A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Pogoń - Legia 3-1: Bez ikry

W trzydziestym ligowym meczu w tym sezonie Legia poniosła szesnastą porażkę. W niedzielne popołudnie w Szczecinie nasza drużyna toczyła wyrównaną grę, na początku drugiej połowy meczu uzyskała przewagę jednego zawodnika i... wtedy nagle stanęła, tracąc dwie bramki i przegrywając mecz.

 

Trener Vuković postawił na drużynę w składzie: Strebinger – Rose, Wieteska, Abu Hanna, Ribeiro – Wszołek, Slisz, Josué, Sokołowski, Verbić – Rosołek. Skład Pogoni wyglądał następująco: Stipica - Bartkowski, Triandafilopulos, Zech, Mata – Fornalczyk, Jean Carlos, Dąbrowski, Biczachczian, Grosicki – Zahović.

W pierwszej fazie mecz był wyrównany i nie oglądaliśmy sytuacji pod żadną z bramek. W 22. minucie Verbić oddał celny strzał zza pola karnego, jednak Stipica spokojnie złapał piłkę. W 26. minucie Pogoń objęła prowadzenie. Po niezbyt udanym strzale Biczachcziana z rzutu wolnego gospodarze uzyskali korner. Mocny strzał głową oddał Triandafilopulos, piłka odbijała się jeszcze od Strebingera, Wieteski i Zahovicia, by wreszcie przekroczyć linię bramkową. Legia mogła szybko wyrównać, ale żaden z naszych zawodników nie zdołał wykorzystać zamieszania pod bramką Pogoni. W 32. minucie Josué trafił w mur z rzutu wolnego w dogodnej odległości od bramki gospodarzy. Niespełna dwie minuty później Portugalczyk próbował szczęścia z gry, ale uderzył niecelnie. Legia wyrównała w 38. minucie w podobnych okolicznościach, w jakich wcześniej padł gol dla Pogoni. Po rzucie rożnym Josué Stipica minął się z piłką, a zaskoczony Dąbrowski nie zdołał zareagować i umieścił piłkę we własnej bramce. W 43. minucie Slisz doszedł do strzału głową po kontrze Legii, jednak piłka minęła bramkę. Wkrótce potem kolejną kontrę Legii niezbyt groźnym strzałem zakończył Sokołowski.

Do przerwy był remis 1:1 i był to wynik zasłużony.

W 47. minucie Legia było blisko objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu Rose’a piłkę głową uderzył Rosołek, niestety minimalnie się pomylił. W 51. minucie Zech stracił piłkę i przewrócił Wszołka, który ruszał na bramkę gospodarzy. Sędzia Marciniak najpierw pokazał obrońcy Pogoni żółtą kartkę, ale po analizie VAR zmienił decyzję i ukarał Zecha czerwoną kartką. W 58. minucie Strebinger odbił mocny strzał Dąbrowskiego zza pola karnego. W 63. minucie Pogoń ponownie wyszła na prowadzenie. W polu karnym pechowo interweniował Abu Hanna, do piłki dopadł Zahović i pokonał Strebingera. W 68. minucie było już 3:1. Piłkę na lewej stronie boiska otrzymał Grosicki, mając dużo miejsca uderzył płasko z prawej nogi i podwyższył prowadzenie Pogoni. Trener Vuković posłał do boju Kapustkę i Pekharta, którzy zastąpili Abu Hannę i Verbicia. Chwilę później Lopes zmienił Sokołowskiego. W 74. minucie żółtą kartką ukarany został Wieteska i nie zagra w kolejnym ligowym meczu. W 82. minucie po ładnej akcji legionistów płaski strzał oddał Josué, ale Triandafilopulos wyręczył Stipicę.

Chyba wszyscy marzymy o tym, by ten sezon już się skończył, niestety nasi piłkarze mają do rozegrania jeszcze cztery mecze. Jeżeli legioniści będą prezentować taką formę i motywację jak w drugiej połowie meczu w Szczecinie, grozi nam męczące trzysta sześćdziesiąt minut z futbolem.

Dyskusja (15)
1niedziela, 24, kwietnia 2022 19:58
Baron
Liga będzie ciekawsza, wszyscy znamy to powiedzenie. I jest. Trzy drużyny walczą o mistrzostwo, kilka o utrzymanie, w tym Legia. Jest to sytuacja jakiej w e-klapie nie było od dawna. Chyba się utrzymamy nie?
2niedziela, 24, kwietnia 2022 20:19
Senator
Tak nie powinien pisać kibic klubu któremu kibicuje ale ta przegrana była planowana . W tym najgorszym sezonie od momentu kiedy kibicuje Legii trudno było wierzyć, ze pokonamy drużynę walczącą o tytuł .
Mecz dwóch oblicz. Był moment w którym zacząłem wierzyć a nawet w wygraną, a tu bach dwa razy w pysk i powrót do rzeczywistości. Sad
3niedziela, 24, kwietnia 2022 21:46
Krzysztof Jastrzębski
Rozwiń myśl @Senator... dla mnie kolejny wstyd, wstyd 2 bramek grając w przewadze. Podłożyli się? To nie są lepsi od kopaczy kurnika i nigdy nie powinni naszego klubu reprezentować, wszyscy.
4niedziela, 24, kwietnia 2022 22:20
dalkub
Senatorze to jest pieprzenie w tzw bambus. Legia ma skład aby wygrać z każdym i żadna porażka nie jest planowana. Podaj nazwisko zawodnika Pogoni którego bierzesz do Legii i gra w 11.
Do momentu kartki Legia grała lepiej, a potem oszalała.
I to równo bije w zawodników oraz gościa który ich prowadzi - zamiast to uspokoić to sobie zrobili sami problem.
Czekam na kogoś kto to ogarnie i jak się przeciwnik osłabi to Legia to wykorzysta a nie da dupy
5poniedziałek, 25, kwietnia 2022 11:14
Zbyszek
Motywem przewodnim dzisiejszego komentarza jest odwaga intelektualna polegająca na tym, że widzi się rzeczy jakimi są, a nie jakimi się wydają i potrafi się wyciągać adekwatne do tego oglądu wnioski.

O tym, że sport, w tym piłka nożna, są nieodrodnym dzieckiem kapitalizmu.
Kapitalizm zrodził się w połowie XVIII wieku wskutek upowszechnienia własności oraz akumulacji kapitału. Przed kapitalizmem gospodarowanie sprowadzało się do konsumpcji tego co się wytworzyło , natomiast akumulacja umożliwiła inwestowanie czyli stały rozwój. Nowy system gospodarczy w dość krótkim czasie zaczął wyciągać ludzi ze wsi do rozrastających się miast, sprawił też ,że zaczęli oni dysponować czasem wolnym oraz nadwyżką pieniądza ponad bieżące potrzeby. Te dwa czynniki umożliwiły powstanie masowego sportu, w tym piłki nożnej.
Kiedy dziś przyglądamy się funkcjonowaniu klubów piłkarskich w naszym kraju to dostrzegamy ,że one ten ustrój nadal traktują jak obcy , bowiem nie mają żadnej strategii rozwoju, nie inwestują ,a wszystkie środki są na bieżącą działalność konsumowane. Klasycznym przykładem jest Legia Warszawa , w której gdyby było 100 razy więcej środków to i tak byłyby one zmarnotrawione.
Rozumując w szerszym wymiarze trzeba stwierdzić, że relacja pomiędzy spektakularnym kapitalizmem, a światem sportu nie jest bynajmniej jednokierunkowa czy jednowymiarowa. Nie chodzi tylko o utowarowienie sportu i czerpanie z niego korzyści. Sport stał się nie tylko lustrem odzwierciedlającym reguły kapitalizmu ,ale jego asymilacja powoduje, że stał się on konstytutywnym jego elementem. We współczesnym świecie sport produkuje kapitalizm.
Kluczowe cechy rywalizacji sportowej sprawiają, że jest on idealna "fabryką" kapitalistycznej podmiotowości. Wzorcowym przykładem tej relacji jest piłka nożna w której mamy do czynienia z nierozerwalnym związkiem pomiędzy kooperacją a konkurencją w ramach jednego zespołu. Piłka nożna zawiera w sobie fundamentalne elementy organizacyjne produkcji kapitalistycznej, bowiem z jednej strony jest grą zespołową ,a z drugiej liczy się w niej indywidualne gwiazdorstwo ( o zależnościach pisałem w poprzednim komentarzu). Już na poziomie strukturalnym mamy w nią wpisane relacje pomiędzy wysiłkiem zbiorowym, a indywidualnym sprawstwem. Na gola pracuje cała drużyna, ale zdobywa go tylko jeden zawodnik. W ten sposób gol jest przypisany temu , kto zajmuje w strukturze najwyższe miejsce i to na nim skupia się uwaga publiki. Ktoś powie, że jest oczywiste, że gol to efekt zbiorowego wysiłku. Tak, tylko że spektakl jak każda konstrukcja ideologiczna jest całkowicie odporny na wszelkie racjonalne argumenty ( szerzej w następnych akapitach). Liczy się emocja , porządek przeżywania ,a nie rozumowe analizy. Można powiedzieć, że stanowi to odbicie rozumowania polegającego na stwierdzeniu, że postęp jest wykuwany przez wielkie jednostki, które mają wizję i odwagę .
Ten kapitalizm w najnowszym wydaniu coraz bardziej podlega wręcz obsesyjnemu zainteresowaniu wszelkimi rankingami i benchmarkami. Wynika to wprost z przyjętego w nim korporacyjnego modelu zarządzania. Rozdzielenie własności od zarządzania sprawia, że zarząd jest rozliczany z efektów, ale, aby było to możliwe to konieczne jest sporządzenie kryteriów oceny metodami parametrycznymi lub porównawczymi. W tym sensie sytuacja w Legi w której właściciel jest równocześnie zarządzającym jest anachroniczna, wręcz nienormalna i hamująca rozwój .
Oczywiście takie ustalanie kryteriów ocen na podstawie wyniku (efektu działania) może skutkować tym, że np. młodzi piłkarze nie są szkoleni ku przyszłości ,ale dla doraźnego efektu. Z tego powodu fachowcy mówią, że w piłce dzieci i młodzieży należy zrezygnować ze stratyfikacji rozgrywek, odejść od awansów i spadków.
Gigantyczne nagłośnienie medialne sportu, a zwłaszcza piłki nożnej oznacza równocześnie ,że sport staje się wskaźnikiem oceniającym wydajność ludzkich ciał i tym samym opłacalnością inwestowania w nie , na różnych poziomach np. kwot transferowych.
Nie zapominajmy ,że w sport wpisane jest szereg mitów ideologicznych nowoczesnego społeczeństwa takich jak mit równych szans i równego startu. Współczesny sport ucieleśnia marzenie o tym, że talent i praca stają się kluczem do kariery i są opłacalne.
To kapitalistyczne podejście do sportu sprawia ,że w kategorii spektaklu i widowiska głównym podmiotem ocennym i miarodajnym stają się widzowie ( konsumenci). Współczesny sport bez widzów by nie istniał. Widzowie stają się współtwórcami widowiska zarówno przez swą obecność na trybunach jak i pośrednio przez udział w transmisjach. Część ekonomii afektywnej , w którą uwikłany jest sport , polega na identyfikacji z większym podmiotem zbiorowym. To nie "ja" oglądam ,ale "my" , to nie " oni" grają, ale " my " gramy. Takie podejście pozwala na pojawienie się pełnej , bezwarunkowej przynależności do kręgu wtajemniczonych co sprawia ,że w tej masie działa bezwzględnie psychologia tłumu.
Z pewnymi warunkami można masowy wymiar sportu porównać do sprzedaży określonego rodzaju produktu ( towaru) ściśle skorelowanym klientom. Taki sposób rozumowania decyduje o ekspansji sportu, w tym także w wymiarze organizacyjnym np. więcej zespołów lidze, więcej drużyn w MŚ czy Euro, więcej Pucharów itp.. W takim przypadku rozstrzyga logika komercyjna, której podporządkowana jest logika sportu. Jest to zgodne z początkowym zapisem a mianowicie ,aby sport się rozwijał to musi działać zgodnie z logiką akumulacji.
Niezależnie od powyższych uwag to widzimy, że następuje coraz wyraźniejszy podział kibiców ( tu polecam prace dr Łukasza Rogowskiego z UAM w Poznaniu) , na wiele odłamów ,ale dla podanego przeze mnie rozumowania ważny staje się podział na "plebs' , na "pikników" ( odpowiednik klasy średniej) oraz VIPowskie elity. Zasobność portfela decyduje o miejscu na trybunach . Co prawda sprzedaż niebotycznie drogich miejsc w lożach jest ważnym źródłem dochodu ,ale prawdziwym celem polowania jest klasa średnia ( taką strategię przyjął w Legii pan Herra). Jeżeli bowiem piłka ma stale generować zyski to musi mieć masową widownię. Nie dziwią więc zabiegi marketingowe urabiające kibiców na podobieństwo stałych klientów marketów. Lecz ten klientelizm ma swoją cenę ,a mianowicie trzeba pogodzić się z sytuacją, że to klient płaci i klient wymaga. Naczelna zasadą przestaje być udział, a staje się sukces. W tym sensie obawy władz klubów budziły zorganizowane, jednolite ideowo grupy kibicowskie. Stąd nowoczesne stadiony selekcjonują kibiców , co opisano np. w Ustawie o bezpieczeństwie imprez sportowych( sektory, numeracja miejsc, kary za zajmowanie innych miejsc, zakaz zasłania twarzy itd.itp) .Moim zdaniem ta polityka dzielenia i wyrywania pieniędzy od publiki jeszcze ma wielkie możliwości rozwojowe Smile.
To co w ogromny skrócie opisałem oznacza, że tylko ludzie oderwani od rzeczywistości bajdurzą o tzw. "czystym sporcie" odrębnym od komercji i kapitału. Pomiędzy kapitalizmem ,a sportem, w tym piłką nożną nie ma żadnej sprzeczności. Wszyscy jesteśmy "dziećmi " kapitalizmu, nawet lewaccy tzw. aktywiści.

O tym, że jedną z metod na realizację celu gry jest zagospodarowanie przestrzeni.
Michael Cox w swojej książce "Gegenpressing i tiki-taka " twierdzi, że wkład Holendrów w nowoczesny futbol polegający na zagospodarowaniu przestrzeni wynika z ich położenia geograficznego ,co wydaje się nieco naciągane. Lecz ma racje uznając, że korzenie pełnego wykorzystania wymiarów boiska sięgają tzw. futbolu totalnego czyli początków lat 70-tych XX wieku. Johan Cruyff wyraził tę ideę następująco : " Gdy jesteś przy piłce musisz dopilnować, aby mieć jak najwięcej przestrzeni, a gdy tracisz piłkę musisz zminimalizować przestrzeń, którą dysponuje przeciwnik. W istocie w futbolu chodzi tylko o odległości". To podejście zaowocowało tym, że całość wydarzeń na boisku zaczęto postrzegać w kategoriach pozycji i ustawienia. Stopniowo zaczęły tracić na znaczeniu takie kategorie jak ; siła i szybkość, wygrywanie sytuacji stykowych czy szybkie przenoszenie piłki do przodu. Z dwóch kanonów tamtego okresu wzrosła ranga wymienialności pozycji( nie mylić ze wszechstronnością) ,a spadła pressingu. Jednocześnie takie pojmowanie pola gry jako całości spowodowało, że napastnik stał się pierwszym obrońcą, a ustawienie obrońców decyduje o długości pola gry. Tym samym w obronie odległości pomiędzy zawodnikami i formacjami muszą być zbliżone do czasu reakcji i nie przekraczać 10-15 metrów. Idealnym rozwiązaniem dla gry przestrzennej było ustawienie 4-3-3,a wraz ze wzrostem wydolności piłkarzy 3-4-3. Przy czym w środkowej linii grali nominalni pomocnicy ,a nie dwaj tzw. wahadłowi. Ten ostatni zwyczaj to relikt włoskiego przyzwyczajenia do catenaccio. Sukces przy takim ustawieniu uzależniony był wprost od indywidualnych umiejętności piłkarzy, poziomu ich wyszkolenia oraz inteligencji. Kluczowym , niezbywalnym elementem preferowanych systemów było maksymalnie szerokie pole gry, gdzie zasadnicze znaczenia miało wykorzystywanie skrzydłowych tak w ataku jak i defensywie. Równocześnie radykalnie zmieniły się zadania i wzrosło znaczenie rozgrywającego. Dopiero ustawienie 4-4-2 zredukowało wpływ na grę rozgrywającego , ale w obecnym czasie jego ranga znowu rośnie.
Wydawało by się, że oparcie gry na wykorzystaniu indywidualnych predyspozycji zawodników jest sprzeczne z dyscypliną taktyczną, ale jest odwrotnie. Są trenerzy, którzy niejako programują piłkarzy i suma zadań ma złożyć się na grę i przełożyć na wynik ,a są i tacy, którzy ustalają ogólny plan gry ,a zawodnicy realizują zadania z niego wynikające. W każdym wypadku chodzi o to ,aby przestrzeń zagospodarowywać nie bieganiem, ale utrzymywaniem się przy piłce.
Jak widzimy na naszych boiskach nasze zespoły idą niejako w odwrotną stronę co spycha nasz futbol na peryferie .

O tym, że behawioryzm to psychologia dla praktyków.
Do napisania o behawioryźmie nazywanym często psychologią obiektywną zanęcił mnie Senator swym przywiązaniem np. do trenera Vukovicza. Nie widzę w tym niczego zdrożnego nie tylko dlatego, że szanuję prawo każdego do posiadania swego poglądu , o ile jest niesprzeczny z wiedzą i zasadami etycznymi ,ale przede wszystkim dlatego, że ludzie swe opinie opierają na emocjach lub racjach rozumowych.
Przez wiele lat uważano psychologię za naukę badającą stany świadomości, co oznaczało, że jedyną weryfikacyjną metoda jej zastosowania była introspekcja. W opozycji do tej tezy na początku XX wieku powstała nowa doktryna, która uznała psychologię jako naukę o zachowaniu mierzonym efektami. Wedle tej doktryny jedynymi elementami mogącymi stać się przedmiotem badania są dające się zaobserwować dane zachowania werbalnego i motorycznego zmierzające do przystosowania się (adaptacji) do zmieniających się warunków. Odnosząc to do bodzców to można ustalić prawa i wręcz przewidzieć reakcje jednostki na określone sytuacje. Można też po reakcji dociec jaki bodziec ją wywołał. To wszystko razem stanowi szeroko rozumiany proces uczenia się, do którego należy nawet wyrażanie emocji.
Tym różnię się od Senatora, że ja nie pomijam walorów i wartości Vukovicza jako porządnego człowieka ,ale oceniam go na podstawie efektów jego działania wynikających z jego przygotowania zawodowego. Nie nadaję nadmiernej rangi wiedzy, lecz stwierdzam, że obiektywnie niedobór wiedzy szkodzi, a jej posiadanie pomaga. Mało tego uważam ,iż im wyższy próg trudności , im wyższe wymagania , im większe oczekiwania tym ten próg wiedzowy musi być wyższy. Z tego wyciągam wniosek ,że niedouczony trener , bez warsztatu nie ma prawa prowadzić zespołu Legii, jeżeli mamy osiągać sukcesy na miarę chociażby budżetu klubu.

O tym, że teoretycznie trener ma mnóstwo narzędzi do realizacji celu gry.
W piłce na poziomie wykonawczym to trener jest sterem, żeglarzem i okrętem. To on podejmuje decyzje i to on decyduje o wykorzystaniu potencjału zawodników. To jak grają zawodnicy zależy w ogromnym stopniu od trenera. Nie zmienia to statystyki , która wskazuje ,że na końcowy wynik zespołu wpływ trenera to góra 15%. Wbrew pozorom to bardzo dużo , bowiem ten wpływ może być pozytywny lub negatywny i często jest to różnica decydująca o tytule lub spadku. Do zakresu prerogatyw trenera należy m.innymi dobór zawodników do drużyny i do składu wyjściowego w konkretnym spotkaniu, zastosowanie metod treningowych, przygotowanie do sezonu i do meczu, stworzenie strategii rozwoju drużyny, opracowanie taktyki i organizacji gry , przydzielenie zadań zawodnikom, kształtowanie atmosfery w drużynie oraz motywowanie zawodników . Największą bolączką w naszych klubach , w tym zwłaszcza w Legii jest brak strategii . Wynika ono z nieprzygotowania kadr zarządzających oraz odejścia od obiektywnych metod oceny na rzecz subiektywnych , w tym kierowanie się tylko magią doraźnego wyniku. . Ta bieżączka wywołuje chaos decyzyjny ze wszystkimi tego stanu rzeczy negatywnymi skutkami. Ta konstatacja sprawia ,że wiele osób poprawy sytuacji upatruje w pozwoleniu na pracę trenera przez kilka lat. Lecz to samo w sobie jest złudne i pozorne, bo ,aby tak się stało to trener musi posiadać odpowiednie kwalifikacje czyli chociaż minimum wiedzy z zakresu fizjologii, fizyki, matematyki, biologii, medycyny, organizacji i zarządzania metodyki treningu, taktyki itd.i to wszystko wsparte co najmniej paroletnim doświadczeniem. Czyli najpierw szukamy odpowiedniego kandydata i dajemy mu czas i kredyt zaufania ,a nie odwrotnie.

O tym, że trzeba umieć wyciągać wnioski z faktu, że to zawodnicy grają czyli ,że to oni wygrywają lub przegrywają.
Zawodnicy wygrywają dzięki swym umiejętnościom oraz przygotowaniu do gry : fizycznemu, taktycznemu , mentalnemu . To stwierdzenie to banał. Lecz podstawowe znaczenie ma materiał jaki dostaje do dyspozycji trener. Generalnie powinien on zależeć od zasobności klubowej kasy , bowiem zgodnie z regułami rynku o wartości "towaru" świadczy jego cena. Bogatsi mogą sobie pozwolić na lepszych czytaj droższych graczy. Tak ten mechanizm powinien działać. Drugim elementem porządkującym powinna być strategia rozwoju drużyny, w tym koncepcja gry . W tym ostatnim czynniku wzorem jest Raków( co swego czasu opisałem) .
Natomiast wczoraj na boisko wyszły dwie drużyny w których trudno dopatrzeć się ładu w naborze kadry , bo tym procesem rządził chaos i przypadek. W Pogoni i Legii sprowadzano zawodników w większości na zasadzie łapanki lub castingu bez ustalenia zasad i kryteriów. O ile Pogoni z jej dziurawymi finansami trudno się dziwić, to Legia zawiodła. W Pogoni albo wierzono, że Runjaicz z każdego niezguły zrobi piłkarza całą gębą, albo robiono dobrą minę do kiepskiej gry, bowiem trzon kadrowy Pogoni to zawodnicy niechciani w innych klubach jak : Bartkowski, Mata, Stolarski, Dąbrowski, Triantafylopoulos, Drygas, Gorgoń, Kurzawa, Kucharczyk. Grosicki, Parzyszek, Kostorz czy Zahovicz . Trener Runjaicz przez te prawie 5 lat pracy w Pogoni wypracował jeden model gry , jeden system i powtarzalność zadań dla każdej pozycji. Zawodnicy , którzy trafiali do Pogoni musieli niejako nauczyć się tego co mają grać . Ułatwiało to adaptację ,ale też i łatwe było rozpracowanie Pogoni i znalezienie skutecznego antidotum na jej grę.
Natomiast w Legii trudno dopatrzeć się jakiegokolwiek logicznego klucza naborowego . Jak i przede wszystkim po co w Legii znalazło się wielu zawodników tego najstarsi górale nie wiedzą i nawet wróżbici nie zgadną. To, że w większość są oni i tak najlepsi w Polsce nie zmienia istoty rzeczy ,że oni do siebie nie pasują i że na kilku pozycjach występuje brak ,a na innych jest nadmiar klasowych zawodników.
I tu dochodzimy do sedna sprawy ,a mianowicie do tak niekompatybilnych graczy może trafić tylko warsztatowiec, bo tylko taki opracuje spójną koncepcję gry i stworzy z nich zespół, a nie amator kwaśnych jabłek.

O tym, że Legia popadła w marazm i stała się przetrwalnikiem.
W profesjonalnym futbolu takie wydarzenia jak ogłaszanie przez trenerów ,że po sezonie odchodzą z klubu nie powinno się zdarzyć. A tak postąpili obaj trenerzy i Legii i Pogoni. Różnica jest taka, że Runjaicz odchodzi bez ansów i kwasów, a Vukovicz oznajmia ,że klub go nie chce, tak jak by miał pretensje o to, że jest niedoceniony , bo w swoim mniemaniu uratował zespół przed spadkiem.
Nie chcę psychologizować jak decyzja jednego , a jak drugiego wpływają na poczynania zawodników na boisku ,ale nie jest to wpływ pozytywny.
Zacznę od zespołu Legii w telegraficznym skrócie ;
- nie widać było po ustawieniu, po tym jak poruszają się zawodnicy po boisku i jakie zajmują pozycje jak mieliśmy zorganizowaną grę obronną ( kiedy rywale atakowali i przy stałych fragmentach) . Czy była to strefa czy krycie indywidualne , czy może trener to ustalił, a zawodnicy nie wykonali. Tak czy siak Vukovicz okazał się trenerem tylko z nazwy , bo albo on olał , albo został olany,
- nasz zespół nie zmienił ustawienia ,aby wykorzystać grę Pogoni w zmniejszonym składzie .Zamiast zmiany dostosowawczej nasi zawodnicy poszli po prostu do przodu odsłaniając tyły i narażając bezpieczeństwo własnej bramki, w konsekwencji czego przegraliśmy mecz,
- Josue został wycofany zbyt głęboko , gdyż zamysł, aby za nim podążał kryjacy go plaster był nietrafiony w tym sensie, że Pogoń poświęciła słabszego gracza do krycia ,a my straciliśmy motor napędowy ataku,
- drużyna starała się grać szybkimi podaniami, ale były one niecelne i stanowiły zaskoczenie nie tyle dla rywali ,ile dla partnerów,
- pozwalaliśmy zawodnikom Pogoni na zbyt swobodne rozgrywanie piłek w środkowych rejonach boiska,
- nasze akcje w ataku były nadmiernie skomplikowane. Powinniśmy grać prościej , bo rywale to nie wybitni technicy,
- brak było ofiarności w dążeniu do celu.
Kilka uwag do gry Pogoni .
- mimo ,że zawodnicy Legii pozwalali wprowadzać im piłkę do ofensywy ,od tyłu , bezkarnie - to rozprowadzenie akcji było niemrawe, pozbawione szybkości i elementu zaskoczenia ,
- widoczny był brak współdziałania w destrukcji, małe zaangażowanie oraz niska determinacja,
- kilku zawodników usiłowało stosować indywidualne popisy , które były całkowicie nieefektywne,
- Pogoń grała za wysokim blokiem obronnym, mimo, że wyraźnie ustępowali zawodnikom Legii szybkościowo. Będąc spóźnionymi w reakcjach przerywali akcje faulami,
- w końcówce meczu , zwłaszcza grając w osłabieniu wykorzystali powtarzalność w organizacji gry oraz wykazali dużą samodzielność w myśleniu . Nie przeszli do głębokiej obrony ,ale potrafili wykorzystać brak koncentracji w naszej drużynie.

To kolejny mecz , którego na własne życzenie nie wygrywamy.

Szymon Marciniak wyrasta na najlepszego , najbardziej wyrazistego sędziego świata.
Nauczył się wreszcie korzystać z VARy być blisko akcji i ma znakomity kontakt z zawodnikami. Czasami trudno być prorokiem we własnym kraju ,ale wczoraj pokazał, że i to jest możliwe. Wczorajsze spotkanie mimo, że niezbyt trudne do prowadzenia kosztowało go mnóstwo wysiłku, ale widocznie takiego ostrego przetarcia potrzebował przed półfinałem LM .
6poniedziałek, 25, kwietnia 2022 17:34
CTP
"Legia ma skład aby wygrać z każdym i żadna porażka nie jest planowana."
Jak czytam tego typu zdania, to mnie po prostu pusty śmiech ogarnia. Każda bramka, która straciliśmy z Pogonią i każda niewykorzystana sytuacja pod bramką szczecinian ma swoje imię i nazwisko i są to dane osobowe piłkarzy Legii.
Pierwsza bramka: Rose spóźnił się z kryciem a człowiek-pech, czyli Wieteska dopełnił formalności. Druga bramka: Abu Hanna, zamiast wybić piłkę na rzut rożny zgrał ją do tyłu, nie mając pojęcia, czy ktoś tam go asekuruje. Trzecia bramka, to już pełna "zasługa" Wieteski - zamiast powstrzymać Grosika jakimś miękkim faulem, to go asekurował aż do naszego pola karnego.
Podobnie z przodu, Rosołek udowodnił nam wszystkim, że jego pułap, to I liga, bo z umiejętności trafienia w ten prostokąt, to u niego krucho. Slisz, z kolei, po raz kolejny udowadnia, że na 100 podań do przodu 90 idzie w krzaki. Przecież jak się tego gościa porówna z Jodłowcem, Furmanem czy nawet z Golem, to to dla Slisza jest inna liga. Zresztą, tak samo jest z Sokołowskim.
Mamy w Legii dość pokaźną grupę piłkarzy, którzy najzwyczajniej w świecie do tego klubu się nie nadają. I nie, Legia nie ma składu, aby wygrać z każdym.
Na miejscu JZ zostawiłbym Wszołka, Josue, Verbica, Jędzę, Kapustkę, Nawrockiego i Strebingera a resztę systematycznie bym wymieniał w najbliższych kilku oknach transferowych.
7poniedziałek, 25, kwietnia 2022 22:24
dalkub
i okazało się że najgorszy jest..................jedyny reprezentant Polski, czyli człowiek-pech - kiedyś się jeszcze dziwiłem, ale teraz wiem, że można gapić się w tv i nic nie rozumieć ani nic nie ogarniać. Abu Hanna wyróżniający się obrońca ligi Ukraińskiej i reprezentant kraju - no w Legii nie potrafi, Rose solidny zawodnik z ligi greckiej tam grał od deski do deski - tu się nie nadaje, no nie potrafi
Sokołowski np. dobrze grał w Piaście, a tu nagle się nie nadaje bo za słaby. Rosołek za słaby, no może, Pekhart za słaby, do kadry go powołują, Johansson jeszcze na jesieni w reprezentacji Szwecji, po półrocznym pobycie w Legii już poza, Mladenović grał mega, miał asysty gole, no nie daje rady wygonić
A może ten co ich prowadzi nie daje rady doprowadzić ich do stanu używalności? Bo prawie ci sami zdobyli rok temu mistrza, wygrali ze Slavią i zagrali w LE, a teraz nie mogą wygrać 11 na 10 z Pogonią
8wtorek, 26, kwietnia 2022 19:59
Zgred Maruda
Nie zakładałem że takie "rzuty nerwowe" między pitolnikami wezmą górę. Kiedy Legia będąc w bardzo głębokim kryzysie - napisałem klika słów z przesłaniem, że Legia - nie spadnie!
O co, w takim razie idzie to nieporozumienie pojęć? Jakiś czas temu- płacz (bo spadniemy)...
za chwil kilka - a może puchary...Kogoś (?) pojebało...
Vuković obiecał utrzymanie i to dopchnie. Pewnie swoimi metodami, czytaj stworzeniem hura ambicji, zapierdalania, pewnie też bardzo prostolinijnej ścieżki jedenastek meczowych ( chyba wiadomo o co chodzi)...i OK!
@dalkub- to prawda, że kadra jest w sumie pełna, nawet można nazwać graczy znaczących, niby do wyboru Vukovića. Tyle tylko, że taki AS jak Boruc, już na swoich TT napisał określając się - jako były, dalej Mladenović olał klub, bo go nie puścił tam gdzie chciał, dlatego ma w dupie wszystko i wszystkich, Pekhard "rodzi" drugie dziecko, wcześniej zapewniając , że wypierdala z Warszawy, Johansson jak chce to gra, jak nie chce to nie gra ( i proszę Cię nie idź w obronę), Rose, owszem solidny w lidze greckiej, zazwyczaj przestawiany, lubi kiksować, wartość dodana żadna. Abu Hanna, chyba kilka miesięcy leczenia, wartość może dodana na przyszłość. Maik Nawrocki, długo kontuzjowany - wiemy, że odejdzie. I wreszcie Muci - chyba wreszcie spacyfikowany...Kapustka - pierwsze rozbiegi z piłką...
Mam pytanie?
Mając w totalnej dupie umiejętności taktyczne Vukovića, które w Szczecinie zawyły szlochem...Proszę mi odpowiedzieć - na jakiej podstawie jest spodziewana lepsza gra Legii z jednym ( słownie jednym człowiekiem) który potrafi zagrać piłkę nie w poprzek - a, do przodu? Skąd, aż tak śmiała teoria?

Poważnie nie pamiętamy już, dlaczego znaleźliśmy się w tej czarnej dupie...Poważnie?
Nasi Senator i dalkub - przecinają się wzajemnymi pojęciami znaczeń...I dobrze.
Ja zakończę to tak:
"Cieszcie się, że nie mieszkacie w Krakowie"
Niech to ostatnie zdanie pozostanie puentą...

ps: zostawcie wreszcie ten sezon bez reasumpcji pozycji przeżytych...
Weźcie się za przyszły sezon - o...ten to dopiero będzie wielce Wink polemiczny.
9wtorek, 26, kwietnia 2022 22:56
dalkub
Zgred

a to o czym piszesz to przypadkiem nie nazywa sie zarządzaniem drużyną i oczekiwaniami? A i takich co zagrają piłkę porządną jest kilku bo i taki Kapustka zagra i zagra Sokołowski i Verbić zagra i ten Mladenović zagra szczególnie fajną wrzutkę. Ja mam wrażenie że potencjał zawodników w grze do przodu nie jest wykorzystany i tam każdy gra co chce i co uważa.
10środa, 27, kwietnia 2022 05:19
Zgred Maruda
@dalkub

Ależ ja właśnie o tym pisze, tylko Ty ciągle "wymagasz"...w Vukoviću umiejętności Kloppa Wink
Na skutek różnych, nawet wielorakich przyczyn gość "szyje" z tego co ma. Uważam że na tyle jakoś emocjonalnie pozbierał tą "szatnie" ...na tyle, że przynajmniej wygrali z drużynami ze swojego otoczenia w tabeli. Na papierze niby ma piłkarzy ( to ciągle podkreślasz), ale w realu to tylko zlepek ludzi na kontraktach. Przecież to widać, że każdy z tych niby wzorcowych "ciągnie swój wózeczek" w kierunku sobie tylko znanym. Tajemnicą poliszynela jest to, że po sezonie nastąpią duże zmiany właściwie na wszystkich płaszczyznach.
Przyznam Ci się szczerze, że od długiego czasu mecz Legii nie wywołuje u mnie najmniejszych rozterek...Nie mam oglądając najmniejszych oznak nerwów czy irytacji...
Ot - mecz i to wszystko.
Dobrze wiemy co/kto jest największym problemem tego klubu, a do precyzując pewna choroba ambicjonalności ukierunkowana na marne wizjonerstwo, pozbawione logiki myślenia w podejmowaniu kierunkowych decyzji...
W tym "kotle wrażeń" - Legia wygra niespodziewanie ale i niespodziewanie przegra, ponieważ tu i teraz wszystko jest - na raz...! I - OK, bo czego innego można się spodziewać...
Vukovića cenię, bo każdy inny na jego miejscu po spalonej ziemi Michniewicza, prezesowi ( mając stałe przelewy na konto) powiedziałby - "wal się"...wiedząc, że będzie tylko od - do...
Nie oczekiwałem, nie spodziewałem się fajerwerków, ale podniósł tą marnotę głównie cechami osobowościowymi na poziom środka tabeli. Bez górnolotnych taktyk, planów czy dronów. I tu, jak pisałem długo wcześniej zakończymy ten "ciekawy" sezon.

Moim zdaniem już kończąc, nie ma sensu podbijać tzw, dobre cechy poszczególnych piłkarzy, ich umiejętności, ponieważ aby to trybiło potrzeba dużo większego zaangażowania ich samych, a nie jedynie odcinania kuponów od podpisów pod kontraktami...
Czekam na przyszły sezon - zobaczymy (?) czy doczekamy się inności...
11środa, 27, kwietnia 2022 14:30
Senator
Ciekawe ze jak remisował na wyjazdach z Lechem i Rakowem była cisza . Cisza jak makiem zasiał . Czekali ( oj wielu czekało podobno kibiców Legii) aż przegra żeby można było dać upust swojej nienawiści ( za co )
Gość przyszedł kiedy drużyna , ba cały klub ( ten jest do dziś ) była w czarnej dupie zrobił co obiecywał i odchodzi , ale nie, trzeba pierdolić jaki to nieudacznik.
12środa, 27, kwietnia 2022 15:14
Zgred Maruda
@Senatorze

Mam wrażenie, że nadmierna emocjonalność względem Vukovića przykrywa relatywizm i rzeczywistość. Ja nic nie mam do Twojej emocjonalnej sympatii - jednak nie odbieraj ludziom zwykłego realnego spojrzenia...oraz ocen.
13środa, 27, kwietnia 2022 16:51
Senator
@Zgred
Realnie patrząc to zrobił to do czego się zobowiązał . Nic więcej nie obiecywał . Natomiast realne spojrzenie zawsze jest po przegranych , nigdy po dobrych wygranych meczach jednym słowem chcesz uderzyć kij zawsze znajdziesz .
14środa, 27, kwietnia 2022 19:07
dalkub
już od 1 lipca będziesz mógł obgryzając paznokcie jak wszelkie kluby ligowe biją się o tego trenerskiego tuza
15środa, 27, kwietnia 2022 22:33
Lasica
Bez przesady, nikt nie robi z Vuko żadnego tuza.

Zobaczymy jakim tuzem okaże się jego nastepca.
Zbieramy zakłady jak długo wytrzyma w tym toksycznym środowisku oraz z tymi piłkarzami w kadrze?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1