A+ A A-

Legia - Podbeskidzie 1-0: Święto i rozstania

Ostatnią kolejkę sezonu wreszcie na żywo ze stadionu mogli zobaczyć kibice. Legia pokonała beniaminka z Bielska-Białej, który meczem w Warszawie pożegnał się z Ekstraklasą. Zwycięską bramkę dla Legii zdobył w pierwszej połowie Lopes.

 

Trener Michniewicz postawił na następujących zawodników: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia – Juranović, Kapustka, Martins, Mladenović – Muçi, Lopes, Skibicki. Goście rozpoczęli w składzie: Peškovič - Modelski, Janicki, Rundić – Niepsuj, Bieroński, Hora, Túlio, Mamić – Wilson, Roginić.

Legia przeważała od pierwszych minut, ale początkowo to ataki Podbeskidzia były groźniejsze. W 10. minucie Wieteska uprzedził Wilsona. W 12. minucie Wilson podał do Roginicia, który oddał strzał z pola karnego. Jędrzejczyk zablokował piłkę. Dwie minuty później Túlio uderzył zza pola karnego. Piłka minęła bramkę Legii. Legia zaatakowała w 19. minucie. Najpierw Peškovič odbił strzał Kapustki, a za chwilę Lopes uderzył nad bramką. Minutę później doskonałą sytuację zmarnował Mladenović. W 24. minucie Legia objęła prowadzenie. Nasi zawodnicy rozegrali ładną akcję, Juranović dośrodkował w pole karne, Lopes uwolnił się od obrońców gości i pokonał Peškovicia strzałem głową. W 35. minucie wyśmienitym dryblingiem w polu karnym gości popisał się Skibicki, jednak nie trafił w bramkę. Kolejną ofensywną akcję Legii potężnym strzałem zakończył Kapustka. Piłka odbiła się od poprzeczki. W 40. minucie po rzucie rożnym strzał na bramkę Legii oddał Hora. Piłka minęła bramkę naszej drużyny.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Mecz był otwarty, a bramek mogło być więcej.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy w Legii doszło do zmiany w bramce. Boruca zmienił Cierzniak.  W pierwszych minutach gry nasz bramkarz zaliczył kilka dobrych interwencji, między innymi pewnie broniąc strzał Rzuchowskiego zza pola karnego. W 55. minucie Skibicki nie dosięgnął podania od Juranovicia. Strzał oddał Mladenović, ale nie było to dobre uderzenie. W 58. minucie Kisiel i Wszołek zmienili Skibickiego i Hołownię. W kolejnych minutach na boisku pojawili się również Vešović i Lewczuk. Z boiska zeszli Mladenović i Juranović. W 74. minucie Kapustka wypatrzył Lopesa w polu karnym. Niestety piłka zeszła Portugalczykowi z nogi. Minutę później  Peškovič obronił płaski strzał Wszołka. W 81. minucie szansę na bramkę miał Danielak, który oddał strzał na bramkę Legii po podaniu od Bilińskiego, uderzenie było jednak niecelne. Potem gra została przerwana z powodu rac na stadionie. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Cierzniak odbił strzał Miakuszki zza pola karnego. Minutę później Peškovič obronił strzał Kapustki. Mecz zakończył się zwycięstwem Legii.

To był mecz pod znakiem powrotu kibiców na trybuny, co na pewno wpłynęło na odbiór widowiska. W niedzielny wieczór pożegnaliśmy liczną grupę zawodników, którzy w kolejnym sezonie nie będą już zawodnikami Legii. Teraz możemy fetować w pełni zasłużone mistrzostwo Polski, myśląc jednocześnie o przyszłości i lepszych niż ostatnio wynikach w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Dyskusja (15)
1niedziela, 16, maj 2021 21:49
corazstarszy
Tak, na kluczową postać sezonu wyrósł Michniewicz. Podoba mi się jego dystans: 'Życzyłem Podbeskidziu szybkiego powrotu do ekstraklasy. Mówiłem, że za rok mnie już tutaj prawdopodobnie nie będzie, haha, ale żeby oni byli w tym miejscu'. Chyba odpłynięcie mu nie grozi, ale czy da radę? Liga Konferencji będzie osiągnięciem ponad stan, jeśli w ogóle będzie.
Jak krytykujemy czasem zawodników, że holują, to np. Muci pokazał, że stara się nie holować, tylko grać z pierwszej.
Miłego świętowania
2niedziela, 16, maj 2021 22:06
xxx
@coraz starszy
Vuković słusznie zauważył, że od października do maja, trenerem Legii może być ktokolwiek. Są oczywiście wyjątki, ale generalnie ma rację. Zobaczymy w pucharach.
3niedziela, 16, maj 2021 22:21
corazstarszy
@xxx
Nie znałem tej wypowiedzi Vuko, którą przytaczasz. Pamiętając takie indywidua jak Jozak czy Sa Pinto, chyba jednak nie ktokolwiek. Co do oceny poprzez wynik w eliminacjach pucharów, pełna zgoda. Nie chce mi się dzisiaj myśleć o przyszłości. Idę się radować.
4niedziela, 16, maj 2021 22:47
Krzysztof Jastrzębski
@corazstatszy też mi się podobał sposób grania Muciego, jest potencjał na gracza ponad nasze podwórko. Czego jemu i nam życzę!
5niedziela, 16, maj 2021 23:31
CTP
Z tym Mucim, to ja bym się tak nie rozpędzał. Nie zapominajmy o tym, że dzisiaj graliśmy z najsłabszym zespołem w lidze, który na dodatek musiał bardziej się otworzyć (remis nic im nie dawał). Przy takiej ilości miejsca w środku, to i Skibicki miał parę udanych akcji.
Muci jest produktem albańskiej myśli szkoleniowej a ich, że tak powiem, produkty jakoś furory nigdy nie robiły. Może i on na treningach jest Messi ale trening a mecz, to są dwa różne systemy walutowe. I jak tak patrzę na historię legijnych transferów, to ci dobrzy zazwyczaj wchodzili do drużyny z tzw. buta a tych, którzy "potrzebowali czasu na aklimatyzację" zazwyczaj żegnaliśmy bez żalu. Ja, w każdym razie, wielkich oczekiwań po nim nie mam.

Sezon się skończył i gdyby chcieć go ocenić obiektywnie, to był niemal kopią poprzedniego. Eurowpierdol, wtopa w PP i tylko jedno trofeum na koncie. Nawet końcówka sezonu wyglądała niemal identycznie: seria gówno-meczów o nic. Ktoś stojący z boku pewnie zapytałby: to po co zmienialiście trenera? I tak szczerze, to trudno udzielić sensownej odpowiedzi na to pytanie. Utrzymaliśmy status quo ale, trzymając się faktów, trzeba przyznać, że progresu raczej nie zaliczyliśmy. Uzależnieni jesteśmy od dwóch piłkarzy, którzy, bardzo możliwe, że po Euro od nas odejdą (Jura i Perkhart) a reszta nie potrafi wycelować w prostokąt nawet z tak słabym rywalem jak Podbeskidzie.
Transfery? Abu Hanna wydaje się solidnym obrońcą, jest produktem niemieckich szkółek, więc jest duża szansa, że jest ogarnięty i taktycznie i technicznie. No ale to, póki co, kropla w morzu potrzeb i raczej nie zanosi się na transfery, po których opadną nam szczęki.

Takie trochę słodko gorzkie to mistrzostwo...
6niedziela, 16, maj 2021 23:43
Krzysztof Jastrzębski
@CTP różnica pomiędzy Skibickim a Mucim jest wyraźna: ten drugi się nie podpala. Technika służy my aby grać efektywnie a nie efektownie. Ot taka obserwacja pitolnika. Z resztą prawie się zgadzam. Nie ma dużej różnicy pomiędzy zespołami Legii wtedy, a dziś. Nadzieja jest w mniejszej presji gdyż ta 2 runda kwalifikacji LM daje puchar pocieszenia, więc, może presja mniejsza. Po raz kolejny o nadziei, marzy mi się, aby w końcu wyciągnięto sławetne wnioski i drużyna była przygotowana na początek rywalizacji w stopniu podobnym jak w listopadzie każdego roku.
7poniedziałek, 17, maj 2021 00:40
CTP
@Muci
Jak pisałem, nie oczekuję zbyt wiele po tym piłkarzu. Takich młodych przewinęło się przez Legię wielu i chyba tylko jeden Ondrei Duda wszedł z buta, już w drugim swoim meczu strzelając bramkę.

A jak już jestem przy tym piłkarzu, to warto przypomnieć nasz jeden z najlepszych sezonów w pucharach: 2014/2015. Kluczem do sukcesu w tamtym czasie była naprawdę szeroka kadra niezłych grajków. Warto popatrzeć: http://www.90minut.pl/bilans.php?id_klub=171&id_sezon=85
Przecież wtedy można było zestawić dwie niezłe 11-tki i to doświadczonych piłkarzy. A teraz? Właśnie pożegnaliśmy 6 piłkarzy i to nie jest chyba ostatnie nasze słowo.
8poniedziałek, 17, maj 2021 00:54
Krzysztof Jastrzębski
@CTP to że okazali się Piłkarzami pokazała przyszłość.
9poniedziałek, 17, maj 2021 11:59
corazstarszy
@CTP
No właśnie to jest bardzo niefajna cecha w Twoim pisaniu. Punkt wyjścia: mecz Legia – Podbeskidzie. Stwierdzenie: w tym meczu Muci zagrał wiele razy z pierwszej piłki. Tyle. Bez odniesień do poprzednich gier, bez wróżenia, co z nim dalej będzie, bez wypowiadania się o wartości – że to dobry albo niedobry piłkarz, że się przyda lub nie przyda. Ale Ty już od razu całą ideologię zdążyłeś dorobić. A że z Albanii, a tam słabo szkolą. A że nie Duda, bo ten to miał wejście. Co, zabaweczka nie zaskoczyła od pierwszego razu i już wszystko źle? Już nowa ma być? A tę można zwrócić sprzedawcy? Nawet Ty musisz rozumieć, że życie w miejscu nie stoi. Nie jest się raz na zawsze dobrym albo złym piłkarzem, trenerem. Słaby pracą może się poprawić, dobry lenistwem i megalomanią utknąć w miejscu i dać się wyprzedzić. W szczególności nie działa to tak, że skoro kogoś edukowano piłkarsko na Słowacji, to ha, klękajcie narody, a jak w Albanii, to ‘była, jest i mierna pozostanie’.
Nie wiem, co będzie z Mucim i innymi. Pewnie, jak to w życiu – z jednymi lepiej, innymi gorzej. Będą tacy, którzy odpalą po odejściu z Legii, tacy, którzy nigdy nie odpalą. Byle nie wyrokować raz na zawsze – Kapustka zły, Pekhart nie do gry kombinacyjnej, Boruc – jaki brzuch ma, Muci - z Albanii, Skibicki – meteor. Jak tak Ci źle, bierzesz arkusz papieru, piszesz do Legii, że powinna Cię zatrudnić, bo Ty się znasz i masz takie umiejętności diagnostyczne, że raz dwa zaprowadzisz porządek w składzie i zapewnisz należytą obsługę pionu sportowego i zawodniczego. Zobaczymy, jak Ci pójdzie. Ja będę trzymał kciuki. Tylko nie pisz, że się dziwisz kartofliskom.
No więc jeszcze raz: Muci w meczu Legia - Podbeskidzie często grał z pierwszej piłki.
10poniedziałek, 17, maj 2021 12:42
Zbyszek
O tym, że gol golowi nierówny.
Przed 9 już laty skrajnie negatywne emocje, zwłaszcza we Francji wywołało ściągnięcie przez PSG Zlatana Ibrahimovicza.Głos zabrał minister finansów, premier i prezydent uznając ,że zapłata za zawodnika 25 mln Euro i płacenie mu 35 mln Euro rocznie przez 4 lata to pożałowania godne i nieprzyzwoite. Na to Katarscy właściciele PSG odpowiadali skromnie :"Nie wydajemy 165 mln Euro na piłkarza. Wydajemy je na gwarancję sukcesu".
Bo też rzeczywiście Szwed w latach 2003-2011 zdobywał Tytuły z każdym klubem, w którym występował będąc jego najlepszym strzelcem.
Zapotrzebowanie na snajperów bierze się stąd, że gole są rzadkością w futbolu. Zbadano ich częstotliwość na przestrzeni 10 lat w Premier League i stwierdzono, że zespół w tych rozgrywkach zdobywa średnio jednego gola w 63% meczów, a 30% drużyn nie zdobywa go wcale. Są również rzadkością dla piłkarzy , bowiem w zdecydowanej większości meczów aż 91,6 % zakończyła swój udział bez bramki. Nic dziwnego, że wierzy się w ścisłą korelację miedzy bramkami, a zwycięstwami oraz miedzy zwycięstwami ,a trofeami.
Autorem swego rodzaju rewolucji w świecie futbolu był Jimmy Hill , angielski prezenter i ekspert telewizyjny, który w 1961 roku został managerem Coventry . Był on inicjatorem zniesienia limitu wynagrodzeń dla piłkarzy co w kilka lat później stało się faktem. To on jako pierwszy zwrócił uwagę na barwy i logo klubu, to on jako pierwszy drukował programy meczowe, to on napisał słowa klubowego hymnu , to on kazał wytwarzać gadżety klubowe. Ta moda, którą uważa się za odwieczną przyszła do nas z opóźnieniem. Pamiętam jak 1 kwietnia 1970 roku stałem razem z tłumem kibiców przed wejściem na stadion Legii na mecz w półfinale PKME z Feyenoordem Rotterdam i podziwialiśmy kibiców holenderskich , którzy wchodząc na trybunę krytą górną chóralnie śpiewali jedną pieśń, mieli jednakowe czapeczki, chusty, chorągwie, chorągiewki, proporczyki. Rzeczy u nas w owym czasie nieznane. Hill też namawiał do zrezygnowania z premiowania wygranej w meczu z 2 na rzecz 3 punktów, co znalazło zastosowanie w Anglii od 1981 roku, a w Polsce dopiero od sezonu 1995/96.
Analitycy niemieccy Alexander Dilger i Hannah Geyer zbadali skutki wprowadzenia zasady 3 punktów poprzez porównanie 7300 meczów w przeciągu 10 lat przed jej wprowadzeniem i po. Otóż stwierdzili, że liczba bramek w meczach i ogółem była prawie taka sama . Różnicą był ogromny spadek remisów z 44% do 18% oraz drastyczny wzrost ilości żółtych kartek. Bardziej ofensywne nastawienie spowodowało wzrost agresji ,aby powstrzymać przeciwnika wszelkimi, także niedozwolonymi metodami ( kopanie, łapanie, odpychanie , wślizgi w nogi).
Wobec możliwości zdobycia 3 punktów taktyka stała się bardziej defensywna, obrońcy przesuwali się do przodu i skracano pole gry, rosła ilość długich wybić spod własnej bramki. Tak to dobrymi chęciami piekło wybrukowano, bowiem zasada 3 punktów zamiast nagradzać futbol ofensywny, nagradza futbol cyniczny. Te utrudnienia w zdobywaniu goli jeszcze bardziej zwiększyły popyt na skutecznych napastników. Stąd nie dziwmy się ,że Polak Robert Lewandowski jest idolem w Niemieckim Bayernie Monachium ,bo kibice wiedzą co jest najlepsze.
Ponieważ bardzo często jedna bramka decyduje o wyniku meczu to jest ona na wagę złota. Nie trzeba wielkich badań, aby stwierdzić oczywistą korelację, że im więcej drużyna zdobywa bramek w meczu tym jej szanse na wygraną rosną, Natomiast analitycy podkreślają, że największą wartość ma druga bramka , która zwiększa przewidywaną zdobycz punktową o 0,99.Ta wiedza oznacza, że skoro najcenniejszy jest drugi gol, a razem z pierwszym są wielokrotnie cenniejsze od następnych, to sposób oceny produktywności napastników polegający na podliczaniu bramek jest nieadekwatny. Tym samym supersnajperzy zdobywający zwycięskie bramki mają większą wartość niż ci, którzy zajmują się "dobijaniem " przeciwnika. Rynek transferowy przez lata tej całej korelacji nie dostrzegał . Obecnie korzystając z programów komputerowych można wyliczyć , który zawodnik swymi bramkami miał decydujący wpływa na zdobycz punktową drużyny, Przy tej ocenie musimy brać pod uwagę ,że obecnie z uwagi na malejąca ilość superstrzelców trenerzy w zespołach w których oni występują ustawiają grę w ataku pod nich np. pod Ibrahimovicza, pod Lewandowskiego, pod Ronaldo, pod Pekharta czy swego czasu pod Rooneya czy Teveza.
Statystyki pozwalają na stwierdzenie, że zdobycie jednej bramki daje wygraną w ok.25% , ale zdobycie drugiej bramki zwiększa taką możliwość do ok. 60%, gdy natomiast zespół zdobywa 3 bramkę to wygrana jest pewna w 90%. Tym samym zdobycie trzeciej i kolejnych bramek podnosi wartość widowiska, ale z punktu widzenia głównego celu gry jakim jest zdobywanie punktów znaczy niewiele. Teraz rozumiemy i powinniśmy docenić to co nazywa się potocznie "grą na wynik" . Trzeba przy tym pamiętać ,że każdy kij ma dwa końce czyli dla drużyny broniącej strata jednej bramki to duży koszt ,ale drugiej to dramat. W sposób oczywisty takie podejście do futbolu stało się prawie takim samym w każdym kraju i w każdej lidze. Zapanowała nudna jednorodność. Więc w tym zaszachowanym skutecznością świecie w coraz większym stopniu domagamy się piękna gry , a więc różnorodności. Pragniemy goli, bo są solą piłki ,ale nie chcemy ,aby one spowszedniały, ale aby były trudne do zdobycia , bo tylko wówczas są naprawdę cenne.

O tym, że kibice wrócili na trybuny.
Głupi tego nie wymyślił, że ta pandemia rzuciła się na mózgi, że zamkniecie w klatce powoduje zdziczenie i po wypuszczeniu zwierzęta nie kontrolują swego zachowania, tak ich rozpiera złudne poczucie wolności. Wczoraj Kibice Legii stali się dowodem na prawdziwość tej tezy. Okoliczność jaką było fetowanie Tytułu powinna być powodem, aby zachować się godnie i stosownie do rangi wydarzenia. Bo, nawet jak pisał Tuwim :" Jak jest bal w operze, to każda dziwka majtki pierze" (parafraza). Jeszcze oprawa , która przygotowali wcześniej, co prawda była ni przypiął ni przyłatał, ale przynajmniej nie była skierowana przeciwko komukolwiek. Natomiast po raz kolejny dużej części kibiców mecz zgoła nie zainteresował . Bawili się sami ze sobą robiąc sobie dobrze. Ale tego samozadowolenia było im za mało, bo musieli obczernić i zasmrodzić cały stadion i przerwać mecz pokazując całej Polsce ,że mają radość nie ze zdobycia Tytułu, ale z niszczenia wizerunku klubu. A już obrażanie i wygwizdanie prezesa , który utrzymuje klub jest przejawem zdziczałego chamstwa. Tylko Czesław mało co się nie zesrał ze szczęścia, że nie został zwyzywany. Czyli kibole wrócili , ale po jaką cholerę - nie wiadomo.

O tym, że męczarnie zostały zakończone.
W trzech meczach po zdobyciu Tytułu piłkarze Legii wychodzili na boisko , może nie jak na ścięcie, ale jak do niechcianej i nielubianej roboty - na pewno. Kiedyś mówiło się o takich ,że odwalają pańszczyznę, albo, że "oni" udają, że płacą, a my udajemy, że pracujemy, albo czy się stoi czy się leży to 2 tysiące się należy. Przypominam te powiedzenia , choć tylko jedna cześć się zgodziła, że robi się wbrew, bo druga nie jest nieprawdziwa. Ja dla takiej postawy nie mam usprawiedliwienia. Albo jest się zawodowcem i wykonuje się swoją pracę najlepiej jak się potrafi, albo jest się patałachem i obibokiem niewartym, aby go w dupę kopnąć. Trener mógł i powinien na to zareagować i przewidzieć i odmienić wystawiając zawodników, którym się chce, którzy chcą się pokazać , którzy chcą trenerowi i nam coś pokazać , coś udowodnić. Nie mówiąc już, że jako kibice zostaliśmy przyzwyczajeni do Tytułów i domagamy się zaistnienia w Europie, a "bohaterowie " powinni odpocząć ,a nie "męczyć buły " w meczach o nic. Sam trener poszedł na łatwiznę i udawał, że to jest gra fair. Wobec kogo?. Ja jestem głęboko zniesmaczony, niezależnie od wyniku. .

O tym, że lepiej się witać niż żegnać.
To znane powiedzenie oznacza, że patrzenie w przyszłość ma przyszłość, a patrzenie za siebie, wstecz, takiej przyszłości nie ma. Często bywa ,że jak ktoś odchodzi z pracy to jest postponowany tak jak by nikt go nie zatrudnił, lub wziął się sufitu. Przeciwna postawa do nieutulony żal po odejściu pracownika, tak jak bez niego świat miał się zawalić. Obie postawy są niewłaściwe. Pracownicy przychodzą i odchodzą , bo taka jest naturalna kolej rzeczy . Ja doskonale pamiętam czasy "Wielkiej Legii" i jedynym , którem urządzono pożegnanie był Kazimierz Deyna. A w tamtej drużynie to były autentyczne gwiazdy, zawodnicy, którzy umieli grać w piłkę. Pomiędzy dzisiejszymi ,a tamtymi czasy różnica jest w ilości przebieganych kilometrów ,ale największa na niekorzyść tego co dziś, tkwi w tym, że obecnym graczom, w większości, piłka przeszkadza w grze. Więc żalu po odchodzących nie odczuwam. Ba , twierdzę, że lepiej mniej ,ale lepiej.
Niestety dostrzegam , że Michniewicz traci zapał, już przestał mówić, że sam nie odejdzie. Być może ma to związek z tym, że czuje się pomijany , że najważniejsze decyzje zapadają poza nim w gronie "białych korporacyjnych kołnierzyków", tak jak by różne vice i inne dyrektory grały i wygrywały.

O tym, że nasi przeciwnicy byli naszymi sojusznikami.
Po kolei w paru zdaniach poddam ocenie tych, którzy oglądają nasze plecy .
Raków Częstochowa. Odniósł gigantyczny sukces, którego zasługami mogą podzielić się po połowie właściciel Michał Świerczewski i trener Marek Papszun. Jeden , bo wybrał trafnie ,a drugi ,bo nie zawiódł. Właściciel Firmy "X-com" wykazał się inteligencją twórczą, dość oczywistą, a mianowicie wyciągając wnioski z faktu, że jak chce się odnieść sukces to bez odpowiednich ludzi jest on niemożliwy. Starannie , o czym pisałem, wybrał trenera ,a następnie równie starannie wspólnie szukali najlepszych wykonawców do strategii jaką chcieli wprowadzać , mając świadomość, że gwiazdy z uwagi na ubóstwo środków są dla nich niedostępne. Ja twierdzę, że w naszej piłce najsłabszym ogniwem są prezesi klubów i wyjątki tylko potwierdzają regułę. Michałowi Świerczewskiemu pewno było łatwiej, bo Firmę zbudował na własnym pomyśle i zaczynał od pracy własnymi rękami. Wiec ceni wiedzę z praktycznymi umiejętnościami , a jej sens w pracy od podstaw. Trafnie dobrane kadry i konsekwencja w działaniu to podstawy sukcesu na każdym polu i w każdej dziedzinie. Tylko zauważmy, że w Rakowie mieli czas ,że nie musieli, że nie mieli presji wyniku. W Legii jest to niemożliwe. Legia jest skazana na bycie stale na topie, na osiągnie sukcesów, a presja mediów i kibiców nie pozwala na systematyczna pracę. Teraz Raków znalazł się w oku cyklonu i wymagania wzrosną, a wielu zawodników odejdzie do bogatszych klubów i zobaczymy czy i jak sobie autorzy dzisiejszego sukcesu poradzą.
Pogoń Szczecin. W Pogoni prezesem od kilkunastu lat jest Jarosław Mroczek człek obyty i doświadczony, dojrzały , który raptusem nie jest i robaków w dupie nie miewa, ani much w nosie. Pewno te cechy charakteru , wsparte niezwykłą w naszych klubach fachowością dyrektora sportowego Dariusza Adamczuka spowodowały, że wybrano ambitnego ,ale bez sukcesów szkoleniowca z Niemiec Kostę Runjiaicza. W Pogoni wybrano trenera , którego pomysł na prowadzenie zespołu był zgodny ze strategią klubu czyli oparcie postępów drużyny na młodych graczach, wspartych staranie dobranymi zawodnikami doświadczonymi. W Pogoni również długofalowe przemyślane działania wyparły doraźność.
Śląsk Wrocław. W Śląsku niewątpliwy sukces jest zasługą prezesa klubu Piotra Waśniewskiego i dyrektora sportowego Dariusza Sztylki , którzy będąc blisko drużyny i obserwując co się w niej dzieje dostrzegli marazm i zastój . Mimo ,że gra i wyniki pod kierunkiem doświadczonego trenera Laviczki złe nie były postanowili nadać drużynie nowy impuls. Wybrali byłego trenera Legii i reprezentacji młodzieżowych Jacka Magierę. Magiera jest fanem uczenia się i na pewno obecnie jest dużo lepszym trenerem niż był w Legii. Nie zmienił zawodników ,ale sposób gry na bardziej aktywny i dał graczom Śląska prawo do popełnienia błędów. Zawodnicy zaczęli grać odważniej i walczyć o wynik do samego końca. W Legi było z Magierą podobnie ,aż zabrakło mu pomysłów i przyszło załamanie zaufania.
Warta Poznań. Piąte miejsce w tabeli drużyny skazywanej na spadek to jaskrawy dowód na systemową słabość polskiej piłki. Drużyna Warty gra bardzo słabo, bo ma graczy o bardzo miernych umiejętnościach ,ale gra konsekwentnie i jest taktycznie zdyscyplinowana. Oczywiście trzeba podkreślić zasługi trenera Warty Piotra Tworka, który wykazał się inteligencję adaptacyjną. Ocenił on właściwie swój zawodniczy stan posiadania na tle konkurentów i słusznie doszedł do wniosku, że o otwartej grze jego drużyny mowy nie ma. Pozostaje futbol reaktywny oparty na waleczności i zespołowości. Na pewno taki sposób gry był możliwy równie dzięki temu, że w Warcie nie ma zawodników wybijających się, wszyscy prezentują niski, ale zbliżony do siebie poziom. Dla mnie Tworek to najlepszy trener ubiegłego sezonu.
Piast Gliwice. Piast jest tym klubem w którym obserwuje się najmniej zmian zarówno w koncepcji gry ,jak i w składzie drużyny. Wynika to wprost z osobowości trenera Waldemara Fornalika . Tylko, że ta "małą stabilizacja", ta "siła spokoju" zamienia się w marazm. Drużyna stanęła w miejscu i ci którzy nawet wolno, ale posuwają się do przodu ją wyprzedzają. To nadal jest zespół dobrze zorganizowany , trudny do ogrania, ale prezentowany poziom gry ma coraz niższy. Wynik jaki Piast osiągnął jest znacznie poniżej jego możliwości kadrowych.
Lechia Gdańsk. Niby wszystko jest na swoim miejscu, bo budżet 3 pod względem wielkości, trener wykształcony i doświadczony , większość zawodników o wysokich, jak nasze warunki umiejętnościach, ustabilizowane struktury ,a nie ma ani gry ,ani wyników. Czego Lechii brakuje najbardziej ? Ambitnej walki o wynik.
Zagłębie Lubin. Postawę drużyny Zagłębia można skwitować znanym powiedzeniem :"Jakiego żeś mnie Panie Boże stworzył, takiego mnie masz". Jest w Zagłębiu jakaś taka atmosfera bylejakości, beznadziejności, bezcelowości , zaściankowości. Kiedyś chcieli być wysoko w tabeli , potem promować młodych własnych wychowanków ( znakomita Akademia) . A teraz ani nie grają, ani nie promują. Są. Tylko nie wiadomo po co.
Jagiellonia Białystok. Jaga to kolejne negatywne zaskoczenie. Chyba prezes Kulesza za bardzo myśli o PZPN,a za mało o klubie którym kieruje. W ostatnim czasie dobór trenerów, gdyby odbywał się poprzez losowanie, pewno byłby trafniejszy. Zresztą następnego trenera ma wyłonić komputer. Jaga to zespół z którego pozbywano się graczy jako gorszych, a którzy w innych drużynach odgrywali główne role. Zespół niewykorzystanych możliwości i szans.
Górnik Zabrze. Zespól ten trzyma na bezpiecznym miejscu w tabeli trener Marcin Brosz przy wydatnej pomocy znakomitego fizjologa dr.Wojciecha Mroszczyka wychowanka prof Jana Chmury. Górnik to drużyna nieustabilizowana finansowo, która co rundę . co sezon poważnie się osłabia. Każdy kto tylko się wyróżnia odchodzi. A druzyna wstaje jako ta "wańka -wstańka". Ile razy jeszcze ?.
Lech Poznań. W Lechu największym nieszczęściem jest nadprezes Piotr Rutkowski . Jeżeli mówiliśmy o różnych rodzajach inteligencji ,to ona jego nie dotyczy. On robił przez wiele lat dokładnie odwrotnie niż należy . Kiedy konieczna była stabilizacja on destabilizował, kiedy trzeba było zmian on zostawał w blokach startowych. Od stycznia 2021 został większościowym udziałowcem klubu ( mniejsze udziały ma jego siostra Maja) , bowiem jego ojciec przekazał je dzieciom. Niedawno całą wiarę w sukcesy Lecha złożył w ofierze nielotowi Żurawiowi ,a obecnie los Lecha powierzył Skorży. Trener Żuraw tak uwierzył w swoją moc ,że pozbył się prawie wszystkich fachowców ze sztabu (poza Januszem Górą ) i się rozkraczył na prostej drodze. Oczywiście Maćkowi będzie łatwiej, bo Lech szczęśliwie nie gra w Pucharach ,ale na poważne zmiany kadrowe w postaci wzmocnień nie ma co liczyć, bo odchodzący "tatuś" zabrał ze sobą wszystkie aktywa, tak, że Lech ma nadzór finansowy ( podobnie jak Legia).Źle Lechowi nie życzę, bo konkurencja jest motorem postępu, ale Skorża wypadł z obiegu trenerskiego i jego wiara w swe umiejętności i optymizm są chyba na wyrost.
Wisła Płock. Klub w sensie niemocy i nieuświadomienia sobie celu po co i o co gra jest zbliżony do Zagłębia Lubin. Takie kluby byłyby potrzebne jako zaplecze kadrowe dla tych bogatszych ,albo jako poligon doświadczalny dla młodych wychowanków czy adeptów. A tak to Wisła jest , bo jest ,a jak jej nie będzie to nic złego się nie stanie.
Wisła Kraków. jest to klub znany i rozpoznawalny ze wszystkiego : z afer, kibolstwa, przestępczości, z tego ,że jako bankrut nie upada , z tego ,że zawodnik kupił sobie miejsce w drużynie rządzi poprzez brata ,z tego, że zmienia trenerów częściej niż rękawiczki i obecnie ma na utrzymaniu ich 5, z tego jak kto tam pierdnie to smród roznosi się na całą Polskę itd. itp. Nieznany jest ten pokraczny klub tylko z tego, że gra w piłkę.
Cracovia Kraków. Mnie jest szkoda prof. Filipiaka, bowiem od kilkunastu już lat łoży na ten klub z nadzieją, że dostarczy mu on radości. A dostarcza samych zmartwień. Lecz jest w tym wiele jego winy , bowiem powinien zrozumieć ,że gdyby w "Comarchu" zatrudniał kelnerów, a nie programistów, to na rynku by się nie utrzymał. Powinien chyba wreszcie wybrać czy trenerem ma być niedowarzony showmen czy fachowiec. Aczkolwiek obawiam się, że Filipiak już zwątpił i że on chce ,żeby nie było gorzej , bo lepiej to już było. A z tym trenerem i tymi posłusznymi łamagami udającymi graczy, lepiej nie ma prawa być.
Stal Mielec. Uratowała się przed spadkiem na pośmiewisko dla Ekstraklasy.
Podbeskidzie Bielsko Biała. Nie uratowało się przed spadkiem, ku radości Ekstraklasy.
Gdyby i Stal i Podbeskidzie spadły nikt by łzy żalu nad nimi nie uronił.
Zawsze byłem za tym, aby nasza Ekstraklasa liczyła 18 drużyn, ale chyba dogmatyzm mnie opanował , bo nie zauważyłem upływu czasu. Kiedyś drużyny II ligi potrafiły grać w piłkę i wchodząc do I ligi wzmacniały rywalizację ,a dziś te ofermy są chłopcami do bicia. A ja bicia słabszych nie poważam.

I to by było na tyle.
11poniedziałek, 17, maj 2021 16:21
CTP
"Muci w meczu Legia - Podbeskidzie często grał z pierwszej piłki."
Ściągnęliśmy do Legii gościa, któremu po 4 miesiącach treningów udało się w końcu zagrać kilka razy z pierwszej piłki w meczu z najsłabszą drużyną ligi. "Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?"
Wybaczcie ale są jakieś granice "jarząbkowania".
12poniedziałek, 17, maj 2021 18:38
Krzysztof Jastrzębski
@CTP odnośnie mnie i jarzabkowania to trafiłeś jak kulą w płot. Czesiek chce grać szybką piłką, do takiego grania o wiele lepiej będzie nadawał się Muci niż holujący ją i tracący w zbędnych dryblingach Kapustka.
13wtorek, 18, maj 2021 12:38
xxx
@jarząbkowanie
Dominujący trend, to przekonanie, że trzeba się doszukiwać dziury w całym w oderwaniu od kontekstu a więc nie tam gdzie ta dziura rzeczywiście jest.
Na szczęście widać pewną zmianę trendu i kibice również dorastają mentalnie. Pojawia się więcej komentarzy umiarkowanych.
Czy istnieje ideał w czymkolwiek? Nie istnieje. Postęp polega na tym, że podejmuje się więcej dobrych niż złych decyzji.
Nawet ewolucja polega na tym, że z pewnego chaosu "decyzyjnego" pozostają dobre "decyzje" a złe muszą zginąć. Gdzieś słyszałem, że nawet w budowaniu komórek ludzkich są produkowane również "złe" białka, ale na skutek ich nieprzydatności giną a pozostają tylko te użyteczne.
Tak więc błędy są nie tylko nieuniknione, ale wręcz korzystne, bo budują proces uczenia się, który jest bazą ewolucji. Oczywiście z wyjątkiem błędów totalnych, które prowadzą do wymarcia.
Bardzo dużo zależy od otoczenia, bo w toksycznym otoczeniu wszystko obumiera albo rodzą się potworki mutanci, którzy też są skazani na śmierć w jakimś okresie czasu.
Przenosząc to na grunt piłkarski można wymienić kilka przykłady klubowych mutantów, czyli ślepej uliczki ewolucji. Wisła Kraków, Pogoń z czasów Ptaka i tego Turka czy wiele innych klubów, które nie mogą się podnieść na skutek przebytych wcześniej "chorób" lub tkwiących w nich do dzisiaj.
Jednym z czynników chorobotwórczych jest otocznie, czyli polskie społeczeństwo, które tak łatwo zapada na chorobę populizmu, roszczeniowości i wiary w to, że skomplikowane sprawe same się wyprostują, tylko trzeba kasy dosypać.
Nie, kasa wszystkiego nie załatwi, bo jak ktoś nie umie się z nią obchodzić, to ona zniknie, nie pozostawiając po sobie nic wartościowego.
Przykłady ludzi biednych, którzy wygrali na loterii ogromne pieniądze są jednoznaczne. Tylko około 1/3 z nich nie trwoni jej w ciągu kilku lat, zostając w biedzie albo nawet z długami. Bycie bogatym, to stan umysłu a nie nagły prezent od losu. Bogacenie się to proces, często rozłożony na pokolenia a i tutaj ewolucja dokonuje korekt, bo potomkowie ludzie bogatych często okazują się pomyłką ewolucyjną i potrafią tylko roztrwonić a nie pomnożyć.
Ciekawe ile pokoleń w Polsce musi minąć, zanim nauczymy się budować trwały wzrost, etos pracy i gospodarności? Był czas kiedy to akceptowaliśmy i robiliśmy, ale potem pojawili się ci, którzy obiecują niekończące się igrzyska dla biednych, niczym Cesarz Kaligula, który urządzał igrzyska i rozdawał chleb. Wykonał dosyć duży krok w kierunku upadku cesarstwa, trwoniąc budżet i demoralizując ludzi.
O takich sytuacjach mówi się że "spełniło się marzenie idiotów", czyli doprowadzanie do sytuacji, która ich "zabije".
Idioci są wszędzie, tak samo jak ludzie mądrzy, problemem jest tylko ich proporcja, tam gdzie idiotów jest więcej upadek jest nieuchronny. Idiota nie może niczym skutecznie zarządzać, bo nie potrafi dostrzec związków przyczyonowo skutkowych i nie rozumie co wynika z czego, co jest przyczyną a co skutkiem. Za to marzenia o których napisałem wyżej, które kończą się tak jak napisałem wyżej.
14wtorek, 18, maj 2021 14:35
CTP
@Muci
Ja naprawdę nie mam problemu z tym piłkarzem. Ja, generalnie, bym go do Legii nie ściągał. Albański napastnik, który w jednej z najsłabszych lig w Europie, w 20 meczach zdobył raptem 5 bramek? I to jeszcze w aktualnym mistrzu, gdzie tych okazji pewnie miał multum?
Ale ja się pewnie nie znam, być może za rok go opędzlujemy za 10 baniek.

Ale mam problem z tym, że wydajemy na albańskiego młodzieżowca 500 tys. euro + 4,5-letni kontrakt a nie stać nas na zatrzymanie takiego piłkarza jak Vesovic i, być może, Wszołek.
15wtorek, 18, maj 2021 16:00
xxx
"Ale ja się pewnie nie znam"
Dobrze że na to wpadłeś. Teraz tylko pozostało wyciągnąć z tego logiczny wniosek.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1