A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Pogoń 0-2: Czas pokory

Pierwszy ligowy mecz Marka Gołębiewskiego w roli trenera Legii nie przyniósł odwrócenia passy porażek naszego zespołu. Do Warszawy przyjechała Pogoń i wykorzystała tradycyjną już ofensywną i defensywną niemoc legionistów. Ósma ligowa porażka w tym sezonie oznacza, że Legia jest w strefie spadkowej.

Trener Gołębiewski postawił na następujących zawodników: Miszta – Rose, Wieteska, Jędrzejczyk – Johansson, Martins, Charatin, Mladenović – Josué, Emreli, Luquinhas. Skład Pogoni wyglądał następująco: Stipica - Bartkowski, Triandafilopulos, Malec, Mata – Jean Carlos, Kozłowski, Dąbrowski, Kowalczyk, Kurzawa – Zahović.

W 4. minucie błąd popełnił Stipica, który nie trafił dobrze w piłkę poza polem karnym. Emreli był blisko skorzystania z prezentu, jednak nie trafił do bramki z ostrego kąta. W 10. minucie Legia miała drugą dogodną sytuację. Luquinhas znalazł się przed Stipicą, oddał strzał, ale bramkarz gości okazał się lepszy. Pogoń odpowiedziała dobrą akcją, po której blisko zdobycia bramki był Jean Carlos. Miszta był na posterunku. W 14. minucie Emreli drugi raz wywarł presję na Stipicy. Bramkarz trafił Emreliego w nogi, piłka potoczył się w stronę bramki gości, ale odbiła się od słupka. W 20. minucie Luquinhas podał do Emreliego, Azer oddał strzał, ale uderzeniu brakowało mocy i Stipica nie miał problemów. W 31. minucie szczęścia próbował Josué, ale próba zakończyła się posłaniem piłki w dłonie Stipicy. W 37. minucie Malec uprzedził Emreliego po dośrodkowaniu Mladenovicia. W 42. minucie płaski strzał zza pola karnego oddał Charatin. Stipica pewnie obronił ten strzał. W 45. minucie goście objęli prowadzenie. Zawodnicy Pogoni utrzymali się przy piłce na prawej stronie boiska, Kowalczyk dośrodkował, Rose zgubił w polu karnym krycie Zahovicia i słoweński napastnik strzałem głową pokonał Misztę.

Do przerwy było 0:1. Mecz był żywy, otwarty. Legia była aktywniejsza, ale kolejny raz w tym sezonie zdecydowanie zbyt łatwo straciła bramkę.

Już w pierwszej akcji po przerwie Pogoń umieściła piłkę w bramce Legii. Bartkowski płasko dośrodkował w pole karne, Kurzawa dostawił nogę i było 0:2. W 50. minucie Muçi zmienił Charatina. W 56. minucie mogło być 0:3, ale Miszta zdołał odbić piłkę po uderzeniu Kozłowskiego z pola karnego. W 60. minucie kolejną szansę dla gości zaprzepaścił Kowalczyk. W Legii Lopes zastąpił Emreliego. W 67. minucie Stipica sobie tylko znanym sposobem uratował Pogoń przed stratą bramki po strzale Rose’a z kilku metrów. Dwie minuty później w Pogoni na boisku pojawił się Kucharczyk. W 73. minucie Kastrati zmienił Rose’a. W 82. minucie Pogoń była blisko skutecznego skontrowania Legii. Skończyło się rzutem rożnym. W 86. minucie Stipica odbił mocny strzał Mladenovicia. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.

Degrengolada Legii jest faktem. Nasza drużyna nie pierwszy raz w tym sezonie zademonstrowała nieskuteczność w ataku i fatalną postawę w obronie. Drużyna jest rozbita taktycznie i mentalnie, co widać po bardzo złej reakcji na każde boiskowe niepowodzenie, po nerwowych zachowaniach, niezrozumiałych decyzjach i prostych błędach. Jeden błąd wywołuje następny, potem pojawia się kolejny i tak miotający się zespół jest łatwym celem dla ligowych rywali. Nie wystarczy zmienić trenera, by wyplątać Legię z tej spirali porażek. Tę drużynę trzeba zbudować na nowo, i rzecz jasna nie chodzi wcale o to, by sprowadzić jedenastu nowych piłkarzy.

Dyskusja (17)
1niedziela, 31, października 2021 20:28
Walles
No cóż, ktoś na twitterze też czuje bluesa i zadał pytanie:
" Jakie są teraz procedury?"

Ja oprócz czarnego humoru w zasadzie nie mam nic do przekazania. Od ponad pół roku jest regres w ofensywie, teraz i defensywa jest zła. Nie wiemy co grać, jak grać, kiedy, po co i dlaczego. Mecze Legii to ból i cierpienie ... zdrowia Państwu życzę ...
2niedziela, 31, października 2021 20:31
Senator
Święte słowa Sir Gawinie . Nie ma już nic i zwyczajnie trzeba kilka meczów odpuścić i budować od nowa tylko jest jedno pytanie czy ten młody niedoświadczony trener to potrafi? Zawodnicy mu zaufają ?
Myślę że mentalnie ta „drużyna „ ( użyłem „” bo nie ma drużyny) jest bardziej obsrana niż ja wkurwiony .
3niedziela, 31, października 2021 21:24
Senator
A i jeszcze jedno . Zwolnienie Bortnika i zastąpienie go profesorem za biurka z lat 80 to był sabotaż . Panie Zbyszku nie sądzi pan Wink ?
4niedziela, 31, października 2021 21:32
CTP
Trener Gołębiewski:
"Musimy jak najszybciej iść w jednym kierunku."
"Gra się głową, sercem, a na końcu są nogi. Jeśli nie wyczyścimy głów, to serce, nogi nie podadzą"
"Ale w Legii nigdy nie możesz się poddawać."
Tłumacząc to na nasze: "Nie mam zielonego pojęcia, co się z tą drużyną dzieje i jak to naprawić, więc rzucę parę wyświechtanych formułek".
Gdybym ja był na jego miejscu, to:
Wysłałbym kilku piłkarzy do rezerw na 3 tygodnie, aby sobie odpoczęli od gry co 3 dni, zaczęli w końcu normalnie trenować i odzyskali formę. Mam tu na myśli: Josue, Luquinhas, Mladenovic, Lopes, Emreli i Perkhart.
Zrezygnował z ustawienia z 3 obrońców i wrócił do klasycznego 4-3-2-1 oraz najbliższe kilka kolejek grał na 0:0 ze szczelnie ustawioną defensywą oraz licząc na ewentualne kontry.

Oczywiście, nie wierzę, aby coś takiego się stało, choćby z tego powodu, że dla tych wszystkich grajków rezerwy, to prawdziwa potwarz i upokorzenie. A szanowny Prezes, to przecież nowoczesny pracodawca i nie pozwala upokarzać swoich pracowników.
5niedziela, 31, października 2021 22:14
Senator
@CTP
Ja tez uważam ze głowy to duży problem . Oni przestali wierzyć ze potrafią i boją się wszystkiego . Czy zesłanie do rezerw poprawi głowy nie jestem przekonany .
Nie uważam tez ze wszyscy dziś nie chcieli, większość chciała ale choćby Emreli dziś zamiast w kilku sytuacjach strzelać zgrywał , odgrywał itp. Taka seria porażek musi zostawić ślad psychiczny .
6niedziela, 31, października 2021 22:36
CTP
"Zesłanie do rezerw", to bardzo złe sformułowanie. Jeśli w meczach nic nie wychodzi, to nie ma innej możliwości na poprawę tego/znalezienie antidotum, niż treningi. A przy grze co 3 dni treningów po prostu nie ma. W ostatnim "Stanie futbolu" Leśnodorski dość klarownie opisał jak wygląda tygodniowy cykl pracy drużyny w takim trybie grania. Po prostu fizycznie nie ma czasu na zwykłe treningi.
Najbliższy najważniejszy mecz gramy 1 grudnia i jest to 1/8 PP. Na mecz z Napoli możemy jeszcze wystawić najsilniejszą 11-tkę ale po tym meczu przynajmniej połowa drużyny powinna przejść klasyczny okres przygotowawczy, z dala od ligowych rozgrywek a grając jedynie w rezerwach.
Natomiast, przy zmianie ustawienia i stylu gry na bardziej defensywne, nawet ze słabszymi piłkarzami w składzie jesteśmy w stanie przede wszystkim przestać przegrywać mecze.
7niedziela, 31, października 2021 22:38
Baron
Panowie, ci piłkarze wbrew pozorom mimo wszystko coś tam potrafią grać, tym bardziej na tle naszej marnej e-klapy, a to co teraz reprezentują sobą to jest po prostu degrengolada jakiej ja nie pamiętam, prawdopodobnie jest to najgorszy start w historii klubu, wszyscy są totalnie pod kreską. Naraz wszyscy zapomnieli jak się gra w piłkę? Co w tej drużynie działo się przez ostatnie pół roku? Mieliśmy Trenera czy trenerskiego Dyzmę? Ktoś to ogarniał? Pardon my french, ale ten pierdolnik to jest coś poza wszelkimi skalami. Cóż, trzeba to dociągnąć do zimy i gruntownie wszystko przebudować, nawet kosztem wypier... pół drużyny, gorzej już być nie może. Sezon jest już stracony, nie oszukujmy się, nawet w PP nie mamy już na co liczyć. Cel podstawowy to uniknięcie spadku. Kiedyś wszystko musiało się spierdolić i to jest ten sezon właśnie. Oprócz głów kilku piłkarzy powinno polecieć kilka głów w zarządzie naszego klubu. Jeśli DM ma cojones to liczę na to, że przestanie się pierdzielić w końcu ze swoimi korpoludkami, im szybciej to zrozumie to tym lepiej dla nas wszystkich.
8poniedziałek, 01, listopada 2021 14:17
Zbyszek
Dzień 1 listopada nastraja wielce nostalgicznie i jednocześnie refleksyjnie. Jak tak spojrzę wstecz to widziałem Legię w jeszcze większych opałach i jej nie flekowałem. Tak i dziś nie będę. Cieszę się, że Legia gra w Lidze Europy i liczę na wygranie PP. Co nie oznacza, że będzie miło, bo nie będzie.

Motto: Prezes toczy nieustanną, heroiczną , z góry skazaną na niepowodzenie walkę z przeciwnościami, których by nie było, gdyby nie prezes.

O tym, że obowiązek i ambicja to podwaliny sukcesu.
Ambicja generalnie definiowana jest jako chęć wybicia się , dążność do osiągniecia wyższego statusu. Żądza sławy lub chęć wzbogacenia się sprawiają, że ludzie są w stanie zmobilizować całą swą energię, wspiąć się na wyżyny i zrealizować tkwiące w nich możliwości. Gdy jednak ambicja nie jest wsparta rzeczywistymi zdolnościami to staje się przyczyną głębokiego rozczarowania płynącego z błędnej oceny sytuacji. Z kolei obowiązek nie ma ustalonej definicji , często jest łączony z pojęciem powinności . Dla celów tego komentarza wystarczy stwierdzenie, że jest to dobre wywiązywanie się z nałożonych lub dobrowolnie przyjętych zobowiązań np. w umowie o pracę , u piłkarzy zwanych kontraktem. Bowiem sama już przynależność do jakiejś grupy rodzi wobec niej zobowiązania, podobnie jak otrzymywanie wynagrodzenia. Można również rzec, że obowiązek to rodzaj patriotyzmu. Natomiast w stosunku do piłkarzy, osobliwie w Legii , przyjęto jakieś inne, zgoła absurdalne kryteria, a mianowicie, że trzeba ich motywować, żeby oni chcieli chcieć. Co w gruncie rzeczy znaczy, że mówimy nie o obowiązku, nie o ambicji ,ale o kaprysie. Słusznie mówił o jednym z aspektów tego zagadnienia Probierz komentując wynurzenia piłkarzy o tym jak oni ciężko pracują w klubach zachodnich. U nas narzekają, że im za ciężko ,a tam harują. A dzieje się tak dlatego, że u nas nie ma rzetelnej egzekucji i nie ma kategorii odpowiedzialności.

O tym, że w Legii obecnie wyniki i gra zależą od formy fizycznej.
Senator trafnie spostrzegł, że nasi zawodnicy fizycznie nie wytrzymują obciążeń gry na trzech frontach co wynika z braku odpowiedniego przygotowania fizycznego. Tyle tylko, że zdolności do wysiłku nie da się zbudować z wtorku na środę. To jest proces wieloletni. Na tyle na ile się znam to prof Jastrzębski zmienił trening z nastawionego na dynamikę na taki, który jest nastwiony na intensywność dozując tak obciążenia treningowe, aby zawodnicy byli w optymalnej formie na mecze eliminacyjne i na mecze w LE. Był to tzw. BPS ( Bezpośrednie Przygotowanie Startowe) , lecz organizmy naszych zawodników nie były przygotowane na radzenie sobie z tak dużym wyzwaniem i reakcje regeneracyjne były zbyt małe i zbyt wolne. Stąd tak dramatyczne wahania formy. Również dlatego, że Legia ma zbyt szczupłą kadrę wysokiej klasy zawodników i tym samym rotacja jest pojęciem umownym. Legia dysponuje 14-15 graczami , którzy umiejętnościami w lidze przewyższają konkurentów . Niestety w dzisiejszym futbolu , przy jego intensywności, bez wysokiej formy fizycznej nie wygra się samą taktyką, organizacją gry czy techniką. Można powiedzieć, że innej drogi jak metodyczne budowanie latami cech motorycznych nie ma, lecz w warunkach wiecznego targowiska jakim jest Legia - jest to teoria. Albo więc ustabilizujemy kadrę, albo będzie się sprowadzało zawodników o wysokiej motoryce. Inaczej zawsze gra na 3 frontach skończy się klęską ma którymś z nich.

O tym, że proste recepty czynią spustoszenie w świadomości kibiców.
Namnożyło się nam znawców, którzy wiedzą jak zbawić Legię, przy czym żaden z nich żadnych praktycznych sukcesów na niwie trenerskiej nie zanotował. Każdy kto ma pojęcie o futbolu rozumie, że jeżeli sztab Legii złożony z uznanych fachowców sobie nie radzi to problem jest poważny i niebywale trudny tak w diagnozie jak i jego rozwiązaniu. Słyszymy jak to jeden pijaczek powiada, że to wina alkoholu , inny nieudacznik ,że to wina szatni, a jeszcze inny, że mentalność zwycięzców padła. Ten fachura od chlania twierdzi, że wystarczy nie pić gorzały ,a Lech i Pogoń nie mówiąc już o Napoli same się poddadzą, jak tylko usłyszą ,że nasi są trzeźwi. Otóż w naszej piłce pito zawsze ,ale byli tacy trenerzy jak Vejvoda czy Strejlau , którzy tak ganiali graczy, aż gorzałę całą wypocili . Tylko, że przy tamtym chlaniu dzisiejsi smakosze to są abstynenci. Podobnie rzecz się ma z tą ozdrowieńczą siłą szatni. Owszem koledzy tacy jak np. Boruc czy Jędrzejczyk mogą ostro potraktować tych, którzy się obijają na boisku, ale siły im nie dodadzą. Zaś ta mentalność zwycięzców to bujda na resorach. Wszystkie dane wykazują, że najczęściej wygrywają ci, którzy są najbogatsi, bo stać ich na najlepszych zawodników w ilościach wystarczających do gry na różnych frontach. Nie jest to zasługa żadnej mentalności, ale lepszości . Wpływ trenera, o czym pisałem kilka razy na wyniki drużyny jest niewielki od kilku do kilkunastu procent i to raczej w dół niż w górę. Czyli kiepski trener więcej psuje, niż dobry poprawia.
Tą najbardziej przydatną cechą trenera, oprócz wykształcenia, ukończonych kursów jest umiejętność zdiagnozowania i wyjścia z kryzysu. Przed laty nasza piłka była na topie , bowiem trenerami w I lidze mogli być tylko ci, którzy spełniali wysokie wymagania formalne, ale do tego musieli przepracować co najmniej 3 lata w zespołach niższych klas . Po to, aby posiedli umiejętność radzenia sobie z kryzysem. W Legii od bardzo wielu lat zatrudniano, albo ignorantów ,albo jak Michniewicza bez tej umiejętności. Czego oczekiwanym skutkiem dla każdego kto ma pojęcie o futbolu było nieradzenie sobie z problemami . Dodam dla porządku, że Legia nie może być poligonem doświadczalnym, aby ktokolwiek w niej uczył się podstaw zawodu. Lecz ta wiedza jest niedostępna dla kierownictwa klubu. Słonia można nauczyć tańczyć, ale oni niczego się nie uczą. Tacy są odporni na wiedzę . A przy tym nie ma w Legii nikogo kto by potrafił poddać zwykłej analizie problem, bo o analizie czynnikowej pewno nawet nie słyszeli. To przez ignorancję Zarządu, który jedynego ratunku upatruje w zmianie trenerów wpadamy corocznie w ten sam dół. Nie można jednocześnie nie zauważyć, że Michniewicz się poddał, że pokazał całkowitą bezradność i jego zwolnienie było w takiej sytuacji całkowicie uzasadnione. Było jak cios miłosierdzia.

O tym, że brak skuteczności jest dla napastnika wadą dyskwalifikującą.
Inaczej byśmy pisali i mówili ,gdyby napastnicy Legii, a osobliwie Emreli wykorzystywali chociaż 50% stuprocentowych szans do strzelenia bramek. W takim ubiegłym sezonie , gdyby nie bramki Pekharta to z Mistrzostwa byłyby nici. Obecnie w ramach promocji najpierw dawano pierwszeństwo Azerowi ,a teraz kiedy Czech ma kontuzję to on został sam na placu jako ten nieszczęśliwy strzelec, który trafia kulą w płot. Umiejętności strzelania bramek można i trzeba się nauczyć. Pele opisuje w swojej autobiografii jak był tego uczony przez trenera Valdemara de Brito. Od wielu lat sprawdzoną metodą jest trening strzelecki na zmęczeniu. Lecz tej umiejętności się nie nabędzie bez treningu i bez poświecenia temu zadaniu kilku dodatkowych godzin dziennie, codziennie. Ja przed 55 laty obserwowałem z jakim samozaparciem Deyna ćwiczył wykonywanie rzutów wolnych , aż doszedł do perfekcji. Strzelanie bramek jest nie tylko celem gry, ale i zwieńczeniem wysiłku całej drużyny. I dlatego dla Emrelgo nie znajduje żadnego usprawiedliwienia.

O tym, że gra w piłkę ma sprawiać radość, ale to nie znaczy, że ma być wyłącznie zabawą.
Mówiąc trywialnie zawodnicy wychodzą na boisku po to ,aby wygrać mecz, albo chociaż go nie przegrać. Potocznie powiada się że to trener ustalając taktykę ,organizację gry ma decydujący wpływ na sposób jej prowadzenia i na wynik. Otóż każdy trener jest ograniczony w każdym zakresie materiałem ludzkim jakim dysponuje i swoimi umiejętnościami jego przetwarzania. Tabela na koniec sezonu odzwierciedla nie klasę trenera ,ale jakość zawodników . Tym samym twierdzenie ,że jakaś drużyna chce osiągnąć to czy tamto ma sens wielce umiarkowany. W przypadku tego sezonu w Legii ta dychotomia stała się aż nadmiernie wyraźna nie tylko jako obserwacja wyników, ale i samej gry. Nawet ludziom trochę znającym piłkę szalenie trudno było pojąć czemu trener zmienia nastawienie defensywne z jakim zespół grał w eliminacjach i w LE, na ofensywne jakim usiłował grać w lidze. Przecież nawet dla osoby mało obeznanej z piłką takie granie jak z Leicesterem, Slavią czy Spartakiem powinno być co najmniej tak samo skuteczne przeciwko Lechowi, Rakowowi itd. Jaki to mędrek nakazał, że Legia w lidze ma atakować wszystkim siłami i przegrywać spotkania. Nikt nie pojmie oddzielenia urody gry od wyniku , bo to oznacza aprobatę dla przegranych w tzw. ładnym stylu. A jak widać i słychać po reakcjach kibiców oni woleliby wygrywać nawet w bardzo marnym stylu, po paskudnej grze. Kiedy nie potrafi się dopasować sposobu gry do jej celu, to gra zmienia się w zabawę w piaskownicy.

O tym, że tatuś karcił syna nie za to, że przegrywał w karty, ale za to ,że się chciał odegrać.
Z doświadczenia wiemy, że w meczach w których jeden zespół nie przewyższa istotnie klasą drugi - o wyraźnej dominacji nie ma mowy. Tym samym nie ma mowy, aby bezkarnie pokazywać miękkie podbrzusze, aby popełniać kardynalne błędy, aby tracić piłki i puszczać rywali samopas. Klasowa drużyna , świadoma swojej siły gra cierpliwie , spokojnie wiedząc , że rywala w którymś momencie meczu dopadnie. Takim zespołem we wczorajszym meczu powinna być Legia, a była nim Pogoń. Nasza drużyna dostała bolesną lekcję dojrzałości. Bramki jakie zawodnicy Pogoni zdobyli były skutkiem niefrasobliwości i braku wręcz instynktu samozachowawczego . Pod koniec pierwszej połowy nasz zespół uzyskał dużą przewagę i ruszył do szturmu wszystkimi siłami ,a na początku II połowy takimi samymi siłami ruszył do odrobienia straty. W obu przypadkach nadmierne osłabienie obrony okazało się zgubne. Nie twierdzę, że jest to wina obranego systemu, ale jednak takie zespoły ze ścisłej czołówki jak Lech, Lechia i Pogoń grają czwórką w obronie. Legii brakuje balansu pomiędzy obroną i atakiem, bowiem albo wyłącznie bronimy, albo wyłącznie atakujemy. Nasza drużyna zatraciła wszechstronność i spójność.

O tym, że pomysł na badanie krwi jest przedni.
Jednak należałoby dodać badanie kału. Wówczas być może by wyszło czarno na białym kto ma Legię w sercu, a kto w dupie.

O tym, że Legia nie ma obecnie żadnych argumentów, aby odmienić samą grę, jak i wynik.
Non comments. Tylko ŻAL serce ściska.
9wtorek, 02, listopada 2021 14:04
CTP
"O tym, że Legia nie ma obecnie żadnych argumentów, aby odmienić samą grę, jak i wynik."
A z tym się, Zbyszku, nie zgodzę. Na jesieni roku 2015 Legia przeżywała praktycznie to samo, co obecnie. Wówczas również graliśmy w grupie LE i trener Berg również nie radził sobie z koniecznością gry na 3 frontach.
Przyszedł Czerczesow i zaczął od poprawy parametrów fizycznych drużyny, a tak konkretniej: w przerwie na kadrę zrobił piłkarzom coś w rodzaju przyspieszonego "ładowania akumulatorów". Zmienił też styl gry stawiając na wysoki pressing i szybki odbiór jeszcze w strefie środkowej boiska. Jak pamiętamy: zatrybiło. A skoro wtedy zatrybiło, to dlaczego nie miałoby zadziałać teraz?
Jedyny problem, to taki, że Gołębiewski, to nie Czerczesow, no i chyba nie ma tak doświadczonych asystentów jak Stanisław.
10wtorek, 02, listopada 2021 18:45
Zbyszek
@CTP.
Sam sobie odpowiedziałeś.
Trener Gołębiewski to nawet nie namiastka Czerczesowa, a w składzie nie ma takich tuzów jak Pazdan, Jędrzejczyk ( młodszy o 6 lat), Lewczuk, Hlouszek, Brzyski, Bereszyński, Rzeźniczak, Jodłowiec, Guillherme, Ondrej Duda, Kucharczyk, Hamalainen, Vrdoljak, Saganowski, Nikolicz, Prijovicz. Dziś nie ma ani jednego gracza , zwłaszcza w obronie o zbliżonej klasie Jesienią 2015 przyszedł trener z charyzmą, dorobkiem, autorytetem, osobowością, który wiedział jak to się robi i miał do dyspozycji materiał, który wiedział jak się gra. Czerczesow zastosował metodę znaną jako superkompensacja , która przyniosła efekty , bo zawodnicy byli niedotrenowani . Nie ma miejsca ,aby opisać metody treningowe Berga. Natomiast dziś nie bardzo wiemy co się dzieje, bo zawodnicy w przerwie na reprezentację zamiast podładowywać akumulatory dostają po kilka dni wolnego. Podejrzewać należy , że jest odwrotnie niż 6 lat temu , a mianowicie nastąpiło względne przegrzanie materiału,
Tylko ,że ja nie patrzę na rzecz całą oddzielnie ,że to jest powiedzmy sosna , świerk, grab, dąb itd. , bo ja widzę nie pojedyńcze drzewa ( problemy),ale cały las. Staram się, aby moje komentarze pomeczowe były logiczne i w zasadzie monotematyczne, podporządkowane ściśle określonej myśli przewodniej , która tym razem brzmiała trywialnie czyli ,że "ryba zepsuła się od głowy". Co innymi słowy określiłem w motcie.
Przede wszystkim nie ma żadnego porównania pomiędzy rzutkim , odważnym , patrzącym poza ciasny horyzont korporacyjny, oderwanym od myślenia kategoriami kliki Leśnodorskim ,a Mioduskim.
Stąd zacząłem od tego, że rola prezesa nie polega na tworzeniu problemów, ale na ich rozwiazywaniu, a kiedy tego nie potrafi to powstaje pobojowisko na ,które ŻAL patrzeć.
11wtorek, 02, listopada 2021 20:39
CTP
@Zbyszek
W tym niedzielnym meczu widać było jak na dłoni, że nasi piłkarze wyraźnie odstawali od piłkarzy Pogoni pod względem motorycznym. Reakcja Gołębiewskiego, który zaordynował badania krwi pokazuje, że chyba ten problem został dostrzeżony. No ale od diagnozy do wyleczenia droga daleka i zasadnym jest pytanie, czy sztab szkoleniowy w takim składzie będzie w stanie te parametry poprawić. Czerczesow miał Panikowa, który się okazał świetnym fachowcem. Nasz obecny trener ma jakiegoś profesora, który z piłkarzami kopiącymi piłkę nogami za dużo do czynienia nie miał w swojej karierze.
Natomiast, jest jeszcze opcja zmiany systemu gry i w tym upatruję szansy. W mojej ocenie, z całej tej dziesiątki piłkarzy sprowadzonych w ostatnim oknie transferowym aż 6 (słownie: sześciu!) nie nadaje się do systemu z trójką obrońców i wahadłowymi. Zaryzykuję tezę, że to była główna oś konfliktu pomiędzy Michniewiczem a Kucharskim. Rose, to środkowy obrońca, Johanson i Abu Hanna, to boczni obrońcy. Kastarti i Ribeiro, to skrzydłowi pomocnicy a Josue, to taka mało mobilna "8-ka" do zadań głównie ofensywnych. Można powiedzieć, że Michniewicz wprowadził w Legii system 3-4-3 (albo jak kto woli: 3-4-2-1) a Kucharski mu sprowadził piłkarzy do klasycznej "choinki" 4-2-3-1. Nawiasem mówiąc, zamiast tej szóstki, wolałbym pozostawić Veso i Wszołka i wypożyczyć Bogusza i Karbownika.
Reasumując, skoro ściągnięto takich a nie innych piłkarzy, to trzeba do nich dostosować ustawienie drużyny. Nawet, jeśli "trójka obrońców + wahadłowi" została zapisana na "roadmapie". A jak wiadomo, "roadmapa" w korpo, to największa świętość. Wink
12środa, 03, listopada 2021 10:11
Zbyszek
@CTP.
Odnośnie prof. hab. Zbigniewa Jastrzębskiego to proszę, abyś nie powtarzał głupstw. Pisałem o nim i o tym, że to zaszczyt dla Legii ,że tej klasy fachowiec zechciał wrócić do pracy w futbolu krajowym. Ale widocznie nie przeczytałeś i wolisz powtarzać głupstwa jakoby byli tzw. praktycy fizjologowie i zbędni teoretycy. To tak jak w medycynie , każdy woli , aby jak ma poważną operację dokonał jej profesor ,a nie przyuczony rzeźnik. Prof, Jastrzębski jest jednym z najwybitniejszych fizjopatologów na świecie. W Polsce wszyscy fizjologowie uczą się na podstawie podręczników, albo prof. Jastrzębskiego ,albo Chmury, albo Żołądzia. A sam prof. Jastrzębski był i jest konsultantem piłkarzy ręcznych Wybrzeża Gdańsk, a w piłce nożnej pracował w Amice Wronki i można powiedzieć, że poniekąd jego wychowankami są Maciej Skorża i Czesław Michniewicz oraz cały sztab znakomitej Akademii Lecha Poznań. Następnie pracował z kadrą Janasa oraz do 2008 roku z Beenhakkerem . Zrezygnował przed Euro 2008 , bo jak stwierdził z degeneratami pracował nie będzie. Chodziło o to, że zrobił badania przed zgrupowaniem i poza 4 graczami reszta nadawała się na OIOM ,a nie do trenowania. Michniewicz jest trenerem dobrze wyedukowanym i wiedział, że z zawodnikami przygotowanymi przez Bortnika i Ziębę to może mierzyć się z Orkanem Psia Wólka,a nie z drużynami w eliminacjach do LM czy LE. I prof . Jastrzębski zmienił metodę przygotowania fizycznego z zabawowej na wyczynową. To samo zrobił jesienią 2015 Czerczesow. Tylko, że Czerczesow dysponował lepszym materiałem ludzkim . Prof. Jastrzębski np. kazał grać na całym boisku dwóm drużynom składającym się z 4 zawodników, tak jak to się robi we wszystkich klubach na zachodzie, aby na podłożu szybkości wytrzymałościowej wyrobić intensywność. Niestety prof. Jastrzębski jest perfekcjonistą i pewnikiem nie wziął pod uwagę faktu, że potencjał zdrowotny , pułap wydolnościowy wielu zawodników jest zbyt słaby ,aby organizm wytrzymał obciążenia w dłuższym przedziale czasowym. W poważnym klubie taki trening to norma i jedna z metod selekcji , tylko, że tam jak który odpada w przedbiegach to na jego miejsce wskakuje następny. Wszyscy polscy zawodnicy, którzy nie dali rady przebić się za granicą odpadali dlatego, że nie wytrzymywali obciążeń treningowych ,że wymienimy tylko np. uznanych za wybitne talenty Furmana czy Rafała Wolskiego . Ale innej drogi na to, aby zawodnicy radzili sobie z wymaganiami gry na 3 frontach nie ma . To co co się dzieje w Legii od kilku lat jest efektem nieprzygotowania organizmów zawodników do długotrwałego, intensywnego wysiłku. Obecnie zatrudnieni w Legii fizjologowie : Bibrowicz, Kwietniewski i Gwiazda wygrali los na loterii, że mogą współpracować z prof, Jastrzębskim o czym marzy każdy fizjolog.
Co do badania krwi , to ja żartobliwie napisałem, że przydałoby się jeszcze badanie kału. Chodzi o to, że badanie krwi jakie każdy prawie zna w sporcie jest całkowicie nieprzydatne. Sportowcom bada się osocze krwi na mikrocząsteczki chemiczne. robi się pogłębioną morfologię, parazytologię, serologię oraz bada się metabolizm . Tylko, że wyniki tych badań potrafią odczytać i wyciągnąć z nich wnioski specjaliści, tacy jak prof. Jastrzębski . Na tym tle doszło przed laty do ostrego sporu pomiędzy Leśnodorskim a Urbanem, po tym jak Boguś po pobycie w Barcelonie kupił nowoczesną aparaturę badawczą m.innymi składników krwi, na co Janek powiedział ,że to drogi złom, bo co z tego, że będą wyniki jak nikt poza paroma naukowcami w Polsce nie będzie wiedział co one znaczą. Dzisiejszy sport wyczynowy to nie zabawa dla amatorów kwaśnych jabłek.

Tylko, że chyba problemowi formy fizycznej nadajemy zbytnią rangę. Oczywiście ,że mogłaby być ona wyższa, zwłaszcza jeżeli idzie o szybkość startową. Tylko, że nie możemy być tanimi demagogami i opowiadać bajek jak byśmy byli ślepi i nie widzieli meczów i nie czytali parametrów. W każdym spotkaniu ligowym to nasz zespół miał większy % posiadania piłki, wymienił więcej podań, był częściej na połowie rywali, miał więcej odcinków szybkiego biegu, nasi zawodnicy przebiegali zbliżone ilości kilometrów, oddawaliśmy więcej strzałów na bramkę rywali. To nie w formie tkwi główna przyczyna ,ale w niskiej jakości zawodników i braku skutecznych napastników. Ja nie bez przyczyny wymieniłem przykładowo graczy jakimi dysponował np. Czerczesow , a którzy byli o klasę lepsi od rywali. Dziś nie tylko obecni "gracze" są w porównaniu to tamtych marnymi cieniasami, ale i zawodnicy naszych przeciwników mają w składach wcale nie gorszych ,a niektórzy nawet lepszych . Dlatego też jest dla mnie rzeczą absolutnie niezrozumiałą, że oto wymaga się ,aby Legia tak jak przed laty dominowała na boisku. Sama nazwa nie gra, o czym rywale doskonale wiedzą i już nie szykują na nas taktyki obronnej, ale taką, która da im wygraną. I to mnie skłoniło do napisania, że w obecnej sytuacji obowiązkiem jest granie w lidze w taki sam sposób jak w eliminacjach i w LE. To przekonanie o naszej wyższości jest złudne i fałszywe. Mamy tak marny materiał zawodniczy, że jak się za bardzo nabzdyczamy to nam gacie pękają na samej dupie.
13czwartek, 04, listopada 2021 10:27
Senator
Panie Zbyszku no właśnie ostatnie daty które pan podaje to dekada wstecz, a wiadomym jest ze obecnie to prawie wiek. Smile
Profesor może i dobry ale chyba został w blokach te x lat temu . Teoria a praktyka to dwie odrębne dziedziny życia.
Jednym słowem może pan i się szczyci ja był wolał jednak praktykującego fachurę, a nie nawet profesora teoretyka .
14czwartek, 04, listopada 2021 14:30
Zbyszek
@Senator.
Najpierw napiszę ,że Ciebie lubię i poważam i nie obraź się za to co rzeknę.
Otóż niedostrzegalnie wiele osób ulega przemożnej presji mediów i przyjmuje to co widzi i słyszy za świętą prawdę. A w rzeczywistości jest to tępa propaganda, fałsz, obłuda i pokaz głupoty. Większość mediaworkerów to wyrzuceni ze studiów aktorskich ich niedorobieni adepci ,albo tacy jak np. Borek, którzy w CV podają ,że ukończyli prawo ,a w rzeczywistości kupili dyplom w zawodowej szkole teologii kulturowej. I to oni zapraszają jeszcze głupszych od siebie i to oni tworzą atmosferę medialną. Jednocześnie takie nachalne narzucanie półprawd i epatowania zwykłym nieuctwem rodzi ten skutek, że tego czego nie ma w telewizorze czy necie - to nie istnieje. Czyli ludzi z dorobkiem i rzetelną wiedzą nie ma, bo naukowcy z nazwiskami i dorobkiem do takich mediów nie chadzają, bo jest to poniżej ich godności. Tylko, że to oni, ci naukowcy tworzą ten świat w którym funkcjonujemy. Nauka czyli teoria zawsze wyprzedzała praktykę , bez niej nasze istnienie nie byłoby możliwe, podobnie jak nasz rozwój.
A co do fizjologii to jest to wyłącznie nauka teoretyczna , bo fizjologia to po prostu nauka o funkcjonowaniu naszego organizmu. Nie ma ani jednego fizjologa , który by nie miał studiów wyższych . A to oznacza ,że absolwenci uczą się się na studiach od naukowców i ich wiedza jest zawsze opóźniona w stosunku do wiedzy naukowców.
To w zamierzchłych czasach był jeden trener, który robił za sztab. Dziś to jest niemożliwe, bowiem organizmy zawodników w każdej dziedzinie sportu są wytrenowane w maksymalny sposób, a ich organizmy osiągają maksymalny pułap możliwości fizycznych. O wyniku decydują detale, w tym lepsze odczytanie i zastosowanie badań organizmu. To się nazywa indywidualizacja.
Każdy pamięta sukcesy Małysza, ale mało kto chce pamiętać o skromnym naukowcu prof,Żołądziu z Katowickiej AWF, który został poproszony przez trenera Apoloniusza Tajnera o pomoc przy przygotowaniu fizycznym skoczków narciarskich i ten, który skoczka na oczy nie widział, bo po co mu to, stwierdził, że Małysz ma niedostatek siły dynamicznej w stosunku do statycznej i zaordynował ćwiczenia ,które te proporcje zmieniły .
Prof. Jastrzębskiemu Legia jest do niczego niepotrzebna, bo on ma pieniądze, ma ogromny autorytet w świecie nauki i jest uznanym biegłym z zakresu fizjopatologii. Został namówiony przez Michniewicza, który z nim współpracował w Amice ,aby sprawdził stan wytrenowania zawodników i okazało się, że to jest katastrofa i zalecił zmianę niektórych metod treningowych , bo z zawodników zrobi się kaleki . Tak jak to zrobił tzw. praktyk czyli nieuk Smuda i wykończył m.inymi Siadaczkę, Łapińskiego i Citkę. Ponieważ gamonie nie chcieli słuchać to Michniewicz ich wywalił i tyle. No i z kolei Michniewicz miał pretekst ,aby profesorowi zaproponować umowę. Tylko jak napisałem prof. Jastrzębski jest wybitnym fachowcem i jak dostał zadanie optymalnego przygotowania formy na eliminacje i mecze w LE to to zrobił. I być może przedobrzył, bo nasi zawodnicy wykazują braki szybkości startowej Tylko ja nadal powiadam na podstawie faktów, że Legia w lidze we wszystkich meczach przewyższała rywali parametrami fizycznymi . Przegrywaliśmy , bo obrona popełniała katastrofalne błędy ,a napastnicy razili brakiem skuteczności. A to jest wina naboru do Legii coraz gorszej jakości materiału.
Może kiedyś napiszę jak to robił Leśnodorski ,ale najpierw na ujawnienie niektórych z jego zagrywek musiałbym uzyskać jego zgodę. O fizjologii może przy jakiejś okazji uda mi się parę zdań skrobnąć.
Pozdrawiam serdecznie.
15czwartek, 04, listopada 2021 15:19
CTP
@Zbyszek
Z tą wiarą w naukowców, to się tak za bardzo nie rozpędzaj. Ostatnio jakoś nie mają dobrej prasy, zwłaszcza ci od wirusów, maseczek i szczepionek. Wink
Gdyby zapytać dowolnego kibica Legii, od kiedy, jego zdaniem, drużyna zaczęła grać słabo, to większość podałaby kwiecień tego roku. Bortnik odszedł z Legii w marcu i dość szybko znalazł nowego pracodawcę w Turcji. Od tego czasu za przygotowanie fizyczne odpowiada właśnie prof. Jastrzębski. Przypadek? Może tak a może nie.
16piątek, 05, listopada 2021 15:49
Senator
Panie Zbyszku ja w tv oglądam tylko Elewen i EuroSport i to wsio . Żadnych tam Borków czy Stanowskich. Tak więc to nie wiem co oni plotą na ten temat .
Okazuje się ze jest dramat , kto za to odpowiada ? Bortnik którego nie ma od marca ?
17piątek, 05, listopada 2021 17:17
Zbyszek
@CTP.
Bortnik wrócił tam skąd wyszedł czyli do Hapoelu Beer Szewa. Tylko mnie lekko niepokoi, że nadal z Senatorem i pewno innymi uważacie, że forma fizyczna przychodzi ze środy na czwartek . Jest to proces wieloletni. Do tego, o czym pisałem wielokrotnie i pewno niedługo napiszę, nie ma jednej metody pracy nad motoryka , tak w okresie przygotowawczym jak i w mikrocyklu. W tym sensie można zgodzić się z Senatorem ,że na bazie wiedzy z zakresu fizjologii każdy trener przygotowania fizycznego wypracowuje swój własny system przygotowań, sposobu , obciążeń itd. Po tym co mi opowiadano to Bortnik pogubił się w przygotowaniach jak przyszedł COVID i Michniewicz i lekarze obciążali go za ilość kontuzji zawodników Legii o charakterze zmęczeniowym czego on nie przyjmował do wiadomości ,a ponadto pomawiano go ,że to on i Mucha wynoszą na zewnątrz niekorzystne dla Michniewicza informacje. Natomiast sama jego metoda była wręcz konwencjonalna i klasyczna ,ale nie powiększał bazy wydolnościowej opartej na wytrzymałości ogólnej czyli nie przygotowywał do poprawy parametrów na przyszłość. Z kolei prof. Jastrzębski skupił się na BPS czyli optymalnym przygotowaniu do konkretnych meczów w eliminacjach do LE , bo na ten awans jako cel Legii postawił Mioduski . Z wiadomych względów finansowych. Pewnikiem również nie zadbał o bazę wytrzymałościową , bo mnie się wydaje, na ile się oczywiście na tym znam ,że owszem cel zrealizował. ale organizmy zawodników zostały nadmiernie wyeksploatowane. Nie mogło być inaczej , bo przy grze w cyklu dwu meczów tygodniowo nie ma możliwości na trening poprawiający cechy motoryczne ( tzw. doładowanie akumulatorów). Czyli operacja się udała, ale pacjent jest w agonii.

@Senator.
Chyba w poście do CTP wyjaśniłem, że wadliwie zrozumiałem co miałeś na myśli. Chodziło ci o to, że trener przygotowania fizycznego , aby był skuteczny, musi mieć wypracowaną metodykę przygotowań fizycznych zawodników. W Legii wręcz tragedią jest, że nie nikt nie prowadzi długofalowej, wieloletniej pracy nad kształtowaniem i stałą poprawą cech motorycznych. Podnosi się je stale o kilka procent z rundy na rundę. Zawodnicy Legii , poza nielicznymi wyjątkami , nie są przygotowani do długotrwałego wysiłku. Bo trening wysiłkowy nie jest tylko po to, aby zwiększać pułap wydolnościowy ,ale głównie po to ,aby organizm miał wysoką zdolność do regeneracji po wysiłku. Bo jak tego nie ma to staje się wyeksploatowanym wrakiem. Tak jak nasi zawodnicy dzisiaj.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1