- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Superpuchar Polski: Lech - Legia 1:2
Między meczami w eliminacjach Ligi Europy Legia udała się do Poznania na mecz Superpucharu Polski z Lechem Poznań. Nasza drużyną pokonała mistrzów Polski dzięki trafieniom Wszołka i Szkurina, przez większość meczu będąc drużyną wyraźnie lepszą od gospodarzy, co można chyba uznać za pewną niespodziankę.
Legia rozpoczęła w składzie: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Kun – Morishita, Augustyniak, Elitim – Chodyna, Szkurin, Alfarela. Skład Lecha wyglądał następująco: Mrozek – Gumny, Douglas, Milić, Gurgul – Pereira, Jagiełło, Sousa, Kozubal, Fiabema – Ishak.
W 11. minucie Wszołek uderzył głową po dośrodkowaniu Elitima z rzutu rożnego. Mrozek odbił piłkę. W 22. minucie Morishita stracił piłkę w środku pola i ratował sytuację faulem, za który ujrzał żółtą kartkę. W 32. minucie legioniści przejęli piłkę na połowie Lecha. Alfarela oddał płaski strzał zza pola karnego, po którym Mrozek wybił piłkę na rzut rożny. Minutę później Legia objęła prowadzenie. Kun posłał dalekie dośrodkowanie z lewego skrzydła. Akcję zamknął Wszołek i strzałem głową zaskoczył Mrozka. W 38. minucie legioniści pogubili się we własnym polu karnym. Piłkę stracił Alfarela i znakomitą okazję miał Ishak. Szwedzki snajper trafił w poprzeczkę. Minutę później Tobiasz odbił piłkę po strzale Fiabemy głową z kilku metrów. W 43. minucie Elitim podał w tempo do Szkurina. Nasz napastnik ładnie przyjął piłkę i pokonał Mrozka. Legia prowadziła 2:0.
Taki wynik utrzymał się do przerwy. W grze Legii zwracała uwagę różnica w motoryce w porównaniu do czwartkowego meczu przeciw Aktobe. Legioniści byli szybsi od lechitów, grali pewniej i bardziej płynnie.
W 52. minucie legioniści stracili piłkę na lewej stronie boiska. Akcję gospodarzy strzałem zakończył Kozubal. Piłka wyszła na rzut rożny, po którym Lech był blisko zdobycia bramki kontaktowej. Milić trafił głową w poprzeczkę. W 60. minucie ponownie szczęścia próbował Milić. Tobiasz odbił uderzenie obrońcy Lecha. W 66. minucie Kapustka zmienił Alfarelę. W 74. minucie na boisku pojawili się Biczachczjan i Stojanović, którzy zastąpili Morishitę i Chodynę. W 80. minucie Wszołek doszedł do strzału po rzucie rożnym, ale uderzył zbyt lekko. W 81. minucie Lech zdobył bramkę. Szymczak w dobrym tempie nabiegł na dośrodkowanie Sousy i nie dał szansy Tobiaszowi. W 82. minucie Szkurin otrzymał efektowne podanie od Stojanovicia, ale w dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę. W 84. minucie Biczachczjan otrzymał prostopadłe podanie od Ziółkowskiego, oddał strzał, jednak skończyło się tylko rzutem rożnym. Po tej akcji Nsame i Urbański zmienili Szkurina i Elitima. W 86. minucie Stojanović przerwał kontrę gospodarzy i ujrzał żółtą kartkę. W 89. minucie żółtą kartkę za grę po gwizdku zobaczył Augustyniak. W doliczonym czasie gry żółtą kartką upomniany został jeszcze Wszołek. Lech nie zdążył już doprowadzić do wyrównania i konkursu rzutów karnych.
Każde zwycięstwo cieszy, ale progres w grze Legii krzepi bardziej niż trofeum w postaci Superpucharu, bo przecież waga dwumeczu przeciw Aktobe jest znacznie większa. Miejmy zatem nadzieję, że Legia wyruszy do Kazachstanu z pewnością siebie zbudowaną wygraną z Lechem i w dobrej formie fizycznej, która będzie niezwykle istotna w czwartkowy wieczór.


Mam zupełnie odmienne odczucia niż po pierwszym z meczów z Aktobe. Lech powinien być dużo silniejszy, a my na jego tle wyglądaliśmy dużo lepiej niż w czwartek. Czyli albo Kolejorz nie jest taki mocny, albo jest na etapie, w którym fizycznie, ograniem, ustępuje zdecydowanie Kazachom. Stawiam na to drugie, ale to żadna pociecha.
Cieszy dobra organizacja i dyscyplina taktyczna, długo Poznaniacy nie mogli rozwinąć skrzydeł, ich poczynania były skutecznie neutralizowane i to napawa optymizmem. Indywidualnie najbardziej podobał mi się Augustyniak, choć przy straconym golu i on chyba się jednak zagapił. Nie do końca mnie przekonał Morishita w środku pola, ale Kapustka też nie imponuje. Ciekaw jestem na kogo w czwartek postawi Iordanescu w ataku, Gual aktywniejszy w grze, ale bez efektów, Szkurin niewidoczny długimi fragmentami, ale za to przynajmniej z golem. Chodyna raczej nie wygryzł Biczachczjana z jedenastki, Ziółkowski bez wtopy, ale jeżeli Iordanescu preferuje faktycznie doświadczenie to w czwartek partnerować Kapuadiemu będzie Pankov.
Ogólnie niedziela fajna, ale liczyć się będzie tylko czwartek.
Włączyłem TV o 17.00 co by posłuchać co "szpece" medialne mają do powiedzenia, ale w studio odbywał się sąd kapturowy nad Legią i zachwyty nad Lechem , jaka ta Legia nieudolna ,a jaki ten Lech wspaniały. Kiedy Kuba Wawrzyniak usiłował powiedzieć coś na obronę Legii to pozostali mało mu oczu nie wydrapali.
Pierwszy zarzut wobec Legii był taki,że nie ma pieniędzy i dlatego nie ma wzmocnień. Otóż Legia ma pieniądze, bo na 4 zawodników na pozycjach na których Iordanescu wyraził zapotrzebowanie - Mioduski może wydać do 3 mln Euro na każdego . Problem nie w pieniądzu .,ale w tym ,że nie ma kogo kupić. To znaczy są ,ale są za drodzy w utrzymaniu.
Jak wiemy agencje menedżerskie mają ten komfort,,że mają prawa do zawodników i jak ,któryś z klubów chce gracza sprzedać to podaje agencji minimalną kwotę za jaką jest gotów to uczynić. I Bobicz z Żewłakowem dostali namiary na zawodników o poziomie i klasie pasującej do aspiracji Legii : z MLS, z 2 ligi angielskiej,z 2 ligi hiszpańskiej , dwóch z ligi rumuńskiej , z ligi portugalskiej i z ligi tureckiej oraz Hagiego z którym Celtic nie przedłużył umowy. Legia nawiązała kontakt z agentami prowadzącymi piłkarzy i kluby były gotowe ich oddać za 2 do 3 mln Euro ,ale na przeszkodzie stanęły płacowe wymagania zawodników , bo chcieli od 1,7 mln do 2,2 mln Euro za sezon + premie. Być może w tym tygodniu ten z Anglii zawita do Legii. Mówiąc górnolotnie : poszukiwania trwają.
Stawianie jako wzór transferów Lecha, to przykład braku realnej oceny wartości zawodników. Ja mam nadzieję,że Legia wreszcie zaniecha sprowadzania frajerstwa i szrotu na pęczki. Na to co sprowadza w tym sezonie Lech i inne kluby szkoda nawet złotówki . Legii potrzebna jest jakość, zawodnicy, którzy podniosą poziom.Dodam ,że mnie zatrważa takie deprecjonowanie zawodników Legii jak by wszyscy zapomnieli ,że to ci , którzy są nadal w Legii ograli finalistów LKE czyli zespoły Chelsea i Betisu.
Natomiast te zachwyty nad Lechem przez tych , jak oni mówią "ekspertów"
Legia w ubiegłym sezonie odpuściła ligę koncentrując się na PP i LKE.
Z tego co słyszałem i z czym się zgadzam to na sezon 2025/26 podstawowym zadaniem jest zdobycie Tytułu , bowiem od następnego sezonu "droga " do Ligi Mistrzów będzie dla mistrza Polski nieco łatwiejsza ,a nadto w eliminacjach zagra też wicemistrz.
Trener Iordanescu w okresie przygotowawczym i w drugim spotkaniu o coś pokazuje ,że wyspecjalizował się w ustawieniu 1-4-1-4-1 i takim też gra w Legii. Pewno przy okazji meczów ligowych będzie okazja o nim bardziej szczegółowo pomówić. Jednocześnie widać,że Iordanescu jest tym trenerem, dla którego występ zawodnika na boisku nie jest nagrodą za pracę na treningu ,ale oceną postawy w konkretnym spotkaniu. Nie ukrywajmy,że w meczu z Aktobe kilku zawodników zawiodło , głównie Gual ,ale też Kapustka oraz mimo strzelenia bramki Biczachczjan.Zaś lepiej pokazali się Szkurin,Alfarela czy Chodyna. I ci ostatni znaleźli się w jedenastce wyjściowej przeciwko Lechowi.
W spotkaniu przeciwko Aktobe zespół Legii tylko w ograniczonym zakresie wykonywał zadania destrukcyjne w bezpośrednim kontakcie z rywalami . Wczoraj widać było wyraźną poprawę, bowiem Legia bezdyskusyjną przewagę miała w I połowie dzięki znakomitej organizacji gry bez piłki. Zamykaliśmy wolne przestrzenie i korytarze co sprawiało,że gracze Lecha nie byli w stanie wymienić celnie kilku podań ,a ich akcje ofensywne były rachityczne.
Oby tak dalej !.