A+ A A-

Pogoń - Legia 0-1: Szczęśliwy początek

Legia udanie rozpoczęła kolejny sezon Ekstraklasy. W meczu pierwszej kolejki nasza drużyna zmierzyła się w Szczecinie z Pogonią i okazała się minimalnie lepsza, zadając decydujący cios w doliczonym czasie gry. Strzelcem zwycięskiej bramki był Arsenić.

 

Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel – Wszołek, Kapustka, Urbański, Szymański, Vinagre – Zjawiński, Rajović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Cojocaru – Wahlqvist, Keramitsis, Szalai, Borges – Ława, Dziczek, Acosta – Juwara, Nsame, Mukairu.

W 6. minucie Rajović uderzył głową po dośrodkowaniu Wszołka. Cojocaru wybił piłkę na rzut rożny. Po nim Vinagre dośrodkował na głowę Augustyniaka, który trafił w poprzeczkę. Odbitą piłkę z najbliższej odległości wbił do bramki gospodarzy Rajović, niestety nie trafił w piłkę nogą, pomógł sobie ręką i trafienie nie zostało uznane. W 16. minucie Augustyniak uderzył bardzo niecelnie z dystansu. Pogoń zaatakowała w 20. minucie. W polu karnym naszej drużyny do strzału doszedł Juwara, na szczęście chybił. W 22. minucie sytuacyjny strzał zza pola karnego oddał Deziel. Piłka w niewielkiej odległości minęła bramkę Pogoni. W 27. minucie Rajović kolejny raz oddał strzał głową po dośrodkowaniu Wszołka. Cojocaru nie miał problemu z interwencją. W 31. Nsame doszedł do dośrodkowania Juwary w polu karnym, uderzył głową, wydawało się, że musi paść bramka, ale wyśmienitą interwencją popisał się Hindrich. W 33. minucie Vinagre znalazł się na prawej stronie boiska, wbiegł w pole karne, ale źle dośrodkował. W doliczonym czasie gry z ostrego kąta uderzył głową Wszołek, jednak kąt był zbyt ostry.

Do przerwy było 0:0. Mimo niewielkiej przewagi Legii, był to wynik zasłużony.

W 50. minucie Nsame uderzył celnie, ale zbyt lekko i Hindrich spokojnie złapał piłkę. W 52. legioniści krótko rozegrali rzut rożny, Vinagre dośrodkował do Augustyniaka, jednak strzał naszego obrońcy był bardzo niecelny. W 54. minucie Zjawiński uderzył po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłka wpadła do bramki Pogoni, niestety po drodze odbiła się od stojącego na spalonym Rajovicia i nadal było 0:0. W 65. minucie gospodarze ruszyli z kontrą. Wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Grosicki wbiegł w pole karne, uderzył, ale niecelnie. Za chwilę Hindrich wybił na rzut rożny strzał Ulvestada. W 67. minucie żółtą kartkę za faul taktyczny ujrzał Urbański. W 71. minucie legioniści mieli dwie szanse w jednej akcji. Najpierw Cojocaru obronił strzał Zjawińskiego, a za chwilę Szalai zablokował strzał Rajovicia. W 80. minucie błąd popełnił Augustyniak, w polu karnym Legii doszło do ogromnego zamieszania, ostatecznie piłka wylądowała na bocznej siatce bramki. W 81. minucie Biczachczjan i Żewłakow zastąpili Kapustkę i Zjawińskiego. W 83. minucie Arreiol zmienił Szymańskiego. W 86. minucie Hindrich łatwo złapał strzał Dziczka z dystansu. W 87. minucie niecelnie zza pola karnego uderzył Biczachczjan. W 88. minucie Reca i Arsenić zmienili Vinagre’a i Deziela. W doliczonym czasie gry Legia cały czas nacierała. Najpierw mocny strzał Arreiola poszybował nad bramką. W szóstej doliczonej minucie Legia skutecznie zaatakowała po dalekim wrzucie z autu. Rajović wygrał walkę o górną piłkę, Wszołek oddał strzał, a najlepiej ustawiony w polu karnym okazał się Arsenić i to on stał się szczęśliwym strzelcem bramki.

Legia zademonstrowała te walory, na które można było liczyć, dużą dyscyplinę, dobrą organizację gry, niezłą intensywność, niebezpieczne stałe fragmenty gry. Niestety przez większość meczu oglądaliśmy też dokładnie te deficyty, które można było przewidzieć, brak kreatywności i nieskuteczność. Mimo wszystko trzeba jednak powiedzieć, że Legia była drużyną nieznacznie lepszą i zwyciężyła zasłużenie, dając nam lekkie powody do optymizmu przed kolejnymi meczami. 

W przyszłą niedzielę Legia zmierzy się w Warszawie z Zagłębiem.

Dyskusja (8)
1piątek, 24, lipiec 2026 23:31
corazstarszy
Był taki przegrany 1-2 u siebie mecz z Piastem w 2024 za wczesnego Feio. Legia straciła bramkę na 1-2 po wrzucie z autu. Feio zapewniał, że to już przećwiczone i nikt nam już więcej w ten sposób nie zaszkodzi. Słowa to jedno (zwłaszcza u niego), a życie swoje. Tak sobie wtedy pomyślałem, że dobrze byłoby odwrócić trend. Bo to jest element do wyćwiczenia, w sam raz na okazje, gdy inne środki zawiodą. I się spełniło.
Podobało mi się, że Legia szybko potrafiła odebrać piłkę (na mundialu wyświetlali taką statystykę ‘average ball recovery time’; Legia w tym właśnie dobrze wypadała). Pogoń, gdy atakowała, to sytuacyjnie, ale ataków nie budowała. Trenera mają nowego. Od człowieka z takim CV powinni z czasem wymagać więcej niż jedynie umiejętności skorzystania z okazji, a tak grali z Legią. Od strony trenerskiej Pogoń w tym meczu bardzo zaniedbana. To wszystko, co mieli było z naszej lewej strony. Pan Vinagre się kłania.
U nas są widoczne braki w jakości (żadne zaskoczenie), jest Mileta Rajović, który miło, że się nie zniechęcił i zaliczył bardzo ważną asystę 2. stopnia. Ale skoro xG mieliśmy ponad 3, to on tutaj jest głównym odpowiedzialnym.
Z 1. połowy dało się wyciągnąć więcej, choć i bramkarz musiał nas raz ratować. Oprócz bramkarza właśnie, chyba Wojciech Urbański tym razem miał najwięcej jakościowych zagrań i decyzji. Paweł Wszołek w 1. połowie bardzo mi się podobał. Miałem pochwalić Augustyniaka i właściwie to czynię, ale była też ta sytuacja z Mukairu z 80 minuty. Deziel Jr. w tym meczu OK. Bez zarzutu.
Jeśli chcemy się pewnie utrzymać, to wynik jest OK, ale trzeba potrafić wyciągnąć maksimum z tego, co w danym meczu się wypracuje.
Jeszcze Frankowski. Nie mam uwag. Jak na to, co się działo w przeszłości za jego przyczyną, tym razem dobrze sędziował. Jedyna uwaga - brak kartki za faul na Wszołku w 1. połowie. Tym razem obawy dotyczące jego pracy się nie ziściły. I całe szczęście.
2piątek, 24, lipiec 2026 23:40
iocosus
Papszunologia stosowana górą, choć przyznaję, że w trakcie meczu grzeszyłem brakiem wiary w trenera! Za późne zmiany, za trzymanie na boisku Rajovica, a ten na koniec brał udział w akcji bramkowej, za wprowadzenie obrońców w końcówce, czyli za grę na utrzymanie remisu, a tu jeden z nich strzelił zwycięskiego gola, no i suma sumarum, wyszło że trener ze zmianami trafił, a cierpliwość względem tego który chyba nas kibiców doprowadzał dziś do szewskiej pasji też koniec końców przyniosła efekt. Papszun górą!
1. Jeszcze kilka takich meczów, kilka takich interwencji jak dziś a Hindricha pożegnamy jeszcze w sierpniu przed zakończeniem okienka transferowego.
2. Robert Deziel Jr bez wielbłąda, mam nadzieję że trener nie podciął mu skrzydeł ściągając z boiska.
3. Występ Zjawińskiego dyskretny, mam ogromny wewnętrzny zgryz z grą na „dwie wieże”, ale trudno skoro pan Marek uznał to za optymalną taktykę.
4. Damian Szymański potrafi się wycofać i wejść między obrońców, czy podobnie będzie się sprawdzał w takiej roli Arreiol bo jeżeli tak to zdecydowanie wolałbym jego w linii pomocy?
5. Podobało mi się energetyczne wejście z ławki Jakuba Żewłakowa, oby trener dawał mu kolejne dłuższe szanse na wykazanie się.
3sobota, 25, lipiec 2026 07:32
iocosus
Mateusz Janiak na X:
Pod wieloma względami to najlepszy występ Legii za Marka Papszuna:
– rekordowe xG: 3,01 (nr 2 to 2,3 z Koroną)
– rekordowa liczba dużych szans: 5
– rekordowa liczba strzałów: 24

Marek Papszun: "Czy kilka razy podskoczyło mi ciśnienie? Nie powiem, że zachowałem spokój w tych sytuacjach, bo nie. Powinniśmy strzelić gola. Nie będę tego odsuwał, wypychał i szukał wymówek. Musimy być skuteczni. Za dużo pracy wkładamy w to, żeby dochodzić do tych szans. W piątek oddaliśmy 24 strzały na wyjeździe, stworzyliśmy 7 czystych szans i jedną wykorzystaliśmy. O to chodzi, żeby na koniec się zgadzało, lecz można było wcześniej pokusić się o ustawienie sobie tego meczu."

Dzięki golowi Arsenica Mileta urwał się ze stryczka, gdybyśmy ten mecz tylko zremisowali byłby winny utraty dwóch punktów, a dzięki udziałowi w ostatniej akcji meczu przyczynił się do ich zdobycia.
Ciekawe jak to wszystko wpłynie na Rajovica. Trener tym co powiedział publicznie po meczu nakłada na napastnika jeszcze większą presję, z którą ten ewidentnie sobie nie radzi, ale z drugiej strony zanotował "współudział" przy zwycięskiej bramce. Może "fatum" dzięki temu zniknie!?

Mam, jeszcze takie skojarzenie z Pogonią, otóż bardzo nie lubię tak budowanych zespołów w Polsce. Zbieranina wyrobników z futbolowego świata, z jednym Polakiem w podstawie chyba służącym za "listek figowy". Pogoń kojarzyła mi się z rywalem Rakowa w pucharach czyli z Vallettą FC, tyle że maltański zespół chyba zrobił na mnie lepsze wrażenie.
Z drugiej strony "tak się gra jak pozwala na to przeciwnik" zatem może to Legia tak ograniczyła rywala że ten wypadł tak mało przekonująco?
4sobota, 25, lipiec 2026 09:50
gawin76
@ corazstarszy

Na wiosnę chyba też strzeliliśmy Pogoni po aucie. Pewnie, fajnie byłoby strzelać bramki po akcji na trzydzieści podań przez całe boisko, ale w tym momencie to raczej nie dla nas i, tak jak piszesz, jest to argument kiedy zawodzą inne środki.

Frankowski mimo naszych obaw udźwignął. Ostrożny w decyzjach, skupiony, nie popełnił większych błędów. Natomiast ogólnie on niestety niezbyt dobrze zarządza meczami, piłkarze zawsze trochę wchodzą mu na głowę, nie ma charyzmy, wczoraj też było to widać.

Deziel dla mnie duże zaskoczenie na plus, może dlatego, że nie widziałem tego sparingu, po którym ciepło o nim pisałeś Na Aucie. Spokojny z piłką przy nodze, starał się podawać progresywnie, bardzo obiecujący debiut.

Ten Garcia to jest trzy tygodnie w Szczecinie, trudno wymagać od niego cudów. Chyba chce ustawić Pogoń tak po hiszpańsku, 4-3-3, natomiast tam obrońcy słabo grają piłką, w pomocy też niespecjalnie jest o kim oprzeć posiadanie, długa droga przed nim (o ile będzie miał szansę na długą drogę).

@ iocosus

Co do zmian to mnie Papszun zaskoczył mocno (i per saldo na plus), zdejmując Kapustkę, a zostawiając Urbańskiego, który miał przecież żółtą kartkę. Urbański im dalej w mecz tym lepszy, Kapustka wręcz przeciwnie, ale mimo wszystko była to odważna decyzja.

Arreiol wydaje się bardziej ofensywnym typem pomocnika niż Szymański, bardziej wszechstronnym, nie gra tylko do najbliższego. Ale jest elektryczny na tym boisku, jakby trochę się spalał. Myślę, że mimo wszystko Szymański na razie wygrywa tę rywalizację swoim wybieganiem i odpowiedzialnością, ale na pewno przyjdzie moment, w którym Arreiol będzie musiał wykazać się od pierwszej minuty.
5sobota, 25, lipiec 2026 10:11
dalkub
to nie tyle pod pewnymi względami ale to z pewnością pod względem piłkarskim, budowania akcji od tyłu, podejścia do pressingu itp. elementów sztuki piłkarskiej był najlepszy mecz odejścia Runjaića. Postęp zrobił Urbański, lepiej grał i Kapustka i Szymański, podoba mi się nowy stoper, bo potrafi bronić i grać w piłkę, chwilowo a może na stałe naprawił się Vinagre, reszta lepiej niż solidnie. Zawiedli napastnicy, o Rajoviću mi się nie chce, choć wiem jak gra Papszun i że robi wyniki nie mając napastnika na poziomie, to nadal sie dziwię, natomiast Zjawiński wypadł bladziutko. Chciałbym widzieć więcej Żewłaka i pewnie Adamskiego. Faktycznie Arreiol lepiej operuje piłką, ale wydaje się że ma trochę za dużo jak na szóstkę inklinacji do grania do przodu. Podobały mi się szybkie odbiory piłki na 30-40 metrze i solidne skracanie pola gry. Spodziwałem sie mniej nawet dużo mniej, dostałem coś co mnie satysfacjonuje poza grą napastników, bo przy jednym skutecznym gościu z przodu powinniśmy to wygrać 3 bramkami
6sobota, 25, lipiec 2026 18:25
Senator
Ja się nie znam więc tylko taka myśl odczucie . Ta bramka w ostatniej minucie , wciśnięta siłą woli , chęcią zwycięstwa to szansa na rozpalenie żaru o którym w przedsezonowym felietonie pisze sir Gawin. Narzekamy na brak jakościowych piłkarzy i pewnie słusznie . Jest więc szansa, że nadrobimy to zaangażowaniem , walką . Kibice to szanują . Będą zadowoleni jeśli te cechy będą widoczne w każdym meczu .
7wtorek, 28, lipiec 2026 14:23
Senator
Może się skompromituje ale chyba dawno w podstawowej jedenastce nie występowało siedmiu Polaków . Mi się to podoba . W ekstraklasie to chyba jeden z lepszych wyników pod tym względem .
8środa, 29, lipiec 2026 11:02
corazstarszy
To jeszcze wspomnieniowo (historia to ważna część naszej tożsamości) a konto sytuacji zaprzepaszczonych przez naszego Duńczyka - Czarnogórzanina. Najbardziej spektakularne pudło, jakie mi utkwiło w pamięci, jeśli chodzi o Legię, to był 2005 rok. Ćwierćfinał PP, mecz rewanżowy z Lechem w Warszawie. W pierwszym meczu było 0-0. Awans przy 1-1 był ich (lub miała być dogrywka, tam był bardzo dziwny regulamin, gdy przestano liczyć bramki na wyjeździe, na czym Legia straciła rundę wcześniej w dwumeczu z Górnikiem Zabrze). I 90. minuta. Rzut wolny dla Legii. Tomasz Kiełbowicz w poprzeczkę, piłka spada na linię i zaczyna się kotłowanina - jedni desperacko chcą wybić, drudzy desperacko wepchnąć. Wiele źródeł przypisuje bramkę Tomaszowi Sokołowskiemu II. Ale to nie on strzelił. Był w pewnym momencie najbliżej, piłka 10 cm przed linią, machnął stopą, ale w piłkę nie trafił, a bramkę zdobył ratunkowym wślizgiem piłkarz drużyny przyjezdnej Mariusz Mowlik. W sumie podobna sytuacja do 6. minuty w Szczecinie, tyle że wówczas z happy endem. Druga sytuacja to odpowiednik strzału Rajovicia w Szalaia. Tutaj dostrzegam podobieństwo z meczem z Leicester City w Warszawie. W ostatniej minucie rajd Kastratiego, wyłożenie na patelnię Pekhartowi, chyba jeszcze lepsza pozycja niż teraz Rajovicia. I pudło - nawet w bramkę nie trafił.
Także, wszystko już było. Problem jest taki, że Rajović w tego typu sytuacjach jest bardzo powtarzalny. Przy nieuznanej drugiej bramce, mam wrażenie, że piłka po strzale Zjawińskiego nie szła w światło bramki. Poza tym, to Rajović sprawił, że po strzale Vinagrea, Cojocaru odbił byle jak przed siebie. Nawet komentujący w C+ sądzili początkowo, że bramka anulowana z powodu absorbowania bramkarza. Ale wcześniej był zdecydowany atak napastnika na Cojocaru, może nawet nadający się do odgwizdania jako faul.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1