- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Flora Tallinn - Legia 0-1: Cel zrealizowany
W rywalizacji o Ligę Mistrzów Legia awansowała do trzeciej rundy eliminacyjnej, w której zmierzy się z Dinamem Zagrzeb. W przypadku niepowodzenia w kolejnych rundach Legia ma zapewnioną grę w fazie grupowej Ligi Konferencji. O zwycięstwie w Tallinnie przesądził gol Lopesa.
Nasza drużyna rozpoczęła w składzie: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia – Juranović, Josué, Martins, Mladenović – Lopes, Emreli, Luquinhas. Skład Flory wyglądał następująco: Igonen – Lilander, Purg, Kuusk, Lukka – Poom, Miller – Zenjov, Vassiljev, Ojamaa – Sappinen.
Legia zaczęła mecz dość pewnie i aktywnie, jednak bez konkretów. W 4. minucie niewiele zabrakło Luquinhasowi do tego, by oddać strzał na bramkę gospodarzy. W 8. minucie pierwsza raz zaatakowała Flora. Zenjov oddał niecelny strzał głową z pola karnego. W 10. minucie Emreli doszedł do podania Lopesa, jednak nie był w stanie skierować piłki głową do bramki. W 16. minucie w polu karnym gospodarzy znalazł się Luquinhas, ale Brazylijczyk nie rozwiązał tej sytuacji najlepiej i jego strzał został zablokowany. Flora mogła objąć prowadzenie w 25. minucie meczu. Wieteska szczęśliwie wybił piłkę na rzut rożny. W 33. minucie Emreli powalczył o piłkę w polu karnym Flory i oddał mocny strzał, niestety minimalnie niecelny. W 43. minucie Mladenović dośrodkował na głowę Lopesa z rzutu rożnego. Piłka minęła bramkę. Estończycy odpowiedzieli efektowną akcją Vassiljeva, po której centymetrów zabrakło Zenjovowi do wepchnięcia piłki do bramki.
Do przerwy było 0:0. Różnica jakości między zespołami była widoczna w większym stopniu niż miało to miejsce w Warszawie, ale, paradoksalnie, to gospodarze byli bliżej zdobycia bramki. Losy dwumeczu pozostawały nierozstrzygnięte.
W 53. minucie Miller uderzył mocno zza pola karnego, ale wprost w dłonie Boruca. Legia odpowiedziała strzałem Emreliego, niestety zupełnie niegroźnym dla Igonena. W 62. minucie gospodarze krótko rozegrali rzut rożny. Lukka oddał strzał, który minął bramkę Boruca. W 66. minucie gospodarze umieścili piłkę w bramce Legii, jednak sędziowie anulowali tego gola, wydaje się, że z powodu zagrania ręką lub spalonego. Z pewnością była to szczęśliwa dla nas decyzja i kto wie czy nie kluczowa dla losów awansu, w odpowiedzi Legia wyprowadziła bowiem skuteczny cios. Z prawej strony doskonale dośrodkował Juranović, Lopes znalazł się kilka metrów przed bramką Flory i nie dał najmniejszych szans Igonenowi. Było 0:1 i z gospodarzy wyraźnie uszło powietrze. W 70. minucie Pekhart zastąpił Emreliego. W 77. minucie żółtą kartkę ujrzał Jędrzejczyk. W 83. minucie Slisz zmienił Lopesa. Legia mogła podwyższyć prowadzenie w doliczonym czasie gry po indywidualnej akcji Luquinhasa. Brazylijczyk po świetnym dryblingu oddał mocny strzał, niestety w poprzeczkę. Żółtą kartkę otrzymał jeszcze Pekhart i wkrótce potem sędzia zakończył mecz.
Nie był to spektakularny futbol w wydaniu Legii. Nasza drużyna miała problem ze zdyskontowaniem piłkarskiej przewagi nad Estończykami, irytowała też niepotrzebna nerwowość przy kasowaniu ataków Flory, tym razem obyło się jednak bez brzemiennych w skutkach błędów. Legia miała większą kontrolą nad meczem niż w Warszawie, zagrała na wynik i zrobiła to, co należy - a o stylu tego dwumeczu wkrótce zapomnimy. Kolejne emocje w europejskich pucharach w przyszłym tygodniu.


Wieteska w wywiadzie dobrze
powiedział nie styl a awans był najważniejszy . Dobra nasza.
Chyba nie ma sensu rozpisywać się o grze Legii, bo, powiedzmy sobie szczerze, wyglądało to dość słabo. Poza nielicznymi zrywami, to głównie Estończycy nas spychali pod własne pole karne. Mieliśmy kilka kontrataków ale przeprowadzane były albo niechlujnie albo bez większego pomysłu. Wyróżnić można jedynie Lopesa, który nam wyrasta na piłkarza od kluczowych bramek.
No cóż, w końcu po kilku latach kręcenia się w kółko prezes Mioduski może w końcu odetchnąć pełną piersią. A nawet może jakiegoś wywiadu udzielić.
Za dotychczasową grę w LM oraz w grupie LKE wpadnie do klubowej kasy ok. 16 mln zł + premie za wygrane mecze (0,5 mln euro). Pytanie, na co te pieniądze zostaną przeznaczone.
Ja nie domagam się ,aby Legia ogrywała zespoły obiektywnie słabsze od siebie kilkoma bramkami, mnie wystarczy, żeby Legia suwerennie panowała nad wydarzeniami na boisku.
Legia wczoraj z Florą zaprezentowała jako zespół dojrzałość, pewność siebie, spokój i kontrolę , jednym słowem wyższość.
Można to nazwać posiadaniem kultury gry i wypracowywaniem własnego stylu gry. Kultura w węższym zakresie to zjawisko uspołeczniania oparte na uczeniu się. To kultura tak rozumiana pozwala na integrację jednostki w grupie i wytworzenie więzi społecznych pomiędzy członkami. Jest to oczywiście stały proces , który nie ma końca. Niestety częste ( zbyt częste) zmiany trenerów w Legii , w tym zwłaszcza na zupełnie nieprzygotowanych do zawodu miały ten negatywny aspekt , oprócz wyników ,że te więzi się nie tworzyły ,a jak już to były nietrwałe i często nieprawidłowe. Bowiem dopiero konstruktywne więzi grupowe pozwalają na osiągnięcie celu zespołowego i dopiero na tym fundamencie mogą rozwijać się i wykorzystywać pełnię swych możliwości jednostki wybitne.
We wczorajszym meczu osobiście wyróżniam trzech zawodników Josue Pequeirę ( 31 lat), Rafaela Lopesa ( 30 lat) i Artura Boruca ( 41 lat). Josue jest zawodnikiem o charakterystyce jakiej Legii brakowało . Jest mniej mobilny od Martinsa, Luquinhasa i Kapustki ,ale mniejsze wybieganie nadrabia z nawiązką grą piłką. Jego podania wymuszają na partnerach stały udział w grze, stałe pokazywanie się do gry, w tym uczestniczenie w grze bez piłki. To już jest lider naszego zespołu. Jeszcze brakuje wzajemnego zrozumienia, jeszcze Josue musi dopracować przygotowanie fizyczne, ale wygląda on na poważne wzmocnienie drużyny. Przyznam się bez bicia
Lopes jest podobnym zaskoczeniem, gdyż kiedy był w Cracovii niczym nie zachwycał i Probierz oddał go bez żalu ,a i w Legii grał ogony i to kiepskie. A to jest facet, który ma motorek , który łata wszelkie dziury, którego zaangażowaniem można obdzielić kilku graczy i który ma ten instynkt bycia tam ,gdzie jest najbardziej potrzebny .
Artur Boruc. To nie tylko bardzo dobry, skuteczny bramkarz, ale ostoja obrony. Można łatwo zauważyć, że nasi zawodnicy w każdej problematycznej i potencjalnie niebezpiecznej sytuacji w okolicach własnej bramki oddają piłkę Borucowi . A przy tym Artur wyrósł na kierownika obrony, który podpowiada kto ma co robić, jak się ustawiać ,tym samym nie pozwalając na dekoncentrację.
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie koszmarne komentowanie ,a właściwie stałe pouczanie trenera, piłkarzy , snucie jakich niedorzecznym teoryjek . Oczywiście po kilku minutach wyłączam głos, ale wolałbym ,aby tych psujów wyłączyć z komentowania.
Na co te pieniądze zostaną przeznaczone?
Na spłatę zadłużenia.
Co do gry pełna zgoda. W TV wyglądało to przeciętnie.
Ja również nie kumam dlaczego Estończykom nie uznali bramki. Szczęście na sprzyjało. Awans do Europy raduje. Nie będę marudzić na grę w Europa Konference League.
Ciekaw jestem jak Legia będzie prezentowała się w rywalizacji z Dinamo. Zobaczymy jak wiele aspektów dzieli nas od mistrza Chorwacji.
Czy zmontowana kadra przez Czesia będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę z ekipą Zagrzebia? Oby
No właśnie tego się najbardziej obawiam, że pójdziemy drogą Lecha, który swoje zeszłoroczne zyski z gry w LE i transferów najprawdopodobniej przekierował do kieszeni właścicieli. Ja wolałbym, żeby to poszło na zatrzymanie kluczowych piłkarzy na przyszły sezon.
"Ja również nie kumam dlaczego Estończykom nie uznali bramki."
A to akurat jest jasne: boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. A przy okazji, wcześniej było zagranie ręką któregoś z piłkarzy Flory, więc nawet jakby był VAR i uznał, że spalonego nie było, to musiałby i tak nie uznać bramki przez zagranie ręką.
Co do meczu to kolejne męczarnie ale co by nie mówić w porównaniu do lat poprzednich mamy 4 mecze 4 zwycięstwa i na rozkładzie mistrza Norwegii i Estonii Ostatnio fajny meczyk Legii oglądałem w meczu rezerw z Wisłą Płock
A teraz rozważania teoretyczne - jeśli mamy nie awansować do LM to chyba zdecydowanie lepiej grać w Lidze Konferencji niż w LE. Pieniądze są podobne a rywale słabsi przez co o punkty do rankingu łatwiej. A teraz oprócz zasypania zadłużenia najważniejszą rzeczą jest odbudowa naszej pozycji w rankingu, bo to głównie dzięki niej poprzednio awansowaliśmy do LM i przy odrobinie szczęścia trafialiśmy na słabsze zespoły (co w ostatnich latach i tak potrafiliśmy spierd...)
P.S. Zapuszczony Josue gra 90 mi w sobotę i 90 min we wtorek. Cuda Panie ....
Edit: bramka słusznie nieuznana ale to tylko VAR mógłby stwierdzić a VAR-u nie było. Jaja
Gratulacje dla drużyny i sztabu trenerskiego, Bodo i Flora jak dla mnie nie były słabszymi zespołami od Scheriffa lub Dudelange a jednak przeszliśmy te przeszkody w tym roku suchą nogą. Mhm, repra zremisuje z Albanią, przegra z Angolami i o Michniewicza upomni się prezes PZPN Kulesza w porozumieniu z Mioduskim?
Przy próbie analizy pozostaję z własnymi wątpliwościami odnośnie defensywy. Trzymam kciuki żeby "gruby Josue" podążył śladami "grubego Vadisa" to znaczy ich charakterystyka jest różna, ale oby skutki ich gry w Legii były z czasem tożsame, natomiast z Dinamo Zagrzeb wolałbym chyba jednak parę środkowych pomocników: Martins - Slisz. Brakuje mi aktywnego odbioru piłki, asekuracji. Na własnej połowie raz brak nam pewności, stajemy się elektryczni nawet przy Estończykach, a drugim razem równocześnie potrafimy być nonszalanccy, dwa w jednym w zadawałoby się wykluczających się przypadkach.
Pomimo tego że nie zagraliśmy wybitnie, a Flora miała parę okazji zdobywając nawet bramkę ze spalonego, to mieliśmy jednak mecz pod kontrolą. Pokazaliśmy wyrachowanie oraz spokój co dało nam awans do 3 rundy. Znowu fajnie zagrał Josue zagrywając bardzo dobre podania oraz pokazując świetną kontrolę piłki. Wydaje mi się że za miesiąc-dwa będąc już w pełnej formie fizycznej oraz już bardziej zgrany z zespołem Portugalczyk może być jednym z tych którzy będą ciągnąć naszą grę. Lopes ponownie zdobył bardzo ważną bramkę potwierdzając tylko jak bardzo jest pożyteczny u nas, co nie było takie oczywiste jeszcze przed sezonem. Wieteska pomimo jednego błędu gdy wykazał się złym timingiem i nie trafił w piłkę także zagrał bardzo solidnie dobrze się ustawiając i pewnie wybijając piłki.
Ogólnie nikt z drużyny nie zagrał bardzo złego spotkania i to bardzo cieszy.
Awansując do 3 rundy zapewniliśmy sobie również awans do fazy grupowej Conference League, co z jednej strony cieszy, bo pierwszy raz od 5 lat będziemy grali dalej jesienią w pucharach, z drugiej jednak to ostatni trzeci szczebel rozgrywkowy w Europie, za który dostaje się tylko 3 mln Euro plus ewentualne pieniądze za wygrane lub zremisowane spotkania w fazie grupowej. Pamiętajmy że mamy teraz mecz z Dinamo w którym absolutnie nie jesteśmy bez szans. Paradoksalnie może to być mecz łatwiejszy od wczorajszego, bo będziemy mogli zagrać tak jak nam wychodziło najlepiej czyli z kontry, na Chorwatów będzie narzucona presja awansu, przez co podejdziemy do meczu na większym luzie. Jeśli zagramy na maksimum swoich możliwości to przy odrobinie szczęścia Dinamo będzie do ogrania.
Bardzo ważna jest także kwestia transferów. Potrzebujemy w tej chwili piłkarza na lewe wahadło oraz co najmniej jednego na środek pola, zwłaszcza że piłkarze którzy tam grają nie są w najlepszej dyspozycji. Mladenović jak wiadomo im bliżej własnej bramki to tym gorszy. Jak miał on często problemy z Zenjovem to aż strach myśleć co będzie jak zagra na Ivanuseca. Na dodatek Serb jest o jedną kartkę od zawieszenia, a przed chwilą dowiedzieliśmy się że pierwszy mecz w Zagrzebiu będzie sędziował Antonio Mateu Lahoz, który niedawno sędziował finał Ligi Mistrzów M.City - Chelsea oraz który bardzo nie lubi gdy ktoś próbuje z nim dyskutować, więc ryzyko zawieszenia Mladena jest bardzo wysokie. Slisz, o którym wszyscy wiedzą że to już dla niego za wysokie progi oraz Martins co wczoraj nie zagrał najlepszego meczu i wciąż widać że brakuje mu tej świeżości. Miejmy nadzieję że Kucharski działa jeśli chodzi o negocjacje z zawodnikami na pozycje dla nas potrzebne i za parę dni ogłosi transfer nowych piłkarzy. Tylko żeby ten wstrętny Twitter nie pokrzyżował jego planów...