A+ A A-

Euro 2021: Futbol brawurowy

To był niezwykły dzień z futbolem. W poniedziałek na mistrzostwach Europy mieliśmy dwa mecze, które zakończyły się remisami 3:3. W pierwszym z nich rozstrzygnięcie przyniosła dogrywka. Hiszpanie zdobyli jeszcze dwie bramki i pokonali Chorwatów 5:3. W drugim meczu skończyło się serią rzutów karnych, po których Szwajcaria sensacyjnie wyeliminowała Francję.

Pod względem dramaturgii oba mecze przerosły oczekiwania. W obu doszło do sytuacji, w której faworyt prowadził 3:1, a do dziewięćdziesiątej minuty pozostawało niewiele czasu. I w obu przypadkach drużyna goniąca wynik zdołała doprowadzić do dogrywki.

Hiszpanie mieli mecz z Chorwacją generalnie pod kontrolą. Przeważali od pierwszych minut i nie wytrącił ich z równowagi nawet kuriozalny gol na 0:1, przy którym para Pedri - Unai Simón zrobiła dokładnie to samo co kiedyś Michał Żewłakow i Boruc w meczu z Irlandią Północną, przypominając o wyświechtanym powiedzeniu, żeby nie kierować podania do bramkarza w światło własnej bramki. Hiszpania szybko jednak wyrównała, w drugiej połowie dorzuciła dwie bramki, miała szansę na jeszcze jedną. Mecz wydawał się rozstrzygnięty, ale wtedy nieoczekiwanie powodzenie przyniósł szturm Chorwatów poprzedzony ofensywnymi zmianami i zmianą ustawienia całej drużyny. Hiszpanie nie mogli znaleźć sposobu na Oršicia, Pašalicia i niezrównanego w grze głową Budimira. Zrobiło się 3:3 i Chorwacja chciała pójść za ciosem. W dogrywce to Chorwaci jako pierwsi stworzyli sobie stuprocentową okazję strzelecką, zmarnowaną przez Kramaricia. Wtedy jednak Morata wykorzystał złe ustawienie Brekalo, wkrótce kolejne trafienie dorzucił Oyarzabal i Chorwaci musieli ogłosić kapitulację. Ostatecznie wygrała drużyna lepsza i wygrała zasłużenie, choć rzecz jasna Chorwacji należą się brawa przy otwartej kurtynie za hart ducha, determinację i stworzenie kapitalnego widowiska. Mecz był pełen fatalnych błędów defensywnych z obu stron, ale sądzę, że w kibicowskiej pamięci powinien zostać jako jedno z najbardziej emocjonujących widowisk w historii mistrzostw Europy.

Drugi mecz pozornie przebiegał wedle identycznego scenariusza, ale trzeba zauważyć, że Szwajcaria od początku meczu dorównywała Francji. Szwajcarzy czuli się na boisku bardzo pewnie, swobodnie operowali piłką, apatyczni i statyczni Francuzi zupełnie nie potrafili znaleźć sposobu na przeciwnika. Szwajcaria prowadziła 1:0 i mogła zdobyć drugiego gola, jednak Lloris obronił rzut karny Rodrígueza. Wydawało się, że ta sytuacja okaże się kluczowa dla losów meczu, Szwajcarzy nagle opuścili gardę, a Francuzi złapali wiatr w żagle. Dwie bramki zdobył Benzema, trzecią dorzucił Pogba i faworyt wydawał się już pewny awansu. Szwajcaria zdołała jednak się pozbierać, czego naprawdę trudno było się spodziewać. Psychologicznie sytuacja tej drużyny była arcytrudna, przeciwnik najtrudniejszy z możliwych, no i Szwajcarzy, umówmy się, jakoś nie zasłynęli w historii światowego futbolu z ułańskich szarż odwracających losy meczu. Dali się poznać jako zespół, owszem, solidny, ale dość miękki, nie radzący sobie szczególnie dobrze gdy mecze się nie układają i nieprzypadkowo zwykle kończący swoje pucharowe przygody na 1/8 finału. Tym razem było inaczej. Powrót Szwajcarów był niewiarygodny i spektakularny, a przy tym piłkarsko w pewien sposób sprawiedliwy, bo Francja swoją postawą w tym meczu nie zasługiwała na pozornie pewny awans, na jaki wskazywało prowadzenie 3:1. W serii rzutów karnych pomylił się tylko jeden zawodnik i był nim Mbappé. Już teraz jeden z najlepszych piłkarzy świata, mający przed sobą jeszcze wiele lat gry na najwyższym poziomie, dołączył tym samym do plejady wybitnych piłkarzy, którym zdarzało się zawodzić w takich okolicznościach. Być może, paradoksalnie, to przykre doświadczenie wyjdzie Mbappé na dobre.

Na takich turniejach, w tej fazie, takie mecze nie zdarzają się często i trudno będzie przebić poniedziałkowy wieczór, ale we wtorek czekają nas jeszcze dwa mecze 1/8 finału. Najpierw hitowy klasyk Anglia – Niemcy, a wieczorem mecz Szwecja – Ukraina.

Dyskusja (1)
1środa, 30, czerwca 2021 07:50
Zbyszek
Wczoraj, chyba upał tak mnie sponiewierał, że nie byłem w stanie dać głosu.
Mecze Hiszpanów z Chorwatami i Szwajcarów z Francuzami potwierdzają, że trend polegający na maksymalnym wykorzystaniu czasu jaki każda drużyna ma do swej dyspozycji wtedy kiedy posiada piłkę na ten dziś rewolucjonizuje samą grę ,ale i jej postrzeganie.
We współczesnej piłce nawet bycie faworytem z tego powodu, że ma się bardziej wartościowych ( znacznie lepszych graczy) , ani nawet dwubramkowe prowadzenie nie gwarantuje sukcesu. To nie gapiostowo Hiszpanów w II połowie meczu z Chorwatami ,ani Francuzów w meczu ze Szwajcarami doprowadziło do wyrównania ,ale niepoddawanie się i gra do przodu ich rywali. Zespoły gorzej wyszkolone technicznie i z tego powodu niejako skazane na mniejsze posiadanie piłki , gdy tylko uzyskają kontrolę nad piłką nie tracą czasu na zabawy z nią i pogrywanie do tyłu lub do boku ,ale natychmiast ruszają do ataku, tym samym nie pozwalając na konsolidację obrony rywali.
Teraz kolej na tych mocniejszych ,aby przy pomocy nauki wymyślili sposób nie tyle jak się zabezpieczyć, ile jak samemu dokumentować swe przewagi , chociażby w czasie posiadania piłki.
Nie da się bowiem już szukać przewag w przygotowaniu fizycznym, bo większość wie jak to robić i tu siły są wyrównane.
Lecz przy okazji wzmianki o przygotowaniu fizycznym chciałbym zwrócić uwagę na radykalną zmianę filozofii odnośnie oparcia formy fizycznej na odmiennej bazie w Legii Warszawa. Poprzedni trener przygotowania fizycznego Łukasz Bortnik stosował trening , którego efektem miała być dynamika gry, natomiast prof. Jastrzębski pracuje tak ,aby jak największa była intensywność grania. Powiedzmy sobie ,że w dzisiejszej piłce jest kilkanaście metod doprowadzenia graczy do optymalnego poziomu wytrenowania, ale jest on dostosowany do możliwości adaptacyjnych i wytrzymałościowych organizmów. Trening sprawiający większą intensywność gry jest znacznie bardzie inwazyjny i nie każdy jest w stanie go wytrzymać. Ale jego efekty dla gry są znacznie korzystniejsze , bowiem w każdej fazie meczu zawodnicy są w stanie niekorzystny wynik zmienić tak jak np. Szwajcarzy i Chorwaci.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1