A+ A A-

Slavia Praga - Legia 2-2: Legia walcząca

Mimo arcytrudnej sytuacji kadrowej Legia zafundowała nam kolejny szalenie emocjonujący wieczór z europejskimi pucharami. W rywalizacji o awans do Ligi Europy nasza drużyna zremisowała na wyjeździe ze Slavią Praga. Autorami bramek dla Legii byli Emreli i Juranović.

 

Dzień przed meczem kontuzji doznał Slisz, a tuż przed meczem ze składu Legii wypadł Pekhart. Trener Michniewicz postawił na następujących zawodników: Boruc – Rose, Wieteska, Nawrocki – Juranović, Lopes, Martins, Mladenović – Skibicki, Emreli, Luquinhas. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Kolář - Bah, Holeš, Zima, Dorley - Masopust, Traoré, Stanciu, Hromada, Sima – Schranz.

Slavia zdecydowanie ruszyła na Legię od pierwszych minut meczu. W 9. minucie Hromada uderzył nad bramką, a minutę później w stuprocentowej sytuacji przestrzelił Sima. W 12. minucie żółtą kartką za faul ukarany został Luquinhas. Legia nie radziła sobie z utrzymaniem przy piłce przy ciągłym pressingu Czechów, ale w 20. minucie zaskoczyła Slavię najprostszym środkiem. Nawrocki zaadresował długą piłkę do Emreliego. Emreli wybiegł za plecy obrońców i przelobował Kolářa. Było 0:1. W 33. minucie Czesi wyrównali. Płaskie zagranie Masopusta z rzutu rożnego trafiło pod nogi Baha, który precyzyjnym strzałem pokonał Boruca. W 36. minucie żółtą kartkę ujrzał Rose. Legia znów zaatakowała w 37. minucie. Wyśmienitą akcją popisał się Juranović, który ruszył z piłką i oddał perfekcyjny strzał zza pola karnego. W 44. minucie Boruc spokojnie obronił strzał Schranza. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Stanciu mógł wykorzystać brak Wieteski, który nie zdążył wrócić po rzucie rożnym. Rumun przyjął piłkę, wymanewrował naszych obrońców, ale nie trafił do bramki. Za chwilę świetną interwencją popisał się Wieteska. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Slavia wyrównała. Sima efektownie zgubił niepewnego Rose’a i wystawił piłkę Masopustowi, który z bliska dopełnił formalności.

Do przerwy było 2:2. Slavia grała ofensywnie, Czesi ewidentnie chcieli stłamsić i zdominować Legię. Nasza drużyna była na to przygotowana i zdołała dwukrotnie skontrować gospodarzy, ale ataki Slavii w końcówce były pełne rozmachu i nadzwyczaj groźne. Zapowiadała się trudna druga połowa meczu.

Rose nie wyszedł na drugą połowę. Zmienił go Hołownia, co wymusiło przejście Nawrockiego na prawą stronę środka obrony. Boisko opuścił również Lopes, którego zastąpił Josué. Wśród gospodarzy pojawił się drugi napastnik, Kuchta. Po minucie gry kolejną zmianą było pojawienie się Rosołka w miejsce Skibickiego. W pierwszym kwadransie po przerwie mecz był dość wyrównany. Trener gospodarzy zarządził dwie zmiany. Na boisku pojawili się Lingr i Ekpai. Wkrótce dołączył do nich Samek, który zastąpił kontuzjowanego Masopusta. W 70. minucie Boruc obronił uderzenie Sameka zza pola karnego. W 76. minucie nasz bramkarz złapał piłkę niezbyt mocno uderzoną przez Stanciu. W 77. minucie Lingr przestrzelił z kilku metrów. W 83. minucie kolejny raz zakotłowało się w polu karnym Legii, jednak skończyło się tylko rzutem rożnym dzięki ofiarnej interwencji Mladenovicia. Slavia nacierała do końca meczu, ale Czesi nie zdołali już zagrozić bramce Boruca.

Sytuacja po meczu w Pradze przypomina nieco tę po rywalizacji z Dinamem w Zagrzebiu. Legia wywalczyła cenny wynik, jednak o awans będzie ciężko, ponieważ potencjał piłkarski przeciwnika wydaje się przewyższać argumenty, którym dysponują legioniści. Z pewnością nie stoimy jednak na straconej pozycji. Kolejny raz tego lata należy skierować zasłużone wyrazy uznania ku trenerowi i drużynie. Dzięki nim wszyscy wspólnie uczestniczymy w pięknej przygodzie, przeżywając emocje, na które czekaliśmy od dawna. Rewanż w przyszły czwartek w Warszawie.

Dyskusja (4)
1czwartek, 19, sierpnia 2021 22:42
Baron
" Kolejny raz tego lata należy skierować zasłużone wyrazy uznania ku trenerowi i drużynie. Dzięki nim wszyscy wspólnie uczestniczymy w pięknej przygodzie, przeżywając emocje, na które czekaliśmy od dawna."

I to jest fajne w tej edycji pucharowej, w końcu gramy w sposób który nie przynosi nam wstydu. Mecz fajny dla oka. Szkoda tej bramki na 2-2 ale cóż... takie jest życie. Muszę pochwalić Wieteskę, u CM zrobił duży postęp, no i Nawrockiego. Nie wiem jaka jest kwota jego wykupu, ale na miejscu DM już bym wyłożył za niego cash. Co do meczu to odnoszę wrażenie, że Czesi nas trochę zlekceważyli z jednej strony, a z drugiej my wyszliśmy na mecz z pełnymi portkami. Słabą stroną Slavii była obrona co mnie mocno zaskoczyło i co można było lepiej wykorzystać i co daje nam pewne nadzieje na rewanż. No właśnie rewanż, i tu pojawia się pytanie jaką kadrą będzie dysponować CM, bo na chwilę obecną wygląda to słabo. Czuję pewien niedosyt w tej edycji pucharowej, że w meczach z Dinamem i teraz ze Slavią, zabrakło nam wbrew pozorom nie dużo by osiągnąć zdecydowanie więcej. Być może naiwnie ale liczę na to, że w klubie te niuanse widzą lepiej niż my kibice i włodarze wyciągną odpowiednie wnioski, co najmniej podobne do naszych czyli kibiców.
Na koniec, bramka reprezentanta Chorwacji na 2-1 dla Legii zrobiła na mnie wrażenie i pewnie nie tylko na mnie. Trzy miliony euro tyłka nie urywa ale zastanawia mnie jedno czy faktycznie rynek piłkarski na tyle wycenia Juranovica?
2czwartek, 19, sierpnia 2021 23:54
Bartłomiej
Patrząc na to jaką kadrą dysponowaliśmy dzisiaj to można uznać ten wynik za jeszcze większy sukces niż w Zagrzebiu. Zagraliśmy świetne spotkanie, mieliśmy parę naprawdę ładnych akcji, a defensywa w większości przypadków spisywała się bez zarzutów. Nawrocki nie dość że znowu był bardzo pewnym punktem w naszej obronie to jeszcze zanotował dwie kapitalne asysty. Mam nadzieję że nasz selekcjoner Souza go obserwuje, bo on wraz z Wieteską od początku sezonu prezentują bardzo dobry równy poziom, a nie od dzisiaj wiadomo że defensywa w polskiej kadrze nie jest na najwyższym poziomie. Cięzko na boisku harował Martins, a Emreli przełamał się po 6 meczach bez bramki zdobywając pięknego loba oraz ogólnie zaliczając w końcu dobry występ. Natomiast jestem bardzo rozczarowany Rosem. Od obrońcy wartego 600 tysięcy euro, który miał naprawdę dobre opinie w Grecji oczekiwałbym jednak żeby większość akcji Slavii w pierwszej połowie nie przechodziła przez niego oraz żeby przy 2 bramce nie szedł amatorsko na raz na przeciwnika. Liczę na to że jego gra się poprawi, bo widać że to jednak jest fajny chłopak poza boiskiem. Bardzo zależy mu na tym żeby nauczyć się polskiego jak najszybciej, co nie zdarza się za często u obcokrajowców przyjeżdżających do nas.

Oczywiście trzeba też powiedzieć że mieliśmy trochę szczęścia, bo w kilku przypadkach Czesi powinni jednak wykorzystywać 100% okazje. Widać było że to rywal nawet trochę lepszy od Dinama, szczególnie Stanciu dawał nam się mocno we znaki będąc cały czas aktywnym i to on najczęściej kreował sytuacje. Skrzydłowi często schodzili do środka potem szukając zagrań górą za plecy naszych obrońców. Także musimy w rewanżu znowu być bardzo skoncentrowani i liczyć znowu na trochę szczęścia.

Dzisiejszy mecz był także ostatnim występem Juranovicia w naszym barwach, który nie mógł się lepiej pożegnać zdobywając przepiękną bramkę z dystansu. Jednakże nie musiał to być ostatni mecz Chorwata, gdyby nie kretynizm naszego zarządu. Zacznijmy od tego że 3 miliony za Jurę uważałem za trochę zbyt małą kwotę. Nie liczyłem na 7-8 baniek, ale na 4 może 4,5 już tak. Potem DM popisał się kolejną kompromitującą wypowiedzią na temat prawego wahadła twierdząc że w sumie mamy Johanssona (obecnie chory na mononukleozę, wróci do pełni formy pewnie za parę ładnych tygodni) oraz Skibickiego ( de facto dopiero od 2 miesięcy uczącego się gry na wahadle oraz który dzisiaj doznał urazu i ma szwy na łokciu) więc mamy bardziej palące potrzeby niż prawe wahadło. I na koniec okazuje się że zarząd dokonał sabotażu nie chcąc umówić się z Celticiem że Jura dołączy do nich po rewanżu z Slavią. Przecież jakoś Lech nie miał problemów dogadać się z Victorią Pilzno żeby Ba Loua doszedł po meczach w pucharach. Zresztą mam więcej zarzutów do naszego zarządu. Dlaczego od momentu kontuzji Kapustki oraz odejścia Rochy kwestia transferu lewego wahadła oraz środka pola jest totalnie olewana? Patrząc na to co zrobił Czesio z Slavią mając zdziesiątkowaną kadrę to naprawdę zaczynam wierzyć w to że gdybyśmy dokonali miesiąc temu 3 transferów to byłaby szansa na przejście Dinama oraz dalszą walkę o LM. Dlaczego trener do teraz nie ma za wiele do gadania w kwestii wskazywania jakiego profilu zawodnika mamy szukać, tylko Kucharski odpowiada za to co trochę gryzie się z tym kogo by chciał nasz szkoleniowiec. Potem okazuje się że naszym najlepszym transferem jest jedyny zawodnik którego sam sprowadza Michniewicz czyli Nawrocki. Powtórzę to jeszcze raz. Nasz zarząd się kompromituje i jeśli w tej w chwili nie przyjdzie 3-4 piłkarzy to skończymy jak Lech w poprzednim sezonie, któremu pod koniec jesieni zaczęło już brakować sił. W najgorszym wypadku Darek uzna że winnemu słabym wynikom nie jest on sam tylko trener i go zwolni.

Ale mimo fatalnego stanu naszej kadry nadal mam tą nadzieję że przejdziemy Slavię. Jeśli zagramy na podobnym poziomie co dziś tylko bez tych głupich błędów przy utracie bramek to za tydzień może będziemy świętować awans do Ligi Europy.
3piątek, 20, sierpnia 2021 10:06
Zbyszek
Pierwsza połowa meczu na remis czyli zaczynamy ab ovo.

Slavia Praga prowadzona jest przez jej trenera Trpisowskiego od 2018 roku w sposób wielce nietypowy, mianowicie zasadą jest brak zasad jeżeli idzie o obsadę personalną i o system grania. W bieżącym sezonie rozegrali 7 meczów ,w których od pierwszej minuty zaczynało ogółem 25 zawodników , a grało łącznie 28 . W meczu z Ferencvarosem w Budapeszcie zagrali w ustawieniu 1-3-6-1 , w rewanżu 1-4-2-3-1 , zaś w lidze grają albo 4-4-2 ( z teoretycznie słabszymi) ,albo 4-2-3-1 lub 4-1-4-1 ( z tymi mocniejszymi) . Z nami zagrali 4-4-2 czyli jak by nie patrzeć do mocarzy zaliczeni nie zostaliśmy. Tymi, którzy stanową trzon ich drużyny są : bramkarz Kolar, obrońcy : Bah, Holes, Dorley, pomocnicy : Hromada, Stanciu , Masospust, Schranz. I oni z nami zagrali, reszta się prawie co spotkanie zmienia. Na szczęście Polsat Sport transmituje ligę czeską i możemy na własne oczy ich grę analizować. Można powiedzieć, że grają po czesku czyli dokładnie, technicznie, z dużą ilością podań i wymian pozycji . Lubią być przy piłce i atakować. Tak też zagrali wczoraj.

Na marginesie różnego rodzaju kontuzji naszych zawodników to powiem rzecz wielce niepopularną, a mianowicie najbardziej na nie są narażeni zawodnicy młodzi i będzie ich coraz więcej. Moim zdaniem to efekt sztucznego chowu brojlerów. W tzw, dawnych czasach zawodnicy mieli pewne naturalne przygotowanie siłowe i motoryczne czyli to co potoczne nazywamy siłą witalną albo zgoła mocą. Żadnych urazów o charakterze przeciążeniowym nie mają np. chłopi , murarze czy górnicy pracujący bardzo ciężko i intensywnie., Lecz oni moc zdobywają w sposób naturalny , gdzie wysiłek jest udziałem całego organizmu, a nie jest generowany sztucznie przy użyciu przyrządów . W jednym z odcinków "Rockyego" pokazano na czym polega różnica. Do tego dochodzi jeszcze dbałość, aby synek za bardzo się nie zmęczył. Kiedyś w piłę grało się po lekcjach cały czas, a dziś godzinka i szlus. Mało tego grało się na czym popadło ,więc nierówności były normą ,a obecnie jak nie ma stołu to ścięgna puszczają. Jeszcze tylko klatek brakuje. Smile.

Zwłaszcza w pierwszej połowie , u kilku graczy naszej drużyny, aż rzucał się w oczy brak prawidłowych nawyków taktycznych tyczących zagrywania piłki do partnera w ataku. Podawali oni np. Mladenovicz, Lopes, Skibicki, Martins piłki ze zbyt dużej odległości od rywala co powodowało, że były one widoczne i łatwe do przechwytu. Powinno się albo trzymać piłkę aby ściągnąć rywala bliżej siebie, albo podejść pod niego. Wówczas podaniem mija się co najmniej jednego przeciwnika, a nawet formację . Takie podejście może także sprawić, że rywale zaczną się cofać i poprawnie taktycznie wyszkolony zawodnik jakim jest Juranovicz strzeli im bramkę.

Pierwsza bramka dla naszego zespołu dowodzi ,że często najprostsze rozwiązania są najlepsze. Przy przewadze rywali regułą taktyczną w grze obronnej jest jak najszybsze wybijanie piłki z własnej strefy obrony co najmniej w rejon połowy boiska. Tego np. w Legii wymagali tacy trenerzy jak Berg czy Czerczesow ,a co wczoraj robił Maik Nawrocki.Pewno dlatego ,że przeszedł staranne szkolenie w Niemczech ,w Bremie. Kiedy się postępuje jak należy ,a nie wbrew zasadom, to i szczęście sprzyja. I Nawrocki zanotował dwie asysty. Przy okazji wart jest odnotowania piękny, sportowy gest Emrelego wobec Pekharta.
Oczywiście można i trzeba wprowadzać piłkę do gry podaniami lub w biegu po jej przejęciu w pobliżu własnej bramki ,ale tylko wówczas kiedy mamy w tym rejonie przewagę liczebną lub pozycyjną( wolną przestrzeń do rozegrania).

Brak Jędrzejczyka w składzie był aż nadto widoczny zwłaszcza w I połowie. Zastępujący do Lindsay Rose owszem grał reprezentacjach Francji od U-18 do U-21 oraz w kilku niezłych klubach jak Valenncienes, Lorient, Bastia czy Aris ,ale chyba już się nagrał , bo wczoraj był bardziej dwunastym zawodnikiem Slavii, niż naszym obrońcą. Michniewicz musiał go wymienić , bo pewno Juranovicz z Borucem by go okulawili.

W przerwie meczu trener zaordynował zmiany, które pewno będzie subtelnie uzasadniał zdarzeniami niejako obiektywnymi. Jeżeli takowe zaistniały to znaczy, że opatrzność Michniewiczowi sprzyja. Bowiem akurat wymienił najsłabsze ogniwa naszej drużyny. Rose to była tragiczna pomyłka, Lopes był zagubiony i wiecznie zadziwiony, zaś Skibicki był bardzo mało efektywny. Pewno z mniej wymagającym rywalem ich słabości byłyby mniej widoczne , lecz na tle mocnej i wyrównanej kadrowo drużyny Slavii zostały ujawnione z całą jaskrawością. Oczywiście przy takich zmianach nie ma gwarancji, że zmiennicy będą bardzie pożyteczni ,ale tak jak wczoraj trener nie ma czasami wyjścia. Musi coś robić , bo obiektywnie musi, lub też musi coś robić, żeby nie mieć do siebie pretensji, że nie chciał pomóc drużynie. Jak go zwał tak go zwał, w każdym razie widocznym efektem dokonanych zmian było uspokojenie i uporządkowanie naszej gry, do czego walnie przyczynili się Josue oraz Hołownia.

Gdyby patrzeć na naszych zawodników przez pryzmat poczynań rywala to sądząc po tym, kogo oni uważnie pilnowali to za najgroźniejszych uznali Wieteskę i Luquinhasa. Każdy z nich będąc przy piłce miał od razu dwóch opiekunów. To drobne spostrzeżenie jednak obrazuje fakt słabości Legii w postaci braku wyrównanego jakościowo składu. Aby wyeliminować Slavię to trener nie może popełniać takich błędów w obsadzie jak w Pradze w I połowie . A do tego ,bagatela, wszyscy muszą być w maksymalnej formie fizycznej i psychicznej.

Mnie cieszy ,że dwie drużyny, które uporczywie walczą jeszcze eliminacjach europejskich Pucharów prowadzą trenerzy porządnie wykształceni , stale doskonalący wiedzę i warsztat. Michniewicz ukończył studia wyższe na AWF oraz w zakresie zarządzania, a Papszun AWF i historię na UW. Nie jestem przeciwny samoukom, ale uważam, że formalne wykształcenie akademickie daje oprócz prawdziwej wiedzy , również podstawy i metodę, co pozwala odróżnić pieprz od gówna. Do tego prezesi Legii Mioduski oraz Rakowa Cygan to prawnicy , także po aplikacjach. Wiedza górą.
4piątek, 20, sierpnia 2021 10:52
Baron
@Zbyszek

"Do tego prezesi Legii Mioduski oraz Rakowa Cygan to prawnicy , także po aplikacjach. Wiedza górą."

Ok, tyle, że ostatnie kilka lat Legii w "pucharach" i decyzje personalne ale nie tylko Mioduskiego pokazują, że nie zawsze to się przekłada na sukces sportowy i dobre zarządzanie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1