- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - AZ 2-0: Gramy dalej!
Legia awansowała do fazy pucharowej Ligi Konferencji. W czwartkowy wieczór nasze drużyna zmierzyła się z drużyną AZ w bezpośredniej rywalizacji o wyjście grupy. Legia rozegrała bardzo dobry mecz, praktycznie nie dopuszczając do zagrożenia pod bramką Tobiasza. Pod bramką gości błyszczał Josué, który zaliczył efektowne asysty przy bramkach Ribeiro i Kramera.
Trener Runjaić zaskoczył, ustawiając Ribeiro jako lewego wahadłowego. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Tobiasz – Pankov, Augustyniak, Kapuadi – Wszołek, Slisz, Elitim, Ribeiro – Josué, Gual, Muçi. Drużyna AZ rozpoczęła w składzie: Owusu-Oduro - Sugawara, Penetra, Martins Indi, Møller Wolfe - Dantas, de Wit, Clasie - Kasius, Pavlidis, van Brederode.
Od pierwszych minut goście byli bardziej aktywni i zdecydowani, starając się przejąć inicjatywę. Nasza drużyna przyjęła postawę wyczekującą, trudno było jednak mówić o wyraźnej dominacji Holendrów. W 21. minucie Clasie oddał celny strzał na bramkę Tobiasza. Nasz bramkarz odbił piłkę. Minutę później Tobiasz w ostatniej chwili uprzedziła szarżującego Møllera Wolfe. W 34. minucie Legia objęła prowadzenie. Gual podał do Wszołka, który ruszył prawym skrzydłem. Wydawało się, że nasz zawodnik zbyt długo zwlekał z decyzją, ale Wszołek nie stracił piłki i oddał ją Josué. Portugalczyk podał na centymetry do Ribeiro, który skutecznie zamknął akcję, z bliska umieszczając piłkę w w bramce. Było 1:0. W 40. minucie Wszołek wrzucił piłkę w pole karne do Guala, niestety Hiszpan nie trafił dobrze w piłkę.
Do przerwy Legia prowadziła, nie tylko umieszczając piłkę w bramce gości, ale i demonstrując uważną grę w defensywie.
W 50. minucie Pavlidis mógł zdobyć gola wyrównującego, na szczęście nie złożył się dobrze do strzału, gdy znajdował się kilka metrów przed bramką. W 53. minucie Martins Indi ostro sfaulował Josué, przerywając kontrę Legii. Sędzia Lechner ukarał obrońcę gości czerwoną kartką. Po rzucie wolnym sytuacyjny strzał oddał Slisz, ale bramkarz AZ był na posterunku. W 59. minucie Ribeiro podał płasko w pole karne do Muçiego, jednak Albańczyk dostał piłkę za plecy i nie zdołał oddać strzału. W 67. minucie Kramer i Dias zastąpili Guala i Wszołka. W 74. minucie na boisku pojawił się Jędrzejczyk, który zmienił Pankova. W 77. minucie Elitim wyłuskał piłkę i podał do Muçiego, ale strzał naszego napastnika nie stanowił wyzwania dla bramkarz gości. W 81. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Nasi zawodnicy długo utrzymywali się przy piłce, aż wreszcie Josué posłał znakomitą piłkę do Kramera, który pokonał bramkarz gości strzałem głową. W 87. minucie Kapustka i Rosołek zmienili Josué i Muçiego. Wynik meczu nie uległ już zmianie.
Legioniści niewątpliwie wykonali solidną pracę w fazie grupowej Ligi Konferencji. Pewne i zasłużone zwycięstwo nad AZ stało się zwieńczeniem tej pracy i otworzyło nam drogę do kolejnych emocjonujących wieczorów z europejskimi pucharami.
Teraz wyzwaniem jest, by nie zaprzepaścić tego kapitału. Potrzebujemy punktów w dwóch ligowych meczach przeciw Cracovii, z których pierwszy odbędzie się już w najbliższą niedzielę w Warszawie.
W końcu! Od miesięcy powtarzam, że to naturalna pozycja dla Portugalczyka i to on powinien zastąpić Mladena na tej pozycji a nie Kun, czy Dias. Lepiej późno, niż wcale, szkoda tylko tych straconych bramek. Zastanawiam się tylko, skąd takie nagłe olśnienie. Czy to efekt tych "poważnych rozmów" po meczu z ŁKS?
Biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło w Holandii można było być pewnym, kto będzie w Legii grał pierwsze skrzypce w tym meczu i kto zadecyduje o wyniku. To też pokazuje, że piłkarze generalnie grają wtedy, gdy im się chce. To, niestety, jest bolączka nie tylko Legii ale i wielu innych mocniejszych klubów. Dlatego też mam ogromne pretensje do Runjaica za zamknięcie się na wąską grupę piłkarzy i tym samym "załatwienie" jakiejkolwiek konkurencji w zespole. Zdaje się, zresztą, że w Pogoni on też na tym poległ.
Niezależnie od wyniku tego dwumeczu z Craxą wydaje się, że ten dzisiejszy mecz uratował Kostję. No chyba, ze JZ zastosuje wariant Leśnodorskiego, który Urbana wymienił na Berga, mimo dość dobrej pozycji Legii w tabeli w tamtym czasie.
Swoją drogą jestem mocno zadowolony bo nie wierzyłem jakoś zdecydowanie w awans
Ten niepokój posiada szerszy wymiar ,albowiem wiąże się z realizacją nałożonych przez kierownictwo klubu przed sezonem 2023/24 zadań dla I zespołu.
Zarówno prezes Mioduski jak i Dyrektor Sportowy Jacek Zieliński ( pozdrawiam) kilkukrotnie podkreślali,że celem numer 1 jest zdobycie Tytułu Mistrza ,zaś w Pucharach Europejskich awans do rozgrywek grupowych w LKE. Awans Legii po ograniu AZ Alkmar w rozgrywkach LKE jest niejako na wyrost i nie miałbym żadnych uwag negatywnych , gdyby był kompatybilny z sukcesami na niwie krajowych rozgrywek.
Nie wchodząc w dywagacje , to można dokonać porównania wyniku i przebiegu gry na przestrzeni kilku dni dzielących spotkanie z zamykającym tabelę ŁKSem,a silnym zespołem holenderskim. Niedzielne spotkanie z Łodzianami przypominało sparring przed meczem o stawkę i to sparring nieudany .
Wczoraj Legia zaprezentował się jako zdyscyplinowany taktycznie kolektyw, grający konsekwentnie , cierpliwie i silnie skoncentrowany na wykonaniu zadania. Gdzieś znikł chaos , aż nadto widoczny brak dyscypliny taktycznej przejawiający się w lekceważenie obowiązków defensywnych przez takich graczy jak Wszołek, Muci , Kramer .
To nie gra obrony Legii uległą metamorfozie, ale gra defensywna całego zespołu.
Równocześnie wczorajszy mecz dowiódł,że przewaga w takich parametrach gry jak posiadanie piłki , ilość i celność podań nie gwarantują korzystnego wyniku ,jeżeli nie prowadzą do zamknięcia przestrzeni dla poczynań boiskowych przeciwnika. Ten przekaz tyczy szczególnie braku ograniczenia w poruszaniu się , rozgrywaniu piłki oraz inicjowaniu akcji ofensywnych przez lidera zespołu. A we wczorajszym meczu Josue pokazał kunszt znamionujący zawodników wysokiej europejskiej klasy.
Trener Runjaicz dokonuje rotacji w składzie obrony , szukając optymalnego zestawienia , ale bez bezpośredniego wspomagania tej formacji przez cały zespół obrona Legii przy obecnej obsadzie personalnej nie stanowi monolitu ,a ni zapory nie do przebicia dla rywali.
Zauważmy tylko,że fachowcy stwierdzają,że rotacja niewymuszona kartkami i kontuzjami sprawia ,że zawodnicy jej podlegający tracą nie tylko rytm, gry ,ale i pewność siebie co u obrońcy musi stanowić mentalną cechę dominującą.
Ten stan polegający na preferowaniu gry w LKE rodzi u mnie podejrzenie,że zarówno trener jak i kilku zawodników bardzo zależy na wypromowaniu się na arenie międzynarodowej.
Jeżeli moja podejrzliwość okaże się trafna to Legię w przerwie zimowej czeka kolejne trzęsienie ziemi.
Media epatują kwotami jakie Legia zarobiła na LKE i wedle moich wyliczeń jest to łączna kwota ok. 6 mln Euro.Uzupełnię,że za zdobycie Tytułu w 2024 roku kwota w przeliczeniu na złotówki byłaby o ok. 30 % wyższa, więc chyba nie zdobycie pieniędzy dla klubu jest tym motywem decydującym .
Wypada dodać,że moim zdaniem poza Ajaksem i zespołem Betisu Sewilla to pozostali potencjalni rywale są jak najbardziej w zasięgu naszej drużyny.
Co zrozumiałe rozumna gra naszej drużyny zasługuje na oklaski ,ale i na takie same pochwały zasługuje praca austriackiego arbitra Haralda Lechnera. Rzadko się zdarza , nie tylko na naszych boiskach,aby sędzia w pełni przyswoił sobie nadrzędną zasadę,że piłka nożna jest grą kontaktową w której realizują się młodzi, zdrowi ludzie. I swoją postawą nie przeszkadzał grze, nie dawał się nabierać na okrzyki, pady tych zawodników, którzy tracili piłki udając,że stało się tak skutkiem faulu a nie ich nieudolności , nie machał kartkami usiłując przy ich pomocy utemperować graczy a właściwie ich zastraszyć. To rozumienie gry odrzuca brutalność i powodowanie zagrożenia dla zdrowia innego zawodnika, a kiedy taki faul wystąpi to pryncypialnie trzeba gościa usunąć z placu gry. Tak jak Lechner karząc w 53' Indiego za brutalny faul na Josue.Na tym też polegać powinna ochrona kluczowych zawodników dla gry jednego zespołu przed próbami ich wyeliminowania za pomocą fauli i innych nieczystych zagrań. To co zaprezentował wczoraj Lechner powinno stać się wzorcem dla większości naszych arbitrów.