A+ A A-

GKS - Legia 1-1: Smutne realia

Legia nie wygrała dwunastu kolejnych ligowych meczów z rzędu. To nie zdarzyło się nigdy w historii. W piątkowy wieczór w Katowicach oglądaliśmy przeciętny mecz. Legia prowadziła, ale gospodarze przed przerwą wyrównali i w drugiej połowie to oni byli bliżsi zwycięstwa. Bramkę dla naszej drużyny zdobył Biczachczjan.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Piątkowski, Pankov, Kapuadi – Krasniqi, Kapustka, Szymański, Kun – Biczachczjan, Čolak, K. Urbański. GKS rozpoczął w składzie: Strączek - Czerwiński, Jędrych, Klemenz - Wasielewski, Milewski, Kowalczyk, Galán - Wdowiak, Szkurin, Nowak.

Od pierwszych minut mecz był wyrównany. W 13. minucie Krasniqi zagrał piłkę z prawej strony pola karnego. W doskonałej sytuacji znalazł się Kun, uderzył głową, jednak Strączek odbił piłkę. W 19. minucie doszło do zamieszania w polu karnym Legii. Piątkowski zablokował barkiem strzał zawodnika gospodarzy. W 26. minucie Kun dośrodkował z narożnika pola karnego. Celnym strzałem głową popisał się Biczachczjan i Legia prowadziła 1:0. W 32. minucie Szkurin otrzymał piłkę w polu karnym Legii, jednak nie zdołał złożyć się do strzału i skończyło się na strachu. W 42. minucie Kapuadi wybił piłkę po strzale Milewskiego. W 45. minucie piłka spadła pod nogi Čolaka, który uderzył z woleja, niestety przestrzelił. W ostatniej akcji pierwszej połowy gospodarze wyrównali. Nowak dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Galána, który trafił do bramki z kilku metrów.

Do przerwy było 1:1. Legia miała przebłyski dobrej gry, ale gospodarze dość łatwo stwarzali zagrożenie pod bramką Tobiasza i remis był zasłużonym wynikiem.

Drugą połowę GKS rozpoczął z animuszem. W 48. minucie Nowak uderzył obok bramki Legii. W 51. minucie legioniści zablokowali dwa strzały gospodarzy. Piłka wyszła na rzut rożny, po którym niecelny strzał głową oddał Milewski. W 55. minucie Czerwiński uderzył potężnie z lewej nogi. Piłka przeszła nad bramką. W 57. minucie wreszcie zaatakowała Legia. Szymański dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Kapuadiego, jednak nasz obrońca nie trafił dobrze w piłkę. W 59. minucie żółtą kartką upomniany został Kapustka. W tej samej minucie doszło do zmian w naszej drużynie. Rajović zastąpił Čolaka, a Chodyna Urbańskiego. W 71. minucie żółtą kartkę ujrzał Kapuadi. W 76. minucie żółtą kartką ukarany został Pankov. W 77. minucie Żewłakow zmienił Biczachczjana. W 84. minucie Galán miał wyśmienitą okazję na gola, ale nie trafił w bramkę. W 89. minucie Leszczyński zastąpił Kapuadiego, a W. Urbański zmienił Kapustkę. Wynik nie uległ już zmianie.

W realiach walki o utrzymanie trudno narzekać na punkt przywieziony z Katowic, ale w grze Legii nadal dotkliwie brakuje jakości. O ile przed przerwą nasza drużyna próbowała jeszcze grać w piłkę, o tyle w drugiej połowie już nieprzerwanie oglądaliśmy futbol toporny, pozbawiony elementarnej płynności, oparty na dalekich wykopach piłki i fizycznej szamotaninie z przeciwnikiem. Nadal ciężko pogodzić się z faktem, że Legia stała się taką właśnie drużyną.

W przyszłą sobotę Legia zmierzy się w Warszawie z Wisłą.

Dyskusja (8)
1sobota, 14, luty 2026 01:52
corazstarszy
Taki się trochę bajzel zrobił w najnowszych wpisach na tej stronie. I nie od rzeczy będzie zacząć od uwagi wstępnej: poniższe spostrzeżenia zostały napisane z punktu widzenia osoby życzącej Legii utrzymania w ekstraklasie. I to smutne, że takie rzeczy trzeba zaznaczać.
Nie chcę, żeby to miało wydźwięk przesadnie optymistyczny, ale doceniam grę obronną Legii w 2. połowie, gdy miejscowi osiągnęli przewagę. Wyglądało to dosyć szczelnie, a mówimy o drużynie, która np. dała sobie wbić trzy bramki w 11 minut w rewanżu z Hibernianem. Nie wiem, na ile i czy w ogóle jest to efekt pracy trenera i zawodników. Może to była rzecz jednorazowa. O tym, że jednorazowa mogłyby świadczyć ciągłe zmiany w personaliach. Ale źle to nie wyglądało. Na pewno skrupulatniej powinniśmy unikać SFG dla rywala.
Nie siedzę w głowie Marka Papszuna, ale bardzom ciekaw, co miał na myśli, gdy posyłał na boisko panów Rajovicia i Chodynę. On ich widzi w treningu, on zna wyniki ich badań, wie lepiej. Ale dużo bym dał za to, aby się dowiedzieć, na co liczył.
Widziałem już gorszą grę Legii w tym nienormalnym sezonie. ‘Nienormalnym’, bo np. GKS wygrał swoje dwa tegoroczne mecze, a zgubił punkty u siebie z Legią, drużyną ze strefy spadkowej. Z negatywów - brak zwycięstwa. Wszystko inne teraz schodzi na dalszy plan. Potrzebne są punkty, nieważne jaką grą zdobyte, nieważne z iloma przebiegniętymi kilometrami, i z jakim xG. Drugi minus - kolejny bezbarwny mecz K. Urbańskiego. Chyba każdy chce od niego więcej. Czas płynie i nie ma poprawy. No i trzeci, największy, wypadli Kapustka i Pankov. Ten drugi zagrał we wszystkich dotychczasowych meczach wiosennych i raczej nie sprawił zawodu, albo mniejszy niż koledzy z jego formacji. Z obecnego składu, patrząc na grę, do Bartosza Kapustki czuję z kolei największe zaufanie. Uważam, że będzie bardzo trudno ich zastąpić. I nie wiem, czy nasze mecze domowe nie stały się psychologicznie trudniejsze dla zawodników niż wyjazdy. Nie mam dobrych przeczuć przed Wisłą. Latem tak nas załatwili, że nawet nie zipnęliśmy. I Raków Papszuna w Częstochowie też załatwili, choć przegrywali.
Niechlubny rekord meczów ligowych bez zwycięstwa to bardziej dla chcących się takimi sprawami ekscytować. Na pewno jest to powód do wstydu i zmartwienia, ale ma też ‘jedynie’ wymiar historyczny i prestiżowy. Jedyna ważna rzecz to tabela końcowa. Jak o mnie chodzi, Legia może tę złą passę jeszcze wyśrubować, byle na końcu sezonu było utrzymanie.
2sobota, 14, luty 2026 08:13
Lasica
Takie remisy to chyba najgorsze co może być. Niby 1 punkt dopisany i to lepiej niż 0, ale kurde 5 zremisownaycj meczów daje mniej punktów niż 2 wygrane i 3 przegrane w tym czasie. Już lepiej na zmianę przegrywać i wygrywać.

Szukamy plusów, więc fajnie, że w końcu prowadziliśmy, i graliśmy nawet nienajgorzej w pierwszej połowie z drużyną która jest ewidentnie na fali w tej rundzie.

Cały czas podtrzymuję swoją opinię, że bez bramkarza cudotwórcy się nie urzymamy. Niestety gol stracony do szatni w typowy dla nas sposób popsuł wszystko.

Sędzia nas trochę oszczędził w tym meczu, bo Pankov powinien wylecieć za czerwoną kartkę moim zdaniem.

Szkoda. Coraz mniej meczy, coraz trudniej będzie, coraz bardziej nerwowo.
3sobota, 14, luty 2026 16:05
Baron
Dwunasty mecz z rzędu bez wygranej w lidze w lidze, jest to najgorsza seria w historii Legii, najgorsze jest to, że może być jeszcze gorzej i zostanie ona pobita.
W 19966 roku było podobnie, Legia z tego wyszła, a grali w niej tacy piłkarze jak - Henryk Apostel, Janusz Żmijewski, Lucjan Brychczy, Feliks Niedziółka, Kazimierz Deyna, Henryk Grzybowski. Pytanie do starszych kibiców, którzy pamiętają tamtych piłkarzy z boiska - czy widzicie podobny potencjał w obecnej drużynie, do tego by wyjść z tej tragicznej sytuacji jaką obserwujemy obecnie?
Co do meczu, to jak zwykle tracimy bramkę ze stałego fragmentu gry, za to w Legii podobno odpowiedzialny jest Astiz. Ten problem w Legii jest widoczny od dawna, skoro Astiz jest od tego, a nie widać poprawy w tym aspekcie gry już tak długo, to chyba najwyższy czas się pożegnać.
Niestety ale z Tobiaszem dzieje się coś złego, był on bardzo dobrze zapowiadającym się bramkarzem, a obecnie jest jednym z najgorszych w lidze. Dziwne jest to jego przyspawanie się do linii bramkowej, w sytuacjach kiedy jest stały fragment gry dla przeciwnika, wiele osób już zwraca na to uwagę. Jest to problem z koncentracją, oceną sytuacji czy coś jeszcze innego?
Bramka do szatni dla GKS to było klasyczne podanie tlenu drużynie przeciwnej, myślę że druga połowa przy naszym prowadzeniu wyglądałaby inaczej, a tak to się wszystko posypało, wkradł się strach w nasze szeregi. Jeszcze jedna rzecz, która mnie wkurza oglądając popisy naszych asów na boisku, a mianowicie idiotyczne i niewymuszone błędy np. takiego Krasniqiego, to jest kryminał, że na tym poziomie można grać tak nieodpowiedzialnie i w niegroźnej sytuacji podawać do przeciwnika.
Do Papszuna nie mam jakichś większych pretensji, odziedziczył drużyną na budowę której nie miał wpływu, która wg mojej oceny nie została odpowiednio wzmocniona mając przed sobą widmo spadku. Do tego drużynę rozbitą mentalnie i uważam, że po popisach Iordanescu i Astiza dodatkowo zapuszczoną fizycznie i taktycznie. Mam już tylko nadzieję, że Papszun dobrze rozpoznał jej mozliwości i potencjał i pewnych piłkarzy odsunie z pierwszego składu.

https://twitter.com/i/status/2022409170545447014
4sobota, 14, luty 2026 20:50
Krzysztof Jastrzębski
Trzeba dodać że Colak miał piłkę na głowie na 2:0. Zaraz po tym padło wyrównanie. Odnośnie Tobiasza, może on się boi że zostanie uszkodzony kiedy wyjdzie do piłki dalej niż linia, nie wiem, ot taka oderwana myśl.
5sobota, 14, luty 2026 22:23
Baron
@Krzysztof Jastrzębski

Ja uważam, że on ma jakieś problemy z prawidłowym postrzeganiem i wynikającą z tego oceną sytuacji, co przekłada się na jego dyspozycję boiskową. Z pewnymi plotami poczekam do końca sezonu, bo może się okazać, że ktoś puścił coś złośliwie w jego kierunku, coś nie mającego racji bytu i niewiele wspólnego z rzeczywistością.
6niedziela, 15, luty 2026 00:07
Krzysztof Jastrzębski
#Baron nie powielam plotek, to mój czysty wymysł bazujący na obserwacji, tylko tyle.
7niedziela, 15, luty 2026 10:43
dalkub
nie zacznę dzisiaj od stwierdzenia że kolejny krok itd. bo mam wrażenie że większość to wie, niektórzy nie zdrowo się podniecą i uniosą.
Kolejny mecz zwyczjanie słaby, co ma grać Legia wie pewnie Papszun jego sztab i zawodnicy, ale jak się tego nie usłyszało w szatni to już trudno stwierdzić.
Najciekawsze co przeczytałem w komentarzach to o tej grze szczelnej grze w obronie w drugiej połowie, bo przeciwnik nie strzelił bramki - po pierwsze nie strzelił bo w nią nie trafił a powinien po drugie to jest trochę tak jak z tym gościem co się chwalił że jedną połowę zremisował i z tego wyciągnął wniosek że może być dobrze, choć cały mecz 0:4.
Tobiasz i bramkarz Legii - nie jestem admiratorem talentu Tobiasza, szczególnie jego gry na przedpolu która nie istnieje - Legia traci bramki po wrzutkach w 3-6 metr od bramki a tam jest królestwo bramkarza. Tobiasz albo stoi na lini albo próbuje jakiś dziwnych wyjść, często nieskutecznych. Co ciekawe jednym zawodnikiem sprowadzonym w przerwie był bramkarz, jak rozumiem jest słabszy od Tobiasza, czyli po co go sprowadzono? Staram sie jakoś racjonalizować politykę Legii Warszawa choć wiem, że nie powinienem i po raz kolejny dochodzę do smutnej konstatacji, że w tym klubie pracują idioci.

#Mioduski Won
8niedziela, 15, luty 2026 10:57
corazstarszy
'Najciekawsze co przeczytałem w komentarzach to o tej grze szczelnej grze w obronie w drugiej połowie, bo przeciwnik nie strzelił bramki'.
A to przepraszam. Ocena nietrafna. Nie było w takim razie szczelnie. Jedynie indolencji strzeleckiej drużyny miejscowej zawdzięczamy, itd. Może ocena zależy od oczekiwań wyjściowych.
'Kolejny krok' to nic. Dziękuję, że w tym wpisie przynajmniej nie zacząłeś obrażać Legii.
Jeszcze, gwoli sprawiedliwości, zmienię ocenę wysętpu Urbańskiego. Przy akcji bramkowej wykonał najtrudniejszą część, naprawdę trudną. W emocjach krótko po meczu, pominąłem to. Ale i tak, chciałbym od niego więcej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1