A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Euro 2021: Niespodzianka i rozczarowanie

W niedzielę rozegrano kolejne dwa mecze 1/8 finału mistrzostw Europy. Czechy niespodziewanie pokonały Holandię 2:0. Z turniejem pożegnali się obrońcy tytułu. Po brzydkim, ostrym meczu Portugalia uległa Belgii 0:1.

 

Holandia była faworytem starcia z Czechami. Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby w pierwszej akcji tego spotkania kompletnie nieobstawiony Dumfries otrzymał precyzyjne podanie w polu karnym Czech. Jak miało się okazać, była to jedna z nielicznych sytuacji, w których czeska defensywa pogubiła się, jednak Holendrzy niefrasobliwie zmarnowali tę okazję. Ta niefrasobliwość okazała się zresztą symptomatyczna dla postawy Holandii w tym meczu. W 52. minucie po świetnym rajdzie sam na sam z czeskim bramkarzem znalazł się Malen. Holender mógł zrobić wszystko, postanowił mijać Vaclika, ale ten znakomicie odczytał intencje rywala i wyłuskał piłkę. Trzydzieści sekund później de Ligt pechowo potknął się, zgarnął ręką piłkę, uniemożliwiając wyjście na czystą pozycję Schickowi i musiał opuścić boisko z czerwoną kartką. Postawa Holandii w tym meczu przywodzi na myśl starcie Polski ze Słowacją. Holendrzy ogólnie rzecz biorąc grali słabo, nie potrafili sforsować czeskiej defensywy, byli sfrustrowani swoją niemocą, ale przecież wcale nie musieli tego meczu przegrać. Przegrali przez nieszczęśliwe zachowania w kilku konkretnych, kluczowych sytuacjach. Czesi zademonstrowali atuty, o których w ostatnich latach można było już nieco zapomnieć. Czeski futbol reprezentacyjny popadł w przeciętność, nasi południowi sąsiedzi nie mają tak utalentowanego pokolenia jak to, które trzęsło europejskim futbolem na przełomie milleniów. W niedzielę w Budapeszcie zaimponowali jednak dobrą organizacją gry, przygotowaniem taktycznym, charakterystycznym pragmatyzmem i trzeba przyznać, że pokonali Holendrów zasłużenie, skutecznie wytrącając faworytom z rąk niemal wszystkie ofensywne argumenty i w odpowiednim momencie przejmując kontrolę nad meczem.

Wieczorny mecz Belgii z Portugalią zapowiadał się jako jeden z hitów 1/8 finału. Niestety spotkanie zawiodło. Belgia od pierwszych minut grała niezwykle ostrożnie, atakując sporadycznie i niewielką liczbą zawodników. Portugalia wydawała się być zespołem nieco bardziej zainteresowanym prowadzeniem gry, ale nie znalazło to przełożenia na ilość celnych strzałów na bramkę. Przez większą część spotkania oglądaliśmy boiskową walkę w zwarciu z niewielką ilością sytuacji. Belgowie przechytrzyli Portugalczyków w 42. minucie meczu. Thorgan Hazard oddał mocny strzał, Rui Patrício chyba minimalnie zaspał i było 1:0 dla Belgii. To trafienie okazało się rozstrzygające. Po przerwie Portugalczycy nacierali, stworzyli nawet kilka szans, trener wprowadzał kolejnych zmienników, ale nie był to porywający futbol. Raziła ilość fauli i boiskowej brutalności, w której celowała zwłaszcza Portugalia. Zawodnikom obu drużyn nie można odmówić determinacji i zaangażowania, jednak rozpieszczeni fazą grupową turnieju liczyliśmy chyba na coś więcej niż na mecz pod znakiem zapasów w stylu klasycznym.

Dziś trzeci dzień z 1/8 finału. O 18:00 Chorwacja zmierzy się z Hiszpanią, a o 21:00 mecz Francji ze Szwajcarią.

Dyskusja (1)
1poniedziałek, 28, czerwca 2021 14:22
Zbyszek
Rano czekałem na tekst Gawina z nabitą armatą od samego rana, a teraz mi już proch lekko zwietrzał. Bowiem zajęty jestem wielce. gdyż małżonka wyfrunęła wypocząć ( od czego ,a może od kogo ? ) ,a ja uziemniony 3 kotami , które za cholerę nie chcą nigdzie się ruszać, narażony na zakupy , na robienie sobie posiłków i codziennym czytaniem tych co najmniej 200 stron ,a przy tym dyżurny w ZWM ( bo nie wyjeżdżam ) - cierpię na stały niedoczas. Więc jak znajdę trochę czasu po obiadku to chwytam za pióro i "hajda trojka snieg puszystyj".
To takie usprawiedliwienie, gdyby ktoś się poczuł urażony, że wywołany do tablicy od razu nie reaguję.
Sporo refleksji różnej natury przyniosły oba wczorajsze mecze, a zwłaszcza postawa Czechów. Na tych Euro jest bardzo dużo meczów stojących na wysokim poziomie. Wynika to wprost z tego, że coraz więcej drużyn przestawia się na nowoczesne granie o czym trąbię od tych 3 lat. Dziś nie decyduje system , przygotowanie fizyczne ,ani ogólna klasa zawodników, ale organizacja gry. Generalnie chodzi o to w jaki sposób drużyna zagospodaruje czas jaki ma kiedy jest w posiadaniu piłki. Można mieć np. tak jak Szwedzi z nami 33% posiadania piłki, mniej podań o 50% i wygrać mecz .
Jak rozumiem @Seantor pisząc po sobotnich meczach ,że u nas coś z przygotowaniami było nie tak, powiela to co opowiada niejaki Smokowski, który jak twierdzi widział, że nasi za ciężko pracowali na 2 dni przed pierwszym meczem. Każdy kto ma pojęcie o sposobie przygotowania do turnieju czy super ważnego meczu byłby zdziwiony, gdyby było inaczej. Smokowski z nieuctwa i głupoty chce zrobić cnotę. Kiedyś zakazywał uczenia komentatorów z Kanału przepisów gry, boby nie kwestionowali każdej decyzji sędziego na zasadzie : "a ja bym to gwizdnął, a ja bym tego nie gwizdnął". Dzisiaj chwali się, że nie ma pojęcia o procesie treningowym i uważa, że fizjologowie i trenerzy to głąby. Nie chcę tego tematu zbyt obszernie rozwijać bo i tak wielu uważa ,że "robię za zbytniego mądralę". Więc nie będę się rozpisywał tylko wskażę ,żeby każdy kto chce mieć jakie takie pojęcie o nowoczesnym przygotowaniu do ekstremalnego wysiłku przeczytał sobie o superkompensacji. A pomniejszym fachowcom powiem, że trening jest po to ,aby zawodnik mniej się męczył w czasie meczu i szybciej się regenerował. Czyli jak gracz trenuje to dobrze ,a jak nie trenuje do źle, a nie odwrotnie. Rzadko zdarza się "przedobrzenie" superkompensacji tak jak przed MŚ w Rosji w 2018 roku, kiedy to zrobiono mocny trening na 2 dni przed meczem z Senegalem, ale w takim upale ,że efekt nie zaszedł, bo przekroczono granice wydolności osobniczej. Sztab Nawałki opisał to zdarzenie w raporcie ,ale amatorzy kwaśnych jabłek i szakale wiedzieli lepiej i szukali przyczyn tam gdzie ich nie było. Inna sprawa, że Senegal i Kolumbia były piłkarsko znacznie od nas mocniejsze , więc pewno i wysoka forma fizyczna by nie pomogła.

Chyba wszyscy pamiętamy pamiętny mecz naszej reprezentacji z Holendrami 05. 09. 2020 roku, po którym byłem tak zdruzgotany, że "pojechałem szyderą" . Wcześniej identyczne upokorzenie przeżyłem na Stadionie X -lecia w meczu z Francuzami 17.09.1967 roku ( 1:4). Staremu chłopu na łzy się zbierało patrząc jak nasi zawodnicy na kolanach błagają rywali ,żeby im jak najmniej bramek wbili. Poddali się licząc na wyrozumiałość zwycięzców. To po tamtym meczu obowiązkiem Bońka było wywalić na zbitą mordę, tego nieudolnego palanta Brzeczka. Ale Boniek , wielki wolentarz , samowładca i dzierżymorda rzekł : " Nie będzie mi motłoch narzucał co mam robić" . I zwolnił Brzęczka jak w mediach się uspokoiło pokazując, że to on sam , samodzielnie podejmuje decyzje. Jego ego zostało zaspokojone tylko reprezentacja cierpi. Czesi bowiem nie mają ani odrobinę lepszych od nas piłkarzy, a nawet nie dysponują takimi gwiazdami jak Lewandowski i Zieliński ,a mimo to grali z Holendrami jak równy z równym. Ograli ich, bo było ich o jednego więcej .Nie cofnęli się , nie odbudowali ustawienia, ale grali wysoką strefą i kiedy tylko znaleźli się w posiadaniu piłki co najmniej 4-5 graczami ruszali do ataku. Ponieważ Holendrzy są znacznie lepiej wyszkoleni technicznie to nie wdawali się grę kombinacyjną, w dośrodkowania , przenoszenie ciężaru gry czy precyzyjne podania na dalsza odległość, ale parli do przodu prostymi środkami. Czyli krótkie szybkie podania do nogi i w ten sposób zdobywali przestrzeń oraz grali prostą piłką za plecy obrońców. To się nazywa dostosowanie posiadanych zasobów do możliwości realizacyjnych.
W naszym meczu ze Szwedami zaszedł proces odwrotny ,a więc rażące niedostosowanie, bowiem nasi gracze mając 67% posiadania piłki wykonali dokładnie 55 dośrodkowań i podań w pole karne ,a tylko 5 z nich doszło do adresata. Czyli nasi zawodnicy grali , biegali, walczyli , a to wszystko szlag trafiał ,bo po prostu zwyczajnie, po wysiłku wywalczenia piłki , wysiłku jej przeholowania pod bramkę rywali oddawaliśmy ją za frico wrogom.
Zaznaczę, nie bez przyczyny, że zarówno trener Słowacji, jak i trener Szwedów jak i trener Czechów nigdy dobrymi piłkarzami nie byli. Może głupi tego nie wymyślił, że słabszym zawodnikom i drużynom potrzebny jest warsztatowiec i fachowiec ,a bardzo dobrym autorytet.

Oczywiście jeżeli idzie o poziom to mecz Belgów z Portugalczykami to był nieco inny, wyższy szczebel drabiny. Aczkolwiek chyba zbyt często emocje panowały nad umiejętnościami. Lecz u Portugalczyków podobnie jak i u nas trzeba się poważnie zastanowić nad nieco innym wkomponowaniem do zespołów tak wielkich gwiazd jak Lewandowski i Ronaldo. Ich blask mocno przygasa jak mają do czynienia z bardzo poprawie kryjącymi ich obrońcami, i tym samym równocześnie objawiają się negatywne skutki uzależnienia wyniku i sposobu gry w ataku od ich udziału. Wczoraj zastanawiałem się czy obecność na placu gry Ronaldo jest wzmocnieniem czy osłabieniem drużyny Portugalii.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1