A+ A A-

Termalica - Legia 0-0: Pseudofutbol

Legia pierwszy raz w historii uniknęła porażki w Niecieczy, ale to żaden powód do dumy. W sobotni wieczór zmierzyły się dwie drużyny okupujące ostatnie miejsca w tabeli i było to widać na boisku. Bardzo słaby mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Miszta – Rose, Wieteska, Nawrocki – Johansson, Slisz, Sokołowski, Mladenović – Josué, Pekhart, Skibicki. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Pawliuczenko - Grzybek, Biedrzycki, Putiwcew, Hybš - Štefánik, Hubínek, Wlazło, Grabowski - Mešanović, Radwański.

Już w 3. minucie żółtą kartkę ujrzał Slisz. Nasz pomocnik przerwał faulem szarżę Radwańskiego po rzucie wolnym niezbyt dobrze wykonanym przez Josué. Slisza zabraknie w kolejnym ligowym meczu. W 13. minucie mocny strzał Radwańskiego minął bramkę Miszty. W 28. minucie po rzucie rożnym dwukrotnie szczęścia próbował Johansson, jednak Pawliuczenko był górą. Za chwilę po kolejnym rzucie rożnym Sokołowski uderzył głową nad poprzeczką. W 37. minucie po odbiorze na połowie gospodarzy Josué ostro zagrał w pole karne. Pekhart zdołał oddać strzał, niestety uderzenie było bardzo niecelne.

Do przerwy było 0:0. Na boisku działo się niewiele. Obie drużyny miały ogromy problem z kreowaniem sytuacji pod bramką przeciwnika.

Drugą połowę legioniści zaczęli od kilku rzutów rożnych. Po jednym z nich celny strzał głową oddał Pekhart, ale Pawliuczenko nie miał problemu z interwencją. W 50. minucie Skibicki ruszył do prostopadłego podania Sokołowskiego, jednak nie zdołał zakończyć akcji strzałem. W 52. minucie Sokołowski przejął piłkę, ruszył do przodu, niestety nieatakowany uderzył bardzo nieprecyzyjnie zza pola karnego. W 57. minucie żółtą kartką ukarany został Johansson. Szwed nie zagra przeciw Wiśle Kraków. W 59. minucie Miszta odbił piłkę po strzale Mešanovicia. Była to najlepsza sytuacja stworzona przez gospodarzy. Minutę później kolejnym legionistą z żółtą kartką na koncie stał się Skibicki. W 63. minucie trener Vuković dokonał aż trzech zmian. Wszołek, Lopes i Ciepiela zmienili Skibickiego, Johanssona oraz Pekharta. W 68. minucie Lopes zapisał się w protokole żółtą kartką. W 72. minucie Çelhaka zastąpił Slisza. W 73. minucie Lopes popełnił kolejny faul. Sędzia ukarał naszego zawodnika drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. W następstwie tej sytuacji gospodarze mieli rzut wolny, po którym Wlazło nie trafił w bramkę. W 81. minucie żółtą kartkę zobaczył Wieteska. Na końcówkę meczu w Legii pojawił się Kastrati. Boisko opuścić musiał Ciepiela. W 87. minucie kolejnym legionistą z kartką na koncie stał się Rose. Po faulu naszego obrońcy Wlazło raz jeszcze spróbował szczęścia z wolnego i Miszta odbił piłkę na rzut rożny.

Mecz zakończył się remisem. Żadna z drużyn nie zasłużyła na zwycięstwo. Sytuacja Legii w tabeli jest katastrofalna, gra, co gorsza, również. W najbliższy piątek kolejne bardzo ważne starcie, tym razem z Wisłą Kraków w Warszawie.

Dyskusja (11)
1sobota, 19, lutego 2022 22:16
Senator
Widzę dwa plusy. Pierwszy historyczny punkt w polu kukurydzy.
Karnety będą tańsze, będzie mnie więc stać na utrzymanie dobrego miejsca na trybunach.
2sobota, 19, lutego 2022 22:25
CTP
Kotlet z psa zmielony razem z budą - słynny cytat z "Psów" chyba najlepiej pasuje do zobrazowania gry Legii.
Jakiś czas temu zastanawiałem się, czemu Zieliński jasno nie zadeklarował się w temacie trenera Legii. Już chyba wiem, dlaczego.
Możemy obarczać winą dotychczasową politykę transferową i zżymać się na drewnianych grajków - jak najbardziej słusznie. Ale to nie tłumaczy braku jakiejkolwiek dyscypliny taktycznej na boisku w wykonaniu naszej drużyny. Wiecznie spóźnieni obrońcy, którzy reagują dopiero w momencie, gdy przeciwnik już dostał piłkę do nogi. Zbyt głębokie cofanie się, przez co robią się dziury w strefach, w których spokojnie, kompletnie niepilnowani czekają sobie rywale. Brak asekuracji naszych akcji ofensywnych, przez co raz za razem narażeni jesteśmy na kontry.
Oglądam sporadycznie naszą Ekstraklasę ale nie przypominam sobie drużyny, która grałaby od nas gorzej taktycznie. To już, niestety dla Vukovica, jego działka i całość wygląda jakby przerwa zimowa została po prostu zmarnowana.
3sobota, 19, lutego 2022 23:20
Krzysztof Jastrzębski
Ktoś nie pamiętam nicka, na legia.net, przed meczem napisał : skoro takie dziady, to niech przynajmniej nie przegrywają, remisują z tymi innymi słabymi, może to wystarczy do utrzymania"... Tfu tfu, może to jest myśl. Żenujący "spektakl"...
4niedziela, 20, lutego 2022 00:06
Senator
Jeszcze słowo o Vuko bo widzę ze pół internetu w nim widzi przyczynę . To może fakty . Legia zaczyna przegrywać mecz za meczem , gra źle , drużyna mentalnie rozbita afera goni aferę . Prezes wizjoner zwalnia CM doraźnie nominuje trenera trzecioligowych rezerw . Nie jest lepiej jest gorzej .
Pojawia się nazwisko Papszuna , tak tego Papszuna który mówił ze Legia to jego marzenie i cel . I co ? I gówno , zesrał się i tyle. To samo zrobiło paru innych trenerów którym proponowano angaż , nikt nie chciał szargać nazwiska widząc kogo mają do dyspozycji . Vuko się odważył i już za to mam do niego szacunek . Jego cel jest jeden utrzymać zespół w Ekstraklasie tyle i aż tyle . Utrzyma misje wypełnił , nie utrzyma poległ . I tyle w temacie Vuko . Styl i tego typu pierdoły można wdrażać ale nie z nożem na gardle . Nie o styl idzie teraz gra .
5niedziela, 20, lutego 2022 05:37
czarnuch
Narada przed meczem.. Vuko przekazuje założenia i dochodzi do Slisza...
- Bartek i proszę Cię.. Uważaj, boś zagrożony i potrzebny na Wisłę..
3min po gwizdku..

O, taki ma wpływ Vuko na "drużynę". Brakuje mi jeszcze obwieszczenia Vuko nt zaangażowania Lopesa, którego nie dostrzegają kibice.
6niedziela, 20, lutego 2022 07:25
dalkub
przed meczem miałem postanowienie jedno że spróbuję obejrzeć cały mecz. Nie dałem rady, ale nie żałuję. Przez pierwsze 45 minut obejrzałem:

1. Miernotę trenerską na ławce próbującą grać jakimś pseudo-ustawieniem, nie mając do niego wykonawców
2. Widziałem Skibickiego, który reprezentuje poziom ligi 3, a taktycznie juniorów młodszych
3. Widziałem Pekharta kopiącego się w czoło a strzelającego ramieniem
4. Widziałem obesraną grupkę kopaczy w takich samych strojach szumnie nazwanych drużyną, składającą się w większości z ludzi doświadczonych, która nie potrafi niczego wykreować, a najlepsze okazje tworzy po rzutach rożnych
4. Widziałem brak zaangażowania, brak podjęcia ryzyka, brak walki, błędy taktyczne i techniczne na poziomie młodzika.

i musiałem zmienić kanał dalej nie dałem rady i mówiąc szczerze jestem na długo wyleczony z oglądania tego syfu, dla mnie mogą zlecieć i do 3 ligi

I na koniec powiem tak, że może spadek nie jest zbyt dużą ceną za pozbycie sie tego ..................... szumnie nazywanego prezesem oraz wszelkich jego wynalazków takich jak Vuković i ska.
7niedziela, 20, lutego 2022 10:40
iocosus
To jak? Zwalniamy już Vuko i szukamy nowego "strażaka"? Doświadczony Jacek Zieliński niech idzie w cholerę, bo zamiast dać Vuko pełne wsparcie i zaufanie ze swej strony, to coś mamił w styczniu o dwóch trenerach do wyboru zamiast do czerwca zamknąć japę i uciąć wszelkie dywagacje w tym temacie. Wywozimy "za całokształt" Mioduskiego na taczce z Ł3 podczas meczu z Wisłą a jak się nie uda podejmujemy próbę szturmu loży VIP przy każdej kolejnej nadarzającej się okazji?
W chwili obecnej Legia ma rozegranych 21 meczów w których zgromadziła 21 punktów.
Terminarz:
Wisła K. (D)
Śląsk (D)
Łęczna (W)
BBT (D)
Raków (W)
Lechia (D)
Lech (W)
Piast (D)
Pogoń (W)
Stal (W)
Górnik (D)
Jagiellonia (W)
Cracovia (D) 
Z twittera skrupulatnego buchaltera czyli Pawła Mogielnickiego:
Moim zdaniem 35-36 pkt. daje już ponad 50% szans na utrzymanie. Czyli dopiero sześć zwycięstw w ostatnich trzynastu meczach (prawie połowa!) dałoby porządne szanse na utrzymanie (pewnie rzędu 70%-75%). Przy pięciu zwycięstwach będzie trzeba drżeć do końca. Przy czterech raczej spadek.
Szanse na utrzymanie wg liczby punktów (wg WSTĘPNYCH wyliczeń).
35 pkt. - 97%
34 pkt. - 92%
33 pkt. - 81%
32 pkt. - 65%
31 pkt. - 44%
30 pkt. - 25%
29 pkt. - 11%
Zwykle nie robię takich wyliczeń na tym etapie, ale... Zaznaczam, że to bardzo wstępne wyliczenia!
Spadek:
Bruk-Bet Termalica 84%
Górnik Łęczna 66%
Warta 44%
Legia 42%
Zagłębie 37%
Wisła 24%
Śląsk 2%
Tyle wyliczenia Mogiela, według mnie przyjmijmy wszyscy do wiadomości że gramy o utrzymanie, z tym co mamy i z tymi których mamy trzeba wygrać te sześć meczów. 
Utrzymanie nie zmieni pozycji Mioduskiego, (nie akceptuję "ceny za pozbycie się") znaki na niebie i ziemi wskazują że "wizja Miodzia" na Ł3 się dokonała, wolałbym jednak o dalszym losie całej Legii rozprawiać gdy będziemy mieli wiosną te 17-18 punktów na koncie więcej. 
8niedziela, 20, lutego 2022 12:55
CTP
"Zwalniamy już Vuko i szukamy nowego "strażaka"?"
Wiesz co? Nie mam bladego pojęcia. Kurczę, obserwowałem sparingi i widziałem kompletnie inną drużynę, niż to, co widziałem w 2 ostatnich meczach. I nie mówię tutaj o wynikach tych sparingów ale o samej grze. Zaczynam powoli się zastanawiać, czy piłkarze nie przekroczyli kolejnej bariery i nie stworzyli precedensu. Do tej pory zazwyczaj grali na zwolnienie trenera a teraz może już grają na zwolnienie prezesa. Smile
9niedziela, 20, lutego 2022 13:24
Zbyszek
Odczuwam wręcz fizyczny ból widząc jak moja Legia tonie i że nie mogę jej pomóc.

O tym, że bycie ze Stolicy i wielkiego miasta zobowiązuje .
We wczorajszym meczu spotkały się drużyny o gigantycznych dysproporcjach, bowiem Legia to chluba Warszawy , Stolicy państwa z 1,800 tys. mieszkańców, z budżetem 124 mln zł z zespołem ze wsi Nieciecza liczącej 723 mieszkańców, z budżetem 13 mln zł - walcząc zaciekle o to który klub jest najgorszy.
Historia futbolu pokazuje drogę jaką przechodzi futbol od małych miejscowości i małych pieniędzy do wielkich metropolii i wielkich pieniędzy. To wielcy zdobyli świat.
Typowym przykładem takiego rozwoju jest Manchester United. Klub powstał w 1878 roku jako zakładowy w fabryce kolejowej. Miasto liczyło wówczas kilka tysięcy mieszkańców. W 1800 roku było ich 84 tys. ,aby w 1900 roku liczyć ich 1250 tys. . Większość mieszkańców to wykorzenieni chłopi, którym futbol i klub dawały poczucie wspólnoty i oferowały rozrywkę.
Podobne procesy zachodziły w całej Europie , a w Polsce z ponad wiekowym opóźnieniem.
Zajmująca się badaniem rynku Firma Sport+Markt prowadzi badania społeczności fanów od 1994 roku i na podstawie ankiet z 16 krajów wskazała "ulubione kluby" . W kolejności były to Barcelona 44,2 mln, Real 41,9 , MU 37,6 , Chelsea 25,6, Zenit 23,9, Liverpool 23,0., Arsenal 21,3, Milan 21,0, Bayern 20,0 mln.
Powyższe dane ulegają zmianie zależnie od sukcesów danego klubu . Natomiast od 2016 roku różne pracownie podają inne wyniki zależnie od metody badań, z których głównymi są oglądalność ( frekwencja na meczach oraz w TV) oraz klikalność ( w mediach społecznościowych , głównie FB). Wedle tych metod czołówka klubów kształtuje się następująco (dane za 2019 rok) : MU -oglądalność 650 mln, klikalność 77.3 mln, Real 350 mln i 110 mln, Barcelona 450 mln i 103 mln, Chelsea 145 i 48, Arsenal 125 mln, Liverpool 100 mln, Bayern 45 mln.Milan 95 , Juventus, 77 i PSG 35 mln.
W Polsce najpopularniejsza jest Legia 3,7 mln fanów i 965 tys.klików, Lech 2,1 mln i 650 tys. oraz Wisła 0,9 i 285 tys. .
Badacze dokonali periodyzacji rozwoju klubów na okres do II wojny światowej , w którym dominowały małe ośrodki , po II wojnie światowej do okresu "telewizacji", gdzie krystalizował się podział na małych i dużych oraz obecny , zdominowany przez drużyny z wielkich aglomeracji zakorzenionych historycznie. Wiele klubów "przespało " w niższych ligach okres popularyzatorski kształtowany przez telewizję od wczesnych lat 70-tych XX wieku jak np. Polonia i dziś nic nie znaczą. Badacze wiążą rozwój klubów także z ustrojami politycznymi w poszczególnych krajach ,ale to temat na inne opowiadanie.
Prawidłowości o których wspomniałem uporządkował George Zipf , językoznawca z Harvardu tuż po II wojnie światowe, a nazywa się to prawem Zipfa, które brzmi ,że dane tyczące wszystkich zachowań charakteryzuje stały rozkład wartości , w których dystrybucja częstotliwości ich występowania jest odwrotnie proporcjonalna do ich rangi statystycznej. Początkowo prawo odnosiło się tylko do zawartości języka ,ale naukowcy odkryli jego uniwersalność i do rozwoju miast i aglomeracji i w ekonomii i i w modelowaniu wzrostu w każdej dziedzinie.
Dla futbolu kluczowe są dwa wnioski płynące z prawa Zipfa, a mianowicie : po pierwsze, że giganci , zarówno miasta jak i kluby występują rzadko i po wtóre, że kiedy miasto i klub stają się gigantem to takimi pozostają odbierając przestrzeń rozwojową tym średnim. Wielcy będą proporcjonalnie większymi ,a bogatsi tak samo bogatszymi.
Tym samym raz ukształtowana hierarchia charakteryzuje się trwałością.
To zjawisko zwane "prawem proporcjonalnego wzrostu" obserwowane jest w każdej dziedzinie, w tym także do talentów piłkarskich. Wielkie talenty są tak rzadkie jak gigantyczne miasta.
Co do klubów piłkarskich podana reguła oznacza ,że bycie z wielkiego miasta to proporcjonalnie większe możliwości odnoszenia sukcesów.
Dzisiejsza Legia zaprzecza regułom naukowym takim jak rozkład Poissona czy prawo Zipfa. Jest to powód raczej do płaczu, niż do zadowolenia.

O tym, że ambicja to motor napędowy.
Słownikowo łacińskie "ambitio" oznacza "żądzę sławy i uznanie" ,.ale również " szlachetną dumę i poczucie własnej godności". Bez ambicji niczego osiągnąć się nie da. Ambicję można definiować na wiele sposobów. Przede wszystkim jest to cecha osobowości rozumiana jako pragnienie wybicia się , dążenie do osiągniecia wyższego statusu. Żądza sławy lub chęć wzbogacenia się sprawiają ,że ludzie są w stanie zmobilizować całą swą energię , wspiąć się na wyższy poziom i wykorzystać pełnię swoich możliwości . Ludzie ambitni stawiają sobie cele i dążą do ich realizacji, mimo przeszkód. Dla nich przeszkody są po to ,aby je pokonywać. Gdyby ich nie było to nie byłoby i woli ich przezwyciężenia. Osoby ambitne nie tylko osiągają cele dla osobistej satysfakcji, ale też do wzmocnienia własnej wartości , a nawet do poczucia wyższości nad innymi. Taką dziedziną , w której pozytywnie postrzegane jest zdominowanie czy pokonanie rywala jest sport. Sprawny i dobrze przygotowany do zawodu trener potrafi wydobyć ambicję i stawiać na ambitnych zawodników. Bo na ambicji można i trzeba budować. Można mówić również o stawianiu przed ludźmi ambitnych celów czyli takich, których osiągnięcie wymaga dużego nakładu pracy i wysiłku ,a które dają poczucie osiągnięcia sukcesu. W sensie poznawczym ambicja jest wiarą w siebie ,w swoje możliwości sprawcze. Człowiek ambitny to jednocześnie osobnik realistyczny, dobrze zorganizowany , który wie, że aby osiągnąć cel to trzeba się do tego przysposobić. Zaletami ambicji są :
- poczucie własnej wartości będącej źródłem siły życiowej,
- dążenie do sukcesu na każdym polu aktywności,
- planowanie przekładające się na na wyższą efektywność działania ,
- docenianie przez otoczenie co daje satysfakcje i pobudza do zwiększonego wysiłku,
- uczenie się i wykorzystywanie zdobytej wiedzy i doświadczenia,
- wzmacnianie odporności psychicznej, poczucia własnej wartości oraz sprawności intelektualnej i emocjonalnej .
Jak to we współczesnej nauce bywa w większym wymiarze traktuje ona o niezdrowej, przesadnej ambicji czyli o wadach, a nie zaletach. Ja te banialuki wyrzucam do kosza.
Bowiem uważam, że ambicji nigdy na dużo ,a tak jak w przypadku naszej drużyny występuje wyraźny jej niedostatek.

O tym, że nasza drużyna jest systematycznie osłabiana.
Zawsze uważałem ,że nadmiar transferów nie świadczy o sile klubu, ale o braku spójnej strategii i w sumie o słabości. Pod względem sensowności niedościgłym wzorem jest SAF i jego MU.W skrótowym ujęciu ta koncepcja sprowadza się do budowy zespołu w oparciu o trwałe fundamenty i stopniowym dobudowywaniu równie mocnych ogniw. W Legii od lat obserwujemy proces odwrotny i nawet nie chodzi o odejścia zawodników, ale o to, że sprowadzani prezentują coraz niższy poziom. Obecnie głównym problemem Legii nie są trenerzy , nie jest forma fizyczna , nie jest przygotowanie mentalne ,ale zastraszająco niski poziom umiejętności większości zawodników. Legia po rundzie jesiennej znalazła się w bardzo trudnym położeniu i wydawało się ,że nakazem chwili jest istotne wzmocnienie drużyny w każdej formacji klasowymi graczami. A kto przyszedł?. Z Unionu Berlin trafił do nas Wszołek , który w tej kiepskiej drużynie niemieckiej nie łapał się nawet na ławę. Z ligowego średniaka Piasta dotarł Sokołowski, którego do wybitnych graczy zaliczyć trudno. Obaj już w Legii byli i Wszołek odszedł , bo grzał ławę u Michniewicza , a Sokołowski , bo nie przebił się z II zespołu. Teraz chce się nam wmówić, że to wzmocnienia. I być może poziom tak się obniżył ,że ci kiedyś nieprzydatni dziś mają robić za gwiazdy. Ja tego bałachu nie kupuję. I tak od lat Legia staje się swego rodzaju zsypem lub ściekiem dla niechcianych gdzie indziej. Mogę tylko zastanawiać się, a nawet snuć podejrzenia ,że ich trafienie do Legii ma inne podłoże, niż czysto piłkarskie.

O tym, że nikt Ameryki nie odkrywa twierdząc, że Legia jest w strefie spadkowej.
Wystarczy spojrzeć na tabelę, aby widzieć gdzie jest Legia. Ona odzwierciedla brak wyników ,ale znacznie gorszym zjawiskiem jest gra, która do takiej degrengolady doprowadziła. Zespół może nawet przegrać ,ale musi pokazać ,że umie i chce grać i walczyć. A widzimy dokładnie, że nasi gracze są apatyczni, że nie reagują na niekorzystny wynik. Sama gra zaś jest nieskładna, nieskoordynowana, jak by była pozorowana. Nie ma prawie nikogo kto by pobudził do walki, do odwrócenia losów pojedynku. Nasz zespół w każdym spotkaniu gra reaktywnie, daje sobie narzucić warunki gry przez rywali. A przecież jak my mamy niezbyt mocnych zawodników, to przeciwnicy mają jeszcze słabszych.
Trener Vukovicz jak mówił w przerwie zimowej pracował nad poprawą sfery mentalnej. No to się nie napracował. Efektów w tej sferze nie ma , bo być nie może. Mentalność jest funkcją woli , i nie jest kształtowana "na sucho" poprzez pogaduchy ,ale wynika z tego co nazywa się kondycją psychofizyczną człowieka. Nie ma lepszej metody na na jej poprawę jak dobre wyniki . A przy tym trener Vukovicz postępuje zbyt zachowawczo. Kiedy nie idzie jak należy to trzeba zmieniać, jak trzeba to wszystko. Nie wolno trwać w stuporze.

O tym, że nasz zespół stracił korzenie.
Można mówić o korzeniach w rozumieniu ich wpływu na wielkość i siłę np. drzewa, jego trwania i niepoddawaniu się wichrom. Można i o korzeniach rozumianych jako tradycja rodzinna, klubowa czy narodowa. Te dwa przykłady pokazują, że słowo korzeń ma pozytywne konotacje. Tym samym brak korzeni ma odcień silnie pejoratywny. Nasza drużyna w sezonie 2021/2022 stale znajduje się pomiędzy. Pomiędzy dobrymi wynikami w LE i grą poniżej dna w lidze. W obu przypadkach wypadliśmy ,albo powyżej ,albo znacznie poniżej obiektywnie określonych możliwości . Trener usiłuje złapać stabilizację poprzez grę w takim samym ustawieniu i praktycznie tymi samymi zawodnikami. Tylko ,że jedno i drugie to nie korzenie, ale płynne piaski. Z konieczności uczyniono cnotę. Otóż Michniewicz grał trójką obrońców, bo miał dwóch znakomitych, nie bocznych obrońców i nie skrzydłowych , których potencjału nie wolno było zmarnować. Mowa o Mladenoviczu , będącym swego czasu w znakomitej formie i Juranoviczu , graczu klasy światowej. To oni wraz z Kapustką decydowali o sile gry i wynikach. Obecnie takich asów nie mamy ( Mladenovicz jest swoim cieniem) i nasza gra ofensywna siedzi, a właściwie leży . Podobnie kryteria doboru do składu meczowego . nie dość że obarczone malizną - są dość niejasne.
We współczesnym futbolu pojęcie koncepcji gry jako czegoś całkowicie wymyślonego w gabinecie przez trenera nie istnieje. Czyli mówienie, że ktoś nie pasuje do koncepcji to oksymoron świadczący o zacofaniu umysłowym. Organizacja gry ( nie lubię słowa styl) nie wynika z widzi mi się trenera, ale jest wykładnikiem materiału jakim dysponuje i wykluwa się z analizy możliwości i umiejętności graczy. To od ich klasy zależy gra i wyniki. Z powodów kompletnie niezrozumiałych, a świadczących o aberracji władz klubu sprowadzano zawodników do klubu ,a nie do grania. Systemy i pozycje nie grają, bo to zawodnicy grają na określonych pozycjach i w systemie. W obecnej Legii na kliku newralgicznych pozycjach nie ma ani jednego nawet średniej klasy zawodnika. Tym samym drużyna jest niepełnowartościowa , dziurawa i koślawa. Obecnie jedyne wyjście to wystawianie tych, którzy coś potrafią i mają jakieś walory oraz potencjał rozwojowy .

O tym, że nasi zawodnicy mają robić to samo tylko dwa razy szybciej.
We współczesnej piłce kluczem do sukcesu jest szybkość, rozumiana jako całokształt poczynań, a nie tylko tempa w jakim zawodnik porusza się po boisku, z piłką lub bez niej. To tempo ma wynikać ze świadomości gry i być efektem zamiaru. Podstawą jest więc szybkość myślenia i szybkość podejmowania decyzji. Technika, forma fizyczna, umiejętności taktyczne to tylko narzędzia służące zawodnikowi do realizacji celu gry. Nasi zawodnicy od wielu już spotkań grają tak jak by mieli spętane nogi. Ten stan niemożności wynika z obawy ,aby nie zepsuć i ze strachu przed błędami. Błędy są immanentnym składnikiem gry ,ale o wyniku w większym od nich stopniu decyduje powolność i ślamazarność w każdym wymiarze.

O tym, że Legia od miesięcy gra tak jak marzą nasi rywale.
Każdy łatwo dostrzega, że nasz zespół nie potrafi przeciwstawić się skutecznie drużynom poprawnie ułożonym taktycznie. Spadek formy i woli walki zaobserwowany w lidze trenerzy Michniewicz, Gołębiewski i obecnie Vukovicz chcą zniwelować odpowiednim zorganizowaniem zespołu . Nic bardziej błędnego. Pora pojąć i przyjąć do wiadomości ,że nasza drużyna nie jest kompatybilna, że większość trybów się nie zazębia. Z tego materiału sprawnego , całościowego mechanizmu się nie stworzy. A więc taktyką rywalom nie dokopiemy. Podobnie swego czasu po Skorży miał Urban . I Janek postawił na indywidualizm, na swobodę, a tym samym na nieprzewidywalność i zaskoczenie. Obecnie nie mamy w zespole gwiazd, ale ci których mamy są nadal lepsi o graczy rywali. Trzeba im pozwolić grać, a nie ubierać w przyciasny gorset. Niech pokażą czy nadają się do gry czy do wybrakowania. Zespołu nie ma , niech chociaż na bosku zaistnieją gracze.

O tym, że trener analizuje występy ,ale może jedynie zamienić nędzę na biedę.
Po meczu z Wartą zwykły ogląd pozwalał na stwierdzenie,że tacy zawodnicy jak Lopes, Wszołek , Muci nie powinni wychodzić w pierwszym składzie z uwagi na bezproduktywność i tym samym bezużyteczność. W meczu z BBT nie wyszli, co niestety w niewielkim stopniu zmieniło obraz gry.
Teraz konkretnie wymienię powtarzające się mankamenty w grze naszej drużyny oraz te ,które uległy niewielkiej poprawie :
- gramy za mało aktywnie po stracie piłki,
- pozwalamy na rozgrywanie piłki przez rywali na własnej połowie piłki bez przeszkadzania,
- po przeniesieniu ciężaru gry w rejon pola karnego rywali mamy za dużo graczy w pierwszej linii ataku ,a za mało w "zaopatrzeniu" i "zabezpieczeniu",
- przeciwko BBT za mało graliśmy środkiem na ich najsłabsze ogniwa co potrafił robić i wykorzystać Lech,
- za dużo było gry wysoką piłką co było niekorzystne dla rozgrywających Skibickiego i Josue mierzących po 174 cm wzrostu,
- Wieteska uporządkował grę w obronie panując nad środkowym rejonem pola karnego co pozwoliło na trzymanie stref przez Rose i Nawrockiego,
- mogło się podobać, choć było mało skuteczne, rozgrywanie piłki na własnej połowie i wciąganie rywali , aby przenieść grę długim podaniem pod pole karne rywali. Z drugiej strony jest to metoda gry bezpiecznej zapobiegającej stracie piłki na własnej połowie. Daje ona jednak przeciwnikowi czas na uporządkowanie ustawienia,
- praktycznie jedynym aktywnym i kreatywnym zawodnikiem Legii w ofensywie był Josue. Reszta była na ogół bierna i zbyt ostrożna przypominając raczej kibiców czy obserwatorów, niż uczestników gry ,
- w porównaniu z poprzednimi spotkaniami Legia poprawiła sposób wykonywania stałych fragmentów gry,
- Pekhart zatracił instynkt i czucie piłki w polu karnym oraz walory strzeleckie,
- naszym akcjom ofensywnym brakowało przyśpieszenia i dokładności,
- poważną wadą było nieoddawanie strzałów na ich bramkę natychmiast po otrzymaniu piłki w pobliżu pola karnego. Nasi tracili czas na przyjęcie i ustawienie i marnowali okazje,
- popełniliśmy stanowczo za dużo fauli i otrzymaliśmy słusznie, ale za dużo żółtych kartek, w tym osłabiając i i tak słaby skład na następny mecz. Karygodne faule są efektem spowolnionych reakcji i spóźnionych decyzji oraz pewno stresu,
- Miszta uratował nam remis.

Na pytanie : czego obecnie brakuje Legii ? - odpowiadam : WSZYSTKIEGO !.

W kolejnym naszym spotkaniu sędziowie stają na wysokości zadania.

Kibole szykują ostrą zadymę podczas meczu z Wisłą. Bandyckie metody odrzucam ,ale niezadowolenie podzielam.
10niedziela, 20, lutego 2022 15:23
anma1
Obawiam się, że niedługo następne relacje Gawina z meczów Legii, będą wygladały następująco:

ktośtamktośtam - Legia "jakiś wynik" mecz (mecz?) się odbył, a niżej tylko podane składy.
ktośtamktośtam - Legia "jakiś wynik" mecz (mecz?) się odbył...

Podobnie jak CTP, też ogladałem wszystkie sparingi Legii i potwierdzam - inne mecze, inni zawodnicy (chyba ich ktoś podmienił).

Vuko do bólu wierzy w przełamanie niektórych zawodników (Pekhart, Slisz).
A ja bym chciał żeby grał taki Strzałek, który mnie zachwycił w sparingach. Włodarczyk, Grudziński czy Pierzak. Czy zagraliby gorzej niż tych dwóch wcześniej wymienionych, czy Lopes,Skibicki, Rose, Johansson? Polemizowałbym.

Jak mantrę powtarzam (i wierzę), Legia nie spadnie. Tylko ile zdrowia nas to będzie kosztowało i nerwów (a ponoć sport to zdrowie).

A co dalej, zakładając mój z scenariusz z "niespadkiem". Żeby cokolwiek zmienić na plus musi być kolejna (niestety) rewolucja (obrzydliwe słowo w moim słowniku), kadrowa, koniecznie trenerska i może na poziomie właścicielskim.

Może tak być musi, że aby nastąpiło odrodzenie, trzeba sięgnąć dna.
Wtedy człowiek doceni to co miał, a i parafrazując (nie chcę nikogo urazić) Legia nie jest "Chrystusem" ekstraklasy.
Daj Boże, wyjdziemy z tej niespotykanej, kompromitującej sytuacji - mocniejsi i może mądrzejsi.
11niedziela, 20, lutego 2022 19:04
Krzysztof Jastrzębski
@iocosus Jacek Zieliński wyraźnie w studio canal plus powiedział że jednym z dwóch kandydatów na trenera po sezonie jest Vuko, to było przed meczem z Zagłębiem. Jasne że gramy o utrzymanie, do tego nic nie wskazuje w tej chwili, abyśmy wygrali 6 z pozostalych 13 meczów. Ani to co prezentują nasi na boisku, ani to w jaki sposób wypowiada się ten, który widzi chyba najlepiej na codzien co się dzieje w "drużynie", czyli sam Vuko.

@anma1 ja się nie znam i nie wiem jak to wygląda na treningach, ale mocno się dziwię że nie korzystamy właśnie z takich Strzałków, Grudzińskich, itp którzy coś tam zaprezentowali w sparingach i drużyna grała w piłkę a nie kopała się po głowach, tym bardziej kiedy później taki Rose odstawia 2 razy w meczu dzień świstaka, Slisz w 3 minucie łapie żółtko i żadnej piłki jakie Celhaka posyłał w sparingach nie uświadczysz w jego wykonaniu. Sądzę że Vuko ma też za swoimi uszami, pokazał to zresztą podczas swej 1szej kadencji. Więc może i najwięcej widzi, ale czy jego wnioski dają punktowe rezultaty, nie wiem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1