A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Cracovia 0-0: Zastanawiająca niemoc

W meczu dwudziestej piątej kolejki Legia zanotowała niespodziewaną stratę punktową, po słabej grze tylko remisując na własnym boisku z Cracovią. To drugi kolejny bezbramkowy mecz Legii. Przewaga punktowa nad Pogonią Szczecin zmalała do sześciu punktów.

 

Ze składu Legii wypadł kontuzjowany Szabanow. Trener Michniewicz postawił na następujących zawodników: Boruc – Juranović, Wieteska, Jędrzejczyk – Wszołek, Slisz, Martins, Mladenović – Kapustka, Pekhart, Luquinhas. Goście rozpoczęli w składzie: Hroššo – Hanca, Râpă, Rodin, Márquez, Rocha - van Amersfoort, Lusiusz, Dimun, Fiolić – Álvarez.

W pierwszych minutach na boisku dominował chaos i fizyczna walka o piłkę. W grze Legii od początku brakowało tempa i płynności. W 21. minucie żółtą kartką ukarany został... trener Michniewicz. Nasz szkoleniowiec kontynuował dyskusję z sędziami i wkrótce został odesłany na trybuny przez sędziego Sylwestrzaka. W 34. minucie Mladenović oddał celny strzał z rzutu wolnego. Hroššo odbił piłkę. Minutę później Pekhart zdołał oddać strzał głową z pola karnego, jednak uderzenie było zbyt lekkie i bramkarz gości udanie interweniował. W 40. minucie Luquinhas oddał strzał zza pola karnego. Piłka powędrowała wprost w dłonie Hroššo. W ostatniej minucie pierwszej połowy bardzo dobrą okazję miał Pekhart, ale nie trafił w bramkę po dośrodkowaniu Wszołka. Cracovia odpowiedziała mocnym strzałem Álvareza. Boruc był na posterunku.

Do przerwy było 0:0. Legii nie kleiła się gra ofensywna. Nasza drużyna nie miała pomysłu na rozbicie skomasowanej obrony gości.

W 51. minucie Kapustka uderzył z dystansu. Hroššo odbił piłkę na rzut rożny. W 57. minucie Mladenović został na prawej stronie boiska po rzucie rożnym i oddał mocny strzał na bramkę Cracovii. Hroššo popisał się dobrą interwencją. W 61. minucie na boisku pojawili się Gwilia i Skibicki, którzy zastąpili Slisza i Wszołka. W 65. minucie Lusiusz oddał strzał z woleja. Boruc spokojnie chwycił piłkę. W 68. minucie Muçi zmienił Kapustkę, a cztery minuty później Lopes zastąpił Luquinhasa. W 76. minucie błąd popełnił Wieteska. Álvarez znalazł się sam na sam z Borucem. Nasz bramkarz popisał się wyśmienitą interwencją. W końcowych minutach meczu Legia grała bardzo nerwowo, mnożyły się straty, raził brak koncepcji na przedarcie się pod bramkę Cracovii. W 79. minucie Muçi otrzymał podanie od Gwilii i oddał strzał. Po rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. W 88. minucie zaskakujący strzał oddał van Amersfoort. Uderzenie okazało się minimalnie niecelne. Do końce meczu już nic nie uległo zmianie.

To był nieudany mecz Legii. Nasz zespół stworzył bardzo mało okazji bramkowych, a najlepszą sytuację w tym spotkaniu mieli goście. Legia przez cały mecz grała wolno i bez polotu. Sytuacja w tabeli pozornie jest nadal bezpieczna, ale nasz zespół czeka teraz ścieżka zdrowia – w środę wyjazd do Gliwic, a w kolejną niedzielę starcie z Lechią w Gdańsku.

Dyskusja (13)
1niedziela, 18, kwietnia 2021 19:43
corazstarszy
Niezależnie od losów Legia – Cracovia, w Gliwicach trzeba zdecydowanie brać pod uwagę porażkę. Wiadomo, akurat Fornalikowi z nami ostatnio gra się tak dobrze jak z nikim. Badia znowu? Piast w wielu aspektach gry drużynowej (golenie frajerów, etos pracy, cierpliwość i niepanikowanie) jest lepszy niż obecna Legia. Więc, zaraz z 10 punktów przewagi nad Pogonią, zrobią się 3. Nie mamy drużyny walecznej, ani pracowitej. A Michniewicz dociera do zawodników czasami. A czasami nie.
Nie wiem, za łatwo wygrali z Pogonią i wyciągnęli zbyt pośpieszne wnioski?
Tak się zastanawiam, czy np. Wszołkowi zależy na przedłużeniu umowy. To tylko przykład i nie oznacza, że go akurat szczególnie obwiniam.
Natomiast, w tym wszystkim gra Legii i tak jest na wyższym poziomie niż większość komentarzy na c-l.
2niedziela, 18, kwietnia 2021 20:21
Baron
Drugi kolejny mecz Legii, w którym nie widzę woli zwycięstwa u naszych piłkarzy. Niby coś grają ale tak na pół gwizdka. Tak, to jest zastanawiające. Naraz zapomnieli jak się gra w piłkę?
3niedziela, 18, kwietnia 2021 20:32
Senator
Robi się nerwowo . Tak jak wspomniał Corazstarszy Piast , a następna Lechia. Niestety będziemy przeżywać spore emocje, a mogło być właściwie pozamiatane .
Mecz słaby, niech mądrzejsi się głowią gdzie leży przyczyna.
4niedziela, 18, kwietnia 2021 20:59
CTP
Wszołek w przyszłym sezonie na 99% jest już poza Legią i chyba nie ma sensu brać go pod uwagę w poszukiwaniu winnych. Zresztą, nie zagrał złego meczu a zszedł, bo dramatycznie zagrał Slisz, a że mamy ten nieszczęsny przepis o młodzieżowcu, to musiał wejść Skibicki.

Ja uważam, że chyba już najwyższa pora trochę pomieszać w składzie, bo niektórzy najwyraźniej już się ukoronowali. Bardzo słabo zagrał nasz ofensywny środek (Kapustka i Luqui), tak, ze aż Perkhart musiał cofać się do rozgrywania. Być może na Piast i Lechię warto wrócić do dwójki stoperów, choćby po to, żeby uwolnić Juranovica.
5niedziela, 18, kwietnia 2021 21:33
xxx
Kilka dni temu a-c10 miał zamiar coś napisać pod warunkiem że nie zapije po meczu 1/2 PP. Chyb zapił, bo nie napisał. Ja po kolejnym meczu Legii, zamiast się raczyć lekkimi gazowanymi trunkami, tez potrzebuję mocniejszych specyfików.
Myślę, że może nas połączyć klimat piosenki Vysockiego "Cyganskaya", Vsio ne tak tak rebiata, czyli w wolnym tłumaczeniu, Wszystko nie tak chłopaki.
Dlaczego jest nie tak, pisałem od dłuższego czasu. Może i zdobędziemy MP, ale mam przeczucie, że dalej będzie "vsio ne tak", czyli w pucharach.
6niedziela, 18, kwietnia 2021 21:55
kibic60
Bardzo jestem ciekawy komentarzy ekspertów od 'piłkarskich szachów", jakie rzekomo Legia zaprezentowała w Poznaniu, bo mnie obecna forma przypomina grę w warcaby. Żebyśmy tylko nie obejrzeli gry w bierki w Gliwicach i w kapsle w Gdańsku, bo mit trenera fachowca, z wynikami i doświadczeniem przeminie z wiatrem...
7niedziela, 18, kwietnia 2021 23:07
CTP
Ja z oceną Michniewicza wstrzymam się do środy. Jeśli z Piastem od początku wyjdziemy tym samym składem i zagramy taki sam gówno-mecz jak z Lechem i Craxą, to będzie to oznaczać, że trener Czesław jest tutaj zwykłym figurantem bez żadnego wpływu na zespół.
8poniedziałek, 19, kwietnia 2021 09:49
corazstarszy
@kibic60
'bo mit trenera fachowca, z wynikami i doświadczeniem przeminie z wiatrem...'

Mit trenera fachowca, z wynikami i doświadczeniem nie przeminie nigdy. Już masz przecież anonse: to Kapustka winny (nawet mu wyciągną Sousę i to zdjęcie bez maseczki, z tego, co wynika z wypowiedzi Michniewicza, w jego mieszkaniu), 'taki zawodnik jak Pekhart', itd.
Jeśli to nie chwyci, zawsze mogą powiedzieć, że bagaż doświadczeń i wyników Cz.M. to jeszcze nie ten rozmiar kapelusza. Na Legię to za mało. Ma być jeszcze bardziej doświadczony i jeszcze większe wyniki ma mieć, a Mioduski to gamoń, że nie umie takiego zatrudnić.
Jak mam być szczery, pretensje mam głównie do zawodników, którym, moim zdaniem, zaszkodziły okoliczności wygranej z Pogonią - popadli w samozachwyt. Widać z materiałów video, że Michniewicz to też dostrzegł. Ale dotrzeć do zawodników dotąd nie potrafił. Vukoviciowi pod tym względem lepiej szło. Ale ideałów, którzy wszystko by potrafili, nie ma.
Z Piastem problemy mamy od dawna i tutaj w grę wchodzą jeszcze inne czynniki. Będzie porażka. Byłaby, niezależnie od wyników i gry z Cracovią i z Lechem. To powinno podziałać mobilizująco. Jak Legia zawaliła ze Stalą i Podbeskidziem, to potem się poprawiła.
9poniedziałek, 19, kwietnia 2021 11:23
CTP
"Jak mam być szczery, pretensje mam głównie do zawodników"
A że tak zapytam z ciekawości: a do którego zawodnika masz największe pretensje? Bo coś mi się zdaje, że myślimy dokładnie o tym samym piłkarzu. Smile
10poniedziałek, 19, kwietnia 2021 11:34
Zbyszek
Po moim komentarzu po meczu z Lechusiem chyba nastąpiło nieporozumienie z jego zrozumieniem. Otóż ja komentarze pomeczowe piszę nie dlatego ,że mi się tak napisało , ale one mają swój motyw przewodni i swój klucz. I ten pomysł wynika z samego meczu i rodzi się w trakcie lub tuż po nim i jest dla mnie oczywisty. Tam była zmiana trenera i wielorakie tego reperkusje. Takie jak : dobór trenera, niejasne kryteria oceny , pozbawienie go wszystkich narzędzi, zmuszanie do wystawiania niegotowej młodzieży, po to by ją sprzedać, tworzenie negatywnej lub pozytywnej otoczki wokół trenera przez media czy możliwość zmarnowania wysiłku przez nieudolnego sędziego.

Dziś motywem jest szeroko rozumiany wysiłek, głównie co prawda fizyczny co wynika z bardzo nikłego kilometrażu przebiegniętego przez naszych zawodników we wczorajszym meczu.
Lecz PIŁKA NOŻNA to "NIGDY NIE KOŃCZĄCA SIĘ OPOWIESĆ". Każdorazowo narzucających się tematów jest tak dużo do omówienia ,że muszę wybierać, aby nie nadużyć cierpliwości PT czytelników, a i nie wyczerpać swej gasnącej wytrzymałości umysłowej.

No to , pogadaliśmy sobie i teraz ad rem.

O tym, że przyszłość jest we mgle i przyjdzie, ale nie wiadomo jaka.
Powszechnie znanym hasłem Akademii Zamojskiej było :"Takie będą Rzeczypospolite , jak ich młodzieży chowanie" . Oznacza ono ,że przyszłość zależy od nas w tym sensie ,że musimy do niej wychowywać przyszłe pokolenia. Musimy wybierać z tego co jest obecnie tylko to co trwałe, a resztę odrzucać. Inaczej nowego, lepszego ładu nie zbudujemy. Tym samym nie wolno poddawać się modom, lecz trafnie rozpoznawać trendy rozwojowe i w tym zbożnym celu korzystać z doświadczeń innych, głównie tych, którzy sukcesy osiągają. Sporo komentarzy wywołał wywiad z b. zawodnikiem Lecha Gumnym ,który trafiając do niemieckiego Augsburga znalazł się w innej rzeczywistości ,w której po boisku biegają maszyny ,a nie ludzie , tak są doskonale przygotowani fizycznie. Tym razem nie usłyszeliśmy komentarza trenera Probierza, który przy takich wynurzeniach zwykł mawiać, że nikt im czyli zawodnikom nie zabrania tak ciężko u nas trenować, aby tak się prezentować na boisku. Niestety metod treningowych nie zmieni się z wtorku na środę ,ani nastawienia do nich trenerów i zawodników, bowiem we współczesnej piłce treningi organizuje i nadzoruje sztab trenerski ,a nie sam gracz. Przed kilkoma laty pracownicy naukowi AWF we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Jana Chmury przeprowadzili badania nad obciążeniem treningowym w kilku klubach zachodnich ( Sevilla, Chelsea, Schalke) oraz czterema naszymi ( Śląsk, Zagłębie Lubin, Górnik, Piast) . Wyszło im, że metodyka i objętość treningu tam i u nas są zbliżone . Tam w okresie przygotowawczym dzienny przebieg to ok. 22 km , u nas ok.20 km, u nich lekko przeważa bieg ciągły, a u nas interwały. W cyklu tygodniowym w 4 treningach wysiłkowych dzienny przebieg u nich to ok. 12 km , u nas podobnie , ale u nas nacisk na szybkość wytrzymałościową ( większość interwałów) ,a u nich na szybkość biegową ( głownie tempówki). Ale kiedy porównano intensywność zajęć to różnica okazała się gigantyczna . Oni w tej samej jednostce czasu przebiegają o około 50 % więcej kilometrów. Np. im przebiegniecie ok. 20 km, zajmuje ok. godziny, a naszym ok.1,5 godziny. Tak w Legii trenowano w ostatnich latach tylko kiedy trenerem był Stach Czerczesow i paru graczy m.innymi Vrdoljak i Furman się wykruszyło. Rosjanin mniejsze natężenie stosował jednak w mikrocyklu. W trakcie rozgrywania spotkań w badanych klubach, jeżeli idzie o przebieg ogólny kilometrów przez drużynę różnice były znikome i wynosiły średnio po ok. 115 km. Gdyby naukowcy wzięli pod uwagę wczorajszy przebieg piłkarzy Legii to by musieli zmienić zdanie . I znowu drastyczna różnica wystąpiła w intensywności , a mianowicie u nich ok.70 % przebiegu to bieg szybki i sprint ( szybkość powyżej 25 kom na godzinę) ,a u nas odwrotnie , bo ok. 70 % to bieg wolny i średni ( do 25 km na godzinę). Te różnice nie wzięły się znikąd. One są efektem wieloletnich zaniedbań w naszym futbolu. Po pierwsze : źle przygotowujemy młodzież ,a po drugie nie przestrzegamy ciągłości poprawy parametrów fizycznych. Kiedy patrzy się na tzw. szkolenie młodzieży w naszych klubach to nie bardzo wiadomo ,a właściwie wiadomo , czemu ma ono służyć. O tym dylemacie mówił b.trener Lecha Bijelica ,że kazano mu brać do kadry młodych , wystawiać ich go gry meczowej ,a rozliczono za niezdobycie Tytułu. A oni byli nieprzygotowani go gry na poziomie ESy, i Chorwat zapytał "Jak miałem zdobyć tytuł z graczami, którzy zajmowali 8 miejsce w IV lidze". Trenerzy zagraniczni, którzy nas odwiedzają są wręcz przerażeni poziomem zaniedbań w ogólnoatletycznym i przede wszystkim wytrzymałościowym przygotowaniu młodych graczy . Nie należy się wiec dziwić, że poważne kluby wiedząc jak zaniedbani fizycznie są nasi gracze kupują jak najmłodszych ,aby mieć więcej czasu na zniwelowanie różnic. Czyli nasi młodzi są u nas przygotowywani i promowani do sprzedawania ,a nie do grania. Z kolei w stosunku do już grających w klubach nie ma ciągłości w zakresie rozwoju przygotowania fizycznego. To, że trenerzy są zmieniani jak rękawiczki jest złe, ale jeszcze gorsze jest to, że "każdy wuj ma swój strój " . W poważnych klubach przychodzący trener , w tym głównie przygotowania fizycznego zastaje po poprzedniku dokładne dossier zawierające plany , obciążenia treningowe i meczowe , badania wydolnościowo-wysiłkowe ,w tym określające pułap możliwości fizycznych zawodnika. U nas nowy trener zastaje tylko wyniki badań i to nie zawsze. A proces rozwoju fizycznego zawodnika to wieloletni cykl i zaczyna się w wieku 11-12 lat od przygotowania pod wysiłek , po którym następuje systematyczny postęp w wytrzymałości ogólnej i szybkościowej. Planowanie obciążeń ,ma na celu stały wzrost parametrów z okresu przygotowawczego na kolejny okres. Coroczny wzrost obciążeń o kilka procent powoduje ,że w wieku ok, 25-28 lat zawodnik osiąga maksymalny pułap swych fizycznych możliwości. Kiedy się tego nie czyni to zawodnik staje się fizycznie nieprzygotowany na duży wysiłek w dłuższym okresie czasu. Z tego braku właściwego przygotowania zawodników do dużego wysiłku biorą się problemy polskich drużyny w Pucharach europejskich oraz w konsekwencji w łączeniu gry w tych rozgrywkach z grą w lidze.

O tym, że Cracovia staje się w naszej piłce zbędna.
We wczorajszym meczu w zespole Cracovii ,gdyby nie przepis o konieczności pobytu na boisku młodzieżowca to zapewne nie wystąpiłby żaden zawodnik rodzimego chowu. Niezależnie od tego o czym bredzi Probierz to fakty dla jego polityki kadrowej są druzgocące. Świadomie używam nazwy polityka kadrowa Probierza bo świadczą o niej fakty. Od kiedy Probierz został trenerem Cracovii konsekwentnie zwalnia polskich zawodników i na ich miejsce zatrudniając obcokrajowców. On powiada, że nasi gracze są gorsi od tych zagranicznych ,a poza tym są za drodzy. Tylko czy na pewno obcokrajowcy są lepsi od tutejszych ?. Wyniki tego nie potwierdzają. Gdy prześledzimy odejścia graczy to z łatwością zauważymy pewną prawidłowość, a mianowicie ,że kiedy Cracovii trafi się jakiś niezły polski zawodnik to Probierz z podziwu godną lepszej sprawy zaciekłością zwalcza go i zmusza do odejścia. Nie sięgając w przeszłość to taki los dotknął Gola, Wdowiaka i obecnie dotyka Koseckiego. Nic takiego nie spotyka obcokrajowców ,a w stosunku do niektórych Probierz nawet walczył, aby nie odchodzili. Prześledzmy teraz odejścia z Cracovii tych graczy , którzy grywali w pierwszym składzie na przestrzeni ostatnich 3 lat : Malarczyk. Sandomierski, Steblecki, Szczepaniak, Wójcicki, Brzyski, Budziński, Cetnarski, Polczak, Wołąkiewicz, Gol, Wdowiak. W tym czasie zatrudniono takich cudzoziemców jak : Datkowicz, Brosk-Madsen, Czulina, Rakels, Siplak, Sovah, Lenjur, Cecevicz, Hanca, Loshaj, Thiago, Hrosso, Jablonsky, Lopes, Rubio, van Amersfoort, Alvaerez, Cecaricz, Marquez, Rivaldninho, Santos, Rocha, Rodicz, , Dimun, Fiolicz, Sadikovicz, Vestenicky.
Niedługo dojdzie do takiej sytuacji, że i z Cracovii zaczną odchodzić obcokrajowcy, bo polscy piłkarze nie będą zwalniani, bo ich zwyczajnie nie będzie. Do kadry I zespołu Cracovii z polskich graczy dochodzą tylko młodzieżowcy, którzy w zasadzie poza bramkarzem Niemczyckim nie grają. Ci polscy młodzieżowcy tylko mydlą oczy, że Cracovia to polski klub. Wczoraj Probierz nie wystawił Niemczyckiego obok Lusiusza ,aby nie psuć proporcji 1 obcy czyli Polak i 10 swoich. Przyznam ,że nie rozumiem tego zaczadzenia. Chyba, że Probierzowi chodzi oto, aby drużyna była wieżą Babel ,albo jak Smudzie ,żeby była w szatni cisza i zawodnicy nie mogli się porozumieć, żeby się przeciwko tyranowi nie zbuntować lub też ,aby on nie rozumiał słów krytyki pod swoim adresem. Do tego taka polityka to jest łatwizna nie wymagająca żadnego wysiłku, bowiem wystarczy usiąść na dupie i otworzyć kompa, a takich wybraków jak obecne gwiazdy Cracovii szukające frajerów znajdzie się na pęczki. W moim przekonaniu takie kluby jak Cracovia wydająca pieniądze na obcych piłkarzy ,a do tego grająca wyjątkowo prymitywnie nic pozytywnego nie wnoszą do naszego futbolu i są w naszej ESie zbędne. Bez szkody dla polskiej piłki Cracovia mogłaby grać na antypodach.

O tym, że Legia walcuje.
Nie wiem czy każdy zna wiersz Tuwima pt. "Grand Valse Brillante" z tomu "Kwiaty Polskie" , którego genialne wykonanie piosenkarskie zademonstrowała Ewa Demarczyk. Chodzi w nim o konfrontację marzeń kobiety symbolizującej Polskę z rzeczywistością i jest tam taki fragment :"... A tu noga ugrzęzła
Drzazga w bucie uwięzła
Bo ma dziurę w podeszwie
Mój pretendent na męża
Ale zaprze się, wyrwie
I już wolny, odeszło
I walcuje ruszając
Odwiniętą podeszwą ..."
Nie da się pisać o spotkaniu piłkarskim tylko pod kątem wyniku. Wielu raczy nas taką oto mądrością, że jakie wejście w mecz taki jego przebieg. Jak obszył pasuje to do wczorajszego meczu , bowiem nasi piłkarze nie wbiegli ,ale weszli , a właściwie dostojnie wkroczyli na murawę. I w tej postawie na stojąco dotrwali do końcowego gwizdka . Powiada się również, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Ta ostatnia sentencja jest zwodnicza ,w istocie swej fałszywa , gdyż zakłada usprawiedliwienie dla własnej niemocy, że niby my chcieliśmy ,a oni nam nie dali. Oni nie są od dawania, to my jesteśmy od brania. Jednocześnie stanowi ona swoistą podbudowę ideową dla futbolu reaktywnego. Którego istota brzmi "Jak oni tak , to my tak ,jak oni siak , to my owak". Jego przeciwieństwem jest futbol aktywny . To my narzucamy co i jak ma być grane. W meczu oba te style wzajemnie się przenikają, ale jeden staje się dominujący, co nie oznacza, że przewaga zawsze przekłada się na wynik. Z grubsza rozróżnienie obu rodzajów gry sprowadza się do przeliczenia ilu graczy jest przed piłką, a ilu znajduje się za nią. Nie jest to tożsame z tym co nazywamy futbolem defensywnym i ofensywnym. W każdy razie obie te organizacje gry mają odzwierciedlać taktykę czyli to czego trener wyuczył, wyćwiczył, wypracował i nakazał stosować w meczu , aby zespół grał w pewnym , określonym porządku. Niewiele z takim zorganizowaniem gry na ściśle określonych zasadach ideowych ma wspólnego tzw. "obrona Częstochowy" czyli "ratuj się kto może" ,ale też atakowanie jak walec bez kierowcy na zasadzie "kupą mości panowie, kupą". Wczoraj Legia walcowała oberwaną podeszwą w bucie czyli dostawaliśmy przestrzeń, ale nie potrafiliśmy jej ani wykorzystać, ani zagospodarować. Grę naszej drużyny zdominował chaos , brak dokładności, gubienie sfref , lenistwo i wiele innych przewin. Na takie granie szlag trafiał Michniewicza , który koniecznie chciał wejść na boisko, aby zademonstrować co trzeba grać ,a kiedy jego zapał sędzia ostudził żółtą kartką to swoja frustrację i agresję przeniósł na sędziego. Bez niego na ławie czy z nim gra naszego zespołu wołała o pomstę do nieba. Ta smutna konstatacja wynik w dużej części z faktu, że nie mamy lidera na boisku, o czym kilka razy pisałem ,ale też z pogarszającej się dyspozycji fizycznej większości zawodników. Brak lidera powoduje brak uporządkowania w grze, nikt nie nadaje rytmu, ani tempa, ale i tego co stanowi o sensie i celu gry w konkretnym spotkaniu , z konkretnym rywalem. Wczoraj nasza gra to było odwalanie pańszczyzny. Na boisku nie można było dostrzec efektów stosowania przez trenera technik audiowizualnych w postaci tego odtwarzania treningów ( a propos już wykasowano transmisje treningów w necie) , tych telebimów, tych dronów i tych programów komputerowych. Może dzięki nim zawodnicy wiedzą czego nie mają robić ,ale w piłce nie o to chodzi. Błędów się nie wyeliminuje i jest to zupełnie jałowy wysiłek. Natomiast zawodnicy muszą mieć przekaz pozytywny, muszą wiedzieć co mają robić, aby było dobrze. Być może nasi zawodnicy taką wiedzą dysponują ,ale wczoraj jakoś z niej nie skorzystali.

O tym, że forma fizyczna naszych piłkarzy nie napawa optymizmem.
Po kilku meczach wiosennych w których widać było u naszych piłkarzy wyraźną zwyżkę formy , luz i swobodę w operowaniu piłką, wzrost dynamiki gry , poprawę gry bez piłki i wysoką skuteczność odskoczyliśmy rywalom w tabeli dość znacznie. Lecz już drugi mecz z rzędu ilość wybieganych kilometrów i niska intensywność samej gry nie pozwoliły na pełną zdobycz punktową z rozbitymi rywalami. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że fundamentem skutecznej gry w piłkę nożna jest forma fizyczna. Bez odpowiedniego przygotowania fizycznego żadna ,nawet najlepsza technika staje się bezużyteczna, żadne zadanie taktyczne nie może być poprawnie wykonane. Wielu ględzi o roli mentalności ,o motywacjach jako samodzielnej kategorii umiejętności piłkarskich. Otóż owszem psychika wchodzi do gry ,ale dopiero wtedy kiedy inne elementy sztuki piłkarskiej osiągnęły swe apogeum. A więc wówczas kiedy zawodnik jest w najwyższej formie fizycznej, kiedy jego technika użytkowa jest na najwyższym poziomie, kiedy taktyka nie ma dla niego tajemnic. Kiedy jest inaczej ,można mu gadać do samej śmierci ,a on i tak będzie wszystko wykonywał w tempie żółwia i na nikim, a zwłaszcza na rywala wrażenia nie zrobi. W naszej ekipie większość graczy ma problemy nie tylko z szybkim przemieszczaniem się po boisku, ale w ogóle z mobilnością. Wczoraj łączny przebieg to 102 km czyli o te co najmniej 15 km mniej niż w okresie kiedy drużyna kontrolowała grę i wygrywała mecze. Ten drastyczny spadek formy widać po prawie każdym zawodniku, ale szczególnie jest to widoczne po graczach , którzy bez dynamiki są cieniami samych siebie jak Mladenovicz czy Wszołek. Chyba zwolnienie dwóch podstawowych fizjologów nie wychodzi naszym zawodnikom i drużynie na dobre. Negatywny wkład wnosi i sam Michniewicz , który z nauk taktycznych uczynił sztukę dla sztuki. Gros czasu treningu poświęca on analizom, wskazówkom , poprawkom zaniedbując zwykłe wybieganie. W mikrocyklu tygodniowym cztery treningi jak uczy metodologia muszą być poświęcone na trening wysiłkowy, a nie na gadanie jak to dobrze by było, żeby zawodnicy szybko i dużo biegali . Wczoraj , gdyby zawodnicy Cracovii byli odważniejsi, podobnie jak Lechici tydzień temu - to powinni naszą drużynę ograć. Wystarczyło tylko ,aby więcej zawodników na dużej szybkości przemieszczało się spod swojej bramki pod naszą. Nie wiemy czy byli do tego zdolni ,ale widać było ,że Cracovia przyjechała po jeden punkt i grała tak , aby go zdobyć jak by bojąc się, jak w dziecinnej zabawie ,że obudzi śpiącego niedźwiedzia, aby ten po obudzeniu jej nie zjadł. Być może Legia nadal jest niedzwiedziem ,ale żeby kogoś zjeść to trzeba mieć czym ,a z zębami u naszej drużyny coś krucho. Kiepski dentysta nam się trafił , który zamiast konserwować i leczyć uzębienie to je wyrwał.

Patrząc na grę Legii w meczach z Lechem i Cracovią to można optymistycznie napisać, że zagraliśmy na "0 z tyłu' i cel, bez wysiłku, został osiągnięty. Tylko czy na pewno o to szło ?. Smile.
11poniedziałek, 19, kwietnia 2021 13:01
corazstarszy
@' a do którego zawodnika masz największe pretensje?'

To tylko moja ocena, bez roszczeń do trafności. Nie wiem, czy pretensje. Największy potencjał do poprawy dostrzegam na skrzydłach. Nie twierdzę, że skrzydłowi pierwsi dają negatywny impuls. Ale u Mladenovicia występuje niezależnie od formy jedna negatywna cecha – nonszalancja. Odciążenie go z gry w formacji obronnej było strzałem w 10, natomiast od Wielkiej Soboty zrobił się za mało ruchliwy. W Poznaniu się nie popisał, teraz też nie. A to taka pozycja, że musi bazować na szybkości (tych sprintach z InStat) i mobilności. No bo jak rywal zagra trójką na środku obrony i ze skrzydłami, to czym ma Mladenović wygrać ze swoim vis a vis? Dryblingiem? No i jego nonszalancja, np. przy stałych fragmentach. Juranović to z kolei zawodnik, który doda jakości, gdy idzie. Ale gdy nie idzie, to nie da impulsu, nie zrobi akcji, nie rozrusza kolegów. Natomiast do Kapustki nie mam specjalnych zastrzeżeń. Jest inteligentny, czyta grę, jak będzie miał do kogo podać, to poda. Ale gdy nie ma ruchu kolegów, to jest skazany na indywidualne próby, oczywiście nieskuteczne.
Nie wiem, co to tam było z Bortnikiem i Muchą, na ile ich sympatie do poprzednika rzutowały na meritum ich pracy. Jeśli natomiast Michniewicz pogonił ich tylko lub głównie z powodów osobisto-ambicjonalnych, to znaczy, że stracił z oczu to, co najważniejsze: wspólne dobro. Jak był Bortnik, to i Mladenović był szybszy i mobilniejszy.
Tak to widzę.
12poniedziałek, 19, kwietnia 2021 13:47
xxx
Szanowny Zbyszek w swoim tekście, prawdopodobnie niezauważalnie dla siebie samego, co nie jest rzadkie, poparł tezę tak przez niego wyśmiewanego trenera (Vuko), że "w Legii trzeba zapierdalać".
Ale nie o liczbę km tu chodzi, tylko o sposób gry. Wcześniej podawałem dwa przykłady super intensywnych meczów, w których zawodnicy przebiegli mniej więcej tyle samo km, co my wczoraj.
W meczu Liverpool vs Barcelona po około 105-106 km
Bayern vs PSG po 107-108 km
Zbyszek koncentruje się na przygotowaniu fizycznym w szkoleniu, oczywiście jest ono ważne, ale szybkość gry nie bierze się z biegania za piłką, tylko z grania nią.
Kilometraże naszych zespołów ligowych, dosyć duże, biorą się z niecelnych podań, złych przyjęć, które powodują najpierw gonitwę za piłką, potem stratę i lagę przeciwnika do przodu, powrót na swoją połowę, odbiór i laga do przodu.
Oczywiście przerysowałem ten opis, ale to uwydatnia problem.
Kiedyś obserwowałem pod tym kątem szybko grające zespoły. Oni najczęściej wykonują ruchy po kilka-kilkanaście metrów żeby się pokazywać do gry w czasie ataku pozycyjnego a piłka chodzi jak po sznurku. Dzięki temu nie napierdzielają pustych km i zachowują siły na cały mecz.
@Kapustka
CTP napisał że Kapustka sabotował grę, to nie prawda,, on tak gra. Kiedyś poruszyłem ten temat. On robi sporo wiatru, ale nie tak dużo efektów. Masa korzyści po odsączeniu, nie jest taka duża. Często wdaje się w bezsensowne dryblingi, żeby potem zagrać do boku albo do tyłu. Przecież może to zrobić od razu, bez ryzyka straty. Chyba próbuje odebrać koronę najlepszego technika Luqiemu, ale jest bez szans.
To nie jest zły piłkarz i gdyby się pozbył tej boiskowej megalomanii i nauczył dokonywać właściwych wyborów, byłby jeszcze lepszy. Ale czy trener tworzy właściwe środowisko do rozwoju? Jak przychodził Czesio, przewidywałem nudę i stagnację. Nie wynikało to z mojej wyjątkowej wiedzy piłkarskiej a opierało się na obserwacji życia a mianowicie jak ktoś nigdy czegoś nie robił w określony sposób, to raczej nie zacznie.
Nawiązując do tanecznej metafory Zbyszka, przytoczę historyjkę opowiedzianą przez Młynarskiego o własnych zmaganiach z komponowaniem muzyki. Jak już coś skomponował, to zawsze zapraszał Derfla (pianistę i kompozytora), żeby poznać jego opinię i Derfel przeważnie mówił tak, noo, ja to znam, to jest Tango Milonga.
No więc mam przekonanie, że Legia z Czesiem nie wyskoczy poza Czesiowe "Tango Milonga", czyli koniec jest raczej znany.
Ja jestem bardzo ciekawy, co by zrobił Mioduski, gdyby Czesio roztrwonił przewagę. Czy zacisnąłby zęby i ogłosił, że "projekt jest długofalowy", wzorem Lecha, czy może po raz kolejny uznał, że "musi interweniować i podjął jedynie słuszną w tej sytuacji decyzję" i rozpocznie nowy projekt "długofalowy".
A może walni sobie setę na odwagę i przywrócin trenera "bez doświadczenia", żeby nie płacić trzem trenerom?
13poniedziałek, 19, kwietnia 2021 18:21
CTP
"Ale czy trener tworzy właściwe środowisko do rozwoju?"

Wiedziałem! Wiedziałem, że wszystkiemu jest winny trener! No ludzie... Może zacznijmy w końcu szukać winnych tam, gdzie oni naprawdę są. Weźmy takiego Lecha. Dostaje bęcki praktycznie od każdego a potem przyjeżdża Legia i nagle się okazuje, że ci piłkarze potrafią grać. I tak jest praktycznie z każdym z 15 zespołów w naszej eklapie! A durni kibice po takim meczu dostają orgazmu zamiast zapytać swoich piłkarzy, czemu tak nie grali w poprzednich dwudziestu paru kolejkach.
Mamy ligę "panów piłkarzy", którzy wybierają sobie mecze, w których chce im się grać i za nic nie odpowiadają a już najmniej za swój "seksualny" stosunek do swoich obowiązków. A potem jeden z drugim jedzie na zachód i wielce zdziwiony, że trzeba zapierdzielać.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1