- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Pogoń 4-3: Puchar jest nasz!
Wobec niepowiedzenia w Ekstraklasie finał Pucharu Polski miał być dla Legii najważniejszym meczem w sezonie. Legia stanęła na wysokości zadania. Mecz z Pogonią był dramatyczny i dostarczył ogromnych emocji. Nasza drużyna ostatecznie okazała się lepsza i zdobyła upragnione trofeum, dokonując tego już 21. raz w historii. Bramki dla Legii zdobyli Luquinhas, Morishita, Szkurin i Vinagre.
Do pierwszej jedenastki Legii wrócili Wszołek i Gual. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Tobiasz – Wszołek, Pankov, Kapuadi, Vinagre – Oyedele - Morishita, Gonçalves, Elitim, Luquinhas – Gual. Pogoń rozpoczęła w składzie: Cojocaru – Wahlqvist, Lončar, Borges, Koutris – Ulvestad, Gamboa, Kurzawa – Przyborek, Koulouris, Grosicki.
W pierwszych minutach Legia była drużyną aktywniejszą, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Pogoń zaatakowała w 11. minucie. W polu karnym znalazł się Przyborek, jednak nie zdołał obsłużyć żadnego z kolegów. W 14. minucie Morishita popisał się świetną akcją na prawej stronie boiska i zagrał płasko do Luquinhasa, który umieścił piłkę w bramce. Brazylijczyk uniknął spalonego i było 1:0 dla Legii. W 20. minucie Elitim posłał piłkę w pole karne z rzutu wolnego. W ogromnym zamieszaniu najlepiej zachował się Kapuadi, który z kilku metrów wepchnął piłkę do bramki. Po analizie VAR sędzia Marciniak anulował bramkę z powodu zagrania ręką Luquinhasa, ale jednocześnie uznał, że wychodzący z bramki Cojocaru sfaulował Panova i podyktował rzut karny dla Legii. Do piłki podszedł Gual, niestety uderzył słabo, nonszalancko i Cojocaru obronił strzał Hiszpana. W 28. minucie żółtą kartkę za faul na Kurzawie ujrzał Wszołek. W 32. minucie Kurzawa przejął piłkę przed polem karnym Legii i uderzył mocno z lewej nogi. Piłka odbiła się od poprzeczki. W 40. minucie Tobiasz odbił piłkę po strzale Koulourisa. W 41. minucie Pogoń wyrównała. Grosicki dośrodkował piłkę z rzutu wolnego w kierunku Lončara, który mocnym strzałem głową pokonał Tobiasza.
Do przerwy było 1:1. Legia bardzo dobrze zaczęła mecz, ale impet naszej drużyny zelżał od sytuacji z nieuznanym golem i niewykorzystanym rzutem karnym. Pogoń atakowała bezpośrednio, prostymi środkami i wykorzystała jedną ze swoich szans na to, by wrócić do rywalizacji. Mecz był bardzo twardy, z jedną żółtą kartką po stronie Legii i aż pięcioma dla zawodników Pogoni.
Po dwudziestu sekundach drugiej połowy Legia odzyskała prowadzenie. Piłka powędrowała na prawe skrzydło, gdzie udanie walczył Wszołek. Koutris wybił piłkę pod nogi Morishity, który uderzył mocno z ostrego kąta i było 2:1 dla Legii. W 48. minucie Cojocaru ryzykownym wejściem powstrzymał Guala przed polem karnym. W 52. minucie Gamboa huknął sprzed pola karnego. Tobiasz odbił piłkę. W 53. minucie w polu karnym Legii znalazł się Przyborek. Uderzył bardzo mocno, ale niecelnie. W 53. minucie żółtą kartką upomniany został Gonçalves. W 55. minucie Ziółkowski zastąpił Wszołka. Na prawą stronę obrony przeszedł Pankov. W 58. minucie Tobiasz złapał piłkę po płaskim strzale Grosickiego. W 60. minucie Koutris uderzył nad bramką Tobiasza. W tej samej minucie trener Feio dokonał dwóch zmian. Chodyna zmienił Gonçalvesa, a Szkurin zastąpił Guala. W 63. minucie w dobrej okazji znalazł się Szkurin. Niestety Białorusin uderzył zbyt lekko i Cojocaru bez problemu złapał piłkę. Nasz napastnik poprawił się zaledwie kilkanaście sekund później. Szkurin otrzymał prostopadłe podanie od Morishity, minął bramkarza i trafił do pustej bramki. W 66. minucie zawodnicy ze Szczecina szybko rozegrali rzut rożny. Grosicki zdecydował się na strzał, ale spudłował. W 67. minucie Pogoń zdobyła bramką kontaktową. Koutris podał płasko w pole karne, w walce z Koulourisem źle w piłkę trafił Vinagre i było już tylko 3:2. W 77. minucie Legia wykonywała kilka rzutów rożnych, ale Ziółkowskiemu ani Kapuadiemu nie udało się znaleźć drogi do bramki Pogoni. W 79. minucie Tobiasz odbił piłkę po strzale Przyborka i rykoszecie. W 82. minucie na boisku pojawili się Augustyniak i Biczachczjan, którzy zastąpili Elitima i Luquinhasa. W 84. minucie Szkurin podał do Chodyny, ale Chodyna został dogoniony i powstrzymany przez Lončara. W 85. minucie piłkę w polu karnym otrzymał Vinagre. Portugalczyk przełożył piłkę na prawą nogę, uderzył i piłka po rykoszecie wpadła do bramki. W końcówce meczu legioniści zwalniali grę i wybijali Pogoń z uderzenia. W piątej minucie doliczonego czasu gry zmiennik Smoliński umieścił piłkę w bramce, ale mecz był już rozstrzygnięty. Sędzia Marciniak zagwizdał ostatni raz i puchar był nasz.
Puchar Polski nie może rzecz jasna przesłonić wydarzeń, które miały miejsce w lidze i czwartego z rzędu sezonu bez mistrzostwa kraju. Trofeum w postaci krajowego pucharu było nam jednak bardzo potrzebne, przede wszystkim jako przepustka do Europy. W Dniu Flagi legioniści stworzyli znakomite widowisko, byli w finale drużyną lepszą od Pogoni i zwyciężyli zasłużenie w twardej walce o tytuł i prestiż. Doceńmy ten moment.


Jeżeli awansujemy w pucharach do fazy ligowej to otrzymamy zastrzyk gotówki, zatem „wyprzedaży” radykalnej nie będzie, ale czy to oznacza, że „wietrzenia szatni” należy zaniechać?
Byłem zwolennikiem jak najszybszego pozbycia się Goncalvesa, dziś zagrał powiedzmy „dyskretnie”, ale ostatnio trzeba przyznac ze grając trochę wyżej niż na szóstce, wszedł dobrze w buty Kapustki. Gramy w Europie, czyli szeroka kadra będzie potrzebna, zatem zostawiamy Goncalvesa?
Luquinhas też się stara, chce udowodnic przydatnośc, ale czy na miarę tego, żeby go jednak wykupic za bańkę €?
Chodyną ponoc są zainteresowani Wegrzy, jak dla mnie oddałbym po kosztach i życzyłbym Kacprowi wszystkiego najlepszego w nowym klubie.
Biczachczjana i Szkurina nie wypchniemy z klubu po trzech miesiącach od zakontraktowania, zatem zostaną na jesień, ale moim zdaniem potrzebujemy i napastnika i skrzydłowego. Potrzebujemy „Vadisów”!
Puchar jest nasz, ale pytania pozostają.
Za mecz gratki, to był godny finał Pucharu Polski. Gratulacje dla Piłkarzy i Sztabu Szkoleniowego!
Na dodatek facet kompetencyjnie jest taki sobie, ja nie znam zawodnika, który pracuje z nim rok i który gra lepiej w piłkę, coś poprawił, jakiś element, wręcz mogę wymienić zawodników którzy są słabsi niż rok temu. Obarczają go transfery, których chciał a potem się ich wyparł, których chciał a mu nie spracowały. Obarcza go moim zdaniem zupełna zmiana ustawienia w trakcie rundy, bo to też spowodowało iż na niektóre pozycje brakowało zawodników lub zmienników, szczególnie w defensywie.
Kwintesencją jego pracy był wczorajszy mecz, czyli momentami fajnie, momentami normalnie i momentami tragiczno/debilnie - czyli sinusoida w pełnym wydaniu, brak stabilizacji, kiepskie przygotowanie do sezonu bo Legia męczyła się i na początku rundy jesiennej i na poczatku rundy wiosennej - symptomatyczne.
Na plus Puchar Polski i Puchary Europejskie, co pokazuje że skupienie się na pojedynczym meczu czy dwumeczu jest możliwe, ale już przy kontynuacji tego nie ma - może to kwestia jakości, może umiejętności, może zarządzania drużyną, a może wszystkim po trochu.
I na koniec Goncalves - każdy z nas przyzna, że facet zyskuje grając dalej od bramki, to do k. nędzy po kiego pan trener chciał z niego zrobić 6 przez prawie całą rundę jesienną a potem go odstawił? Skoro my to widzimy, to taki fachura powinien mieć w małym palcu. Gonclvesa z ostatnich dwóch tygodni chcę oglądać, choć znowu upieram się że to jest równanie w dół, taka ligowa solidność bez błysku - zamiast niego i jeszcze jakiegoś osiołka chcę jednego porządnego.
Po meczu jedna rzecz przykuła moją uwagę, jak wielu na boisku pojawiło się rezerwowych, zawodników z trybun itp. miałem wrażenie że tam jest z 35 chłopa, może się mylę, ale na moje oko ta kadra pęka w szwach i wygląda jak ruskie wojsko - dużo go ale jakości w nim mało. Warto przy tym spojrzeć na minuty kto ile dał w tym sezonie i wyciągnąć wnioski.
Mam nadzieję że w Legii jednak ktoś poszedł po rozum do głowy i zacznie solidne porządki - nie rewolucję bo jej nie trzeba, ale ewolucyjne zmiany na 2-3 okienka, gdzie pozbędziemy się zawodników słabych zbędnych nieperspektywicznych - mamy takich wielu. Gdzie nie będzie 7 stoperów, bo ich potrzeba 4 maks 5, gdzie pojawi się napastnik a nie drewniak z wąsem czy też Hiszpan co ma za długie gacie. Mam nadzieję że nikt nie pomyśli o kupowaniu Luqiniasa, pozbędziemy się Burcha, Barci, Nsame, Kuna, Alfareli, Pekhart odchodzi i dobrze - za nich sprowadzi się 2-3 zawodników - napastnik skrzydłowy, pewnie obrońca prawy, choć tu bym szukał młodego co uzupełni Wszołka, wtedy kogoś do środka. Serio Legii nie potrzeba masy, potrzeba 18 zawodników + 1 co będzie solidnie łapał i nie będzie przeszkadzał do tego mądra rotacja i kilku wychowanków - da się i tak grać i wygrywać.
Wczorajszy finał był dobrym meczem , i znakomitym widowiskiem.
Doszukiwanie się błędów jest zajęciem z jednej strony dla megalomanów, którzy "wiedzą lepiej" ,a z drugiej dla ignorantów piłkarskich, którzy nie odróżniają gry otwartej , od zamkniętej.
Przypomnę tylko abecadło futbolowe,które prawi ,że prowadzenie gry otwartej prowadzi do zdobywania bramek.Piłka nożna nie zna punktów ujemnych a to oznacza ,że jak jeden zespół zdobywa bramkę to drugi ją traci i odwrotnie,a wygrywa ten kto zdobędzie o jedną bramkę więcej. Właściwie tylko w historii futbolu było dwóch , którzy stawiali na triumf futbolu zamkniętego ,a byli to Helenio Herrera i Walery Łobanowski., którzy uważali ,że lepszy jest ten ,kto straci o jedną bramkę mniej.
Wczoraj obaj trenerzy i zawodnicy obu zespołów odrzucili założenia futbolu zamkniętego, które w skrócie można opisać jako : skracanie i zawężanie pola gry, zmniejszanie stref obronnych, obronę w niskiej strefie,natychmiastowe odbudowywanie ustawienia obronnego po stracie piłki, brak walki o odbiór piłki w środku pola gry, ograniczanie się do blokowania, przeszkadzania i opóźniania, trzymanie się formacji blisko siebie , aby możliwe było podwajanie a nawet potrajanie krycia, brak zawodników przed piłką, tworzenie przestrzeni zamkniętej i zmuszanie rywali do gry na zewnątrz stref, wzajemna asekuracja zawodników oraz atakowanie najwyżej 3-5 graczami z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa, utrzymywanie się przy piłce głównie rozgrywaniem jej do tyłu i do boków.
Wczorajsze spotkanie było zaprzeczeniem tych założeń i takie miało być, bo futbol jest dla kibiców i tylko szkoda,że nie można przyznać obu drużynom Trofeum, bo obie na to zasłużyły.
Jak mantra powraca temat trenera Feio , czy zostanie czy odejdzie . Decyzję podejmie kierownictwo klubu , czyli prezes, ale na podstawie rekomendacji Michała Żewłakowa, Fredi Bobicza i Marcina Herry i ja powiem uczciwie ,że im nie zazdroszczę dokonania wyboru.
Trener Feio niewątpliwie się rozwija, doskonali warsztat i na dzień dzisiejszy jest na naszym rynku najbardziej przyszłościowym trenerem, bo najlepszym jest Marek Papszun.Ja jestem na tyle starym i pamiętliwym kibicem ,aby odróżnić gówno od pieprzu i jednodniówki od trenerów , którzy są w stanie stabilnie i ewolucyjnie rozwijać zawodników i zespół przez lata.I Feio do nich należy ,aczkolwiek nadal uważam ,że jego zatrudnienie w Legii było przedwczesne , gdyż Legia nie jest w moim przekonaniu klubem w którym trener ma się uczyć rzemiosła.
W tym kontekście chcę zwrócić uwagę na pomijany czynnik , moim zdaniem, jeden z podstawowych,a mianowicie wysłuchanie podstawowych podmiotów czyli zawodników. I wczoraj w wywiadzie przeprowadzonym po meczu z Janem Ziółkowskim mogliśmy przekonać się co myślą w temacie trenera młodzi zawodnicy ,a we wcześniejszym wywiadzie z Arturem Jedrzejczykiem , który z niejednego pieca trenerskiego chlebek spożywał, co myślą starsi zawodnicy. Otóż inteligentna bestia Ziółkowski użył wielu słów ,aby na pytanie czy po sezonie odejdzie z Legii jasno powiedzieć : jeżeli trener Feio zostanie w Legii to i ja w Legii zostanę ,a jeżeli trener Feio odejdzie to i ja odejdę.Z tego co mi przekazał jeden z szefów "Nieznanych sprawców " ( Gawin wie o kogo chodzi) to podobnie myślą zawodnicy, będący w kręgu zainteresowań klubów zagranicznych jak : Morishita, Oyedele , Vinagre, Kapuadi, Chodyna .Natomiast Artur , mający przecież w pamięci szanowanego i lubianego Vukovicza, orzekł,że trenera o tak dużej wiedzy i tak empatycznego - w swej karierze jeszcze nie spotkał ( dodam ,że trener Feio wyznaczył Artura do opieki nad Ziółkowskim, z czego ten wywiązuje się bez zarzutów).
Więc idzie o to ,że rzeczywiście , o czym wspomniał Gawin, a publicznie prezentował Marcin Herra,a mianowicie ,że Feio spełnił tylko 2/3oczekiwań kierownictwa klubu, więc na tej podstawie można z nim umowy nie przedłużać,ale z drugiej strony to Legia wiele w niego zainwestowała i powinna oczekiwań "spłaty' nakładów, bowiem z nich będzie korzystał następny pracodawca Feio , który ze znalezieniem pracy np. w Anglii nie będzie miał problemów. Dodajmy ,że trener Feio zna swoją wartość i niech nikt w klubie nie liczy,że mu narzuci warunki,w których decyzje będzie podejmował jakiś urzędnik, a on będzie za nie odpowiadał. Więc nowa umowa to dwustronne rozmowy i wynegocjowanie warunków do przyjęcia przez trenera. To nie jest facet któremu ktoś będzie robił łaskę,że go zatrudni.
I o ile spełniłyby się , zapowiedzi kilku zawodników o odejściu , to czy Legia jest w stanie ich zastąpić, nie mówiąc już o wzmocnieniu obsady personalnej.
Przy czym te rozważania są uboczne, bo przeżywam radość ze zdobycia Pucharu po świetnej grze.
To o czym pisze Krzysztof to jest bardzo jasny i poważny zarazem argument na rzecz pozostawienia trenera.
Osobiście nie wierzę, żeby Feio utrzymał posadę, bo wg mnie runda wiosenna zbyt mocno go obciąża. Ale niewątpliwie zatrudnienie dosłownie każdego trenera, łącznie z teoretycznie wypróbowanymi nazwiskami typu Berg czy Urban, będzie oznaczać krok w nieznane, szczególnie ryzykowny w obliczu tego ile awans do fazy grupowej europejskich pucharów waży dla klubowego budżetu. Pozostawienie Feio to wyeliminowanie jednej niewiadomej, zwiększenie szansy na to, by móc oprzeć się na tym co zostało już wypracowane i potraktowanie obecnego stanu jako jako podstawy do dalszego rozwoju. Ktokolwiek podejmie teraz decyzję o rozstaniu z Feio, musi być gotowy do poświęcenia początku kolejnego sezonu.
@ kadra
Zasadniczo zgadzam się, że potrzeba nam jakości, zresztą chyba wszyscy jesteśmy tego zdania. Tylko że szczególnym optymistą niestety nie jestem. Bo przecież nie da się pogonić połowy kadry i wierzyć, że tym razem to już na bank ściągniemy kilku takich, którzy będą totalnymi wymiataczami. To jest zwykłe myślenie życzeniowe, my ani nie mamy takich pieniędzy, ani takiej pozycji jako klub czy liga. A nawet jak cudem ściągniemy jakichś tych nowych Vadisów to po jednym lepszym sezonie puszczą nas w trąbę tak jak to uczynił ten oryginalny. Kadra może i wymaga wietrzenia, ale to nie może być sztuka dla sztuki, trzeba ją w sposób realny wzmocnić, najlepiej długoterminowo, i to nie jest proces, który da się zamknąć w jednym okienku transferowym. Kształt obecnej kadry to jest pochodna decyzji podejmowanych przez wiele kolejnych sezonów i jej upgrade będzie skomplikowany, czasochłonny i niekoniecznie zakończy się sukcesem.
Zwłaszcza, że są jeszcze czynniki poza naszą kontrolą, przede wszystkim krajowa konkurencja. Zwróćcie uwagę, że w zeszłym sezonie mistrzem i wicemistrzem były drużyny, które nie grały w europejskich pucharach, w tym będzie podobnie. Wiem, że Jagiellonia długo się trzymała, ale wystarczyło, że spięli się na maksa na rewanż z Betisem (w sumie nie rozumiałem czemu, nawet Siemieniec zachowywał się jak nie on), żeby natychmiast za to zapłacili i odpadli od ligowego topu. Umiejętności umiejętnościami, ale trzeba jeszcze umieć zachować regularność i intensywność na poziomie zbliżonym do krajowych rywali, bez tego za rok o tej porze będziemy znów zastanawiać się czy do wymiany jest trener, czy dyrektor sportowy, czy połowa pierwszej jedenastki.
Teraz tak . 3/4 X plus np sir Gawin czy Iocosus i ja oczywiście pisze , kadra marna 3/4 do wyp… a ten gość zdobywa PP , robi ćwierćfinał w lidze konfederacji i ciagle realnie walczy o podium w lidze . Mało ?
Oczywiście poszedł szeroko przekaz nic się nie liczy prócz mistrzostwa. Taką gadkę rozpowszechniają trzydziesto i czterdziestolatkowie zakażeni akcesami dekady prezesa Leśnodorskiego, a historia naszego kochanego klubu pokazuje to był wyłom . Jasne też bym chciał aby to była norma tylko proszę trochę lodu na głowy bo Realem to my nie jesteśmy .
Lekko poprzynudzałem więc kończę . Chłop zasłużył i powinen zostać .
początek nowego sezonu jest bardzo ważny bo decydować się będzie awans do grupy w europejskich pucharach
już wiemy że trzeba sprzedać najlepszych za 5 lub więcej mln €, logiczne też że nowy dyrektor musi kilku nowych sprowadzić
jakby nie patrzeć będzie to nowa drużyna z wyrwanymi przednimi jedynkami i kilkoma nowymi
jak dołożymy nowego trenera to może nie pyknąć
nowy kontrakt dla Feio może być roczny z opcją przedłużenia po spełnieniu jakichś celów (jeśli się zgodzi)
Szukanie cudotwórcy na oślep, a tak my przecież ostatnimi czasy działamy, to nie jest postęp.
O ile dobrze pamiętam, to klub ma opcję przedłużenia obecnego kontraktu o rok.