- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Piast 0-1: Czarna rozpacz
Legia nie wygrała ligowego meczu w październiku, listopadzie ani grudniu i spędzi zimę na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, mierząc się z realną wizją spadku z Ekstraklasy. W ostatnim ligowym meczu 2025 roku nasza drużyna zagrała tak samo jak zwykle ostatnio, czyli nieskutecznie w ataku, z błędami w obronie, nie będąc drużyną gotową do twardej rywalizacji przez pełne 90 minut.
Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Wszołek, Burch, Piątkowski, Kun – Augustyniak – Biczachczjan, Arreiol, W. Urbański, Krasniqi – Rajović. Piast rozpoczął w składzie: Plach – Borowski, Rivas, Drapiński, Lewicki – Jirka, Dziczek, Tomasiewicz, Sanca – Barkowskij, Vallejo.
W pierwszych minutach pewniej na boisku czuli się goście. W 2. minucie Tobiasz złapał piłkę po strzale z pola karnego. Za chwilę strata Urbańskiego sprawiła, że Piast znów zagościł w polu karnym Legii. Legioniści zaczęli nerwowo, mając problem z zawiązaniem akcji ofensywnej. Po kilkunastu minutach nasza drużyna nieco opanowała emocje, ale nadal nie miała kontroli nad meczem. Legia zagroziła bramce gości dopiero w 30. minucie meczu, kiedy Biczachczjan uderzył z woleja zza pola karnego. Plach odbił piłkę na rzut rożny. W 32. minucie Krasniqi podał prostopadle do Rajovicia, Rajović utrzymał się przy piłce, oddał strzał, ale trafił w Placha. W 34. minucie Arreiol uderzył obok bramki. Minutę później Biczachczjan miał okazję do strzału z dystansu, jednak źle trafił w piłkę. W 36. minucie niefrasobliwe podanie Urbańskiego uruchomiła kontrę Piasta. Vallejo oddał strzał i po rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. W 39. minucie Sanca podał płasko w pole karne Legii, na szczęście Vallejo źle trafił w piłkę.
Do przerwy było 0:0. Oba zespoły grały ambitnie, ale w ich poczynaniach niewiele było piłkarskiej jakości.
W 55. minucie Krasniqi ładnie utrzymał się przy piłce na lewej stronie boiska i podał do Urbańskiego, niestety Urbański zbyt długo zwlekał ze strzałem i jego uderzenie zostało zablokowane. W 57. minucie Rajović znów ruszył do prostopadłej piłki, ale kopnął wysoko nad bramką. W 59. minucie Biczachczjan ujrzał żółtą kartkę za faul na Lewickim. W 60. minucie upomniany kartką został Piątkowski. W 67. minucie K. Urbański zastąpił Biczachczjana. W 74. minucie Kapustka i Čolak zmienili W. Urbańskiego i Rajovicia. W 82. minucie zmiennik Félix został sfaulowany przed polem karnym przez Burcha. Do rzutu wolnego podszedł Chrapek i uderzył z prawej nogi w całkowicie odsłonięty bok bramki. Tobiasz nie przewidział takiego wariantu i było 0:1. Na ostatnie minuty w Legii na boisku pojawili się Szymański i Stojanović, którzy zastąpili Arreiola i Krasniqiego, ale w żaden sposób nie wpłynęło to już na obraz gry.
Kibice na stadionie skierowali swoją złość w stronę prezesa Mioduskiego, czego starała się nie eksponować stacja Canal+, wyciszając dźwięk z trybun. Nie ma jednak co udawać, że w Legii nie istnieje problem dotyczący zarządzania klubem, dokonywanych wyborów personalnych i pomysłu na wykorzystanie potencjału drzemiącego w największej marce klubowej w Polsce. Samemu prezesowi Mioduskiemu powinien dać do myślenia fakt, że za jego kadencji już drugi raz dochodzi do koszmarnej katastrofy sportowej zespołu w rundzie jesiennej. Dwa razy na przestrzeni czterech lat - to nie przypadek, za który winą wystarczy obciążyć pudła Emreliego lub Rajovicia bądź trenerską nieudolność Michniewicza czy Iordanescu.
Nam jako kibicom pozostaje wierzyć, że nowy sztab trenerski natchnie zawodników wiarą i pewnością siebie, a drużyna odnajdzie właściwe ustawienie, dobrą formę i odpowiedni charakter.


Jak siadła atmosfera w klubie wsiadać po odejściach pracowników którzy wykonywali swoją pracę wzorowo i z miłością do klubu . I tu ponownie trzeba winić zarząd który musiał wiedzieć i czuć a nie zareagował .
Wcześniej już pisałem Papszun to nie typ człowieka który mi pasuje ale z całego serca życzę mu aby potrafił zatrzymać tą spiralę degrengolady . W takiej atmosferze jaka musi panować w klubie zwyczajnie grać się nie da . Ci co mogą opuszczają pokład . Musi być źle , bardzo źle .
Jedyna naszą nadzieją jest pan Marek. I tutaj mam wielką nadzieję. Tak już mam, po mamusi
Papszun ma, bez wątpienia, nasz klub w sercu. Inaczej by się na tak karkołomną eskapadę nie pisał. To nie była decyzja płynąca z wyrachowania. I to czyni go jednym z nas. Moim zdaniem, to atrybut nie do przecenienia.
Pan Marek to rozsądny człowiek i teraz doświadczony trener. Wiem, tylko jeden klub, itd. Pomijajac zbudowanie klubu od podstaw, czego w Legii nie bedzie musiał robić, opanował zarówno początkowy kryzys Rakowa w tym sezonie a także to demonizowane 'granie co trzy dni'.
Pewnie jest niełatwy we współpracy, no i co z tego? Z tego, co słyszę, bywa zwłaszcza trudny dla leniów i korporacyjnych karierowiczów. No i bardzo dobrze.
Trzeba nam wstrząsu. Tektonicznego.
Nie zgodzę się trochę ze zwalaniem wszystkiego na Rumuna. Po pierwsze to nie pierwsza taka sytuacja, o czym pisał autor podsumowania. Po drugie nic, ale to kompletnie nic nie ruszyło po odejściu trenera.
Szkodnik moim zdaniem jest jeden. Szkoda, że przy okazji ten szkodnik jest królową tego ula.
Widzę że jesteśmy w podobnym wieku . Ja również zaczynałem na przełomie lat 6”/70 choć świadomie bardziej 70 te
Bywało różnie , pół reprezentacji grało a tytułów nie było ale takiej atmosfery w klubie i wokół klubu to ja sobie nie przypominam .
@Lasica
Z moich informacji wynika , że za Papszunem stoi wyłącznie DM to jego decyzja. Mam więc nadzieję ( wiem nadzieja matką głupich ) że wie jaki to typ człowieka i jest gotowy oddać pełnię decyzji sportowych .
Oczywiście że za całość odpowiedzialny jest kudłaty . Przecież pisałem gdyby nie chore urażone ambicje dziś nie byłoby tego wszystkiego . Brak wczesnej reakcji etc etc to bez dyskusji wina zarządu , dyrektorów sportowych i samego właściciela . Będę jednak trzymał się swojej opinii , zakontraktowanie Rumuna bylo bezpośrednią przyczyną sytuacji w jakiej się znaleźliśmy .
Przecież nie tak dawno, bo w sezonie 1991/92 Legia też znalazła się na miejscu spadkowym i to na kilka kolejek do końca sezonu i pamiętam ,że stadion był pełen,aby kupić bilet trzeba było swoje wystać,ale za to doping był zbliżony głośnością do tego z wiosny 1969 roku kiedy Legia szła na Mistrza.Wśród wiernych kibiców wierzących ,że pomożemy matce naszej utrzymać się byłem oczywiście ja z synem Piotrem i moim przyjacielem Zbyszkiem, który z kolei był przyjacielem Zbyszka Korola,
Jest takie wielce mądre , stare przysłowie chińskie :" Jest czas na łapanie pcheł i jest czas na drapanie się po dupie". Jedno jego przesłanie jest realistyczne , bowiem Chiny od tysięcy lat dotknięte były plagą pcheł i mądrość polegała na tym ,aby najpierw wybić pchły czyli zniwelować przyczynę ,a dopiero po tym zająć się umniejszaniem dolegliwości . Drugi przekaz tyczy prozaicznej refleksji ,że odpoczynek należny jest po wykonanej pracy , a nie zamiast niej. I wreszcie po trzecie jest odpowiednikiem polskiego " Nie czas żałować róż kiedy płonie las" co w naszej przypadłości oznacza obowiązek ratowania klubu przed spadkiem-upadkiem, zaś rozliczenia win zostawić na okres po wykonaniu podstawowego zadania.
To jak zachowuje się część rozwydrzonych kiboli można porównać do zwyrodnialca , który widząc potrąconego przez auto przechodnia zamiast mu pomóc , chociażby przez wezwanie karetki Pogotowia to krzyczy na niego ,że to jego wina. Czy to kibolstwo naprawdę uważa,że Mioduskiego serce nie boli widząc co się dzieje z jego własnością.
Przyczyny degrengolady są wielorakie i nie są związane tylko z nieskutecznym zarządzaniem klubem ,ale tkwią także w podejmowaniu wielu decyzji pod presją braku pieniądza oraz pod naciskiem kiboli.
Moja refleksja jest taka ,że ci "pisarze" to nie są kibice, bo ci jak z rodziną są z Legią związani na dobre i na złe, a kiedy trzeba rzucić się na pomoc , te łotry jeszcze powiększają szkody.
Oni nie są moimi braćmi po szalu.
Miałem szczery zamiar odnieść się do tych wymocin , ale musiałbym użyć wyrazów i pewno gwiazdek by zabrakło w niebie ,aby moje oburzenie wyrazić.
W rozwikłaniu niełatwych relacji pomiędzy Markiem Papszunem i władzami Rakowa oraz Legii mnie jest nieco łatwiej , gdyż po ukończeniu Podyplomowego Studium Psychologii Społecznej na b. WSPS mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa nakreślić portret psychologiczny człowieka na podstawie jego wypowiedzi, czynów, zachowań , a nawet wyglądu.Marek Papszun jest dość typowym wychowankiem podwórka na Targówku i posiada utrwalone dość proste reguły postępowania zgodne z zasadą "albo,albo" czyli np.jest lojalny dopóki nie zostanie zdradzony, a jak zostanie zdradzony to ze zdrajcą nie chce mieć nic wspólnego. Inaczej mówiąc, jeżeli człowiek zasad mówi to co mówi to musi mieć ku temu bardzo poważne powody. Swego czasu w rozmowie z Michałem Listkiewiczem ( pozdrawiam) powiedziałem ,że zostałem starannie wychowany na podwórku , na co on rzekł ,że też "bawił " się na podwórku. Na co odpowiedziałem ,że podwórko to nie jest miejsce ,ale etos. Zrozumiał.
W medialnym szukaniu sensacji drugiego , a nawet setnego dna decyzji Marka Papszuna o opuszczeniu Rakowa i przenosin do Legii aż razi ignorancja związana z istotą zawodu trenera , w tym doszukiwaniu się jakiegoś konfliktu pomiędzy prezesem a trenerem związanego z domaganiem się przez trenera jakichś szczególnych uprawnień.
Otóż szczegółowe prawa i obowiązki trenera pierwszego zespołu reguluje art. 7 Uchwały XIII 189 PZPN z 12.12. 2014 i stanowi on:
1) planowanie i bezpośrednia realizacja procesu szkoleniowego obejmującego w szczególności elementy przygotowania fizycznego , taktycznego i techniki gry w piłkę nożną
2) selekcja zawodników klubu do kadry pierwszego zespołu oraz powoływanie tego zespołu na zgrupowania przygotowawcze i konkretne mecze ligowe , pucharowe i towarzyskie,
3) kierowanie grą pierwszego zespołu w trakcie spotkań ligowych , pucharowych i towarzyskich przy akceptacji decyzji podejmowanych przez arbitrów zawodów,
4) opiniowanie przydatności poszczególnych zawodników pierwszego zespołu w związku z możliwością ich transferowania do klubu lub z klubu w sposób i terminach wskazanych przez zarząd klubu
5) analizowanie i ocena poziomu sportowego oraz osiąganych wyników przez pierwszy zespół i poszczególnych zawodników oraz przekazywanie tych informacji zarządowi klubu
6) udział w konferencjach prasowych ( w tym pomeczowych) oraz godne reprezentowanie klubu w działaniach promocyjnych podejmowanych na rzecz oraz w interesie klubu
7) realizacja obowiązków wynikających z przepisów wewnątrzzwiązkowych oraz klubowych i kontraktu trenerskiego ,a także dbanie o przestrzeganie dyscypliny i regulaminów sportowych przez podległych trenerowi zawodników klubu
8) stosowanie się do nakazów i poleceń zarządu klubu w sprawach dotyczących kontraktu trenerskiego
9) udostępnianie wizerunku trenera na rzecz klubu utrwalonego w trakcie obowiązywania kontraktu trenerskiego w sposób umożliwiający jego marketingowe wykorzystanie w związku z rozgrywkami prowadzonymi przez PZPN i inne podmioty.
Konstrukcja przepisu może być interpretowana zarówno przy zastosowaniu wykładni językowej , systemowej , jak i celowościowej.
Wykładnia systemowa oznacza zgodnie z teorią prawa państwa demokratycznego zapisanego także w naszej Konstytucji ,że normy prawne określają maksimum obowiązków przy minimum uprawnień. Inaczej mówiąc, nie można bez zgody podmiotu nakładać na niego dodatkowe obowiązki , natomiast można powiększać jego prawa.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na zapis pkt.4 o opiniowaniu m.innymi przydatności zawodników transferowanych do klubu co musi mieć charakter wiążący , jako ,że zgodnie z pkt 3 to trener dokonuje selekcji do kadry pierwszej drużyny i do gry meczowej . Więc wyrażanie zgody przez Papszuna na transfery to prawna norma , a brak takiego uprawnienia to tej łamanie. Nadto tylko do trenera należy ocena przydatności zawodnika - co zarząd musi brać pod uwagę.
Pozbawienie trenera części uprawnień teoretycznie i formalnie mogłoby prowadzić do wniosku o rozwiązanie kontraktu z winy klubu.
Cytowana Uchwała bowiem w postanowieniach końcowych odwołuje się do przepisów Kodeksu Cywilnego, które wprost mają zastosowanie do tzw, umów cywilnoprawnych ( zlecenie wraz umowa o świadczenie usług , czy umową o dzieło powiązaną z prawami autorskimi) , ale też w zakresie przepisów ogólnych. A jednym z nich jest art.58 KC, stanowiący ,że czynność prawna sprzeczna z przepisami ustawy ( i równorzędnymi, jak np. uchwały stowarzyszeń) jest z mocy prawa nieważna. Ten zapis trzeba rozumieć w kontekście pewności tego co nazywamy obrotem prawnym , w którym fundamentem jest domniemanie legalności przepisu prawnego i czynności prawnej ,w tym umów. Inaczej mówiąc czynność prawna sprzeczna z przepisem może być unieważniona na wniosek zainteresowanego podmiotu za zgodą drugiej strony albo przez właściwy organ lub Sąd, lecz nie samoistnie..
Jak widzimy prawo to nie jakaś tajna wiedza ,ale zbiór reguł porządkujących życie społeczne i pomaga ono zacietrzewionym ,aby rozum wrócił z dupy do głowy ,tak jak wylana rzeka wraca do koryta.
Wbrew temu o czym donoszą niektóre tzw. media w Legii obecnie nie trwają żadne rozmowy dotyczące przedłużenia lub nie - wygasających w 2026 roku umów , ani nie toczą się żadne wiążące rozmowy z zawodnikami mogącymi być transferowanymi do Legii. Podobnie rzecz tyczy członków sztabu trenerskiego. Chyba już nie jest tajemnicą,że na prośbę Papszuna Legia rozegrała 15.11.2025 roku sparring w Książenicach ze Zniczem Pruszków ( bez udziału dziennikarzy i publiki) , który Papszun obserwował. Był to przegląd tych zawodników , którzy nie byli powołani do reprezentacji narodowych oraz młodzieżowych z udziałem 4 utalentowanych juniorów starszych. Uzgodniono ,że wszystkie decyzje kadrowe będą podejmowane przy udziale trenera Papszuna po tym jak on oficjalnie podpisze kontrakt z Legią .
Dla formalności przypomnijmy tylko ,że w 2026 roku kończą się kontrakty : Tobiaszowi, Banasikowi, Burchowi, Jędrzejczykowi ,Kapuadiemu, Kunowi, Pankovowi , Augustyniakowi, Chodynie , Elitimowi , Kapustce, Moziemu, W. Urbańskiemu , Nsame oraz wypożyczenia Krasiniquiego i Noaha. Z tego co wiadomo to wszyscy oni są zainteresowani dalszą grą w Legii.
Jak widać bardzo źle się stało ,że Legia przełożyła mecz z Piastem , kiedy był on łatwy do ogrania.
Trener Astiz jak zauważamy miesza w składzie , ale bez ładu i składu reagując jak pies Pawłowa, kto kiepsko zagrał w jednym meczu w następnym siada na ławie.Tylko,że przy tej metodzie skrupulatnie stosowanej nikt już po serii porażek grać nie powinien.
Jak mówią "znawcy " takie rotacje nie sprzyjają stabilizacji i jej pochodnych , ale ja zapytowywuję , a co takiego w obecnej Legii jest do stabilizowania ? .
Legii potrzebna jest rewolucja , nie tyle kadrowa , ile taktyczna i mentalna.
Trener Myśliwiec to kolejny facio, który przed spotkaniem z Legią twierdzi,że przyjeżdża na Ł3 po 3 punkty i wie co mówi.Trener Piasta nie zmienił zawodników wyjściowego składu w stosunku do meczu sprzed tygodnia i zastosował ten sam manewr taktyczny wpuszczając na końcowy kwadrans graczy doświadczonych - z identycznym skutkiem jak w Gliwicach. Jak to mówią słonia można nauczyć tańczyć,ale Astiz jest niewyuczalny .
Od początku meczu to Piast przejął kontrolę nad przebiegiem spotkania, tylko z fragmentami oddania inicjatywy Legii w drugiej połowie.
Sędzia Mohammad Al-Emara z Finlandii wywiązał się ze swoich obowiązków wzorowo.Pogłoski o jego unikalnym talencie okazały się prawdziwe. Mohammad Al-Emara ma dopiero 33 lata ,a jest arbitrem już od 13 lat,z tego w I lidze Fińskiej sędziuje od 9 lat będąc w latach 2018-2023 uznanym za najlepszego ich sędziego . Od 2021 roku jest arbitrem UEFA ,a od sezonu 2025/26 został zakwalifikowany do I kategorii.
To co wczoraj zademonstrował to było znakomite połączenie znajomości przepisów i ich wykładni oraz ich umiejętne przełożenie na trafne decyzje zgodne z tym co eufemistycznie nazywa się duchem gry. Co klasa to klasa, co kunszt to kunszt.
Nie da się ukryć ,że drużyna Legii w rundzie jesiennej sezonu 2025/26 wyglądała na boisku ,jak by była pozbawiona trenera.
Nasz zespół spadł na dno i można się tylko pocieszać ,że dalej nie ma gdzie spadać , więc nie pozostaje nic innego jak odbić się od dna.
Zatrudnienie Bobica i Iordanescu były skutkami tej nieudolności i, w następstwie, wyzwalaczami obecnego kryzysu.
Kacper Tobiasz ma jakiś problem, źle się ustawia, mnóstwo piłek piąstkuje zamiast je wyłapywać, a wynika to często właśnie z tego jego złego ustawiania się, ktoś powinien nad tym mocno się pochylić i poszukać przyczyn. Oczywiście, żeby nie było, jego jedynego nie obwiniam za to co się dzieje obecnie z Legią, bo tutaj wszyscy uczciwie zapracowali na miano przegrywów. Nie wiem co Papszun z tego ulepi, bo z tą grupą osobową jaką dostanie wielkich perspektyw nie ma.
Z oświadczenia Legii z 10 października 2024 roku:
„Naszym celem jest walka o mistrzostwo i wierzę, że kontynuowanie współpracy z trenerem Goncalo Feio pozwoli nam ten cel osiągnąć. Taką rekomendację przedstawiłem zarządowi klubu" - mówi dyrektor sportowy Jacek Zieliński. Jednocześnie podjęta została decyzja, że w celu wzmocnienia pracy pionu sportowego klubu Marcin Herra będzie ściślej współpracował z dyrektorem sportowym i operacyjnie wspierał go w procesach zarządczych w obszarze sportu. Wczoraj odbyło się spotkanie Marcina Herry i Jacka Zielińskiego z trenerem, a dziś z Radą Drużyny.”
(źródło: X dawniej twitter)
„CO W PRAKTYCE MAJĄ PRZYNIEŚĆ ZMIANY?
Jak nas poinformowano, wszystkie kompetencje sportowe takie jak transfery piłkarzy, budowa kadry zespołu czy decyzje dotyczące kontraktów zawodników — zarówno tych wygasających jak i nowych — pozostaną w rękach dyrektora sportowego, Jacka Zielińskiego.
Jaka więc będzie rola Marcina Herry w obszarze sportowym? Jako wiceprezes zarządzający klubem ma wspomagać oraz integrować wszelkie sprawy organizacyjne i operacyjne pierwszego zespołu, czyli będzie uczestniczył w spotkaniach z Radą Drużyny, będzie częściej niż do tej pory pojawiać się w Legia Training Center i brać udział w procesach obejmujących zarówno zespół, jak i część administracyjną i komercyjną klubu. Obie decyzje to sygnał od klubu, że przy Łazienkowskiej wierzą w polepszenie wyników w nadchodzących meczach i poprawę nastrojów dookoła klubu - usłyszeliśmy.”
(Źródło: Legia.net)
Jakie są rezultaty powyższych decyzji? W grudniu 2024 Jacek Zieliński zostaje zdymisjonowany z stanowiska dyrektora sportowego na pocieszenie otrzymując status doradcy. Przez trzy miesiące klub działa bez dyrektora sportowego, w pionie sportowym dzielą i rządzą Feio z poplecznictwem Herry. Po tym okresie dyrektorski stołek otrzymuje Michał Żewłakow, którego być może największą zaletą jest to, że chciał utrzymać portugalskiego krewkiego geniusza trenerskiego na swoim dotychczasowym stanowisku.
Feio przegina i traci poparcie, Bobić dubluje Żewłakowa, nastaje Iordanescu, budżet płacowy drużyny rośnie o 40%, Legia kwotą 3 mln € bije ekstraklasowy rekord Ekstraklasy.
„Mamy przepis na mistrzostwo” – tak w kwietniu tego roku wypowiedział się Marcin Herra w „Kilku słowach o Legii”.
Warunkiem podstawowym Marka Papszuna jako trenera Legii winno być ograniczenie a w zasadzie wykluczenie jakiejkolwiek ingerencji Marcina Herry w sprawy organizacyjno-sportowe. Najlepiej absolutny zakaz wkraczania tego pana do LTC w Książenicach.
To co robi teraz to jest kolejna zmiana tylko głębsza - tego się póki co domyślamy, że Papszun kompetencje będzie miał bardzo szerokie, czyli nie tylko zmienią się nazwiska i kompetencje ale i schemat organizacyjny. Znając właściciela cała jego świta od pierwszego dnia będzie pod Papszunem kopać dołki, tak to się dzieje i jeżeli Papszunowi nie będzie szło wg oczekiwań to może szybko wylecieć. I wtedy znowu w wajcha w druga stronę i jedziemy
Marcin Herra zapewniał że od "sportu" bedzie sie trzymał z daleka, jako laik i ignorant i nie bedac metalurgiem do pieca w hucie nie będzie sie zbliżał, żeby nastepnie w ten "sport" wejść z butami promując Feio.
"Znając właściciela cała jego świta od pierwszego dnia będzie pod Papszunem kopać dołki" - dlatego pozycja Papszuna w Legii winna być niepodważalna a komu to nie pasuje - fora ze dwora! Jeżeli Mioduski tego nie zrobi, to misja "wuefisty" pana Marka od poczatku bedzie skazana na porazkę, zresztą, nie zdziwilbym się gdyby przeciek do mediów o rozmowach z Papszunem nie wyszedł od któregoś z pracowników Legii.
Jeżeli Mioduski nie ogarnie swego "dworu" to i Guardiola nie pomoże.
1. Wybór Zielińskiego był słuszny
2. Wybór Runjaica był słuszny - gdyby Papszun był lepszym wyborem to jak na moje po mistrzu z Rakowem znalazłby klub, a nikt go nie chciał. Runjaić jakoś pracuje we Włoszech
3. Spieprzono zimowe okienko Runjaicovi - Muci Ślisz - Mioduski zablokował kasę? czy Zielek nie znalazł następców? - tego nie wiemy
4. Zieliński nie utrzymał ciśnienia i wywalił Runjaića - tu Mioduski powinien powiedzieć NIE - czekamy tym bardziej że on wyszedł z dołka. A może Mioduski chciał Runjaića wyoutować a Zielek sie nie przeciwstawił? nie wiem
Pamiętasz całą rundę Runjaica w Pogoni gdzie był bodajże ostatni? - tamci wytrzymali ciśnienie bo wiedzieli że mają dobrego trenera.
5. Wtedy ze stopniowego trendu wzrostowego zaczęła się jazda bez trzymanki i wyrżnięcie głową w żelbetonowy mur, nie ma dyrektora, nie ma scoutingu, nie ma 2 trenerów nie ma sztabu
czy Mioduski się czegoś nauczył? niczego, stwierdził że jak model z dyrektorem sportowym nie dał rady wg. niego to teraz Papszun i dyktatura.
W dwór jak był tak będzie - formalny lub mniej i będzie jechane, bo właściciel chce dworu słuchać
Trzeba do tego klubu i prezesa w desperacji, jak u nas teraz.
Czy Papszun jest lepszym czy gorszym trenerem od Runjaića okaże się wkrótce.
„Zwolnienie trenera nie jest efektem spontanicznej decyzji. Było to mocno przemyślane, a zarząd był przygotowany na taki wybór już wcześniej. Pożegnanie szkoleniowca nie było impulsem, a efektem wcześniejszych analiz. To kwestia tego, co działo się od października. Już wtedy byliśmy w dołku, nie wygrywaliśmy w lidze. Nasze wyniki przez 6 miesięcy nie było zadowalające. Średnia punktów była na poziomie 1,37.(...)
Znakomicie rozwijaliśmy się przez kilkanaście miesięcy, ale finalnie nastąpiła stagnacja. Przez ostatnie sześć miesięcy zrobiliśmy krok wstecz. To nie była decyzja podyktowana ostatnimi wynikami. Przez długi czas liczyliśmy, że nastąpi poprawa, ale ostatecznie postawiliśmy na zmianę. (...)
Podjąłem decyzję o zmianie trenera i wierzę, że to pozwoli nam wrócić na właściwe tory. Będę miał szansę poznać nową perspektywę na kształt kadry i zawodników . (...)
Wiem, że podejmuję duże ryzyko. Jednocześnie unikanie decyzji dotyczącej zmiany trenera byłaby dla mnie jeszcze większym zagrożeniem. Być może wygrana z Jagiellonią sprawiłaby, że nie byłoby nowego szkoleniowca. Taki scenariusz byłby możliwy i mogę szczerze to przyznać . (...)
Jest wiele powodów zatrudnienia trenera Feio. Portugalczyk dysponuje świetnym warsztatem i ma odpowiednią charyzmę. Dodatkowo jest znakomitym strategiem i całe życie się rozwija. Piłka jest dla niego pasją. Uznałem, że to dobry moment, by dostał szansę w Warszawie. Mówiono, że Runjaic nie odnosi sukcesów, ale jeśli wspólna praca jest dobrze wykonywana, to trofea przyjdą. Jest też jakieś zagrożenie, bo wszyscy wracają do historii z przeszłości. To jednak nowe otwarcie, ogromna szansa i sądzę, że trener chce to wykorzystać. (...).
Feio od zawsze był na mojej liście potencjalnych kandydatów na trenera Legii. Śledzę pewną grupę trenerów i regularnie ją aktualizuję.”
Źródło: Legia tłumaczy zwolnienie Runjaica. "To zaczęło się pół roku temu" | TVP SPORT
Jacek Zieliński popełnił błąd, zabrakło mu w odniesieniu do Feio wyobraźni i stanowczości.
Mam przy tym taką jeszcze refleksję, Jacek Zieliński sprawia wrażenie fajnego, porządnego faceta, wiedzy piłkarskiej trudno mu odmówić, w wypowiedziach jest elokwentny i analityczny, również Inaki Astiz to fajny facet, o którym wszyscy, którzy mieli z nim bezpośredni związek wypowiadają się pozytywnie, a jednak jak powiedział Wojtek Szczęsny: „Wy jesteście wszyscy fajne chłopaki, ja was wszystkich lubię. Ale dziś fajne chłopaki nie wygrają tego meczu. Dzisiaj albo będziemy sk******ami, którzy będą przekonani, że wygrają i zrobią wszystko, by wygrać albo dostaniemy wp****ol.”