A+ A A-

Legia - Lechia 2-1: Marsz w górę

Legia kontynuuje dobrą passę. Mecz z Lechią kosztował nas sporo nerwów, nie tylko z powodu boiskowych wydarzeń, ale i za sprawą gróźb przerwania meczu wobec obrzucania piłkarzy Lechii zmrożonymi śnieżkami, jednak ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Autorami bramek dla naszej drużyny byli Wszołek i Pekhart.

 

Kontuzjowanego Misztę w bramce Legii zastąpił debiutujący w Ekstraklasie Strebinger. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Strebinger – Johansson, Rose, Wieteska, Jędrzejczyk – Wszołek, Slisz, Josué, Sokołowski, Rosołek – Pekhart. Goście rozpoczęli w składzie: Kuciak – Ceesay, Nalepa, Maloča, Conrado – Clemens, Kałuziński, Terrazzino, Kubicki, Durmuş – Zwoliński.

Legia szybko przejęła inicjatywę. W 15. minucie Rosołek oddał piłkę Jędrzejczykowi. Nasz obrońca przełożył sobie piłkę na prawą nogę i oddał celny strzał. Kuciak wypiąstkował piłkę. Za chwilę Johansson nie przeciął podania Josué kilka metrów przed bramką gości. W 18. minucie Wszołek oddał strzał głową po dośrodkowaniu Rosołka, jednak nie zdołał trafić w bramkę. Po fazie przewagi Legii mecz na krótko się wyrównał. W 28. minucie  Durmuş uwolnił się na lewej stronie pola karnego, ale nie oddał precyzyjnego strzału. Legia błyskawicznie odpowiedziała. Wszołek ruszył do długiego podania, wygrał fizyczną rywalizacją z Maločą i płaskim strzałem pokonał Kuciaka. Było 1:0 i Legia zamierzała iść za ciosem. W 32. minucie Josué otrzymał piłkę od Pekharta, uderzył z lewej nogi, jednak piłka odbiła się od słupka. W 36. minucie Kuciak odbił strzał Rosołka na rzut rożny. W 37. minucie piłka spadła na nogę Pekharta po strzale Slisza. Pekhart uderzył z woleja, ale Kuciak popisał się świetną interwencją i odbił piłkę na róg. W 41. minucie groźnie zrobiło się pod bramką Legii. Zwoliński oddał strzał z ostrego kąta. Strebinger był czujny. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry żółtą kartką ukarany został Jędrzejczyk.

Do przerwy było 1:0 i był to najniższy wymiar kary dla gości.

W 51. minucie po efektownej akcji Legii Johansson przewrócił się w polu karnym. Sędzia Sylwestrzak ukarał Szweda żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego. Żółtą kartkę ujrzał też protestujący Josué. Mecz był zdecydowanie bardziej wyrównany niż przed przerwą, ale to Legia wyprowadziła kolejny skuteczny cios. W 65. minucie Pekhart głową umieścił piłkę w bramce po precyzyjnym dośrodkowaniu Wszołka. W 68. minucie kontuzjowanego Wszołka zastąpił Kastrati. W 73. minucie Strebinger odbił strzał Zwolińskiego. Po rzucie rożnym nasz bramkarz popisał się kolejną udaną interwencją, broniąc strzał Nalepy. W 77. minucie po rajdzie Kastratiego piłka odbijała się w polu karnym Lechii, jednak legioniści zmarnowali tę okazję. W 80. minucie blisko zdobycia bramki kontaktowej był zmiennik Gajos, na szczęście minimalnie się pomylił. W 83. minucie Lechia dopięła swego. Po dośrodkowaniu Durmuşa i zamieszaniu pod bramką Legii, Zwoliński dopełnił formalności z najbliższej odległości. Tuż po tej bramce Çelhaka zastąpił Sokołowskiego. Wkrótce potem Lopes zmienił Josué. W doliczonym czasie gry zadrżeliśmy gdy do rzutu wolnego zza linii bocznej pola karnego podszedł Gajos. Po strzale zawodnika gości piłka odbiła się od poprzeczki. Do końcowego gwizdka było bardzo nerwowo, ale wynik nie uległ już zmianie.

W tym meczu wszystko szło zgodnie z planem mniej więcej do 70. minuty meczu. Końcówka spotkania była nieudana w wykonaniu Legii, która chyba za szybko uznała, że mecz jest już wygrany, jednak w przekroju całego spotkania nasza drużyna była lepsza i zasłużyła na trzy punkty. Teraz ważne pucharowe starcie z Rakowem w Częstochowie, a w przyszłą sobotę wyjazd na ligowy mecz do Poznania.

Dyskusja (7)
1sobota, 02, kwietnia 2022 23:24
Krzysztof Jastrzębski
Na szybko, w końcu widziałem Legię od początku meczu przeważająca fizyczne i technicznie rywala, wszyscy zawsze przeciwko nam tak grali kiedy przegrywaliśmy mecz za meczem, wtedy zawsze zastanawiałem się dlaczego to my byliśmy o to jedno tempo wolniejsi. Niestety spuchlismy w drugiej polowie, Lechia wyglądała wtedy lepiej za sprawą zmian. Wszolek dzięki, Pekhart niestety zawsze uderza po przekątnej, ale mamy 8 pkt do 4 miejsca, damy radę Panowie.
2niedziela, 03, kwietnia 2022 01:20
Senator
Pierwsza połowa to zwyczajnie popis kalek pod wodzą amatora który powinien najpierw potrenować Orły Baniocha lub Małą Panew Ozimek . Wiadomo przy takiej intensywności musiał przyjść moment spuszczenia z tonu . Brawo Legia , kolejne trzy punkty raczej na dobre oddalają nas od miejsc spadkowych .
3niedziela, 03, kwietnia 2022 01:38
Krzysztof Jastrzębski
@Senator: my gramy o puchary w tym momencie. Tyle 。◕‿◕。
4niedziela, 03, kwietnia 2022 10:40
Baron
Obserwowałem grę Strebingera i do teraz zastanawia mnie w czym Miszta jest lepszy od niego? Wg. mnie jedyny jego atut jest taki, że jest młody i klub będzie chciał go opchnąć za niezłą kasę. Wiele wskazuje na to, że mamy w końcu niezłego bramkarza w osobie austriaka .
Kolejna sprawa, to kontrowersja w polu karnym Lechii i faul na Johanssonie. Wszyscy pamiętamy karnego dla Rakowa. No właśnie, przeciwko Legii byle "faul" się gwiżdże, w drugą stronę rzadko kiedy. Sędzia wczoraj był bardzo słaby, nie reagował odpowiednio na faule gdańszczan (np. brak żółtych kartek za faule na Rose, Josue).
Co do meczu to dobrze się go oglądało, niezłe tempo i oby tak dalej.
Na koniec jeszcze jedno - Vukovic. Nie jestem jego sympatykiem ale przejął drużynę w tragicznym momencie, gdzie nic nie funkcjonowało i zaczął robić wyniki. Co by o nim nie mówić odwala kawał niezłej roboty, uważam, że należy to docenić.
5niedziela, 03, kwietnia 2022 11:49
Senator
@Baron
I tylko o to chodzi , o nic więcej . Odrobina uczciwości w ocenie tego co zrobił z tego co zastał.
6niedziela, 03, kwietnia 2022 13:12
CTP
Nie sądzę, żeby nasi piłkarze spuchli w II połowie. W najbliższą środę gramy ultraważny mecz w kontekście europejskich pucharów. Wydaje mi się, że głównym planem na ten mecz było jego zamknięcie w I połowie 2-3 bramkami i spokojne kontrolowanie w II połówce. Nie do końca to wyszło, bo mamy takich piłkarzy, jakich mamy. Sytuacji mieliśmy naprawdę sporo, no ale gdzieś tam zawsze brakowało a to ostatniego podania a to jakiegoś naszego piłkarza w polu karnym Lechii. Ważne 3 pkt i chyba tylko jakaś wielka tragedia, jak np. 7 porażek w pozostałych meczach mogłaby spowodować spadek Legii.

A co do PP, to ja, szczerze mówiąc, nie wiem, czy Legia naprawdę powinna się o to zabijać. Nie wiem, czy ten zespół jest gotowy na walkę w LKE w następnym sezonie.
7niedziela, 03, kwietnia 2022 13:33
Zbyszek
Wizyta w kościółku z rana jak śmietana, bowiem pozwala ukoić skołatane nerwy i przypomnieć sobie o tym co znaczy pozbyć się pychy i poczucia wyższości nad bliźnim swoim oraz mieć odwagę nazywać rzeczy po imieniu.

O tym,że nauka pozbywa złudzeń i ćwierćprawd.
Dziś zacznę od kontynuacji wątku następstwa po percepcji w postaci antycypacji. Wszyscy poważni naukowcy zgadzają się,że ludzie posiedli coś co nazywa się czynnością wyprzedzania czyli antycypowania.W psychologi sprowadza się ją do wykonania jakiejś czynności jeszcze przed pojawieniem się sygnału. Z kolei behawioryści nazywają ten stan instynktem lub intuicją. Codzienne doświadczenie dowodzi,że genetycznie człowiek wytwarza schematy antycypacyjne na bazie znanych mu z autopsji elementów. Dla współczesnej nauki to jest jednak o dużo za mało.
Na podstawie definicji antycypacja wydaję się być wielce przydatna w sporcie,w tym w piłce kopanej. Naukowcy wielu krajów wzięli na warsztat jej zbadanie według najnowszych modeli psychologicznych.
Z przeprowadzonych w świecie badań nie zdołano dokładnie ustalić czy antycypacja polega przede wszystkim na wyszukiwaniu w postrzeganym obrazie informacji, cech kluczowych czy też na wnioskowaniu na podstawie informacji (cech) względem siebie.
Niektóre z badań wskazują ,że rozpoznanie konfiguracyjne ma większe znaczenie . Według wszystkich proces antycypacji zdecydowanie skraca czas reakcji , jak też zwiększa efektywność wykonania samego ruchu ( działania). Jak wskazują oni czekanie przez zawodnika na jednoznaczny bodziec , który decyduje o podjęciu reakcji jest mniej efektywne , niż szukanie przesłanek kinematycznych oraz przewidywanie ich na podstawie "mowy ciała" rywala. Naukowcy zajęli się badaniem współzależności elementarnych cech psychomotorycznych , jak zdolność oceny prędkości i odległości obiektu ( jednoznaczny bodziec) oraz boiskowych zdolności antycypacyjnych.Przy założeniu ,że proces antycypacji ulega poprawie w wyniku uczenia się , najczęściej przez doświadczenie , można wnioskować,że zawodnicy starsi podlegający jednakowemu procesowi szkolenia po uśrednieniu ich zdolności indywidualnych powinni posiadać większą zdolność przewidywania zdarzeń boiskowych od swoich młodszych kolegów.Stwierdzono także,że zawodnicy na poziomie mistrzowskim w przeciwieństwie do amatorów lepiej i trafniej selekcjonują pobierane informacje z otoczenia , na podstawie których wnioskują o przewidywanym przebiegu zdarzeń. Badania na bramkarzach wykazały np. że profesjonaliści stosują bardziej skuteczne strategie poszukiwania wizualnego , poświęcają mniej czasu na analizę postawy strzelca na podstawie mniej istotnych cech.
Badania antycypacji w futbolu są znacznie trudniejsze i mniej jednoznaczne niż np. w tenisie ziemnym, w którym wystarczy wykorzystać paradygmat przesłonięcia przestrzennego (okluzja) i na tej podstawie ustalić współczynnik antycypacji dla każdego tenisisty.
Wszystkie badania potwierdzają ,że im lepszy zawodnik (lepiej wyszkolony i ograny na poziomie mistrzowskim) tym bardziej jest w stanie wychwytywać i kierować uwagę na najważniejsze kinematyczne informacje zdradzające ruch i zamiary przeciwnika.
Naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego ( badania interdyscyplinarne) zbadali , które cechy psychomotoryczne mają największy związek z wysokim poziomem działań boiskowych w kontekście antycypacji oraz czy wzrost zdolności antycypacyjnych związany jest ze stażem treningowym. Takie możliwości badawcze byłyby szczególnie przydatne w procesie selekcyjnym.
Naukowcom chodziło o stwierdzenie :
1. Czy zawodnicy o wyższym poziomie zdolności antycypacyjnych są bardziej skuteczni w działaniach boiskowych ?.
2. Czy zawodnicy o szybszej reakcji na bodziec prezentują wyższy poziom zdolności antycypacyjnych?
3. Czy zawodnicy bardziej doświadczeni posiadają wyższe zdolności antycypacyjne?.
Narzędziami badawczymi ( nie omawiam, bo to zbyt specjalistyczna wiedza) były :
- psychologiczny test koordynacji wzrokowo -ruchowej,
- test szybkości reakcji złożonej miernikiem czasu i adekwatności reakcji ,
- szybkość reakcji złożonej dzięki użyciu aparatu krzyżowego ,
- stereometr ( miernik oceny odległości)
- wirometr (miernik oceny prędkości ) .
Każdy badany zawodnik wykonywał na boisku test okluzji czasowej oraz miał przeprowadzony test indywidualnych zdolności ofensywnych i defensywnych. Badania zamykał test sprawności piłkarskiej ( celność podań i strzałów).
Przeprowadzone badania nie potwierdziły hipotezy głównej ( vide pkt 1) ,że zawodnicy o wyższym poziomie zdolności antycypacyjnych lepiej radzą sobie w działaniach boiskowych. Nie wykryto związku zarówno pomiędzy antycypacją kierunku uderzenia piłki, kierunku zwodu itd.a antycypacją wydarzeń boiskowych.
Potwierdziły się natomiast hipotezy nr 2 i 3.
Przeprowadzone badania dowiodły,że zawodnicy lepiej wyszkoleni, lepiej radzą sobie w działaniach boiskowych.
Na podstawie m.innymi wniosków z podanych badań Wydział Szkolenia PZPN opracował w ramach Narodowego Modelu Gry dwa programy : 1. "Gry zadaniowe" 2. ' Trening formacyjny" . Programów nie omawiam . bo są dostępne na stronie PZPN.

O tym,że ze statystyk można wyciągać różne wnioski.
Za pierwszego analityka badającego skuteczność zachowań piłkarzy na boisku uznaje się angielskiego wojskowego Charlesa Repa. Jego liczne , zbierane przez 30 lat przy użyciu notesu i ołówka liczby dowodziły,że duże posiadanie piłki jest bezużyteczne,że jest szkodliwym mitem , bowiem ponad 90 % akcji kończy się po najwyżej 3 podaniach.
Gdyby ktoś mu powiedział,że w przyszłości posiadanie piłki stanie się celem gry uznałby to za nieśmieszny żart. To jego przekonanie wywarło ogromny wpływa na grę drużyn ligowych w Anglii i na grę reprezentacji Albionu.
Jednak dopiero analizy dokonane dzięki programom komputerowym ( pisałem o tym w "Dwóch łykach matematyki") dowiodły, że Rep się mylił. Przetrzymywanie piłki i nieoddawanie jej rywalom jest strategią, która umożliwia wygrywanie meczów, lub przynajmniej ich nieprzegrywanie. Zwiększa liczbę zdobytych bramek i ogranicza ilość straconych.
Rep wniósł do badań ogromny impuls polegający na szukaniu odpowiedzi na podstawowe pytanie : jaka jest recepta na zwycięstwo?. Kierował się prostą zasadą : jeżeli zdołasz maksymalnie zwiększyć szanse na zdobycie gola , wygrasz więcej spotkań . Aby tego dokonać trzeba grać skuteczniej . W żadnym wypadku nie tak jak Legia wczoraj Smile. Dla Repa to skuteczniej oznaczało strzelanie większej ilości bramek w krótszym czasie posiadania piłki , przy minimalnej liczbie podań, kontaktów z piłką i strzałów. Zaledwie dwa z dziesięciu goli padają po akcjach złożonych z więcej niż 3 podań,ażeby zdobyć bramkę potrzeba średnio dziewięciu strzałów, zaś połowa bramek pada po odzyskaniu piłki na połowie rywali.Receptą Repa na te dane było porzucenie przechodzenia z piłką podaniami pod bramkę rywali na rzecz szybkich wrzutów piłki w rejon pola karnego rywali. Tak grała reprezentacja Anglii aż do Euro w 2012 roku.
Ten system był teoretycznie poprawny ,ale nie przemawiały za nim wyniki. Nawet programy komputerowe potwierdzały wnioski Repa, bowiem większość akcji kończy się po jednym podaniu , a 91,5 % mniej niż po czterech, a z każdym kolejnym podaniem szanse na zdobycie gola maleją w postępie arytmetycznym, do tego 1/3 goli pada po odbiorze na połowie rywali .
Dopiero jednak badania Mike Hughesa i Iana Franksa z Uniwersytetów Walijskiego i Columbia obaliły te założenia, z tego powodu,że częstotliwość padania bramek to nie to samo co rachunek szans na to,że bramka padnie. Przed trenerami stanęło pytanie : czy stawiać na częstotliwość czy na prawdopodobieństwo trafienia ?. Oponenci Repa odkryli ,że długość akcji i szanse na zdobycie bramki są ze sobą powiązane. Kluczowym czynnikiem są strzały ,ale nadal w przypadku krótszej akcji ( mniej niż 3 podania) gole padają raz na 9 prób ,a w przypadku dłuższych raz na 14 prób.Wynika to z faktu,że dłuższe akacje pochłaniają więcej czasu, co pozwala obronie na lepsze zorganizowanie się. Tylko,że większa skuteczność strzałów z krótkich akcji nie przekłada się na większą ilość bramek.Dokładne badania dowiodły,że dłuższe akcje generują większą liczbę strzałów na bramkę ,niż akcje krótkie. Wykazano,że drużyny przeprowadzające dłuższe akcje są zwycięskie w 33% częściej niż te, które grają długimi podaniami.
Te rozważania nie dają jednej odpowiedzi na pytanie ; jaki system ,jaki styl, jaki rodzaj gry wybrać, aby wygrać.
Tu wypada przypomnieć starą zasadę legendarnego trenera Liverpoolu Boba Paisleya " Nie chodzi o to czy podanie jest długie czy krótkie. Chodzi o to czy jest dobre".

O tym,że Legia ma pod górkę.
Jeszcze niedawno cieszyłem się,że Legia ma wielu reprezentantów różnych krajów , bo to znaczyło prestiż,a oni zdobywali wyższe umiejętności. W obecnej sytuacji klubu ten fakt już nie cieszy. Poglądu nie zmieniam tylko zmieniły się okoliczności.Wymieńmy tych repów : Wieteska ( Polska),Miszta U21, Tobiasz U20, Rose ( Mauritius), Muci i Celhaka U21 Albanii, Mladenovicz Serbia, Pekhart Czechy, Verbicz Słowenia.
Jedno co cieszy to powołania młodzieży : Kamiński U18 oraz Pawłowski, Jędrusik, Murawski,Misztal i Saganowski do U16 i U17. Młodzież rośnie.
Trener Vukovicz oprócz tego faktu zwrócił uwagę,na nierówne traktowanie Legii i Rakowa oraz Lecha w kalendarzu rozgrywek , biorąc pod uwagę grę w lidze i półfinałach PP , gdyż nasi rywale mają o jeden dzień przerwy więcej pomiędzy meczami z nami, niż nasz zespół.
Powiedzenie tych prostych , obiektywnych faktów powinno zostać przyjęte jako rzecz oczywista ,ale nie . Ono dało asumpt do ostrego, prześmiewczego ataku na trenera przez zbydlęciałe hieny pismacze. Tym gnojkom naprawdę w łbach się poprzewracało i przestają być partnerami czy udziałowcami w sporcie ,a stają się wrogami.

O tym,że każdy zawodnik musi wiedzieć po co wychodzi na bosko.
Pewno niedługo zajmę się omówieniem wkładu dorobku teoretycznego i praktycznego poszczególnych krajów na kształt dzisiejszej piłki z perspektywy 30 lat w jej kluczowych elementach , ale po wczorajszym spotkaniu podzielę się niezbyt radosnymi refleksjami w tym i następnym punkcie komentarza. Nasza piłka , w tym niestety Legia nie potrafią wyzwolić się z gorsetu traktowania piłki nożnej jak wyścigu biegaczy, Traktując przygotowanie fizyczne jako kwintesencję sztuki piłkarskiej. Otóż stłamszenie takie czy owakie rywala jest tylko narzędziem do wygrania meczu. A o wyniku decydują zawodnicy czyli muszą oni wiedzieć co mają robić na boisku.Przed laty ta wiedza była tożsama z pozycją na której zawodnik występował, potem jako taktykę traktowano ustawienie ,a obecnie system stracił na znaczeniu , bo coraz częściej zastępowany jest zadaniami dla każdego zawodnika,ale tak ,aby ich suma stanowiła zamkniętą całość. Prekursorem tego sposobu myślenia jak wiemy był Arrigo Sacchi , a było to na tyle dawno,że powinno dotrzeć nad Wisłę,a nie dotarło. Dość dokładnie wynotowałem wszystkie groźna akcje Legii we wczorajszym spotkaniu , głównie z I połowy i stwierdziłem,że każdy zawodnik grał, tak jak by był sam na boisku ,a jego koledzy zupełnie nie wiedzieli co robić w konkretnej sytuacji. Ile to akcji przykładowo przeprowadzał Wszołek bocznymi sektorami prawej strony boiska ,ale nie miał do kogo podać , więc z konieczności kierował piłki ,a to równolegle do linii końcowej,a to w pole karne , a to przed pole karne i prawie za każdym razem do nikogo, bo nikogo z naszych zawodników tam nie było.Czyli byli wszędzie tylko nie tam ,gdzie byli potrzebni. Podobnie było po wielu akcjach Rosołka z lewej strony.Ta przewaga Legii dobrze wyglądała optycznie ,ale para czyli wysiłek szedł w gwizdek czyli było to bezproduktywna kopaniana piłki sobie ,a muzom.

O tym,że elastyczność jest sprzeczna z dogmatyzmem.
Senator w komentarzu trafnie zwrócił uwagę na przerost formy nad treścią w grze drużyny Lechii Gdańsk. Młody jej trener starannie wyedukowany w Akademii Niemieckiej wyuczył się na czym polega nowoczesność w domu i zagrodzie i ma przekonanie ,że samą organizacją gry komukolwiek zaimponuje. Do takiego grania jakie on proponuje to trzeba mieć klasowych zawodników,a nie byle jakich kopaczy.Bo ten dysonans przełożył się na ośmieszenie się drużyny Lechii jako wyjątkowo nieudolnej i niesbornej.
Natomiast Vukovicz stanął w miejscu ,a zespół wygląda jak by trener stracił nad jego rozwojem kontrolę. Zastrzegam,że być może Vukovicz rychtuje drużynę na pokonanie Rakowa w półfinale PP i starannie ukrywa swe zamiary , a wtedy odszczekam to co napiszę.Tak jak Legia , po odejściu Juranovicza i spadku formy Mladenovicza nie miała prawa grać trójką obrońców, bez szkody dla wyników, tak obecnie trzymanie się jak pijany płotu systemu 4-2-3-1 jest bezproduktywne. Legia nie ma bowiem dwóch klasowych defensywnych pomocników, bo Sokołowski to nie ten poziom ,a do tego nie możemy sobie pozwolić,aby marnować na ławie tak znakomitych piłkarzy jak Kastrati i Verbicz. Trener Vukovicz jest za bardzo pamiętliwy i za bardzo przywiązuje się do zawodników, którzy nadają na tej samej co on fali. Do tego jego schematyczne myślenie jest trudne do akceptacji. Powiedzmy wprost ,że mściwość jest szkodliwa dla drużyny. W obliczu godnego potępienia postępku Boruca odsunięcie go na rzecz Miszty , było zrozumiałe i akceptowalne, ale usunięcie go w sytuacji w której Miszta nie broni jest irracjonalne. Strebinger to może był bramkarz, bo wczoraj pokazał,że o tym fachu pojęcie ma raczej nie za duże. Przy Borucu to jest uczeń ucznia bramkarskiego. Zauważyli to piłkarze Lechii, a widzieli nasi i tamci przy każdej okazji chcieli strzelać na bramkę, a nasi desperacko wybijali piłki ,aby tylko nie doszły do"bramkarza". Z Lechem i Rakowem te zabiegi mogą nie wystarczyć. Kastrati zachował się w Dubaju niewłaściwie,ale i trener nie wykazał empatii. Owszem naruszył regulamin,że nie wolno sprowadzać partnerek ,ale nie każda jest w końcowej fazie ciąży i do tego zagrożonej. Powinno się skończyć na słownej reprymendzie , co najwyżej drobnej "grzywnie" ,a nie zakazem gry zawodnika klasy co najmniej klasy europejskiej. Ja wiem,że trudno zmieścić w składzie i Wszołka i Kastratiego,ale są systemy , które na to pozwalają jak 4-3-3. Podobnie niezrozumiałe jest niewystawianie Verbicza ,ale tu pewno okoniem staje konieczność posiadania na boisku młodzieżowca,a takim jest Rosołek. Lecz takim rozwiązaniem mógłby być , jak nie Boruc w bramce, to młodzian. Wreszcie Muci , on być może za chętny do ciężkiej pracy treningowej nie jest ,ale on ma papiery na granie jak rzadko kto i odsunięcie go od składu jest błędem , bo ogranicza pole manewru przy zmianach.
Oczekuję mniej zachowawczości ,a więcej elastyczności.

O tym,że Legia się rozpędza.
Pierwsza połowa wczorajszego spotkania przypominała najlepsze czasy naszego zespołu.Zespół autentycznie imponował szybkim przenoszeniem gry w rejon pola karnego rywali.Naliczyłem w tym czasie 43 groźne akcje , przy 6 rywali , oddaliśmy 12 strzałów na ich bramkę,a oni tylko 1, zaś po raz pierwszy weszli z piłką w nasze pole karne dopiero w 22'. Zespół Lechii w I połowie miał lekką przewagę pomiędzy 39 a 43 minutami. Jak na drużynę z czołówki tabeli to bardzo mikre osiągi. Lecz to zaświadcza o bardzo słabym poziomie czołówki ligowych zespołów i o tym jak bardzo zawaliliśmy ten sezon. Natomiast w II połowie Legia już tak gigantycznej przewagi nie miała, oddała pole gry rywalowi od 80' do końcowego gwizdka. Ogromnym mankamentem i czymś niezrozumiałym było niewykorzystanie przewagi, co było skutkiem nienadążania za akcjami prowadzonymi oboma skrzydłami przez zawodników mających brać udział w ataku . Zatraciliśmy zdolność brania jak przeciwni daje. Według mnie najlepsi w naszej drużynie to Wszołek,Rosołek, Jędrzejczyk, Pekhart i od wejścia na bosko Kastrati . W Lechii najlepszy to Kuciak.

O tym,że przez większą część spotkania mecz był łatwy do prowadzenia przez młodego sędziego ( 29 lat) Damiana Sylwestrzaka. Miał jedną sytuację konfliktową w 51 minucie z którą poradził sobie wzorowo.W końcówce meczu wykazał spokój ,mimo,że zawodnicy obu drużyn prowokowali się wzajemnie. Mnie trochę zabrakło u niego zdecydowania ,ale być może nie chciał zadrażniać sytuacji .

O tym,że chamstwo na trybunie północnej nie pasuje do Legii i jest jej niegodne.
Tego co wyczynia ta banda łobuzów nie wolno dłużej tolerować. Tu nie wystarczy tylko potępienie ze strony prawdziwych kibiców Legii. Ich trzeba karać i eliminować z Legijnej społeczności . Te zbuntowane chamy ewidentnie szkodzą Legii, nie tylko wizerunkowi ,ale mogą doprowadzić do nieszczęścia na sportowej niwie. Nie mówiąc już o tym,że plany ekspansji kibicowskiej nowego wiceprezesa mogą zakończyć się niczym , bo przecież normalny kibic nie chce mieć z tą hołota nic wspólnego i nie chce być kojarzony z bandziorami.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1