdyby Kowalczyk trafił głową w piłkę ???
16niedziela, 04, kwietnia 2021 18:28
Zbyszek
Są Święta, są i tradycyjne życzenia. Nigdy nie ma się za dużo zdrowia i nigdy nie ma się za mało szczęścia.

Wygospodarowałem trochę czasu w tym świętowaniu Zmartwychwstania , więc tym razem odstąpię w pierwszej części komentarza od zbawiennych nauk i z marszu przystąpię do rzeczy. Tym bardziej, że mam niecałe 4 godziny, bo chcę zdążyć napisać nim Hurkacz mnie zastanie.

Wielu dziwi, że ja z maniakalnym uporem wyśmiewam tych ,pożal się Boże , ekspertów od niczego. Otóż ja wyrosłem w innej kulturze, w której liczyła się fachowość i umiejętność pisania . Krytyka nie polegała na inwektywach ,ale na argumentach. Mało tego piszący starał się swoje wypociny uzasadnić czyli podać co jego zdaniem zaważyło na wygranej ,a co spowodowało porażkę. Na ten przykład trener Sousa stwierdził, że największą słabością naszej piłki w wydaniu ligowym jest bardzo marna jakościowo i mało intensywna gra bez piłki. Nikt za tą myślą nie podążył, nikt jej nie rozwinął . Wczoraj Legia przez pół godziny meczu z Pogonią grając poprawnie bez piłki pogoniła Pogoń ,aż miło. Nie wiemy czy sił nam zbrakło czy może uznali gracze, że już wystarczy tego dobrego i kiedy powrócili do starego grania to różnica pomiędzy zespołami się zatarła.
To tylko drobny przykładzik. Wedle mnie ta szkodliwość mediaworkerów, głównie byłych piłkarzyków, ma swe główne przyczyny z jednej strony w traktowaniu PT publiki jak durniów, a z drugiej w nieuctwie "autorów" i ich braku samokrytycyzmu . Ja porównuję tych "ekspertów" do pacjentów , którzy chadzali do lekarzy ,ale zaniechali czyli grali i przestali. Jednocześnie uznali siebie za lekarzy, którzy potrafią rozpoznać , zdiagnozować choroby i je leczyć. Kolejnym krokiem w tym wtaczaniu się na szczyty absurdu było traktowanie siebie jako doktorów nauk wszelakich oraz uzurpowania sobie prawa do pouczania prawdziwych lekarzy. Staje taki nic nie wiedzący pacan i wyśmiewa oraz poniża trenera , który ma prawo popełnić błąd, ale ma przynajmniej papiery zawodowe.
Drugim elementem układanki jest obrzydliwy język i chamstwo, które ma przykryć prozaiczny fakt, że facet nie ma nic do powiedzenia , bo ma szambo w gębie. Wszędzie ,nie tylko u nas, są rzeki niosące czysty nurt i są potoki, odnogi ,ale i kanały i ścieki. Tylko, że tam nikt nie wpadnie na pomysł, żeby ohydny ściek uznać za źródło wody życia i wiedzy i nauki . To u nas kanalarze i szambonurki trują nas toksynami i obrzydzają piłkę nożną.
Jeżeli jak twierdzi @XXX ja tkwię poza tym co on nazywa nowoczesnością, a ja przemijającą modą ,to jest to dla mnie niezasłużony, acz ogromny komplement. W tamtych czasach jak jeden z młodych dziennikarzy przyszedł do redaktora prowadzącego z artykułem krytykującym pracę sędziów , ten mu zdania krytyki wykreślił. A na pytanie dlaczego odparł, że on gustów nie narzuca, ale ,aby ocenić sędziów trzeba dysponować minimalną wiedzą i kazał mu , jeżeli chce o nich pisać ukończyć co najmniej kurs sędziowski z wynikiem pozytywnym. Ten nie tylko ukończył, ale tak mu się spodobało, że został sędzią międzynarodowym ,a nazywał się Grzegorz Aleksandrowicz. To są moje wzorce.

O tym, że Pogoń nie lubiła tracić bramek.
Przed wczorajszym spotkaniem dla własnej ciekawości wytypowałem sobie ustawienie i skład Pogoni na mecz z Legią , biorąc pod uwagę bramkostrzelność naszej drużyny i osobliwie Pekharta. Nie trafiłem z ustawieniem , bo zagrali 4-1-4-1 i nie wpadłem a pomysł, że zabraknie Drygasa ,a na szpicy zagra Frączczak. Trener Runjaicz w moim przekonaniu wczoraj udowodnił dlaczego nie nadawał się nawet do III ligi niemieckiej. Pewnikiem chciał zneutralizować ogromną siłę ofensywną tkwiącą w naszej drugiej linii , której to tacy zawodnicy jak Martins, Kapustka i Luquinhas są w stanie uruchamiać dwóch piłkarzy wahadłowych i zmniejszył obronę o jednego defensywnego pomocnika, a wzmocnił liczebnie środek pola. Podobnie jak nie trafiłem napastnika, bo zamiast szybkiego Benedyczaka wystawił bardziej wszechstronnego i lepszego technicznego , ogranego i doświadczonego b. gracza Legii. Chciał w ten sposób zminimalizować ryzyko, lecz się przeliczył. Bowiem taki mecz jak z Legią to dla Pogoni jest rodzaj meczu docelowego ,a w nim gra się to co ma najlepszego i sprawdzonego w bojach. Pogoń grając chyba z najlepszym duetem defensywnych pomocników Dąbrowskim i Drygasem straciła najmniej bramek w lidze, a środkowy napastnik Benedyczak nie zezwalał na włączanie się środkowych obrońców rywali do ofensywy. Mało tego, ich trener niby wiedział ,że Pekhart jest straszliwie ważny w strategii gry Legii ,nie tylko jako super strzelec, a mimo to nie wyznaczył nikogo, aby go krył indywidualnie. Pewno przy obecnej formie naszych zawodników i tak Pogoń by przegrała, ale moim zdaniem wybitnie ułatwił nam zadanie.

O tym, że w grze Legii nie ma żadnych tajemnic.
Trener Michniewicz bajerę opanował prawie do perfekcji. Przy każdej okazji, a nawet i bez chwali zawodników młodych i rezerwowych ,że tacy zdolni ,że tacy potrzebni . Podkreśla ich walory jak koni rasowych i wskazuje, że tylko praca da kołacze czyli już do drużyny kołaczą i będzie im otworzone. Lecz każdy średniozorientowany kibic wie w jakim ustawieniu i w jakim składzie personalnym wybiegnie na mecz nasza jedenastka. Mówiąc bowiem wprost nasza drużyna jest ustalana pod 3 graczy, dwóch wahadłowo-skrzydłowych Juranovicza i Mladenovicza oraz napastnika Pekharta. Są to gracze klasy co najmniej europejskiej i rzeczywiście niewykorzystanie ich nieprzeciętnych walorów byłoby grzechem. Szczególnie Chorwat poczynił niebywałe postępy i Wszołek, który jest niezadowolony z grzania ławy musi zrozumieć, że od Juranovicza dzielą go lata świetlne. Sama wydolność, waleczność w dzisiejszej piłce nie świadczy o klasie. Teoretycznie to grając bez skrzydłowych, którzy w systemie 3-4-3 są niezbędni Michniewicz go kaleczy. I niech dalej kaleczy póki wyniki są takie jak potrzeba. Doszedł nasz trener do wniosku ,że Pekhart wymaga ,aby obsługiwało go dwóch rozgrywających ,a z drugiej strony ,aby on robił im miejsce do wykazania się błyskotliwą techniką zwłaszcza przez Brazylijczyka. W ten sposób nawiązała się wręcz symbioza pomiędzy naszą piątką atakujących.
Tu wrócę do tego co nowatorskiego wniósł do gry naszej reprezentacji na MŚ w RFN w 1974 roku Kazio Górski, a co przyniosło sukces i aplauz obserwatorów. Nasz zespół potrafił zagęścić określony rejon boiska i dokonać celnego przerzutu piłki, z reguły, na drugą stronę boiska , gdzie opór rywali był słabszy, bo liczebnie mniejszy. W tamtej drużynie tymi którzy przerzucali piłki byli najczęściej Kazio Deyna,a kiedy go pokryto Henryk Kasperczak. W obecnej Legii wzorowo się z roli zmieniającego ciężar gry i kierunek natarcia jest Juranovicz. Lecz, aby takie przerzuty były skuteczne to pozostali gracze muszą wykonywać ciężką i często niewdzięczną pracę zwaną grą bez piłki i wychodzenie na wolne pole poprzez uwalnianie się spod "opieki' rywali. Przez pół godziny nasz zespół był nie do powstrzymania , bo tę ogromną robotę piłkarską bezbłędnie i z pełnym zaangażowaniem wykonywali Mladenoivicz, Pekhart , Luquinhas, Kapustka i Martins , wspomagani przez Wieteskę. I przez te pół godziny nasza drużyna pokazała gigantyczny potencjał ofensywny jaki w niej drzemie. Żeby nie było przesłodzenia to muszę napisać, że zajmowanie przez Pogoń pozycji wicelidera ESy świadczy o jej ogromnej słabości, bowiem Pogoń to zespół , który nieźle nauczył się bronić w strefie, ale nie ma nawyku i nie umie bronić strefy. Zbyt często nasi wbiegali w strefy bez krycia i kiedy nadbiegali zawodnicy Pogoni był za późno na skuteczna obronę. Oczywiście trzeba się cieszyć z wygranej i stylu w jakim się to dokonało, ale nie wolno zapomnieć, że straciliśmy dwie bramki zupełnie zbędnie , jedną wskutek braku koncentracji w doliczonym czasie gry i drugą wskutek ujawnionej po raz drugi karygodnej nonszalancji w grze przez Szabanowa. Jak dobre słowo nie wystarcza to trzeba młotkiem przywalić w głupi łeb.

O tym, że Michniewicz dzieli i rządzi.
W Hiszpanii drużyna, aby grać w La Liga musi mieć licencjonowanego trenera przygotowania fizycznego. W Legii z trzyosobowego zespołu fizjologów ostał się ino jeden Radosław Gwiazda, którego rola ogranicza się do pracy z zawodnikami powracającymi do treningu indywidualnego po kontuzjach. I widzimy, że nic złego z formą zawodników się nie dzieje. Pewnikiem wiedza fachowa fizjologów jest potrzebna ,ale dobrze przygotowany trener potrafi sobie poradzić i bez nich. Jednocześnie mnie Czesław nie przestaje zadziwiać.
Podczas ostatniej konferencji, sam bez przymusu , narzekał - na kogo? - że ma za dużo w składzie graczy spoza UE i że nie ma jak ich sprawdzić w warunkach meczowych . Bo powiada : ja mam , a to Uzbeka, a to Rosjanina,a to Ukraińca,a to Albańczyka i oni powinni łapać minuty ( nie muchy) w II drużynie ,a w niej może grać tylko jeden zawodnik spoza UE. A do tego żalił się, że ma kilku prawie gotowych na pierwszą drużynę młodych graczy, ale lawirują oni pomiędzy jedynką a dwójką . Podpowiadam, że jedyne wyjście to utworzyć dwie , a najlepiej trzy drugie drużyny. Smile Można też nie kupować tylu niesprawdzonych graczy spoza UE i dokonywać surowszej selekcji młodzieży. Jeżeli nasza II drużyna przegrywa z Legionovią 1;3 , której średnia wieku jest sporo niższa niż u nas to może ta młodzież w całości , aż tak zdolna nie jest .

O tym, że staję się fanem sędziego Marciniaka.
Sędzia Marciniak jest jako ten kameleon. W ostatnim meczu jaki nam sędziował z Jagą rządził na boisku niepodzielnie i samodzielnie grając główną rolę w spektaklu, dodajmy miernym. Wczoraj świadomie zszedł na drugi plan, pozwalał, aby na boisku królowały przepisy i ich prawidłowa wykładnia ,a nie on. Mimo takie pragmatycznego i profesjonalnego podejścia reagował w taki sposób, że w pełni panował nad sytuacją na placu gry i nad zawodnikami. Sędziowska znakomitość.
Był prawie tak dobry jak Legia Smile.
17wtorek, 06, kwietnia 2021 18:32
xxx
Wygrywamy w lidze dosyć wyraźnie, ale myślę, że możemy odnieść mylne wrażenie, że jesteśmy tacy mocni. Zagłębie bardzo nam pomogło a Pogoń w pierwszych 30 min też nie stawiała dużego oporu. Odległości między ich zawodnikami i odległości zawodników Pogoni od naszych zawodników, powodowały, że graliśmy jak na treningu. Mieliśmy mnóstwo czasu i miejsca na żeby sobie przyjąć, odwrócić się i podać do zawodnika który nie był naciskany.
Fajnie to wyglądało, ale tak sobie myślałem w kontekście pucharów, że tam nie będziemy tak sobie mogli pograć.
Skojarzył mi się taki dowcip o młdej żonie, która wróciła od lekarza i powiedziała mężowi. Lekarz powiedział, że to co myśmy myśleli że to orgazm, to astma.
No i tak to trochę wygląda z naszą grą.
Mniej więcej od 30 min, kiedy Pogoń zaczęła grać bliżej nas i bardziej agresywnie, skończyło się rumakowanie i od tego momentu wygrała 2-0. Już nie mieliśmy takiej płynności, mnożyły się straty piłki.
Generalnie Legia rzadko stosuje wysoki pressing i raczej bronimy się wśrednim. Ktoś by mógł powiedzieć, że taki był plan na mecz, tylko że realizując ten plan traciliśmy bramki. Wyobraźmy sobie, że gramy z przeciwnikiem presującym i szybko operującym piłką. Myślę, że okaże się że to raczej będzie astma a nie orgazm.
Myślę że pojęcie INTENSYWNOŚĆ powinno być wypisane w każdej szatni piłkarskiej naszej ligi. Intensywność rozumiana jako szybkie operowanie piłką z wychodzeniem na pozycje w ataku i szybkim doskokiem oraz skoordynowanym pressingiem w fazie obrony. Bez tego znowu przeżyjemy rozczarowania pucharowe.
Trener Sousa podkreślał niską intensywność gry naszych zawodników, nawet tych grających zagranicą.
Ale łatwo powiedzieć, bo żeby osiągnąć intensywność to trzeba mieć wyszkolenie techniczne, nawyk szybkiego reagowania i rozumienia gry a to się kształtuje bardzo długo. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w kolejnych meczach.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1