A+ A A-

Legia - Raków 2-3: Solidność utracona

W meczu dziewiątej kolejki Ekstraklasy doszło do starcia mistrza i wicemistrza Polski. Niestety Legia okazała się słabsza i poniosła już czwartą porażkę w sezonie. Niepokojące, że Legia przyzwyczaiła się do ligowych porażek, a trener Michniewicz nie znajduje na to skutecznej recepty. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Emreli i Charatin.

 

Obaj trenerzy musieli dokonać roszad personalnych w składach swoich drużyn. Legia wróciła do ustawienia z czwórką obrońców, a pierwsza jedenastka naszego zespołu wyglądała następująco: Miszta – Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki, Mladenović – Slisz, Josué, Martins – Kastrati, Emreli, Skibicki. Raków rozpoczął w składzie: Trelowski – Niewulis, Petrášek, Papanikolau – Tudor, Gwilia, Ivi López, Poletanović, Wdowiak - Gutkovskis, Musiolik.

Mecz zaczął się w spokojnym tempie, jednak od początku nie ulegało wątpliwości, że goście nie zamierzają ograniczać się do obrony. Legia konstruowała akcje głównie skrzydłami, zwłaszcza prawą stroną boiska. W 15. minucie po rajdzie Kastratiego odbita piłka trafiła do Martinsa. Portugalczyk uderzył z pierwszej, niestety trafił w poprzeczkę. Minutę później żółtą kartką za faul na Lópezie ukarany został Slisz. W 19. minucie kolejnym legionistą z żółtą kartką na koncie stał się Jędrzejczyk. W 23. minucie po rzucie rożnym piłka wróciła w pole karne Legii. Dobrą okazję miał Gwilia, ale skiksował przy próbie uderzenia z woleja. W 25. minucie żółtą kartkę ujrzał Nawrocki, który taktycznym faulem przerwał niebezpieczną kontrę Rakowa. W 28. minucie Miszta chyba niepotrzebnie rzucił się pod nogi Musiolika w polu karnym. Napastnik Rakowa przewrócił się, a sędzia Przybył odgwizdał rzut karny, który został zamieniony na bramkę przez Lópeza. Było 0:1. Legia wyrównała w 33. minucie. Kapitalnym strzałem z pola karnego popisał się Emreli. Azer przyjął piłkę pod kryciem, zaskakująco uderzył z lewej nogi i był remis. W 39. minucie Nawrocki uratował sytuację po kolejnej kontrze Rakowa.

Do przerwy był zasłużony remis. Legia miała inicjatywę, ale niepokoiły liczne straty, które pozwalały gościom na szybkie przenoszenie akcji pod bramkę naszej drużyny.

Legia fatalnie zaczęła drugą połowę meczu. W 50. minucie piłka trafiła Nawrockiego w rękę w polu karnym. Zawodnicy Rakowa domagali się rzutu karnego, ale skończyło się rzutem rożnym. Po nim Raków odzyskał prowadzenie. Gutkovskis przeskoczył Nawrockiego, strącił piłkę do Tudora, który z bliska dopełnił formalności. W 56. minucie żółtą kartką za faul upomniany został Martins. Do rzutu wolnego podszedł López i precyzyjnym uderzeniem pokonał Misztę. Trener Michniewicz desygnował do gry Muçiego i Charatina, którzy zmienili Skibickiego i Martinsa. W 64. minucie Pekhart zastąpił Slisza. W 70. minucie piłka dwukrotnie trafiała pod nogi Josué. Portugalczyk podał na linię pola karnego do Charatina, który ładnym strzałem zdobył bramkę kontaktową. Po tej sytuacji Lopes zmienił Kastratiego. W 82. minucie Lopes miał znakomitą sytuację do wyrównania, niestety w fatalny sposób skiksował, chyba próbując wystawić jeszcze piłkę Pekhartowi. W 89. minucie legioniści zmarnowali kolejną stuprocentową sytuację. Z kilku metrów głową do bramki nie trafił Emreli. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Trelowski odbił strzał Emreliego. Mecz zakończył się zwycięstwem gości.

W sobotni wieczór oglądaliśmy emocjonujące widowisko. Niestety Legia zdecydowanie za łatwo traciła bramki. Za dużo było strat, za wiele kontr Rakowa, zbyt często goście przedostawali się w okolice naszego pola karnego. Z tego brały się stałe fragmenty gry, które ostatecznie przesądziły o wyniku. Kiedy traci się bramki po karnym, rożnym i wolnym, naprawdę ciężko odwrócić losy rywalizacji. Legia powinna jednak mimo wszystko co najmniej zremisować. Wielka szkoda sytuacji Lopesa i Emreliego i kuriozalnej wręcz nieskuteczności w obu przypadkach, ale cóż, bywa i tak. Gratulacje dla Rakowa.

Dyskusja (15)
1niedziela, 26, września 2021 00:13
Senator
No nie sir Gawinie, chwaliaż ten Raków więc spytam za co ? Za te parę kontr z których żadna nie zakończyła się strzałem bo albo przerywalismy je faulem ( a jak element gry) albo Nawrocki interweniował jak należy . Jak tam w statystykach ilość strzałów po stronie Rakowa?
Przegraliśmy bo
1 Byliśmy dramatycznie nieskuteczni
2 Bo Miszta się spalił w przebiegach darując rywalom dwie z trzech bramek ( spowodowanie karnego , brak reakcji, źle ustawiony przy rzucie wolnym . Przecież to nie był strzał przy słupku , pewnie bliżej środka niż słupa.
3 Graliśmy max w dziświęciu bo Slisz i Mladen wybitnie dziś
w choćby minimalnej dyspozycji nie byli.

Patrząc na mecz tydzień temu i dziś to dwa różne światy ale
chyba wolę dramatyczną grę ale wygraną niż długimi momentami porządna grę i przegraną.
2niedziela, 26, września 2021 09:44
Baron
Przychylam się do opinii Senatora odnośnie postawy Rakowa.
Powtarzam od wielu lat, że największym wrogiem Legii bywa ... sama Legia i tak też było tym razem, sami podarowaliśmy Rakowowi to zwycięstwo. Dodałbym jeszcze, że przy bramce Tudora fatalnie zachował się Jędrzejczyk, który totalnie odpuścił krycie, świetnie to było widać na powtórkach.
Cztery porażki Legii w lidze na tym etapie rozgrywek to jest coś nie miało prawa się wydarzyć i tutaj trzeba wrzucić kamyk do ogródka Michniewicza. Coś ewidentnie nie leży i kuleje. Odnoszę czasem, może mylne, wrażenie że CM zbyt kombinuje z ustawieniem, taktyką i składem. że wymyśla kwadraturę koła i piłkarze nie do końca łapią o co mu chodzi.
Ciekawie zapowiada się sprawa z przedłużeniem kontraktu dla CM. Na rozmowach był już jego menago Piekarski, puki co Mioduski się powstrzymuje z decyzjami. Jeszcze z jeden, dwa takie strzały w ryj w lidze i być może będziemy mieli nowego trenera za jakiś czas. Uważam, że jest to jak najbardziej realne znając dotychczasowe decyzje prezesa.
3niedziela, 26, września 2021 10:52
iocosus
Senatorze i Baronie, ale żeby polska drużyna wygrała z Legią na Ł3 musi zagrać skutecznie z przodu i z fartem z tyłu i Raków to zrealizował. My po naszej stronie mamy dwa błędy młodego bramkarza i oprócz dwóch goli trzy niewykorzystane setki, gra zespołu jaj nie urywa, ale też to nie był mecz po którym zgrzytałbym zębami. Oczywiście punkty uciekają i w lidze z każdym meczem może być co raz bardziej nerwowo, ale jeżeli po rundzie jesiennej będziemy mieli do sześciu punktów straty do lidera to dla mnie jest to "do kupienia". Wiosną będzie można to zniwelować, gorzej gdy ta odległość do czołówki będzie większa. 
Za ten gol z wolnego przy tym jakoś specjalnie Miszty bym chyba nie ganił, Szczęsny moim zdaniem dużo bardziej zawinił przy strzale Harrego Kanea, tu przy wolnym piłka chyba była do wyjęcia, ale dla debeściaka w bramce, a tym pan Czarek wczoraj się nie okazał. Przy karnym zawinił dużo bardziej, to uznaję za ewidentny babol. Składając wszystko do kupy to forma Miszty ma jednak prawo trochę martwić. Muzyk wcześniej też nie odpalił, Kochalski stracił miejsce w bramce Radomiaka, pozostaje Kacper Tobiasz, jako ostatnia już nadzieja? Mhm, dziwne ale czyżbyśmy w Legii mieli problem z wyłapaniem i z wyszkoleniem dobrego bramkarza.
Zupełnym dla mnie objawieniem jest Nawrocki, jeżeli Stolarczyk w u-21 ponownie postawi na Kiwiora a nie na Maika Nawrockiego, to znak że jest ślepy. Co prawda Maik nadepnął na minę i przy rzucie rożnym po którym padła bramka spóźnił się z wyskokiem, ale tu winę może dzielić z doświadczonym Jędzą. 
Na Luquinhasa i na Kapustkę można kręcić nosem że brak im liczb w statach lub że często tworzą "sztukę dla sztuki", ale gdy ich brak to właśnie widać jak piłkarzy "robiących grę" Legia potrzebuje. W te buty wchodzi Josue, jego rola robi się co raz większa, forma progresuje, ale na dziś zdecydowanie jeszcze wolałbym Kapustkę niż Portugalczyka w jedenastce. 
4niedziela, 26, września 2021 11:02
CTP
Nie oglądałem tego meczu (byłem w trasie). Obejrzałem za to bramki i zgadzam się z opiniami: wczoraj mieliśmy ręcznik w bramce. Trenerowi zabrakło tzw. czujności proletariackiej, bo już po meczu w PP powinno mu się zapalić czerwone światełko w przypadku Miszty. Karny można by mu jeszcze zaliczyć do braku doświadczenia, bo ta interwencja była kompletnie niepotrzebna ale już ta bramka z wolnego, to niemal kopia błędu z Wigrami - spóźniona interwencja i już tej piłki nie dogonił.
Trener Michniewicz chyba powinien szczerze sobie porozmawiać z trenerem Dowhaniem.
5niedziela, 26, września 2021 11:04
Bartłomiej
Naprawdę szkoda tej przegranej, bo graliśmy naprawdę nieźle, a Raków poza zdobytymi bramkami nie stwarzał zbytnio sytuacji, ale z takimi błędami w obronie oraz takimi przestrzelonymi sytuacjami jak Emrelego oraz Lopesa możemy pomarzyć nawet o top 3 w lidze.

Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, my próbowaliśmy spokojnie rozgrywać piłkę, a Raków często odpowiadał kontrami z których jednak większego zagrożenia nie było. Do 28 minuty gdy nie wiadomo po co Miszta wyszedł z bramki i sfaulował Musiolika w niegroźnej sytuacji. Nasz młody bramkarz już abstrahując od karnego ogólnie zagrał beznadziejnie. Gdy trzeba było wyjść po piłkę i ją złapać lub wypiąstkować to on po prostu stał i się gapił. Dostał on może jedną z nielicznych szans w sezonie na pokazanie się z dobrym rywalem i ją koncertowo zmarnował, co przy bardzo prawdopodobnym odejściu Boruca po sezonie rodzi ogromny problem z bramką na kolejny rok, a jednak Tobiasz i Kochalski to są wciąż niewiadome. Zresztą jak słabo wygląda nasza młodzież pokazał też Skibicki. Naprawdę nie wiem jakie atuty ma chłopak poza szybkością. Ani się dobrze nie ustawia, ani nie czuje się dobrze z piłką przy nodze. Obecnie mam wątpliwości czy on by się wyróżniał w naszych rezerwach.

Jeśli już mówimy o słabych występach to na pewno na osobne wspomnienie zasługuje także Mladenović. To jest niesamowite jaki on zjazd zaliczył w porównaniu do poprzedniego sezonu. Obecnie jest jednym z najgorszych piłkarzy ogólnie w całej lidze i nie zaliczył jeszcze chyba w tym sezonie żadnego dobrego meczu. Dzisiaj ponownie zaszczycił nas beznadziejnymi wrzutkami ze SFG, okropnym ustawianiem się w defensywie,a na deser po straconej 3 bramce rzucił jakąś wiązankę do Trybuny Wschodniej. Chłopakowi naprawdę przydałoby się nawet chwilowe zrzucenie do rezerw, bo teraz irytuje nie tylko kibiców ale chyba nawet kolegów z drużyny. Tylko szkoda że CM nadal robi jemu, sobie oraz całej drużynie krzywdę non stop wystawiając go do składu. Ale do Czesia jeszcze przejdę.

Kto na plus? Bardzo dobrze zaprezentował się Josue. Świetne przerzuty, cały czas potrafił się utrzymywać przy piłce oraz także zaliczył asystę przy bramce Kharatina. Ukrainiec dał dobrą zmianę zdobywając gola, ale też dobrze operował piłką i dawał znacznie więcej spokoju od Martinsa.

Należy się teraz zastanawiać na ile przegrana Legii w tym meczu oraz ogólnie postawa w lidze jest winą Michniewicza. Bo to oczywiste że nie ma wpływu na to że Emreli, Lopes czy Martins nie potrafią trafić w tak łatwych sytuacjach. Ale już to jak drużyna wykonuje lub broni rzuty rożne czy wolne już tak. To on też odpowiada za wybory personalne do składu. I nie jestem w stanie pojąć dlaczego taki Mladenović po pierwsze bierze się za STG mimo że to kompletnie mu nie wychodzi, po drugie czemu go wystawia cały czas do pierwszej 11, skoro nie ma w ogóle formy, a ma przecież Ribeiro który na pewno nie zagrałby gorzej. Zabija to kompletnie rywalizację w zespole. Obawiam się że tak samo jest z Sliszem. Obecnie Kharatin wygląda lepiej od niego, ale Bartek jest ulubieńcem CM i nie będzie go chciał sadzać na ławce. Kolejną sprawą jest to że Czesio niektórymi zmianami nie pomaga zespołowi, bo jak wytłumaczyć wejście Lopesa za Kastratiego, a ten odwdzięczył się tym że w kluczowej sytuacji będąc cholernym napastnikiem wolał podawać do Pekharta mając praktycznie pustą bramkę. Wydawało się że nowy kontrakt dla Michniewicza jest formalnością, ale teraz powoli pojawiają się wątpliwości co do nad tym. I ja nie jestem jeszcze za zwalnianiem CM, ale jeśli sytuacja w lidze nie poprawi się natychmiastowo to może się źle skończyć dla naszego treneiro.
6niedziela, 26, września 2021 11:30
Zbyszek
W dzisiejszym odcinku nie poczynię zbawiennych nauk, mimo wielkiej ochoty i poczucia misji edukacyjnej Smile, bowiem wczorajszy mecz , jak rzadko który precyzyjnie pokazuje dlaczego wygrał ten zespół, który wygrał.
Miałem szczery zamiar korzystając z okazji jaką był fakt, że II trenerem Rakowa jest b. analityk Legii Goncalo Felo uświadomić PT Czytelnikom ,że to co dzieje się na boisku jest w coraz większym stopniu wytworem coraz nowocześniejszej fabryki opartej na cybernetycznej obróbce materiału. Czasy futbolu , którego hasłem było "Słuchajta chłopaki, grajta " odchodzą do lamusa historii. Tuszę, że dożyję chwili w której ten temat ujrzy światło dzienne , o ile nie zapomnę o czym miałem pisać Smile.

Mam nadzieję, że moje dzisiejsze rozważania pozwolą PT Czytelnikom zrozumieć jakie czynniki sprawiają, że jeden zespół wygrywa z pozoru wyrównany mecz. Zwyczajowo samego spotkania nie opiszę , bo sami Państwo widzieli, a nadto Gawin jest akuratnie opisuje.

O tym, że Puchary Europejskie jednym służą lepiej, innym gorzej, a innym nie służą wcale.
Przywykliśmy mówić o awansie do rozgrywek europejskich w kategoriach sukcesu , więc musimy łyknąć gorzką pigułkę w postaci konstatacji, że nie tylko nie ma nic za darmo, ale ,że ten awans ma swój wysoki koszt. Wręcz można rzec ,że uczestnicy Pucharów są karani w lidze za występy w nich. Równocześnie przywykliśmy omawiać rzecz całą w kategoriach drużyny takiej czy owakiej w całości. Otóż zespół jako kolektyw nie ma z tym tematem wiele wspólnego, bo skutki dotykają każdego gracza indywidualnie. Lekarze i psycholodzy są zgodni ,że u każdego człowieka występuje zjawisko utrwalonego rytmu biologicznego i psychicznego i że zakłócenie tego rytmu ma zawsze negatywne skutki dla wydolności psycho-fizycznej i dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Najprostszym tego przykładem jest ranne budzenie się. Kiedy musimy wstawać np. o 6.00 to ustawiamy budzik, ale po parunastu dniach wstajemy sami bez zewnętrznego budzenia. Zmiana czasu wybija nas z rytmu i znowu musimy posiłkować się budzikiem. Podobnie jest ze wszystkimi funkcjami organizmu. Lekarze niemieccy opublikowali kilka lat temu opracowanie w którym dowiedli na licznych przykładach, że organizmy piłkarzy są w stanie przystosować się do gry w rytmie dwa razy w tygodniu ,ale dopiero po roku i to pod warunkiem grania w ten sposób co najmniej przez 6 miesięcy w roku. Nie będę wchodził tu w opisy zmian w fizjologii oraz nerwowego układu wegetatywnego, chyba ,że ktoś byłby zainteresowany. Konkluzja jest taka, że każdy zawodnik adaptuje się indywidualnie i że czynniki związane z centralnym układem nerwowym opartym na woli zwane motywacjami bardziej przeszkadzają niż pomagają w tym procesie. Chodzi o to, że te motywacje wyzwalają w zbyt wysokim stopniu funkcje pobudzenia, takie jak ogromny wzrost produkcji glukozy i dostarczania tlenu do komórek, a ponieważ organizm dąży do równowagi to budzą one w równym stopniu funkcje niwelujące pobudzenie. Jest to znane neurologom działanie układu współczulnego i antywspółczulnego. Inaczej mówiąc każdy nadmierny wysiłek fizyczny i psychiczny kosztuje spadkiem aktywności.
Aby te procesy niwelacyjne obniżyć do minimalnego poziomu to organizm trzeba stopniowo i systematycznie przyzwyczajać do funkcjonowania w nowym rytmie biologiczno-psychicznym.
I tu napotykamy w polskich klubach przeszkody praktycznie nie do przezwyciężenia, gdyż po pierwsze odpadają one szybko z Pucharów wiec o graniu w tym rytmie przez pół roku to mrzonka , a po wtóre w każdym klubie corocznie wymienia się nawet połowa zawodników i o systematyczności adaptacji mowy nie ma.
Konkluzja jest taka ,że zawodnicy Legii sprężając się maksymalnie na mecze eliminacji i obecnie w LE muszą za ten wysiłek płacić zmniejszoną wydolnością w lidze. Nie ma tym niczyjej winy, bo fizjologii się nie oszuka.

O tym, że walka dwóch kolizji ma swój urok.
Zarówno drużyna Legii , od niedawna, jak i Rakowa, od 3 lat, wypracowały wielce zbliżoną do siebie metodę zagospodarowania przestrzeni boiska. Do tego celu obaj trenerzy używają narzędzia w postaci sytemu gry z trzema obrońcami, przy czym Raków zagrał w ustawieniu 3-5-2 ,zaś Legia bardziej elastycznym 3-7. We wczorajszym meczu chodziło w gruncie rzeczy o to, kto narzuci ,mówiąc trywialnie, swój styl gry rywalowi. Organizację gry Rakowa od zawsze, cechowało dążenie do gry zamkniętej , zaś Legii do gry otwartej. Grę zamkniętą charakteryzuje wysoka dyscyplina taktyczna, gra ciasna, zawodnicy i formacje są blisko siebie . Cechuje zespoły złożone z graczy o miernych umiejętnościach czysto piłkarskich, które ma zniwelować taka właśnie organizacja gry. Gra otwarta oparta jest na dążeniu do wytworzenia wolnej przestrzeni, zwiększenia odległości pomiędzy formacjami i zawodnikami, po to ,aby uwypuklić indywidualne umiejętności zawodników. Wczoraj trener Papszun usiłował doborem zawodników, w tym zwłaszcza wystawieniem 3 napastników : Gutkovskisa, Lopeza oraz Musiolika zrównoważyć grę - co mu się udało. Tym samym zespół Rakowa doprowadził do tego, że mecz stał się wyrównany i że drużyna Legii nie była w stanie trwale opanować przestrzeni boiska i zepchnąć przeciwnika do chaotycznej obrony. To druga przyczyna naszej porażki, a mianowicie nasza przewaga była zbyt mało ,aby zredukować wyższość Rakowa w innych elementach gry.

O tym, że wielkim atutem Rakowa było jego przygotowanie fizyczne.
Zespół Rakowa jako całość od dłuższego czasu demonstruje bardzo dobre przygotowanie szybkościowo- wytrzymałościowe co pewnikiem wynika ze sposobu przygotowań do sezonu i pracy w mikrocyklu. W ten sposób w Rakowie postawiono na dynamikę gry.
W Legii prof. Jastrzębski poszedł w kierunku intensywności , na podobieństwo lig i drużyn wysoko notowanych . I nie byłoby w tym niczego zdrożnego , gdyby miało to przełożenie na wysoką formę fizyczną, bo wczoraj widać było wyraźnie ,że gracze Rakowa an block złapali wysoką formę, a naszym zawodnikom jeszcze do górnego pułapu sporo brakuje.
Piłkarze Rakowa są w stanie grać arytmicznie i po spowolnieniu potrafią zdecydowanie, na krótkim dystansie przyspieszyć. Natomiast nasz zespół gra dość szybko, ale jednostajnie.
Efekt tego stanu rzeczy był taki, że rywale dość łatwo stwarzali groźne sytuacje pod naszą bramką, natomiast my mieliśmy z tym pod ich bramką poważne problemy.
Jednak od wielu spotkań głównym mankamentem naszego zespołu jest to ,że strzelamy za mało bramek. Zbyt rzadko dochodzimy do czystych sytuacji podbramkowych i dlatego nie wolno marnować tzw. "setek" jako to zrobili : Martins w 15 minucie, Kastrati w 24 minucie i Lopes w 80 minucie.
Kolejnym korzystnym dla Rakowa faktem dobrego przygotowania motorycznego jest to, że są oni w stanie nim niejako zastąpić dość mierne umiejętności czysto piłkarskie. Trener Papszun ma pełną świadomość, że nie ma , poza jednym ( Lopez) , zawodników zdolnych do utrzymania się przy piłce, więc tego jako podstawy gry od nich nie wymaga. Raków ma spośród wszystkich drużyn ligi jeden z najniższych wskaźników posiadania piłki. Ten brak z nawiązką rekompensuje za to w kilometrażu, w której to klasyfikacji Raków jest w ścisłej czołówce.
Dalszą konsekwencją mniejszej szybkości startowej graczy Legii był fakt, że 4 z 5 zółtych kartek dostaliśmy za spóźnione interwencje, a z powodu faulu z tego faktu wynikającego został podyktowany rzut wolny, po którym utraciliśmy trzecią bramkę.
Reasumując te część rozważań stwierdzić wypada, że drużyna Rakowa preferuje grę bez piłki niejako kosztem gry z piłką. Dowiedziono, że różnica w ilości przebiegniętych kilometrów powyżej 5% ma wpływ na wynik. Wczoraj zawodnicy Rakowa przebiegli ok. 114 km,a nasi gracze 106 km. Różnica ok. 7,5 %. To zadecydowało .

O tym, że brak zgrania naszego zespołu jest za bardzo widoczny.
We wczorajszym meczu piłkarze Rakowa poprawną obroną strefową i grą bez piłki zamykali dość szczelnie pole gry i w dużym stopniu odbierali naszej drużynie możliwość skutecznego rozgrywania piłki na ich połowie boiska. Naturalnym i sprawdzonym antidotum na taką organizację gry jest , oprócz dryblingu, przede wszystkim zagrywanie piłek na wolne pole za plecy broniących lub pilnujących. I tak to usiłowali rozgrywać Josue, Kastrati, Emreli czy Martins. Niestety zagrania te były na ogół nieudane , bo albo adresat piłki nie wchodził w tempo, albo nie potrafił przyjąć piłki jak należy, albo obiegał rywala z odwrotnej strony.
Pocieszające w tej obserwacji jest to, że jest to kolejny element, który po wyeliminowaniu poprawi znacznie skuteczność naszej gry w ataku Smile.

O tym, że Raków miał więcej atutów ,żeby wygrać, a nasza drużyna miała za mało atutów, aby nie przegrać.
Można z żalem skonstatować, że wyższość fizyczna ( wybieganie) pokonała wyższe umiejętności indywidualne zawodników. Bramki straciliśmy po stałych fragmentach gry, ale doprowadziliśmy do ich zaistnienia , banalnym nienadążaniem za szybszymi rywalami. Przy pierwszej bramce Musiolik wyprzedził naszych obrońców w polu karnym , przy drugiej ratowaliśmy się przed ograniem wybiciem na rzut rożny, przy którym Tudor okazał się szybszy do piłki , zaś przy trzeciej uciekający rywal został zatrzymany nieprzepisowo. Nie chcę zbyt mocno krytykować Miszty, ale przy każdej bramce podejmował nietrafne decyzje. Oczywiście nie wiemy jaki byłby wynik jak by bronił Artur ,ale pewno tak prostych błędów by nie popełnił. Przy pierwszej bramce ,wyjście do napastnika rywali było błędem, podobnie jak rzucanie mu się pod nogi. Piłka była dość daleko od bramki , z boku, pod sporym kątem ,a napastnik biegł za nią i nie wiadomo czy by ją w ogóle opanował . Bo na to trzeba wyższej techniki ,która drwalowi jest raczej obca. Przy drugiej nie popracował na linii i nie zdążył zabezpieczyć krótkiego rogu , a przy trzeciej albo źle ustawił mur ,albo źle ustawił się wobec muru. Nie obwiniam go o porażkę, bo to nasi napastnicy powinni strzelić więcej bramek od rywali ,ale powinien wnieść więcej do drużyny. Trener Michniewicz usiłował pomóc drużynie zmianami zawodników, ale Raków to zbyt doświadczona drużyna, aby dała sobie odebrać zwycięstwo przy dwubramkowym prowadzeniu.
Sama gra meczowa niczym nas nie zaskoczyła, ani negatywnie ,ani pozytywnie. Poza oczywiście żalem z powodu porażki.
Natomiast można skonstatować, że tak wysokiego poziomu jaki zaprezentowały oba zespoły w Europie się nie powstydzimy.
Z tak grającym jak rywalem jakim był wczoraj zespół Rakowa nie jest wstyd przegrać.
7niedziela, 26, września 2021 11:46
gawin76
Zacny Senatorze, bardzo mi się Twój legiocentryzm podoba, ale nie przesadzajmy jednak w drugą stronę Wink W moim odczuciu stałe fragmenty Rakowa nie wzięły się z powietrza tylko z systemowo zaplanowanych odbiorów w średnim pressingu i dobrze opanowanej sztuki przejścia do szybkiego ataku. Były bodaj dwa takie fragmenty meczu, jeden niestety kluczowy, ten na początku drugiej połowy, gdy oni jako drużyna podeszli zdecydowanie wyżej, zbierali drugie piłki po wybiciach, a my nie mieliśmy na to żadnego sposobu. Co do pomeczowych statystyk to jest to raczej prztyczek w nos dla Legii bo z wyraźnie wyższego posiadania wyciągnęliśmy podobną ilość strzałów co Raków, a w celnych przecież remis.

Co do naszej gry, oczywiście za dużo słabych punktów, to widział każdy, Miszta od początku stremowany, niepewny, podejmujący złe decyzje. Tradycyjnie bezużyteczny w ataku pozycyjnym Slisz, niestety słabiutki Martins (w pierwszej połowie zagranie kopiujące straty z Dinamem, w drugiej zbyt późny faul na Lopezie). Lewa strona kulawa, Mladenović bez ciągu do linii końcowej i dobrego dośrodkowania, irytujący niechlujnymi zagraniami. Skibicki, duża zagadka dlaczego on a nie Muçi, być może Michniewicz chciał zablokować szybkiego Tudora, ale nie wyszło z tego nic dobrego, w zasadzie chyba trudno było zagrać gorzej niż zrobił to Skibicki, pytanie czy to na pewno jego wina. No i wreszcie zmiana Kastratiego na Lopesa, też średnio dla mnie zrozumiała.

Ewidentnie wiele rzeczy nie zagrało i oczywiście rację macie Ty i Baron, że sami utrudniliśmy sobie życie w tym meczu - stracić trzy bramki po stałych fragmentach i spartaczyć trzy takie setki (Martins, Lopes, Emreli) to jest naprawdę duża sztuka. Mnie bardziej martwi jednak, że to nie jest kwestia tylko i wyłącznie wczorajszego meczu i nie ma co mieszać do tego zmęczenia podróżami, jak zrobił to Michniewicz na konferencji. Zespołowi w lidze ewidentnie brakuje zawziętości, koncentracji, pewności siebie. W zeszłym sezonie wygrywaliśmy takie mecze na styku, teraz je przegrywamy. To już ćwierć sezonu, a my wciąż rozkojarzeni. Za chwilę okaże się, że jesienią ucieknie nawet już nie mistrzostwo ale w ogóle puchary, bo konkurencja jest znacznie mocniejsza niż w poprzednich latach.
8niedziela, 26, września 2021 17:28
CTP
Wydaje mi się, że wymyślacie skomplikowane teorie do wyjaśnienia dość prostego zjawiska. No, nie da się wygrać meczu z, przypominam (!), aktualnym wicemistrzem Polski, jeśli nasz bramkarz daruje im aż 2 bramki. Nie bez winy jest sztab szkoleniowy, bo nie została poprawnie przeanalizowana bramka dla Wigier, gdzie było widać, że ten chłopak ma ewidentne problemy z podejmowaniem decyzji w odpowiednim czasie. Miszta w tym meczu nie miał prawa grać i tyle.
Owszem, mieliśmy kilka setek ale, powiedzmy sobie szczerze, wykonawcy nigdy nie należeli do jakichś egzekutorów. Lopes strzela raz na kilka meczów a Martins, to ja już nie pamietam, kiedy coś ostatnio ustrzelił. A już pomijam fakt, że wrócił świeżo po kontuzji, więc też trudno od niego wymagać dobrej gry.
Natomiast, trener Michniewicz nie może już narzekać na wąską kadrę, nie może też narzekać na niską jakość piłkarzy. Poza pozycją nr 10, która na skutek kontuzji Kapustki została drastycznie osłabiona, to pozostałe rejony boiska ma obsadzone niezłymi jak na naszą ligę piłkarzami.
Muszę przyznać, że, gdy wróciłem do domu z wojaży, to byłem mocno zdziwiony wynikiem meczu. Spodziewałem się remisu, bądź niewielkiej wygranej, no ale jak zobaczyłem bramki, to wszystko stało się jasne (patrz pierwszy akapit).
9niedziela, 26, września 2021 21:32
Krzysztof Jastrzębski
Nasi byli bezradni z Rakowem w ten sam sposób, jak Spartak lub Slavia przeciwko nam. My wiemy dlaczego z nimi wygraliśmy. Wiemy dlaczego nas Raków ograł. Sądzę że Czesiek dopiero się uczy zarządzania dosyć bogatą kadrą, stąd biorą się błędy. Ciekawe, czy da radę pożar ogarnąć przed zniecierpliwieniem prezesa.

Ps. Tobiasz jest naprawdę słabszy niż Miszta, ktoś coś?
10poniedziałek, 27, września 2021 14:31
Senator
Sir Gawinie .
To trochę tak jak w tej bajce o żółwiu i zającu . Nikt rozsądny nie powie ze żółw jest szybszy od zająca . Jedni będą chwalić determinację i konsekwencje żółwia , drudzy krytykować lekkomyślność zająca .
Jest problem bo zaczynamy grać jak się zaczyna w d… palić .
11środa, 29, września 2021 17:46
Zbyszek
Myślałem, że ktoś mnie wreszcie poprawi, a ja będę mógł dać satysfakcję przyznając się do błędu, ale czas zapieprza , a tu nul. Kiedyś mogłem liczyć w tej materii na Wallesa, ale zapalczywość u niego w wychwytywani baboli widać osłabła. Otóż niesłusznie napisałem, że Miszta przyczynił się do utraty trzeciej bramki po rzucie wolnym. Całkowicie winnym jest Emreli, który stojąc w murze wyskoczył robiąc "stołek ", a, do tego odchylił głowę i ją pochylił tworząc lukę przez którą piłka powędrowała do bramki. To tak gwoli rzetelności komentatorskiej.
12czwartek, 30, września 2021 10:05
CTP
Zbyszku, mam dla Ciebie ćwiczenie: obejrzyj sobie dokładnie tę 3 bramkę dla Rakowa i policz, ile czasu upłynęło od momentu uderzenia piłki przez Lopeza do momentu, gdy Miszta zrobił pierwszy ruch w bramce. Dla mnie ten czas jest zbyt długi i nie wiem, z czego to wynika. W meczu z Wigrami ten słabiutki czas reakcji widać jeszcze wyraźniej. Obawiam się, że to nie jest kwestia doświadczenia czy formy fizycznej, tylko predyspozycji tego bramkarza.
13czwartek, 30, września 2021 12:12
Zbyszek
@CTP.
Ja Misztę obserwuję czas jakiś , a zwłaszcza analizowałem jego poczynania kiedy znakomicie stawał w bramce Radomiaka. Celowo nie piszę bronił. Bowiem obrona piłek przez bramkarza jest pewnym skrótem myślowym i personifikacją stworzenia zapory nie do przebycia. Tu oczywiście zgadzam się z Tobą, że tak naprawę jedynym kryterium oceny postawy bramkarza jest skuteczność. A co to jest ta skuteczność.? . W gruncie rzeczy oznacza ona ,że bramkarz albo stoi tam , gdzie leci piłka, albo napastnik strzela w to miejsce , gdzie stoi bramkarz. I to jest sprawa skali talentu. Szkolenie bramkarza , zdobywanie doświadczenia może pomóc mu się rozwijać , czynić postępy , doskonalić, ale talentu nie zastąpi. Ja wierzę znakomitości szkoleniowej bramkarzy panu Dowhaniowi, który mówi, że Miszta ma talent. I talent ruchowy ma na pewno. Np. w stosunku do sztywniaka Majeckiego to on jest szybszy, bardziej giętki, bardziej sprawny, o lepszej koordynacji ruchowej. Brakuje mu spokoju i rozwagi oraz niestety pewności siebie, a także chyba wiary w swoje umiejętności. I tu znowu masz rację, że jego proces decyzyjny jest zbyt wolny , jak byłby opary ma myśleniu, a nie na intuicji. Lecz co dla mnie najsmutniejsze to to, że on ma co prawda dopiero 20 lat,ale w Legii jest od 4 lat , był wypożyczany i ja nie widzę, aby on przez ten czas poczynił znaczące postępy.
14czwartek, 30, września 2021 13:36
CTP
@Miszta
Tak, czy siak, zgodnie z zasadą "do 3 razy sztuka" dzisiaj będzie miał okazję do potwierdzenia, bądź zaprzeczenia naszym opiniom na jego temat.
Ja tylko chciałbym podpowiedzieć naszemu komitetowi transferowemu, że niejaki Vladen Kovacevic w swoim kontrakcie ma zapisaną kwotę odstępnego w wysokości 500 tys. euro (wg transfermarkt, bo Raków nie ujawnił oficjalnie tej kwoty), co jakimś wielkim wydatkiem dla nas nie jest.
15czwartek, 30, września 2021 17:26
Krzysztof Jastrzębski
Ciężko się powoływać na solidność meczyki.pl, ale, może mają czasami rzetelne informacje: "My, agencja sportowa FirstEleven ISM, reprezentowana przez właściciela Franjo Vranjkovicia, oświadczamy, że zrobimy wszystko co możliwe, aby tej zimy przedstawić Rakowowi oferty innych klubów dla naszego bramkarza, Vladana Kovacevicia - napisano.

- Częstochowa jest zbyt małym miastem dla dwóch gwiazd. Dlatego chcemy "wyczyścić" pole i opuścić terytorium Pana Papszuna - dodano.

Sam piłkarz oraz klub nie chcą komentować tych słów. Raków ma w ręku wszystkie karty - kontrakt Kovacevicia obowiązuje do 2024 roku, a w jego umowie nie wpisano żadnej klauzuli odstępnego."

Edit: natomiast podczas meczy w kwalifikacjach komentatorzy wypowiadali się o najlepiej wydanych 500 tysiącach euro przez Raków na zakup Pana Kovacevica.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1