A+ A A-

Legia - Piast 2-0: Zastrzyk optymizmu

Legia dobrze zareagowała na porażkę w Krakowie i w meczu czwartej kolejki Ekstraklasy pewnie pokonała Piasta Gliwice. Do przerwy był remis, ale szybkie trafienia po przerwie zapewniły naszej drużynie zwycięstwo. Autorami bramek byli Muçi i Mladenović.

 

Trener Runjaić dokonał kilku zmian w składzie, sadzając na ławce rezerwowych między innymi Slisza i Rosołka. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Tobiasz – Johansson, Rose, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Josué, Charatin, Kapustka, Baku – Muçi. Goście rozpoczęli w składzie: Plach - Reiner, Czerwiński, Mosór - Pyrka, Hateley, Chrapek, Kaput, Tomasiewicz, Katranis – Wilczek.

Legia zaczęła ostrożnie. W pierwszych minutach to Piast był aktywniejszym zespołem. Nasza drużyna zaczęła konstruować ataki po około kwadransie, jednak nie prowadziły one do zagrożenia pod bramką Placha. W kolejnych minutach z boiska nie wiało może nudą, ale działo się niewiele. W 28. minucie pewnym urozmaiceniem była szarpanina w środku pola, którą żółtymi kartkami przypłacili Rose i Wilczek. W 37. minucie Muçi doszedł do strzału głową w polu karnym po dośrodkowaniu Mladenovicia, jednak uderzenie Albańczyka było bardzo niecelne. W 41. minucie zaskoczony Baku nie zdołał wykorzystać błędu środkowych obrońców Piasta. W 44. minucie po dobrym rozegraniu na prawym skrzydle strzał oddał Josué, ale wyraźnie przestrzelił.

Do przerwy było 0:0 i nie mogło być inaczej, skoro żadna z drużyn nie zdołała oddać celnego strzału na bramkę przeciwnika.

W 47. minucie Legia objęła prowadzenie. Baku podał prostopadle do Muçiego, który precyzyjnie uderzył z prawej nogi. Było 1:0. Już cztery minuty później Legia dołożyła drugą bramkę. Mladenović otrzymał piłkę od Kapustki, wpadł w pole karne, potężnie uderzył i Plach nie był w stanie zareagować. W 61. minucie mocny strzał Johanssona poszybował nad bramką. W tej samej minucie w Legii Rosołek zmienił Kapustkę. Muçi wycofał się do środka pola. Chwilę później debiut w naszej drużynie zanotował Augustyniak, który zastąpił Rose’a. W Piaście na boisku pojawił się Kądzior i w 65. minucie miał szansę z rzutu wolnego. Piłka minęła bramkę Legii. W 72. minucie goście mieli dobrą okazję do zdobycia bramki kontaktowej, ale Wilczkowi zabrakło orientacji w polu karnym. W 76. minucie Pich zmienił Baku. W 80. minucie okazję miał Josué, niestety uderzył nieprecyzyjnie. W 84. minucie Sokołowski i Ribeiro zastąpili strzelców bramek, Muçiego i Mladenovicia. Minutę później znów bezskutecznie szczęścia z lewej nogi próbował Josué. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Josué uderzył wreszcie celnie, jednak Plach odbił strzał Portugalczyka z rzutu wolnego.

Legia pokonała niewygodnego rywala i w zasadzie nie pozwoliła gościom z Gliwic na nic, co, oględnie rzecz ujmując, nie było regułą w poprzednich starciach naszej drużyny z Piastem. Odważne decyzje personalne trenera Runjaicia obroniły się, Muçi, Charatin i Baku z pewnością nie zawiedli. Czekamy na stabilizację formy naszej drużyny co najmniej na poziomie drugiej połowy meczu z Piastem. W przyszły piątek czas na ligowy klasyk, Legia zmierzy się w Łodzi z Widzewem.

Dyskusja (7)
1sobota, 06, sierpnia 2022 00:11
Senator
Pierwsza połowa dla koneserów . Wysoka kultura gry Smile ja do ciebie ty do mnie i do tylu i ponownie ja do ciebie ty do mnie . Ćwiczyliśmy płynne przechodzenie ze strefy niskiej do średniej .
W drugiej połowie wystarczyło na pięć minut przyspieszyć grę i po meczu.
Wyróżnić tez osobiście nie mam kogo. 5 minut to stanowczo za mało.

Dawno mnie na Ł3 nie było miło więc było poczuć klimat trybun . To jest to i niestety szkoda ze i w tym sezonie będę jednak rzadkim gościem na Łazienkowskiej .
2sobota, 06, sierpnia 2022 08:34
dalkub
Najpierw co ciekawe ze statystyki

Legia miała 57% posiadania i przebiegłą 6 km więcej od Piasta. Nie widziałem jakichkolwiek problemów fizycznych. Pod tym kątem zaskoczył mnie Augustyniak, który nie trenował od 2 miesięcy, a widać po nim, po sylwetce, po sposobie poruszania, że on fizycznie jest na dobrym poziomie - takich zawodników profesjonalistów w Legii jak najwięcej, a nie zapuszczonych leni, których najpierw przez 3 miesiące trzeba odgruzować.


kilka wątków:

1. Ja po 8 tygodniach pracy nowego trenera widzę co on chce grać, bo przy lepszym czy gorszym wyniku to ma jakiś rys, jakieś zalążki, jakieś momenty których wczoraj było więcej niż przed tygodniem, czy dwoma tygodniami - to jest ta różnica, że tu coś widzę, coś nabiera powolutku kształtu, a u poprzednika-ratownika było to do końca niezauważalne.

2. Okazuje się że w Legii jest zawodnik, który jako defensywny pomocnik nie tylko musi odbierać piłkę, ale też potrafi w nią grać i to z całkiem fajnym skutkiem - mowa o Kharatinie - bardzo fajny mecz, nie pamiętam straty, jakiejś dużej niedokładności

3. Okazuje się że Mladenovića można i trzeba odbudować, wtedy napędzi lewą stronę, a jak pogra 3 miesiące z Baku i Kapustka dojdzie do formy to się może tam fajnie dziać

4. Okazuje się że można nie prokurować sytuacji dla przeciwnika, a przynajmniej nie robić tego w tak idiotyczny sposób

5. Augustyniak oprócz innych walorów pokazał wczoraj że gra fajnie w powietrzu, będzie to można wykorzystać

6. Okazuje się że Legia ma zawodników którzy potrafią klepnąć z przodu, zagrać prostopadłą piłkę (i nie tylko Josue) wyjść szybciutko spod pressingu, klepnąć 2 na 2 z wyjściem na pozycje itd.

7. Czekam na potwierdzenie moich obserwacji i abstrahuję od wyniku - tak jak pisałem chciałbym progresu, chciałbym sensownego utrzymania przy piłce. gry do przodu z ryzykiem, grania na małej przestrzeni ze sporą ruchliwością i coraz lepszego pressingu ze skracaniem pola gry.

Czy są mankamenty - oczywiście i to sporo - pierwszy i podstawowy skracanie pola gry, kilka razy w pierwszej połowie trener to pokazywał. Drugi to zbyt mała chęć do ryzyka przy bramce przeciwnika. Za mało 1 na 1 za mało krótszej gry ( szczególnie przed przerwą). Pressing jest zakładany często w złym momencie i nie każdy jeszcze łapie tempo. Sporo też nieporozumień, ale to moim zdaniem kwestia zgrania i zrozumienia

Jak dla mnie ta drużyna potrzebuje napastnika, Muci to fajny chłop, ale według mnie za rok będzie grał z Kapim na środk, a trzeba kogoś przed nich - tak myślę że Josue nie będzie pasował do szybszej gry. Rosołek nie ten rozmiar kapelusza, ale to nic nowego. Rozczarowuje Ślisz, który moim zdaniem jest coraz dalej od składu, a może nie tyle rozczarowuje, co jak dla mnie on się w ogóle nie rozwija piłkarsko i przy tak grającym Kharatinie nie ma szans na grę, do tego jest Augustyniak.
3sobota, 06, sierpnia 2022 10:38
Krzysztof Jastrzębski
@dalkub odnośnie meczu a w szczególności Josue, Mladena Kapustki i Baku podobne spostrzeżenia mam. Z Mucim podobnie, ale na tą chwilę przy tak próbującej grać drużynie, w polu karnym potrzebni są ludzie którym piłka po podaniu od kolegi nie ucieknie przez złe przyjęcie, piłkarza który mimo walki bark bark z obrońcą i piłką u nogi potrafi spojrzeć w kierunku bramki i strzelić obok bramkarza w ten prostokąt. Wczorajsze zachowanie Muciego przy bramce było naprawdę wyśmienite. Dlatego cieszę się że zagrał na tej pozycji, gdyż Rosołek niestety takich umiejętności nie posiada na ten moment, a innego napastnika zdrowego nie ma...
4sobota, 06, sierpnia 2022 11:19
Zbyszek
Tym ,których zdziwił nowy styl pisania komentarzy wyjaśniam, że przeszedłem ze stylu felietonowego na gawędę.

Prawidłowo funkcjonujący zespół piłkarski powinien przypominać łagodne falowanie morza z jego niewielkimi spadkami i wzlotami. Nie jest rzeczą zupełnie normalną popadniecie w gwałtowne przypływy i odpływy. Zwłaszcza te ostatnie wpadki-upadki nie są raczej wskazane Smile. Głupcy nie wymyślili ,że najbardziej sprawdzonymi sposobami na wysoką stabilność poziomu gry i wyników są : sztafeta pokoleń i szeroki, w miarę wyrównany skład. W sztafecie pokoleń chodzi o to , aby nie powstawała luka pokoleniowa pomiędzy starszymi, schodzącymi z areny i dzięki którym klub osiągał sukcesy , a nieopierzoną młodzieżą. Korzystnym jest dysponować starą gwardią, dla stabilności ,średnim pokoleniem dla trzymania poziomu oraz młodzieżą jako następcami ,ale i jako czynnikiem nieprzewidywalności. Z kolei szeroki skład powinien być panaceum na takie zdarzenia jak : kontuzje, spadki formy czy pauzy kartkowe. W przeciwnym wypadku drużyna jest okresowo skazana na stałe osłabiania i stałe próby odrodzenia , zamiast systematycznego marszu do przodu.

Namnożyło się nam budowniczych ponad wszelkie miary. Bo i Mioduski buduje, i Herra buduje, i Zarząd buduje i Zieliński buduje i Runjaicz buduje. A do tych murarzy dołączają ochoczo liczni publicyści, byli piłkarze, liczący na naszą niepamięć oraz kibice. Gdyby to był poprzedni system to pewnikiem by zasłużyli, aby dać im Order Budowniczych PRL. Legia , o ile się nie mylę, istnieje od 106 lat i nadal trwa i pewno jeszcze trochę potrwa i ich przetrwa. Więc Legia nie potrzebuje budowniczych ,ale sprawnych mechaników i monterów. A już mówienie ,że musimy poświęcić teraźniejszość na rzecz rzekomo świetlanej przyszłości zakrawa na kpinę i zasługuje na danie po buzi. Ja doskonale pamiętam czasy z drugiej połowy lat 60-tych , kiedy trenerem został Vejvoda i drużyna tkwiła poza ścisłą czołówką ,ale my kibice ten stan akceptowaliśmy. Dlaczego ?. Ano dlatego ,że widzieliśmy ,że trener wymienia starszych wyeksploatowanych, na zdolną młodzież. Widzieliśmy ,że idzie ku lepszemu. Pewnikiem i tak byłoby w obecnym czasie . Lecz trudno akceptować to co się działo w ostatnich latach czyli wymianę kiepskich na jeszcze gorszych, starych na jeszcze starszych. To nie było ani budowanie ,ani naprawianie. Czas trzeba wykorzystywać, bo zaniechań i zaniedbań się nie odrobi. Czy wczorajszy mecz to przełom czy wypadek przy nieróbstwie to czas pokaże.

Z niepokojem obserwuję w nowym sezonie poczynania boiskowe Josuego. W poprzednim wydawało mi się, ,że on ma niewykorzystany potencjał, ale dostrzegam ,że on chyba wyżej tyłka już nie podskoczy. Chyba trzeba przestać się nim zachwycać i poddać jego wkład do gry i wyników Legii krytycznej ocenie. Mnie jest trudniej , bo doskonale mam w pamięci takiego asa jak Deyna i takie figury jak VOO czy Leszek Pisz. Niejako odruchowo porównuję innych rozgrywających do nich i ci inni wypadają na tym tle bladziutko. Niemniej każdy rozgrywający musi grać efektywnie ,a nie tylko w miarę efektownie. Ja oczekuję od rozgrywającego regulowania tempa gry, rozprowadzania akcji, wykorzystywania zalet partnerów z drużyny, tworzenia korzystnych sytuacji, w sytuacjach trudnych brania ciężaru gry na siebie, utrzymywania się przy piłce. pokazywania się i bycia stale pod grą, twórczego wykonywania stałych fragmentów, a przede wszystkim asyst i bramek. Josue demonstruje co najmniej poprawne wyszkolenie techniczne, potrafi utrzymać się przy piłce, jest pod grą i to wszystko . To o dużo za mało. Nie ma tego co najważniejsze ,a wiec asyst. A wczoraj tak jak i w poprzednich meczach miał za dużo niecelnych podań, zbyt często opóźniał akcje i zamiast podać piłkę wolał dawać się sfaulować. . Do tego zachowuje się tak jak by rywalizował z innymi graczami środka pola z Kapustką i Mucim. Zamiast ich wykorzystywać do czyni ich bezrobotnymi. Wczoraj obie bramki padły bez jego udziału i pewno dlatego.

Legia pod kierownictwem trenera Runjaicza grała w tej rundzie jednym defensywnym pomocnikiem co nie zabezpieczało dostatecznie ani przedpola przed naszym polem karnym , ani nie przyczyniało się do wsparcia gry ofensywnej. Za te niedomagania cenę zapłacił Slisz, który wczoraj usiadł na ławie. Moim zdaniem nie tylko on był winien, bo obrona, a zwłaszcza jej środek prezentowały się mocno niepewnie. Trener mając jako alternatywę albo trzymanie się defensywnego pomocnika i wzmocnienie defensywy przez bliższą współpracę z obroną Kapustki i Josuego wybrał wariant gry bez defensywnego pomocnika. Tyz piknie Smile.

Wczoraj mieliśmy okazję, szkoda ,że tylko dwa razy zobaczyć różnicę pomiędzy podaniem piłki , a jej wkopnięciem w pole karne rywali. Podanie jak sama nazwa wskazuje ma adresata i powinno być kierowane na głowę , do nogi , na dobieg ,ale zawsze do partnera. Wkopywanie piłki w rejon obrony rywali to strata piłki , czyli nie tylko oddanie jej rywalom ,ale i zmarnowanie wysiłku kolegów z zespołu . Chyba powoli nasi zawodnicy ten prosty przekaz zaczynają sobie przyswajać.

Przed wczorajszym spotkaniem naczytałem się peanów pochwalnych pod adresem trenera Fornalika i odnoszę takie wrażenie ,że one są od lat powtarzane i są takie same jak by czas się w miejscu zatrzymał. Trener Fornalik to inteligentny i wielce kulturalny osobnik, który emanuje spokojem ,a drużyny przez niego prowadzone są dobrze zorganizowane, tak, że ich gra jest czytelna . Tylko ,że ta taktyka, taka organizacja, ten schematyzm są już mocno zwietrzałe, a nawet zaczynają być anachroniczne. Oczywiście , że metoda prowadzenia drużyny i jej przygotowanie do sezonu gwarantują stabilizację poziomu co jest sposobem na wyprzedzanie w tabeli różnych meteorów zaczynających rundy z wielkiego diapazonu, a pod jego koniec broniących się przed spadkiem ,ale sam zespół Piasta z sezonu na sezon obsuwa się w tabeli. Mnie Fornalik negatywnie zaskoczył tym, że mając doskonale rozpracowany system 4-4-2 i w miarę poprawnie 4-2-3-1 ,gra ustawieniem z trójką w obronie ,czego chyba nie dopracował. Nie wiem czy zazdrości Papszunowi , czy go naśladuje ,czy chce pokazać ,że jest od niego lepszy, ale póki co to Piast wychodzi na tym jak Zabłocki na mydle. We wczorajszym spotkaniu Piast był całkowicie bezradny co nie zdarzyło mu się w meczu z nami od wielu, wielu lat. Trener Fornalik przy całej dla niego sympatii to już schyłkowa postać naszej piłki.

Współczesne spojrzenie na piłkę dowodzi, że gra bez piłki jest równie ważna jak gra z piłką, a nawet ważniejsza. Lecz nasza drużyna nadal praktykuje metodę Stojanowa. Nie ruszamy się poza niezbędną potrzebą ,ani w defensywie ,ani w ofensywie. Poza nielicznymi fragmentami obce jest naszym graczom oderwanie się od rywali, zgubienie krycia, wyjście na pozycję, asekuracja itp. W obronie nie kryjemy aktywnie strefy, nie przecinamy linii lotu piłki, nie podwajamy ataku na rywali, notujemy mało przechwytów i biernie blokujemy ich zagrania . Czynimy to, bo dysponujemy zawodnikami o lepszym wyszkoleniu technicznym od rywali , co ma ten skutek, że Legia ma od lat najwyższy wskaźnik procentowy utrzymywania się przy piłce. Niech nas wczorajszy wynik nie zmyli , gdyż nadal gra bez piłki to nasz największy mankament.

Były piłkarz Legii Radovicz dał głos w postaci bicia piany i wykorzystania okazji do ostrej krytyki Legii po porażce w Krakowie. Jego wypowiedzi nadano rangę prawd objawionych, które po takim meczu jak wczorajszy się zdewaluowały jako zwykłe konfabulacje kochanka , który czyje się zdradzony . Nie on jeden tak nieczysto gra. Przy takiej wypowiedzi nasuwa mi się taka oto refleksja ,że są ludzie, którzy jak widzą, że jak ktoś robi sobie krzywdę , lub uległ np. wypadkowi to odwracają się obojętnie, są też tacy którzy stają się gapiami i obserwują co się dzieje. Są również tacy, którzy nic nie robią tylko szukają winnych tego co się wydarzyło. I tych jest najwięcej. Są także tacy, którzy przestrzegają , którzy starają się pomóc, starają się ratować. Radovicz do tych ostatnich nie należy. Wpisuje się w szeregi tych , którym wydaje się, że można kopać leżącego . Tylko, że Legia nie leży, to tylko im się tak wydaje, lub chcieli by ,aby leżała. Niedoczekanie !.
Przy czym ja mam nieodparte wrażenie , że ten atak Radovicza wynika z jego urażenia ,że Legia nie zakontraktowała Radovanivicza , którego on jest menagiem.

Dziennikarz z "Piłki nożnej " Paweł Gołaszewski rozpoczął ofensywę transferową Legii. Oczywiście nie powołał się na siebie . ale na władze klubu ,że to niby one chcą do Legii w tym okienku sprowadzić co najmniej 5 zawodników. Wymienia pozycje na których brakuje Legii klasowych graczy : dwóch środkowych obrońców, środkowego napastnika , ofensywnego pomocnika i bocznego obrońcę o walorach ofensywnych. To akurat każdy kibic wie, że Legia potrzebuje wzmocnień . Bo z tym składem gór nie zdobędziemy i raczej zaliczamy się do przeciętniaków. Jednocześnie dziennikarz od razu przepowiada ,że plany wzmocnień są nierealne , bo kasa jest pusta. W tej przypadłości problem tkwi nie tylko w braku pieniędzy, bo one dzięki jakiemuś funduszowi inwestycyjnemu, powierniczemu, reasekuracyjnemu by się znalazły, ale prawdziwy problem jest w tym, że w Legii od kilku lat nie działa skauting. Legia nie ma katalogu wytypowanych przez siebie, przydatnych dla nas zawodników. Ten "dział" , jak go śmiesznie nazywa Jacek "Departament" ograniczał swoją aktywność do puszczania w obieg medialny tzw. potrzeb kadrowych i następnie czekał na oferty od menagów, a wyboru dokonywano na podstawie CV i spreparowanych nagrań czyli zawodnika widziano na ekranie monitora. Rozumiejąc ograniczenia pandemiczne takiego udawactwa nie wolno akceptować.
Chyba podobnie stało się ze sztabem medycznym, gdyż do Legii trafiają zbyt często kaleki lub "'zawodnicy" z taką nadwagą ,że można ich sklasyfikować jako fizycznie zaniedbanych. Tego też dłużej tolerować nie wolno.
Legia potrzebuje grajków, a nie łamagi.

Trener Runjaicz wreszcie wyciągnął logiczne wnioski z oczywistych faktów, że obecnie w Legii nie ma porządnego środkowego napastnika i nikogo na tej pozycji nie obsadził oraz ,że strukturalną słabością Legii jest środek obrony i obok Rose ustawił Jędrzejczyka , zrezygnował z defensywnego pomocnika i na forstoperze wystawił Kharatina.W ten sposób Legia całkowicie spłaszczyła ustawienie ograniczając je do dwóch formacji czyli zagraliśmy w systemie 5-5, w którym nawet Barcelona i reprezentacja Hiszpanii nie grały ( ich system z lat 2010-2014 to 4-6). To "nowatorstwo" systemowe zdało dobrze egzamin w obronie i jako tako w ataku, bo o bramkach zadecydowała wysoka technika podających i strzelających.
W obronie dużą zmianą jakościową było obsadzenie środka obrony przez Artura ,który nie tylko trzymał strefę w ryzach ,ale wyłączył całkowicie z gry Wilczka. Napastnik Piasta był tak sfrustrowany ,że szukał ujścia we wszczynaniu awantur boiskowych. Sporą dozę energii wniósł na boisko Augustyniak. Z bocznych obrońców korzystniej zaprezentował się Mladenvicz, który jak za najlepszych swoich czasów hasał po lewej stronie boiska ,a swą dobrą grę ukoronował zdobyciem bramki. W ogóle lewa strona Legii wyglądała lepiej od prawej, bo do formy Serba dostroił się Baku , a jego podanie do Muciego to "palce lizać". Już w drugim meczu Wszołek jest taki jakiś wycofany, jak by nie potrafił znaleźć sobie miejsca na boisku. Jest przydatny , gra poprawnie ,ale jakoś tak nieruchawo. Środek boiska zawłaszczył Josue i ja powiem otwarcie, że ja od niego oczekuję nie tego, że on będzie grał za innych ,ale ,że będzie partnerów wykorzystywał i że będzie im organizował grę. Nadal zagwozdką jest Muci, którego pojedyncze zagrania znamionują duży talent, ale który razi lenistwem na boisku , gra wspaniale przez kilka minut ,a potem znika na minut kilkanaście. Generalnie to zmiana ustawienia , zmiana zadań oraz zmiany kadrowe okazały się korzystne.

Legia wczoraj wygrała tymi atutami, które były dotychczas domeną Piasta, a mianowicie cierpliwością, dojrzałością i dokładnością . W tej taktyce na to kto kogo ukoi do snu nie daliśmy się zwieść rywalom i potrafiliśmy się wyrwać dwukrotnie na początku drugiej polowy z objęć Morfeusza. Tym razem opanowanie przestrzeni boiska i dyktowanie warunków gry przełożyło się na korzystny wynik.

Przed meczem z Piastem miałem obawy co do postawy sędziego Musiała. Były one na wyrost , bowiem tym razem Musiał poprowadził zawody prawie wzorowo. Podejmował trafne decyzje nie tylko zgodne z przepisami ,ale i z tym co nazywamy duchem gry. A przy tym wykazywał rozsądek i wkraczał z gwizdkiem i kartkami dopiero po wystudzeniu emocji przez zawodników. A zadania łatwego nie miał , bo zawodnicy obu zespołów mieli takie sam cel gry i tak samo dążyli do zdobycia punktów, więc na boisku aż buzowało od emocji.
5sobota, 06, sierpnia 2022 11:34
gawin76
@ dalkub

"Rys i momenty", no właśnie, na podstawie tego co Runjaić robił w Pogoni można powiedzieć, że to jest taki właśnie typ trenera - precyzyjnie zaplanowana taktyka, doskonalenie jej, zgrywanie piłkarzy w obrębie przyjętej koncepcji, zmiany głównie 1:1, konsekwencja, przewidywalność. Bardzo mu kibicuję, szanuję takie cechy na ławce trenerskiej, mimo że też wiążą się one z pewnymi ograniczeniami.

Co do Charatina to nie dorównuje on Sliszowi ogólnie rozumianą motoryką i raczej nie ma przypadku w tym, że kilku trenerów z rzędu (włącznie z Runjaiciem) stawiało na Slisza. Natomiast umiejętności techniczne, przegląd pola, pewność w poruszaniu się z piłką przy nodze, gra z pierwszej piłki - pod tymi względami Charatin niewątpliwie wygląda na zawodnika z trochę innej półki niż Slisz.

W kwestii napastnika chyba wszyscy mamy nadzieję, że kluczowe osoby w klubie również dostrzegają tę potrzebę i coś się jeszcze w tej materii wydarzy. Muçi, no cóż, niektóre jego zagrania mają stempel jakości i finezji rzadko spotykanej na polskich boiskach, trochę a la Ondrej Duda, tylko że charakterologicznie to jest jednak zupełnie inny chłopak, mniej przebojowy, mniej pewny siebie, łatwo odpuszcza, wręcz znika zupełnie, gdy mu nie idzie. Gdybym miał wskazać kogoś, na kim Legia może potencjalnie zarobić największe pieniądze byłby to właśnie Muçi, ale nie odważyłbym się zrobić go trwale opcją nr jeden w ataku.
6sobota, 06, sierpnia 2022 12:42
dalkub
Gawin

ja zdaję sobie sprawę że Ślisz motorycznie jest lepszy, wiem też że sporo osób mówiło że przy systemie gry Runjaića na zawodnika grającego pomiędzy liniami szanse Charatina rosną i one faktycznie rosną. Poza tym czy my nie mamy już dosyć oglądania lekkoatletów zamiast piłkarzy?

Krzysztof

Mi się Muci podoba, ale mimo wszytko widzę w nim ofensywnego pomocnika niż snajpera. Sądzę że on musi i powinien dostawać coraz więcej szans, pod warunkiem że będzie dojeżdżała głowa, bo chyba tu jest największy problem.
7sobota, 06, sierpnia 2022 13:11
CTP
Widzę, że obrodziło optymistycznymi komentarzami po tym meczu. Ja jednak zalecałbym daleko idącą ostrożność, tak, żeby "plusy nie przesłoniły nam minusów". Mimo wszystko, graliśmy z drużyną, która zaczęła sezon z wielkimi problemami. Nie powinniśmy zapominać o I połowie, w której Legia po prostu spacerowała po boisku i nie stworzyła sobie praktycznie żadnej sytuacji bramkowej. Brakowało gry bez piłki, zwłaszcza w ofensywie, brakowało tworzenia przewag w poszczególnych sektorach, no i kilka razy traciliśmy piłki (Kapustka, Rose), po których robiło się gorąco pod naszym polem karnym. Kilka razy mieliśmy okazję na kontratak, które to okazje po prostu ignorowaliśmy i pozwalaliśmy Piastowi wrócić do obrony.
II połowa zaczęła się dla nas bardzo dobrze, bo prawa obrona Piasta chyba nie wyszła z szatni po przerwie. Zwłaszcza bramka Mladena, to przykład, jak nie powinno się bronić na tym poziomie. Niestety, po tych 2 bramkach Legia, zamiast iść za ciosem, znowu wróciła do swojej gry na zasadzie: oddajmy piłkę rywalowi, niech on się męczy. Rozumiałbym tę taktykę, gdybyśmy mieli opracowane jakieś warianty kontrataków ale ja tego nie zauważyłem. Kilka razy przechwyciliśmy piłkę i ruszyliśmy do przodu ale ja tam żadnych schematów nie zanotowałem.

@Slisz
W mojej ocenie Bartek ma o wiele większy potencjał od Charatina ale w ostatnich miesiącach najwyraźniej uznał, że od niego trener zaczyna ustalać skład i przestał się rozwijać. Mam nadzieję, że wczorajszy mecz trochę go otrzeźwi, bo jest to piłkarz, na którym spokojnie możemy zarobić.

@Muci
Wyjątkowo chimeryczny piłkarz i mam nadzieję, że po wczorajszym meczu nikomu tam do głowy nie przyjdzie odpuszczanie tematu transferu Prijo czy Perkharta.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1