A+ A A-

Legia - Zagłebie 2-0: Wszołek razy dwa

W meczu drugiej kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Warszawie z Zagłębiem Lubin. Mecz był wyrównany, ale ostatecznie Legia pokazała swoją wyższość i pokonała gości dzięki dwóm trafieniom Wszołka.

 

Trener Runjaić zdecydował się wystawić na środku obrony Wieteskę, który po tym meczu ma pożegnać się z Legią i trafić do francuskiej drużyny Clermont Foot. Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Jędrzejczyk, Rose, Wieteska, Mladenović – Wszołek, Josué, Slisz, Kapustka, Pich – Rosołek. Goście rozpoczęli w składzie: Bieszczad – Kopacz, Ławniczak, Jach, Giorbelidze – Pieńko, Poletanović, Starzyński, Łakomy, Gaprindaszwili – Adamski.

W 5. minucie goście ruszyli z kontrą. Rose powstrzymał Starzyńskiego, jednak sędzia Lasyk orzekł, że nasz obrońca uczynił to w sposób nieprzepisowy i ukarał Rose’a żółtą kartką. Przed upływem 10. minuty meczu Legia dwukrotnie groźnie zaatakowała, ale najpierw Pich nie zdołał dojść do piłki w polu karnym, a za chwilę zablokowany został strzał Mladenovicia. Wkrótce potem dobrą okazję zmarnował Rosołek. W 17. minucie po ładnej akcji Legii niecelny strzał oddał Josué. W 19. minucie mocny i celny strzał z dystansu oddał Łakomy. Tobiasz odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później niecelnie zza pola karnego uderzył Starzyński. W 25. minucie Legia objęła prowadzenie. Wszołek ruszył do ostrego dośrodkowania Mladenovicia, uprzedził obrońcę i strzałem głową pokonał Bieszczada. W 37. minucie błąd popełnił Rose. Goście ruszyli na bramkę Tobiasza, na szczęście strzał Gaprindaszwilego minął naszą bramkę.

Legia do przerwy prowadziła 1:0, jednak gra naszej drużyny była przeciętna.

W 48. minucie Josué uderzył z rzutu wolnego na bramkę gości, ale spudłował. Minutę później atak gości faulem przerwał Kapustka i został ukarany żółtą kartką. W 52. minucie kiks pod własną bramką przytrafił się Ławniczakowi, niestety Rosołkowi zabrakło kilku centymetrów, by wykorzystać okazję. W 54. minucie Tobiasz odbił strzał Gaprindaszwilego. W 59. minucie piłkę w polu karnym otrzymał Starzyński i uderzył, minimalnie pudłując. W 60. minucie Sokołowski i Baku zastąpili Kapustkę i Picha. W 68. minucie Starzyński podszedł do rzutu wolnego. Na szczęście trafił w mur. W tej fazie meczu Legia grała bardzo pasywnie, a Zagłębie dominowało, często goszcząc w okolicy pola karnego naszej drużyny. W 75. minucie goście mieli znakomitą okazję do wyrównania. Sam przed Tobiaszem znalazł się Doležal. Tobiasz świetną interwencją uchronił Legię przed stratą bramki. W 83. minucie legioniści mogli podwyższyć wynik, jednak nieco zaskoczony Jędrzejczyk z bliska kopnął piłkę nad bramką. W 86. minucie Bieszczad odbił strzał Rosołka. W 88. minucie Muçi zastąpił Josué, a w doliczonym czasie gry Charatin zmienił Rosołka. Żółtą kartkę ujrzał jeszcze Wieteska, ale goście nie zdołali już zagrozić Legii. Drugi cios wyprowadziła za to Legia. Ładnym dryblingiem w polu karnym gości popisał się Muçi i został sfaulowany. Do rzutu karnego podszedł Wszołek i pewnym strzałem pokonał Bieszczada.

Pierwsze dwa mecze nowego sezonu przyniosły nam zadowalający bilans punktowy, jednak pod względem jakości gry Legia rozkręca się bardzo powoli. Więcej spodziewamy się po współpracy pary Josué – Kapustka w środku pola, czekamy aż do formy dojdzie Baku, zastanawiamy się kto wspomoże Rosołka w ataku i kto ewentualnie zastąpi Wieteskę w obronie. Trener Runjaić wydaje się stawiać na taktyczną stabilizację i zgrywanie zawodników, ale wygląda na to, że musimy uzbroić się w cierpliwość, by ujrzeć efekty pracy nowego szkoleniowca. Kolejny ligowy mecz Legia rozegra w piątek i będzie to trudne wyjazdowe starcie z Cracovią.

Dyskusja (3)
1niedziela, 24, lipca 2022 11:23
Zbyszek
W naszej Ekstraklasie dochodzi do parodii , bowiem okazuję się, że rozgrywki ligowe się nie liczą ze względu na udział naszych paru drużyn w Pucharach Europejskich. Jestem w stanie zrozumieć przekładanie meczów z naprawdę silnymi rywalami w sytuacji w której jest szansa na ich wyeliminowanie , jak i przede wszystkim kiedy wymaga tego fizjologia. Chodzi o to ,aby zachowany był minimalny rytm biologiczny po wysiłku, co sprowadza się to tego, że pomiędzy bardzo dużym wysiłkiem muszą być 3 dni przerwy pierwszy dzień to oczyszczenie organizmu, drugi to sprawdzenie go, drobne naprawy, a trzeci to lekkie naoliwienie) . W piłce nożnej jest to mikrocykl : roztrenowanie, rehabilitacja, rozruch). Taki cykl jest zakłócony przede wszystkim czasochłonnymi podróżami na mecze, zwłaszcza na duże odległości. Czyli np. przełożenie meczów Lecha z bardzo słabymi Gruzinami jest absurdalne. Z drugiej strony fizjologia i medycyna dowodzą, że po to ,aby piłkarz nie tracił formy grając w rytmie co trzy dni to musi taki system praktykować . Przekładając mecze nie spowodujemy, że piłkarze zaadaptują się do gry co 3 dni ,a jednocześnie sprawiamy ,że i tak w lidze będą musieli grać w tym rytmie , do czego nie nawykli,a co daje handicap nie grającym w Pucharach lub szybko z nimi się żegnających. Naszą piłkę gubi bieżączka.

Pisząc o sędziach piłkarskich nie okazuję wobec nich awersji, ani nie mam uprzedzeń. Nie oskarżam ich o świadome karanie jednych ,i tolerowanie przekroczeń drugich. Po prostu zapoznałem się z wynikami najnowszych badań nad funkcjonowaniem ludzkiego mózgu. Obecnie wiadomo ,że do mózgu jako do tworu biochemicznego docierają bodźce w charakterze fal elektromagnetycznych takie jak wzrokowe, słuchowe, węchowe, dotykowe i inne, które mózg przetwarza w obrazy i inne komunikanty. Badania mózgu wykazały, że w przypadku podejmowania decyzji , głównie tzw. nieoczywistych odpowiadające na za nie obszary mózgu uaktywniają się i dopiero po kilku sekundach to pobudzenie przekłada się na werbalizację decyzyjną. Tym samym takie decyzyjne działanie mózgu nie podlega świadomości ,ale wynika z osobowości, nastawienia, temperamentu i innych ukształtowanych oraz nabytych cech i nawyków. Oznacza to , że człowiek negatywnie ukierunkowany, bez czynnika woli , a więc niejako podświadomie, w sytuacjach niejednoznacznych podejmuje decyzje niekorzystne wobec tych, do których jego osobowość jest nastawiona negatywnie. To z tego powodu nie powinno się takich sędziów wystawiać do meczów tych drużyn , które oni np. nienawidzą, bo ich jaźń nie jest zdolna do pozbycia się tej naleciałości.

Po obejrzeniu takich spotkań jak ten z Koroną i wczorajszego z Zagłębiem Lubin dostrzegamy, że w piłce nożnej pojęcie antycypacji ma umiarkowane zastosowanie. Antycypacja w futbolu to w gruncie rzeczy porządne wyszkolenie taktyczne . Bowiem poruszanie się piłki po boisku odbywa się wedle znanych prawa fizyki . Piłka przemieszcza się z jednego miejsca na drugie , od jednego zawodnika do drugiego przy użyciu siły w sposób przewidywalny . Programy komputerowe ukazują w postaci linii trajektorię lotu piłki i wystarczy stanąć na takiej linii ,aby przeciąć lot piłki . Ale na to trzeba być w ruchu ,a nie stać na boisku i podpierać murawę. To niedopuszczalne lenistwo owładnęło naszymi zawodnikami przez ponad pół godziny drugiej połowy wczorajszego meczu.

W odniesieniu do tego co jest obecnie grane na boisku używamy terminu współczesny, nowoczesny , a co w gruncie rzeczy oznacza, że trener zespołu ustalając taktykę i organizację gry ma pojęcie w jakim kierunku rozwija się futbol i chce w tym trendzie uczestniczyć i zaistnieć. A ten kierunek wyznacza efektywność gry i skuteczność wynikowa, o czym napisałem w artykule-felietonie "Od przedszkola do niemieckiej szkoły". Ten kto tkwi w okowach zamierzchłych schematów, poglądów itp.jest skazany na porażkę. Takim trenerem jest np. Stokowiec, którego drużyny jeszcze przed kilkoma laty były w awangardzie naszej piłki , natomiast obecnie ten schematyzm gry takiego Zagłębia to anachronizm.

Potwierdzają się badania socjologiczne wśród kibiców, w tym Legii ,że ci tzw. silnie zaangażowani są najsłabiej przywiązani do klubu, a ich motywacje są oportunistyczne i okazjonalne. Naocznie przekonywaliśmy się jak wielu kibiców było na trybunach, ile było wykupionych karnetów i jak wysoko prezentowało się oglądalność spotkań Legi w telewizji kiedy Legia zdobywała Tytuły.. Obecnie to wszystko siadło, tak ,że nawet TVP Sport nie widzi potrzeby pokazywania spotkań Legii. Nie można oprzeć się wrażeniu ,że ogromna cześć nie tyle kibicuje Legii , ile jej sukcesom ,nie utożsamia się z klubem ,ale z Tytułami . Przykre, ale prawdziwe.

Trener Runjaicz we wczorajszym meczu ponownie powielił ustawienie i organizację gry jakie stosował w Pogoni czyli 4-1-4-1 . W moim przekonaniu nie jest to najlepszy pomysł na Legię. Weźmy tylko parę przykładów : nasz Slisz jest jako defensywny pomocnik mniej wszechstronny niż Damian Dąbrowski ,a dodatkowo żaden z naszych skrzydłowych do poziomu "Grosika" nie dociągnął. Na schematyczne Zagłębie grające przy tym mięciutko wystarczyło. Ale na zespoły z czołówki ligi może nie starczyć, bowiem newralgiczne pozycje w naszej drużynie za mocnej obsady nie mają. Aby usprawnić grę to trzeba albo wzmocnień ,albo trzeba szukać bardziej optymalnego ustawienia i organizacji gry.

Każdy ma prawo mieć własne zdanie odnośnie wartości zawodników. Jednocześnie każdy kto ma pojęcie jakim dobrodziejstwem jest rynek wie, że to cena jest miarą wartości. Prof. Harari w książce "Homo deus" przytacza przykład jak to pod koniec lat 80-tych XX wieku Gorbaczow wysłał do Anglii najwybitniejszego ich ekonomistę, aby zapoznano go na czym polega efektywność ekonomiki i gospodarki Angielskiej. Po kilkunastu dniach wyedukowany profesor zadał gospodarzom pytanie , a mianowicie kto to jest ten, który organizuje w Anglii i Londynie sprzedaż pieczywa, bo w Moskwie i Rosji do piekarń stoją wielkie kolejki i pieczywa stale brakuje. Anglicy odparli, że rząd się tym nie zajmuje, bo od tego są właściciele piekarń. Co nie znaczy, że to działanie jest bezplanowe, bo to rynek ustala te prawa. Ci, którzy wiedzą jak rynek funkcjonuje są w stanie przy wykorzystaniu algorytmów i programów komputerowych ustalać np. prognozy cenowe czy prognozy wzrostu. Takim znanym medium jest Transfermarkt. Niezależnie od różnego rodzaju uwag to potrzebny jest czynnik obiektywny , niezależny, opracowany na podstawie jednolitych kryteriów wyceniający wartość zawodników i zespołów. Tak np. mając tę wiedzę trzeba dobitnie stwierdzić, że zespół Lecha wart o 20 mln Euro więcej niż Qarabaq całkowicie się skompromitował odpadając i ponosząc klęskę wynikową. Kiedy z Azerami odpadała Legia to wartości drużyn były porównywalne. Obecnie wielu powiada ,że kwota zaoferowana za Wieteskę jest za niska. Otóż jest ona zgodna z jego wyceną w Transfermarkcie . Jednocześnie przypomnę, że jeszcze rok temu o tej porze wartość Wieteski była pond dwukrotnie wyższa.

Po wczorajszym spotkaniu jedna z refleksji jest ta, że nasza drużyna gra w ataku niechlujnie. Brakuje precyzji i koncentracji. Pewno po części wynika to z faktu, że nasi zawodnicy zagrywają dużo piłek w pole karne rywali. Tylko, że z takich wrzutek wynika niewiele dobrego, przede wszystkim dlatego, że w ich polu karnym i przed nim było za mało naszych zawodników i byli oni nadmiernie rozproszeni. O ile podwajanie strefy w obronie jest naganne, to tyle takie samo podwajanie w ataku jest jak najbardziej wskazane.

Już widać, że trener Runjaicz nie kieruje się jakimiś abstrakcyjnymi dogmatycznymi kryteriami doboru zawodników, ani żadnymi uprzedzeniami , jak tyleż słynnym co debilnym "Pasowaniem do koncepcji". Każdy porządny warsztatowiec wie, że do tzw. koncepcji pasuje każdy klasowy zawodnik , zaś marni gracze nie pasują do żadnej koncepcji. Tym samym jeżeli jakiś trener odsuwa od składu klasowego piłkarza to znaczy ,że nie ma żadnej koncepcji. W tym kontekście nie dziwi, że w naszej bramce gra zawodnik co prawda młody, ale spokojny, pewny siebie, kojąco wpływający na obrońców, że na lewej obronie zagrał Mladenowicz, że grają Wszołek i Kapustka ,że na zmiany wchodzi Kharatin. Liczę, że Kastrati nadrobi zaległości treningowe, po sekowaniu go przez Vukvicza, że albo Pekhart wróci ,albo będzie wreszcie gotowy do występów Kramer. Niestety po prawie pewnym odejściu Wieteski na środku obrony tworzy się luka. Anonsowany Ivanov z Warty jest moim zdaniem za surowy technicznie , a do tego ma problemy z koordynacją ruchów. Nadaje się chyba tylko do roli "wymiatacza " i "wieży" w starym stylu. Aczkolwiek chyba gorszy od Rose nie jest , który wczoraj w wyprowadzaniu piłki wyręczał się za często Tobiaszem. Co z drugiej strony świadczy o zaufaniu do młodego bramkarza.

Tym razem komentarz sprawozdawców spotkania nie tylko nie irytował, nie przeszkadzał. ale współgrał z wydarzeniami boiskowymi i był pomocny w oglądaniu.

Sędzia Piotr Lasyk we wczorajszym spotkaniu zademonstrował ,że zasłużenie został uznany najlepszym arbitrem poprzedniego sezonu. Wysokiej formy nie utracił.

Niestety do beczułki miodu jaką jest wygrana wpadła łyżka i to spora dziegciu. Niezależnie od różnych okoliczności przyrody to Legia nie ma prawa i to u siebie bronić się tak rozpaczliwie przez ponad pół godziny i to przed zespołem mocno średnim.
2wtorek, 26, lipca 2022 12:48
CTP
Sprawy rodzinne nie pozwoliły mi na obejrzenie meczu w sobotę, więc obejrzałem sobie na spokojnie z odtworzenia. Zwłaszcza zaintrygowały mnie te pomeczowe opinie, jakoby w II połowie Zagłębie siadło na nas i nie pozwoliło nam wyjść z własnej połowy. Powiem tak: no, był taki moment (tak około 20 minut) po zejściu Kapiego i wejściu Sokołowskiego ale poza tą sytuacją, gdzie Tobiasz zaprezentował pajacyka, to gra Lubinian była cały czas pod naszą kontrolą. Ta sytuacja chyba obudziła naszych piłkarzy, bo od tego momentu gra się wyrównała. Zresztą, widać to w statystykach:

Gdybym miał ocenić Legię po tych 2 meczach, to pierwsze, co się rzuca w oczy, to uporządkowana gra w obronie. To mnie osobiście bardzo cieszy, bo i za Michniewicza i za Vuko były z tym ogromne problemy.
Natomiast, co do Zagłębia, to ten przeciwnik jakoś nam bardzo leży, bo zanim Wszołek zdobył pierwszą bramkę, to powinniśmy już prowadzić dwiema. Bardzo lubię rosół i też lubię Rosołka ale taką sytuację, to po prostu trzeba wykorzystać. W końcówce meczu też miał patelnię ale najwyraźniej zamknął oczy i ustrzelił bramkarza. Nie dziwię się, ze w końcu Wszołek nie wytrzymał i go mocno opierdzielił w którejś sytuacji.
Druga bramka powinna być autorstwa Josue. 16 metr na wprost bramki, na lepszą nogę, praktycznie bez asysty obrońców Zagłębia - to prawie jak rzut karny i to musi znaleźć się w siatce. W ogóle to był dość słaby mecz Portugalczyka i ja mam nadzieję, że to chwilowy dołek. Mając w środku takich grajków jak Kapi i Josue, to powinniśmy nie schodzić z połowy przeciwnika. No ale to był ich pierwszy mecz i mam nadzieję, że z czasem ta ich współpraca zacznie wyglądać lepiej.
Fajnie się zaprezentował Baku, który, o ile mnie pamięć nie myli, zanotował asystę przy tym karnym. Ale czy on docelowo zastąpi Picha, to trudno powiedzieć na podstawie tych kilkunastu minut. Dużo zależy od jego formy fizycznej.
Ciekawa rzecz zdarzyła się w końcówce meczu: z boiska schodzi Josue zmieniony przez Muciego. Zmiana 1 do 1 na pozycji nr 10 ale chwilę później schodzi Rosołek zmieniony przez Charatina. Muci wędruje na pozycję nr 9 i parę minut później robi karnego. Nie przypominam sobie, żeby Albańczyk kiedykolwiek u nas grał na pozycji napastnika. Wiemy, że słabo wygląda na "10-tce" i też słabo na skrzydłach, więc może "9-tka", to jest jego pozycja. Choć ja osobiście uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak ściągnięcie Prijo.
3wtorek, 26, lipca 2022 19:31
Krzysztof Jastrzębski
@ CTP ja się nie znam, ale Muciego na 9 chciałem już dawno oglądać. Właśnie w takich meczach kiedy przed nami są zaparkowane autobusy. Chłopak ma czujkę w polu karnym, potrafi poklepać na raz (teraz ma i Josue i Kapustkę do tego), jeśli by grać na schodzących do środka skrzydłowych bez pałowania na okrągło wrzutek w pole karne. Żeby nie było, gra głową też niczego sobie, często wyprzedzał obrońców. Szybkość ma dobrą z piłką przy nodze co widzieliśmy w meczu ze Spartakiem bodajże. Oczywiście że to nie jest napastnik do grania na ścianę, ale musimy tak siermiężnie grać? Wiem że Rosołek trafia czasami, wydaje mi się jednak, że na tej pozycji Muci zrobiłby lepsze liczby. De facto je robi na ofensywnym a i rzucany na skrzydło gdzie najgorzej wygląda.

Prijo jak najbardziej, jeśli będzie mu się chciało grać. Nie mam pojęcia nic nt poziomu ligi australijskiej, ale dobrze w niej sobie radził patrząc na liczby w lidze a w szczególności w rundzie finałowej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1