A+ A A-

Legia - Wisła Płock 2-1: Wreszcie zwycięstwo

Legia przerwała kompromitującą serię meczów bez zwycięstwa. W sobotni wieczór na Łazienkowskiej oglądaliśmy wyrównany mecz, w którym Legia okazała się minimalnie lepsza od gości z Płocka. O zwycięstwie naszej drużyny przesądziły trafienia Adamskiego i Chodyny.

 

Trener Papszun dokonał kilku zmian w składzie. Wyjściowa jedenastka naszej drużyny wyglądała następująco: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Leszczyński – Krasniqi, W. Urbański, Biczachczjan, Szymański, Kun – Radović, Adamski. Goście rozpoczęli w składzie: Leszczyński - Sangré, Kamiński, Mijušković - Rogelj, Djaló, Pacheco, Nowak, Lecoeuche - Sekulski, Niarchos.

W 4. minucie Hindrich złapał piłkę po strzale oddanym przez Niarchosa. W pierwszych minutach w grze ofensywnej Legii tradycyjnie brakowało płynności i konkretów, ale w 23. minucie nasza drużyna objęła prowadzenie. Krasniqi zgubił krycie na prawej stronie boiska i zagrał w pole karne. Leszczyński odbił piłkę pod nogi Adamskiego, który z bliska trafił do bramki. Legia prowadziła 1:0. W 34. minucie Legia przechwyciła piłkę na połowie Wisły. Atak naszej drużyny zakończył głową Urbański, ale to uderzenie nie zaskoczyło Leszczyńskiego. W 39. minucie Hindrich doskonale interweniował po strzale Niarchosa głową z kilku metrów. Końcówka pierwszej połowy należała do gości, którzy zmusili Legię do gry w niskiej obronie.

Legia do przerwy prowadziła 1:0. Wynik był dobry, jednak przebieg meczu nakazywał ostrożność w oczekiwaniu na drugą połowę.

Na drugą połowę nie wyszedł Leszczyński, który został zastąpiony przez Kapuadiego. W 48. minucie Biczachczjan otrzymał piłkę w polu karnym, ale uderzenie naszego zawodnika było zbyt słabe. W 49. minucie Krasniqi oddał płaski strzał zza pola karnego, niestety minimalnie chybił. W 56. minucie Hindrich odbił piłkę po soczystym strzale Sekulskiego. W 59. minucie Reca i Elitim zastąpili Urbańskiego i Biczachczjana. W 71. minucie boisko opuścił Krasniqi, w miejsce którego pojawił się Arreiol. W 73. minucie goście wyrównali. Piłki na lewej stronie nie utrzymał Reca. Pacheco dośrodkował na głowę Nowaka, który nie dał szans Hindrichowi. W tej fazie meczu Wisła była bardziej aktywna i to goście wyglądali na bardziej zainteresowanych zdobyciem zwycięskiej bramki. W 81. minucie Chodyna zmienił Kuna. Legia wreszcie starannie przygotowała atak i w 83. minucie nasza drużyna odzyskała prowadzenie. Reca dośrodkował na nogę Chodyny, który precyzyjnie uderzył z pierwszej. W doliczonym czasie gry żółtą kartkę ujrzał Szymański i nie zagra w kolejnym ligowym meczu.

Legia grała nierówno. Długimi fragmentami to goście wyglądali na zespół lepiej zorganizowany, lepiej się rozumiejący i sprawniej operujący piłką. Nasza drużyna wyszarpała jednak bezcenne trzy punkty i to jest w tym momencie najważniejsze.

W przyszłą niedzielę wyjazdowy mecz z Jagiellonią w Białymstoku.

Dyskusja (8)
1sobota, 21, luty 2026 23:00
Senator
Jest nadzieja . Takie zwycięstwo może pomóc , no ale wyszarpany remis z Arką też miał pomóc . No nic. Panowie czy rzeczywiście Tobiasz grał tak słabo jak wielu pisze ? Meczów nie oglądam nie mam możliwości dlatego pytam . Myślę , że kibice wiele dodawali od siebie .
Walczymy dalej .
2sobota, 21, luty 2026 23:12
iocosus
O tym że Marek Papszun w Rakowie w pierwszej jedenastce wolał stawiać na Makucha niż na Pieńkę wiedziałem i już o tym pisałem. Po dzisiejszym wieczorze, wiem, że Marek Papszun przedkłada Rajovica w składzie nad Elitima i Kacpra Urbańskiego. Przyznaję, że we mnie wszystko się burzy na takie preferencje, ale trzeba będzie kibicowską duszę chyba diabłu Papszunowi zaprzedać jeżeli tylko wybory trenerskie będą przynosiły trzy punkty.

Po wyrównującym golu dla Nafciarzy moja wiara, że będziemy w stanie strzelić drugiego gola równała się zero, no i chyba czart nad nami faktycznie czuwa skoro w Gdyni wchodzi z ławki Colak i zostaje bohaterem, a teraz równie „nieoczywisty” Kacper Chodyna również wypuszczony „z ławki” objawia się legijnym zbawcą.
No cóż, dwa wielkoludy skupiły na sobie uwagę Płocczan w polu karnym, „rezerwowy” Reca dośrodkował, a wyciągnięty z kapelusza Pan Kacper załatwił sprawę. Tym sposobem taktyka na dwóch napadziorów dryblasów, zdała egzamin. Wink

Gdyby Rajovic grał w poprzednich meczach jak dziś Rafał Adamski to może zyskałby na wartości z trzech na cztery bańki, natomiast gdyby Adamski grał tak jak Mileta to by nigdy w kolejnych meczach z ławki rezerwowych się nie podniósł i ciupasem by wracał do Grodziska.

Wydawało mi się, że Janek Leszczyński nie zawiódł i rozegrał dobre 45 minut, ale okazuje się że trener miał odmienne zdanie. Dziwne, ale obym jak najczęściej się dziwił po wygranych meczach.

Dziwne to wszystko, ale są trzy punkty i zamiast marudzenia pozostaje schylić czoło przed czortem Markiem Papszunem!
3niedziela, 22, luty 2026 01:33
corazstarszy
To nie na moje nerwy. Chyba nikt nie wierzył w wygraną po wyrównaniu. Wynik cieszy przeogromnie, ale wiadomo, że niczego nie załatwia. Pietras podał wyliczenia statystyków, że utrzymanie zostanie zapewnione pod warunkiem zdobycia jeszcze 19 punktów w 13 meczach. To teraz brakuje 16 w 12 meczach. To wciąż bardzo dużo w proporcji do gry Legii. Mi się dalej nie chce wierzyć, że aż tyle uzbieramy.
@iocosus
‘No cóż, dwa wielkoludy skupiły na sobie uwagę Płocczan w polu karnym, „rezerwowy” Reca dośrodkował, a wyciągnięty z kapelusza Pan Kacper załatwił sprawę.’
Fajnie, że zwróciłeś na to uwagę.
Dzisiaj sytuacja Niarchosa w 1. połowie i bramka na 1-1 skutecznie przywołały koszmary z tego sezonu. Po meczu w Katowicach napisałem, że w 2. połowie gra obronna Legii była w miarę szczelna. Uważam, że wówczas była bardziej szczelna niż teraz. Zawodnicy z pola dopuścili do spokojnie przygotowanych wrzutek z głębi i do główek blisko bramki. Zwłaszcza Kamil Piątkowski bardzo łatwo dał się zgubić (zaspał?), choć jego błąd akurat nie skończył się utratą gola. No i dalej dopuszczamy do całych szeregów minut, gdzie tylko przeciwnik naciera, jakbyśmy czekali, aż w końcu nam strzeli. GKS i Wisła nie miały takiej siły z przodu, ale Jagiellonia ma.
Patryk Kun jakby odżywał. Chyba jest coś takiego, że dany piłkarz dobrze gra u danego trenera, ale u innych - niekoniecznie.
Jest jeszcze jedna, w sumie mało istotna, ale zawsze miła, rzecz: po wygranej nie pojawiają się wpisy ‘faktu, nie opinii’, co wydatnie podnosi poziom strony i dyskusji. Mówię, ‘nie pojawiają się’, bo po przegranych były natychmiast, zawsze równie odkrywcze. To jak wyjść z zadymionego ciasnego pomieszczenia na świeże powietrze.
4niedziela, 22, luty 2026 09:38
sektor212
Wygrana w bólach, kiedy raczej większość kibiców (ja również) spodziewała się porażki po wyrównującym golu dla Wisły. Nafciarze w drugiej odsłonie na placu prezentowali się znacznie lepiej. Na szczęście futbol nie jest zawsze sprawiedliwy i to Legia tym razem miała więcej szczęścia.


Od początku rundy rewanżowej w bramce Tobiasz irytował mnie. Z uznaniem dla trenera Papszuna przeczytałem wyjściowy skład przed meczem. Dobra decyzja. Osobiście mam dużą satysfakcję z poprawnego występu nowego Rumuńskiego golkipera Hindricha. Bronił poprawnie pewnie wyjmując strzały rywali, które powinien wybronić. Gra na przedpolu to nie przełom w porównaniu do Tobiasza jednak na linii zrobił w zasadzie to co mógł.


Ogrom pracy przed sztabem trenerskim, by uniknąć spadku. Kadra jest słabo skonstruowana a dodatkowo spora ilość kontuzji nie pomaga w stabilizacji wyjściowego garnituru. Choć paradoksalnie w/w kłopoty mogą okazać się atutem, gdyż Legia jest nieprzewidywalna na różnych pozycjach.
5niedziela, 22, luty 2026 09:53
gawin76
W tygodniu gdzieś wpadło mi w oczy stwierdzenie, że Legia powinna zacząć grać jak drużyna broniąca się przed spadkiem. No i tak właśnie zagraliśmy, na własnym boisku oddając piłkę Wiśle Płock. Była za to koncentracja przy stałych fragmentach, było relatywnie niewiele strat, było dużo biegania, walki, a pod koniec meczu paru zawodników dosłownie słaniało się na nogach (np. Szymański i Adamski, co widać było przy próbach kontr w doliczonym czasie). Ten pragmatyzm stał zapewne również za decyzjami personalnymi Papszuna.

Po przerwie byłem pewny, że Kacper Urbański zastąpi jeden do jednego Biczachczjana, tymczasem tam pojawił się jakiś inny pomysł, który szczerze mówiąc nie sprawdził się najlepiej, Papszunowi jednak mocno wierzę jeżeli chodzi o personalia. To jest trener, który dał się poznać z tego, że mozolnie ugniata zespół do pożądanej konsystencji, zawodnicy muszą robić to, czego Papszun od nich wymaga, jeżeli tego nie robią, nie umieją, nie chcą, to drogi ich i Papszuna stosunkowo szybko się rozchodzą.

@ Tobiasz

Senatorze, oczywiście, że kibice dodają wiele od siebie w swoich ocenach, natomiast niestety trudno oprzeć się wrażeniu, że Tobiasz był ostatnio zupełnie nijaki w bramce i nie był w stanie dołożyć nic ekstra. W dodatku każdy rywal wie, że Tobiasz broni głównie na linii i można zagrywać piłkę na przedpole naszej bramki przy stałych fragmentach.

Czy Hindrich wygryzie Tobiasza na stałe to się zobaczy, miał wczoraj dwie bardzo dobre interwencje, nieźle grał nogami, natomiast raz źle obliczył lot piłki w niepokojący sposób. Za wcześnie go jeszcze oceniać, ale trzeba założyć, że to on wyjdzie w składzie w Białymstoku.
6niedziela, 22, luty 2026 11:43
Baron
No nareszcie. Mecz nie był piękny i spektakularny ale mamy 3 pkt i to jest najważniejsze.
Adamski zaliczył bardzo udany debiut, bramka i walka na całym boisku od początku do końca, niestety ale Rajovic na jego tle wypadł słabo, zresztą tak wygląda w każdym meczu.
Kolejny plus to Patryk Kun, waleczny, dużo biegający i robiący różnicę.
Bardzo dobrą zmianę zaliczył ostatnio bardzo niepewny i słaby Kapuadi,na luzie ale i bardzo pewnie zarazem.
Co do Hindricha, to był to na pewno bardzo poprawny występ w debiucie, sprawia wrażenie bardziej wszechstronnego bramkarza od Tobiasza.
Mam nadzieję, że ta wygrana da drużynie mocnego kopa motywacyjnego i przywróci wiarę, że jednak można i się da.

https://x.com/i/status/2025353967354425612
7niedziela, 22, luty 2026 12:25
Zbyszek
Te pseudoprotesty kiboli traktuję tak samo jak komary.
Natomiast chciałbym powtórki sprzed 35 lat , kiedy to kibice Legii będącej w podobnych tarapatach pomagali głośnym dopingiem i dobrym słowem. Podobnie atakowanie prezesa Mioduskiego za brak transferów uważam za niedorzeczne, ba wolę ,żeby ich nie robił , jak ma godzić się na większość tych , jakie za jego aprobatą dokonywano.
Nie każdy transfer wzbogaca, bo są takie co osłabiają.
Generalnie w naszej piłce dopiero wykształca się kategoria dyrektorów sportowych oraz skautów. Znaczną część tych ról pełnią byli zawodnicy, którzy mają zasadniczy problem z określeniem przede wszystkim pułapu rozwojowego jak i realnej przydatności zawodników dla zespołu.Głupi nie wymyślił,że zawodnik musi pasować do koncepcji trenera, o ile ten ma koncepcję.
Taką wyróżniającą postacią na tym stanowisku jest Łukasz Masłowski , ale chyba to za wysokie progi na obecne Legii nogi Smile.
Role dyrektora sportowego np.w Bundeslidze opisuje się na różne sposoby,ale do żadnego Fredi Bobicz nie pasował Smile. Uważa się powszechnie ,że kluczową częścią jego pracy było zawsze wyszukiwanie zawodników.
Taki fachura musi zmierzyć się zawsze z tym co psychologia nazywa błędami poznawczymi. Jednym z nich jest to co ekonomia behawioralna nazywa np. Joseph Stiglitz - efektem potwierdzenia. Gdy np. skaut wie,że jego przełożony ma na oku konkretnego zawodnika , może patrzeć na niego inaczej , co mu utrudnia obiektywność i tak było np. z forsowanym przez Bobicza ściągnięciem do Legii b.reprezentantów Polski .
Ale to tylko jeden z wielu błędów poznawczych jakie pojawiają się pod wieloma postaciami. Np. są tacy, którzy lubią dynamicznych, silnych zawodników i mogą przeoczyć ich braki techniczne lub niedostatki piłkarskiej inteligencji. Z kolei ci , którzy mają zamiłowanie do eleganckich techników robią na odwrót i bywają pobłażliwi , gdy oceniają ich niechęć do walki o piłkę.
Generalnie w Niemczech i innych krajach zanim zaprosi się zawodnika na badania i rozmowy to jest on dokładnie obserwowany , podczas kiedy w Legii, albo sprowadzano na podstawie rekomendacji managera i materiału video , bo trzeba by było być ślepym , aby trafili do Legii tacy zawodnicy , za okres prezesowania Mioduskiego jak : Jakub Czerwiński, Maciej Dąbrowski, Michał Masłowski , Mateusz Szwoch , Daniel Chukwu, Vanan Sanogo, Cristian Pasguato, Hilberto , Armando Sadiku, Chris Philipps. Eduardo da Silva, Mateusz Hołownia , Salvador Agra, Ivan Obradovicz,Paweł Stolarski, Kacper Kostorz , Mikołaj Kwietniewski, Piotr Pyrdoł, Mateusz Cholewiak , Łukasz Łakomy, Kacper Skibicki , Abu Hanna, Kacper Skwierczyński, Liman Kastrati, Jurgen Celhaka ,Ihor Kharatin, Wiktor Kamiński, Jasurbek Yaxsiboyew, Lindsay Rose, Robert Pich , Makama Baku, Jordan Majchrzak, Marco Burch, Oedrin Zyba, Sergio Barcia, Claude Gonclaves, Petar Stojanovicz, Ilija Szkurin, Noah, Miguel Alfarella, Arkadiusz Reca, Kacper Urbański , Mileta Rajovicz ( nie za te pieniądze) czy Colak.
To,że sporo z nich rozgrywało mecze w barwach Legii wynikało głównie z nacisków, aby trener sprawdził przydatność każdego sprowadzonego , a także z tego ,że w pewnych okresach inni byli jeszcze gorsi od wymienionych.
Tak od 10 lat działy skautingu szeroko korzystają z baz danych , w których gromadzone są statystyki tyczące piłkarzy zawierające setki danych. Same te dane nie muszą prowadzić do celniejszej analizy . Istnieje bowiem pokusa, aby dobierać statystyki mające uzasadnić zarówno pogląd na zawodnika , jak i jego wybór co czasami ma merkantylny wymiar.Pisał o tym SAF,że sam łapał się na tym, zawierzał statystykom ,a ignorował inne dane np. zawodnik miał mało wygranych pojedynków , lecz tak się ustawiał ,że przechwytywał podania, albo też rywale unikali z nim pojedynków.

Fani piłki nożnej pewno rozumieją co miał na myśli szwajcarski pisarz Max Frisch zauważając,że " Przymierzamy historie jak ubrania". Zgoła odmiennie brzmią opowieści o Legii w czasach jej liderowania , nadawania priorytetów czyli bycia na topie, a zupełnie inaczej w sezonie 2021/22 i obecnym . Przyzwyczailiśmy się tak do 15 lat ,że Legia walczyła zawsze o Tytuł i 7 razy w tym czasie go zdobyła , więc trudno pogodzić się z tym nieoczekiwanym popadnięciem w głęboki kryzys. Z opowieści o trafnych wyborach personalnych musimy zamienić ją na odmienną , która wynika z utraty orientacji na rynku transferowym. Winą prezesa Mioduskiego było to ,że wprawdzie uwierzył trenerowi Feio , iż dział skautingu szkodzi Legii ,a nie pomaga , ale nie był konsekwentny, bo trenera zwolnił, zamiast kontynuować proces profesjonalizacji . W efekcie popełniano błąd za błędem poczynając od zatrudnienia dinozaura Iordanescu w roli trenera , który doprowadził zespół do taktycznego outsidera.
Sądzę,że większość kibiców nie tyle zachowuje dystans poznawczy do wydarzeń co rozumie ,że tworzymy wybiórcze opowieści , do których dopasowujemy poszczególne elementy. Dla kiboli taką spójną opowieścią jest obwinianie właściciela klubu Dariusza Mioduskiego o obecny stan rzeczy . Ale nasza narracja w czasie ulega zmianie, bo nikt nie trzyma się tej samej opowieści jak ja od 57 lat ,a inni pewno od 13 lat, kiedy to Legia po 6 latach przerwy ponownie zdobyła Tytuł. Wraz ze zdobywaniem doświadczenia inne rzeczy nabierają dla nas znaczenia,ale tę refleksję odnosimy nie do czasów kiedy wiodło nam się gorzej ( aczkolwiek nie tak źle jak obecnie) ,ale do tych kiedy byliśmy liderami i mieliśmy słuszne przekonanie ,że jesteśmy najlepsi. Niekoniecznie okłamujemy się w ten sposób czy rozmyślnie naginamy fakty. Po prostu jako ludzie mamy głęboko zakorzenioną potrzebę ułożenia naszego życia w spójną całość co psychologowie społeczni nazywają skłonnością do efektu opowieści. np. kiedy trener z meczu na mecz rotuje zawodnikami, zmienia taktyczne ustawienie itp to raz , jak wygrywa, oceniamy go prawie jak geniusza, a kiedy daje ciała to staje się nieudacznikiem.Pozytywny wizerunek trenera nie zależy od jego cech,warsztatu ,ale od tego czy prowadzony przez niego zespół wygrywa czy nie. Ten, który wygrywa ma z reguły do dyspozycji bardzo dobrych zawodników, więc opowieści o jego geniuszu wymagają weryfikacji. Obecnie takiej weryfikacji podlega trener Papszun. Według mojej opowieści Papszun w Rakowie rósł wraz z finansowym wsparciem właściciela klubu , który widząc awanse wzmacniał zespół coraz lepszymi zawodnikami , z czego korzystał trener i jego wizerunek. W chwili obecnej w Legii ma podobną sytuację jaką zastał w Rakowie przed 10 laty, kiedy to po zwolnieniu trenera Przemysława Cecherza zastał zespół taktycznie rozbity, wewnętrznie skłócony , w którym starsi zawodnicy byli rentierami.
Tym trenerom, którzy nie odnoszą sukcesów ( cokolwiek to znaczy) stawia się różne zarzuty,że nie potrafią wybrać, dobrać,że ich zespoły nie mają tożsamości itditp czyli ,że się nie nadają.
Przypomnijmy tylko ,że Papszun przez 11 lat był trenerem co najwyżej trzecioligowym , a nawet sześcioligowym i zyskał opinię najlepszego dopiero w Rakowie i dopiero po zdobyciu Tytułu w 2023 roku .
Lecz jak nas historia uczy ( nie wszystkich ) bycie na szczycie nie jest dane raz na zawsze. Kilka porażek sprawia ,że trener ze zbawcy i staje się majstrem-klepką , który nie układa, ale rozkłada.
Od tej narracji nie ma ucieczki , gdyż jak nas uczy psychologia jesteśmy tak skonstruowani ,że musimy zastanej rzeczywistości nadawać sens, nawet jeżeli okazuję się to kiepską metodą na analizowanie źródeł problemów i wyszukiwanie rozwiązań.
Na te błędy poznawcze jesteśmy niejako skazani , jak na ten przykład błędnego myślenia zwanego iluzją grupowania, za sprawą której dostrzegamy rzekome wzorce w nagromadzeniu wydarzeń. Np. drużyna , jak nasza Legia ukochana, która w paru meczach traci bramki po stałych fragmentach gry , natychmiast prowokuje dyskusję na temat jej słabości przy rzutach rożnych i wolnych dla rywala. Z kolei, gdy np. zespół traci gole w końcówkach, niezawodnie odzywają się eksperci kwestionujący przygotowanie kondycyjne. Itd itp. W takich przypadkach takie spostrzeżenia mogą być nawet trafne ,ale nie można tego stwierdzić z całą pewnością, bo próbka danych jest za mała.
Tym błędem , który dotyka najczęściej kibiców jest efekt pewności wstecznej ( zwany efektem wiedzy po czasie ). Polega on na tym ,że jesteśmy przekonani ,że od początku wiedzieliśmy jaki będzie np. wynik. Nie trzeba było wiele czasu ,aby kibole twierdzili ,że zawsze mieli przeczucie ,że Legia wyląduje w strefie spadkowej i przed tym scenariuszem przestrzegali żądając,aby rozgrywający drużyny nazywający się Dariusz Mioduski zszedł z boiska i na nim się nie pojawiał. Dzieje się tak dlatego ,że większość uważa ,że się zna na wszystkim, a na futbolu najlepiej i przeceniają oni własną zdolność do wydawania trafnych osądów.Np. wiedzieliśmy ,że taki ,a taki gracz się nadaje , a najczęściej jak zespół przegrywa ,że się nie nadaje.
Piłka nożna jest tą grą , w której pada szalenie mało bramek i często zdarza się ,że pojedyncze wydarzenia są przesądzające i one zapadają w pamięć.Takie chwile jak dla mnie np. rogale Kazia Deyny zapadają w pamięć i obrastają w legendę. I to te rozstrzygające urodziwe momenty decydują o tym jak postrzegamy i rozumiemy futbol. Ale i tu pojawia się problem zwany "heurystyką dostępności" za którą kryje się błędne założenie naszego umysłu ,że zapamiętujemy rzeczy ważne.Dlatego np. kojarzymy niektórych bramkarzy ze "szmatami" jakie puścili , obrońców, którzy zamiast piłkę tarmosili powietrze czy napastników z potwornymi "pudłami" . Tych zdarzeń obecnie nie musimy zapamiętywać, bo internet przypomina to co najgorsze , bo tak się w pływaniu w szambie wyćwiczył.
Często decydenci na podstawie tego zapamiętanego "złego' podejmują decyzje kadrowe, które bez poważnej analizy stają się loterią, raz decyzja jest trafna i sytuację poprawia ,ale często jest 'do bani".
I w ten deseń doszlusowaliśmy ( a'propos Zimowych Igrzysk) do króla błędów poznawczych, a mianowicie do efektu wyniku.To to zjawisko powoduje,że mamy naturalną skłonność do oceny klubu , prezesa, sztabu, zawodników przez pryzmat wyniku. Kiedy wynik jest pozytywne to wszystko chwalimy i taktykę i wybory personalne i trenera i grę , a kiedy wynik nie ten to oceny stają się przeciwpołożne. W piłce nożnej takie myślenie jest rozpowszechnione , bowiem mecze kończą się na ogół niskimi wynikami , więc po przegranej krytyka jest bardzo bolesna, gdyż gdzieś tam w podświadomości tkwi przekonanie ,że do remisu było szalenie blisko,a do wygranej niewiele dalej , wystarczyło strzelić jedną lub dwie bramki . Często jest tak ,że wynik i gra współbrzmią w duecie ,ale niewiele rzadziej wynik nie odzwierciedla poziomu gry i nie chodzi li tylko o parametry gry ,ale o tzw. ogólne wrażenie. Dla porządku musimy jednak zauważyć,że w historii klubu zapisuje się tylko wyniki, bo nasze odczucia tracą ważność przed każdym kolejnym meczem.
Podobnie jest z mentalności zawodników , którą kształtuje głównie wynik , a nasz zespół zapadł na chorobę niewygrywania , która, oby na szczęście , została wczoraj przerwana.

Legia od czasu objęcia funkcji trenera przez Papszuna czyni systematyczne postępy w organizacji gry , aczkolwiek są one powolne i słabo dostrzegalne. Kadra zespołu nie składa się ze słabych zawodników, lecz grają oni poniżej swoich możliwości . Wbrew potocznym opiniom nie są oni przepłacani , gdyż generalnie w naszej piłce najlepsi zarabiają za mało . Chociaż w kilku przypadkach managerowie wytargowali zbyt wysokie uposażenia , bowiem gracze nie pokazują na boisku ,że zasługują na te pieniądze. Moim zdaniem spory negatywny wpływ na "dawanie z siebie wszystkiego " ma przyjęte w kierownictwie klubu założenie ,że każdy jest na sprzedaż , byle tylko kasa się zgadzała, więc nawet obecnie widać,że kilku graczy "szanuje swoje kości".
Największą różnicę między Iordanescu a Papszunem widać w traktowaniu faz przejściowych , bowiem za czasów Rumuna Legia odpuszczała ich istnienie ,a Papszun wymaga , aby zawodnicy po stracie piłki ograniczali możliwości ofensywne rywali,a po jej odzyskaniu, aby natychmiast przechodzili do konstruowania ataku. Jedno i drugie wymaga walki o piłkę, o jej zdobycie i utrzymanie.
Na razie widać,że trener nie ma wykrystalizowanego składu wyjściowego i wybiera go metodą selekcji negatywnej. Ten , kto zagrał w jednym meczu słabo, w następnym siada na ławie.Pewnikiem Papszun chce w ten sposób stworzyć rywalizację tak ,aby zawodnicy starali się grać na miarę swoich możliwości , jak tylko dostają szansę gry.
Ustalając taktykę na mecz z Wisłą Papszun uznał,że zagra lustrzanym odbiciem systemu rywala ( 3-5-2) licząc,że mając lepszych graczy w składzie wykażą oni wyższość na analogicznych pozycjach. Jednocześnie chyba na wyrost Papszun usiłował naśladować Widzew, który stosował wobec Wiślaków taktykę "walca' . Nasi zawodnicy próbowali zmusić przeciwnika do obrony w niskiej strefie, a to wrzucając piłki za plecy obrońców, a to próbując indywidualnych akcji ,w tym dryblingu ( Krasnigi) , oraz dośrodkowań w pole karne na dwóch rosłych napastników. W ten sposób usiłowaliśmy wymusić błędy w defensywie rywali.
W I połowie do zdobycia bramki nasz zespół kontrolował przebieg wydarzeń boiskowych, ale po niej nie wiedzieć czemu zawodnicy przeszli na tryb średniej i niskiej obrony . Oczywiście grę można oprzeć na szczelnej obronie ,ale też trzeba umieć wychodzić do przodu szybkim atakiem lub kontratakiem z głębi pola,ale ani Augustyniak, ani Szymański ,ani W. Urbański nie mają to takich inicjacji predyspozycji.
W II połowie Papszun dokonywał zmian , które nie poprawiały obrazu gry ,bowiem stała się ona jeszcze bardziej chaotyczna i rwana. Zresztą obie bramki w II połowie dla Wisły i dla Legii padły po dokonanych zmianach ,gdy oba zespoły nie zdołały pokryć nowych zawodników.
Moim zdaniem na rzetelne oceny gry naszych zawodników jest za wcześnie , ale widać, że indywidualnie prezentujemy się coraz lepiej ,ale gorzej jest z płynnością gry zespołowej.

W "Skarbie Kibica' redaktor Maciej Frydrych prorokuje,że trener Wisły Mariusz Misiura ( 45 lat) będzie rozrywany przez najlepsze kluby polskie i nie tylko . Przyznam ,że jakoś tej klasy nie dostrzegam, bowiem Wisła gra prostym schematem, na bazie trzymania głębi obrony przez 2 do 4 graczy oraz kierowania poczynaniami ofensywnymi przez doświadczonego Pacheco. Wczoraj dodatkowo trener Misiura przydzielił plastry jego zdaniem najgroźniejszym graczom Legii : Biczachczjanowi i Krasniqiemu. Zespół Wisły zdobywał przewagę pozycyjną nie wskutek własnej zaradności ,ale dlatego ,że zawodnicy Legii w kolejnym meczu wycofują się do defensywy, jak też nie potrafimy utrzymać piłki w grze wielopodaniowej , gdyż zawsze ktoś straci piłkę. Zespół Wisły nie ma zawodników na to ,aby dominować na boisku i gra zrywami , przy czym ich posiadanie piłki było często bezproduktywne.
Z jednej strony dobrze o trenerze i o zespole Wisły świadczy,że dostrzegając chaos i nieład w poczynaniach Legii po 4 zmianach zawodników dokonanych przez Papszuna dążył do wygranej , ale z drugiej dla mnie była to arogancka bezczelność. Te moje słowa Gawin skwitował :"Takich czasów doczekaliśmy ".

Wczorajszą pracę arbitra Jarosława Przybyła oglądałem z prawdziwą przyjemnością i nie znalazłem ani jednego błędu jakiego by się dopuścił .

Wczoraj nasza drużyna przełamała niemoc. Miejmy nadzieję ,że wygrana z Wisłą stanowi dobry prognostyk na przyszłość.
8poniedziałek, 23, luty 2026 10:55
Zbyszek
@Senator.
Z pewnym opóźnieniem , bo umysł już nie tak sprawny ( po napisaniu komentarza muszę co nieco odsapnąć Smile), nawiązując do postu Gawina - odnośnie statusu Tobiasza zdań kilka popełnię.
Zacząć wypada od odróżnienia naszych emocji, od tego co nazywamy faktami , które dziś w ocenie nie tylko zawodników dominują. Odnośnie bramkarzy syntetyczna ocena polega na stwierdzeniu ,że najważniejsza jest skuteczność. Moim zdaniem bramkarz nie broni , bowiem albo piłka trafia w niego ,albo on staje na drodze piłki . Jednym słowem albo wpuszcza piłkę do bramki ,albo nie. Przy czym są to rzeczy zmienne w czasie .
Na ten przykład bramkarz Tomaszewski ,będąc ceniony przez trenerów jako ten ,który jest odważny i umie grać na przedpolu został przez trenera Górskiego wystawiony w październiku 1971 roku na mecz z RFN i wedle prasy był winien puszczenia 2 bramek ( z trzech). Podobnie kiepsko radził sobie w Legii i dopiero po przejściu do ŁKS puszczania " szmat" zaniechał Smile i po 2 latach do reprezentacji wrócił. Chyba najbardziej pamiętamy jego wyczyn na Wembley 17.10.1973 roku kiedy to 13 strzałów Angoli zamiast do naszej bramki trafiło w Tomaszewskiego . Z nie tak dawnych czasów pamiętamy Arkadiusza Malarza, który broniąc w Bełchatowie miał świetne statystyki i podobnie było w pierwszych 3 latach jego pobytu w Legii,ale kiedy trenerem Legii został Sa Pinto Malarz zatracił te zdolności obronne i został odstawiony . Pamiętamy jak dziennikarka , małżonka Arka , prowadziła krucjatę przeciw Sa Pinto jak to wręcz dopuszczał się mobbingu wobec Malarza.

Obecna sytuacja Kacpra Tobiasza jest porównywalna do "Malarzowej" , bowiem nowy trener Marek Papszun jest warsztatowcem ,ale i analitykiem i nie może nie patrzeć na statystyki skuteczności. Nie wchodząc w przyczyny , co do których pewno Gawin ma sporo racji , to Tobiasz w 3 meczach Legii pod wodzą Papszuna na 7 strzałów na bramkę Legii "dopuścił' do utraty przez drużynę 5 bramek - co , jak by nie liczyć, stanowi tylko ok. 29 % skuteczności .
Przy tak niskiej skuteczności trener nie mógł pozostać obojętny i dał szansę równolatkowi ( obaj mają po 24 lata) z Rumunii Hindrichowi. Ten w meczu z Wisłą Płock zanotował jeden puszczony do bramki strzał na pięć celnych do daje skuteczność dokładnie 80%. Jak by nie patrzeć to 80 jest nieco więcej niż 29 Smile.

Patrząc z tzw. ludzkiego punktu widzenia to sytuacja Tobiasza jest silnie skomplikowana. W listopadzie za zgodą Mioduskiego Dyrektor Sportowy Michał Żewłakow rozpoczął rozmowy z zawodnikami , których umowy kończą się 30.06.2026 roku i dwóch z nich : Tobiasz i Pankov odmówili rozmów. Z przecieków wiemy ,że Pankov był "obrażony " ,że nie jest podstawowym obrońcą , będąc przekonanym ,że jest lepszy od kolegów, natomiast jeden z managerów "Fabryki Futbolu" z którą Tobiasz jest związany namówił go ,aby kontraktu nie przedłużał ,bo będzie łatwiej o kontrakt zagraniczny , a nadto dostanie wysokie "wpisowe". Obecnie sytuacja uległa zmianie , gdyż prezes Mioduski wycofał się z wcześniejszych ustaleń i uznał,że rozmowy zostaną przeprowadzone po zakończeniu sezonu. Utrata miejsca w bramce Legii sytuację Tobiasza komplikuje więc co najmniej podwójnie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1