A+ A A-

Czarna-eLka pyta, Klub odpowiada

legia1512Niedawno na stronach czarnej-eLki ukazał się tekst jednego z kibiców, stałego, aktywnego uczestnika okołolegijnych dyskusji na stronie. Artykuł sygnowany nickiem „JJ” traktował o prozaicznych sprawach z życia kibica rozumianego w kategorii ‘piłkarskiego pasjonata’, czyli pochłoniętego przede wszystkim wydarzeniami na boisku, stąd też zazwyczaj zasiadającego na innych trybunach niż „Żyleta”.

W artykule pada stwierdzenie autora: „Zdecydowałem się jednak napisać, bo jeśli taki tekst nie pojawi się na naszej stronie to gdzie miałby się pojawić?”. Nasza rola z pewnością tymi słowami jest przeceniona, są inne legijne miejsca gotowe poruszyć każdą kibicowską kwestię, szanujemy i doceniamy ich pracę, ale do zmierzenia się z „materią” problemu poczuliśmy się faktycznie zobowiązani.

Pytania odnoszące się do „zwykłego kibica” w tekście padły, żeby zanegować autorską tezę: „klub albo świadomie pewne rzeczy lekceważy, albo nie ma o nich wiedzy” zarekomendowaliśmy lekturę artykułu i komentarzy pod nim zawartych bezpośrednio w Klubie i poprosiliśmy o odniesienie do poruszanej tematyki.

Odpowiedzi na pytania zgodził się nam udzielić Dyrektor Biura Zarządu, Pełnomocnik ds. bezpieczeństwa Pan Bogdan Kuzio.

Wpierw mała retrospekcja z artykułu:

„Co zaobserwowałem na meczu ze Śląskiem rozegranym przy małej widowni, a więc przy naprawdę wielu, wielu wolnych miejscach? Część kibiców na trybunie wschodniej postanowiła stać w pierwszych rzędach i uniemożliwiać oglądanie meczu innym kibicom. Kibicom przyzwyczajonym do innych standardów to przeszkadzało. Dochodziło do utarczek słownych, coraz ostrzejszych i całe nieporozumienie trwało dobre 10 minut, 10 minut wściekłości wielu kibiców, nerwów i przekrzykiwania się z innymi kibicami. Krzyczeli jedni na drugich (często niewinnych, bo tłumaczyli się, że to ludzie z niższych rzędów stoją więc i oni muszą), mała część kibiców przesiadała się nawet ze swoich stałych miejsc na inne, aby móc oglądać na siedząco. Zazwyczaj są to pojedyncze przypadki, ale wczoraj rzecz dotyczyła naprawdę większego grona. Na pewno temperatura na trybunie wschodniej przez dobre 15 minut była gorąca i to nie z powodu wydarzeń boiskowych (chociaż i szybko stracony gol zrobił pewnie swoje), oczywiście żadnej dramaturgii czy drastycznym scen nie było, ale atmosfera była delikatnie mówiąc nieprzyjemna. Nieobecność lub bierność (tradycyjna?) służb porządkowych czy informacyjnych niestety dopełnia czarę goryczy. Jak się skończyło? Po ponad 10 minutach słownych przepychanek między kibicami, łaskawie pojawili się stewardzi, podejrzewam, że poinformowali o zasadach panujących na stadionie i poprosili o ich respektowanie. Efekt? Do końca meczu zachowanie było wzorowe”

Pytania autora na kanwie opisywanych wydarzeń zamieszczone w tekście:

A. „Wystarczyło przypomnienie o zasadach przez osoby, których zalecenia powinny być respektowane. Czy naprawdę nie można tego pilnować na każdym meczu i od samego początku „uczyć” ludzi właściwych zachowań? Czy naprawdę to problem poinformować niektórych, że na stadionie istnieje trybuna północna, na której będą mogli stać, a na tej trybunie są np. osoby starsze, które nie mają ochoty stać?”

B. „Tymczasem klub uznaje chyba, że skoro kibice nie wysyłają skarg i przyjmują postawę bierną na trybunie to znaczy, że im to odpowiada.” - Czy ta teza jest prawdziwa, Klub wychodzi z założenia, że na trybunach innych niż Północna istnieje akceptacja dla stojącej formy oglądania meczów?

C. „Zasada powinna być jedna: jeśli przynajmniej 1 osoba (np. z najwyższego rzędu) ma ochotę oglądać mecz na siedząco to organizator (zapewne poprzez stewardów) ma obowiązek jej to zapewnić. To w ogóle nie powinno podlegać żadnym dyskusjom lub negocjacjom. Drugim wyjściem jest informowanie przy zakupie biletu/karnetu 60-latka, ojca z dzieckiem czy każdego innego kibica o istniejącej możliwości, że będzie musiał oglądać mecz na stojąco. Wtedy oczywiście to wybór osoby kupującej bilet czy zdecyduje się na takie spędzanie czasu. Wiem, że to co dla wielu osób jest akceptowalną niedogodnością na 1 czy 2 meczach w sezonie (czy wręcz miłą odmianą i zrozumieniem spowodowanym stawką meczu) będzie nie do zniesienia częściej i zwyczajnie zrezygnują z przychodzenia na stadion.” – Czy Klub podziela taką argumentację? Nie posiada obaw, że zignorowanie tej kwestii może mieć wpływ na frekwencję?

Bogdan Kuzio: Klub oczywiście nie lekceważy Kibiców z trybun innych niż trybuna północna. Przyjmujemy ten głos krytyczny i przepraszamy za to, że opisywane sytuacje miały miejsce.  Mam nadzieję, że w trakcie ostatnich meczów widać było poprawę, bo zwracamy na to teraz szczególną uwagę. Nasze starania powinno być widoczne zwłaszcza w czasie meczu z Trabzonsporem.

Agencje ochrony otrzymały od nas bardzo konkretne zadania związane z podejmowaniem działań w przypadku Kibiców stojących notorycznie na trybunach w trakcie meczu. Muszę niestety podkreślić, że nie zawsze spotyka się to ze zrozumieniem ze strony samych Kibiców, którzy nierzadko reagują na prośby pracowników ochrony w sposób niekulturalny a czasem wręcz agresywny. Ma to miejsce przede wszystkim w sektorach trybun zachodniej i wschodniej przylegających do Żylety oraz na trybunie południowej. Przyzwyczajenie wszystkich Kibiców z trybun innych niż północna do oglądania meczów na siedząco będzie wymagało więcej czasu oraz zdecydowania z naszej strony, włącznie z wysyłaniem pisemnych ostrzeżeń i podejmowaniem decyzji o zastosowaniu klubowych zakazów stadionowych. Nie unikamy tych działań i będziemy je w dalszym ciągu prowadzić.

Jeżeli będziecie Państwo mieć uwagi odnoszące się do tych działań, proszę o ich przekazywanie do klubu, także za pośrednictwem portalu czarna-eLka.

D. W nawiązaniu i w trosce o frekwencję w tekście pada zarzut: „A może wpływ ma również nastawienie klubu do kibica z pozostałych 3 trybun, bo tam są przecież największe rezerwy? (…) Zapewne swoje robi też zniesienie różnych zniżek i ceny biletów, które może nie drastycznie, ale jednak wzrosły.” - Jak klub obecnie diagnozuje frekwencję na Ł3, czy będą przypisywane jakieś "recepty"?

Bogdan Kuzio: Oczywiście najlepszą „receptą” na frekwencję na stadionie jest dobra gra I Drużyny i regularna gra w rozgrywkach europejskich, łącznie z Ligą Mistrzów. Jednakże nie bagatelizujemy innych elementów mających wpływ na liczbę Kibiców na stadionie. Cały czas analizujemy skuteczność obecnej polityki cenowej związanej ze sprzedażą biletów i karnetów i zastanawiamy się na jej aktualizacją. Myślę, że sprzedaż pakietowa lub pojedyncze akcje promocyjne, jak np. obniżenie cen biletów na mecz z Pogonią Szczecin, zostaną zauważone przez kibiców. Niewykluczone są następne tego typu akcje jeszcze w bieżącej rundzie.



Dyrektorowi Panu Bogdanowi Kuzio bardzo dziękujemy za udzielone odpowiedzi, tym bardziej, że nie odżegnuje się od kontaktów z „pasjonatami z czarnej-eLki” i w ramach posiadanych możliwości zaoferował poświęcić swój czas na wyjaśnianie legijnych problemów nurtujących „zwykłego kibica” również w przyszłości. Prosimy zatem, czy to w komentarzach pod obecnym artykułem, czy w mailach o zadawanie innych pytań, poruszanie innych kwestii, zebrane w ten sposób, pogrupujemy w zagadnienia, usystematyzujemy i przekażemy do Klubu.

Dyskusja (54)
1wtorek, 19, listopad 2013 12:57
Forever(L)
To ja sobie pozwolę poruszyć jeszcze jedną sprawę która bulwersuje mnie od dłuższego czasu i przez którą o mało co nie wszedłem na ostatni mecz naszej drużyny.
Otóż wchodząc na stadion należy przejść przez bramkę którą to uruchamia się wkładając do czytnika kartę kibica. Niestety notorycznie ochrona usiłuje odebrać mi tę przyjemność nie ufając chyba mojej koordynacji. W związku z tym że posiadam silne przywiązanie do rzeczy za które zapłaciłem nigdy nie daję swojej karty obcemu bądź co bądź osobnikowi. Zwykle jakoś się udawało i w końcu Pan kontrolujący dopuszczał mnie do czytnika po czym zadowalał się okazaniem karty w moich rekach, ale ostatnio trafili mi się dość uparci i na dodatek mocno niegrzeczni Panowie wsparci przez Panią która mieniła się ich szefową i cała ta trójka nie chciała zgodzić się na wetknięcie karty do czytnika prze zemnie, co więcej nie zgodziła się na podanie swoich danych (identyfikatory mieli zaczepione zdjęciem w stronę ubrania) zasłaniając się ochroną danych osobowych LOL. Na moje pytanie dlaczego muszę im DAĆ swoją kartę zostałem odesłany do regulaminu po czym kiedy stwierdziłem (10 min czytania) że nic takiego nie ma tam napisane i poprosiłem o wskazanie odpowiedniego punktu oni stwierdzili że nie podadzą mi go i jeśli nie dostaną karty to nie wejdę na mecz. Na szczęście inny ochroniarz podpowiedział mi żeby udać się do starszego pana wpuszczającego ludzi przez furtkę który nakazał wymienionej wcześniej trójce wpuszczenie mnie na stadion.
Ciekawy jestem jak takie zachowanie ma się do słów Pana prezesa o mówieniu dzień dobry Wink
2wtorek, 19, listopad 2013 13:02
gawin76
Cieszy fakt, że dyrektor Kuzio znalazł czas dla czarnej-eLki i zajął stanowisko wobec kwestii poruszonych w artykule JJ. Bardzo cieszy również gotowość do kontynuowania tego rodzaju dialogu.

Jeżeli chodzi o meritum, widzę że Klub, podobnie jak JJ, wykonawstwo w zakresie rozwiązania sprawy kibiców stojących na trybunach innych niż Północna pozostawia w pierwszej kolejności agencjom ochrony. Cóż, być może to faktycznie jedyna droga, trudno przecież żeby na Wschodnią fatygował się osobiście prezes Leśnodorski i prosił stojących o odblokowanie widoku osobom z kolejnych rzędów. Natomiast przyznam, że zdarzało mi się widzieć reakcje 'niekulturalne i agresywne', o których wspomina dyrektor Kuzio, stąd między innymi bierze się mój sceptycyzm wobec tej metody załatwiania sprawy. Przedmiotowa kwestia musi być zrozumiana także przez samych kibiców, głównie przez osoby, które w sposób mniej czy bardziej świadomy usiłują przenosić zwyczaje z Północnej na inne trybuny, bo gdyby miało dochodzić z tego powodu do szarpanin, czy, nie daj Boże, do wymierzania zakazów stadionowych, byłby to kierunek wielce niepożądany.
3wtorek, 19, listopad 2013 13:17
urka
gawin76
"Natomiast przyznam, że zdarzało mi się widzieć reakcje 'niekulturalne i agresywne', o których wspomina dyrektor Kuzio, stąd między innymi bierze się mój sceptycyzm wobec tej metody załatwiania sprawy."

Myślę że nie ma innej drogi niż stały nacisk na przestrzeganie reguł. Może nie wszystko od razu się uda ale ci mniej "awanturni" ustąpią od razu, ci trochę bardziej powinni być potraktowani bardziej "obcasowo" a jeśli jest to z jakichś powodów niemożliwe, to zakaz.
Ktoś kiedyś zapytał czy my myślimy ze samochody w Szwajcarii są czyste bo ich właściciele tak lubią? Nie tylko, za jazdę brudnym samochodem grozi mandat. System restrykcji w krajach o najbardziej demokratycznych zasadach zawsze opiera się na dyktacie władzy i współpracy obywateli z władzą co w Polsce jescze pokutuje pod starą nazwą kablowanie. Ciekawe kiedy się przekształci w postawę obywatelską?
4wtorek, 19, listopad 2013 13:18
kibic50
@ Forever L
Nie chcę się stawiać w roli adwokata klubu, a tym bardziej osób stojących na bramkach wejściowych, ale czy nie chodzi w tym "ceremoniale" o to, aby sprawdzić zgodność osoby wchodzącej z tą na zdjęciu ? Robią to chyba miedzy innymi po to, aby nie wpuszczać osób z zakazami, które mogłyby np "zasłaniać innym widowisko"
5wtorek, 19, listopad 2013 13:19
urka
A na marginesie tej sprawy, obserwuję jak rośnie liczba zbierających odchody własnych psów. Byłem bardzo sceptyczny w tej sprawie a jednak. Więc może na stadionie też się uda?
6wtorek, 19, listopad 2013 13:50
Forever(L)
kibic50

Ale ja kartę okazuje zdjęcie można zobaczyć bez brania jej do ręki


All

Zadz3woniłem do Pana Kuzio bardzo miło się rozmawiało i wyjaśniliśmy tą kwestię. Pan Bogdan potwierdził że nie ma obowiązku dawania karty do ręki, klub jedynie zalecił ochronie taką praktykę w celu sprawniejszego przepuszczania ludzi przez bramki. Dodatkowo Pan Kuzio wspomniał że klub mocno pracuje nad poprawą pracy ochrony.

Generalnie po rozmowie jestem naprawdę pozytywnie zbudowany podejściem klubu do głosu pojedynczego kibica.
7wtorek, 19, listopad 2013 13:52
Forever(L)
urka

Nie chwaląc się i ja w tym mam swój udział Wink
Wystarczy konsekwentne zwracanie uwagi + załatwienie ze spółdzielnią paru tabliczek i kilku specjalnych koszy i nagle ludziom zaczyna być głupio nie posprzątać po pupilku Wink
8wtorek, 19, listopad 2013 14:02
urka
Lubimy sobie ponarzekać i się biczować ale jednak zmiany w "narodzie" się dokonują. Jednak ludzie się przyzwyczajają do wygody i czystości i zaczynają ją cenić. Na stadionie będzie tak samo, trzeba tylko obalić ten mit pokutujący wśród ultrasów że kibicowanie to taka sprawa która uniemożliwia racjonalne zachowanie. Dawniej bycie w stanie upojenia podczas dokonywania przestępstwa też było okolicznością łagodzącą, teraz już nie.
Chociaż niektóre sprawy idą w drugą stronę, wulgaryzmy się upowszechniły. Jak mój syn był mały to go nie brałem na mecze, bo bym mu nie umiał wytłumaczyć dlaczego ci panowie tak klną i wszystkim się podoba? Przecież to coś złego, miałby chłopak dysonans poznawczy.
9wtorek, 19, listopad 2013 16:58
JJ
Szacunek Panowie z C-L za poruszenie tematu i szacunek dla klubu za odpowiedź. Ja również jestem zbudowany podejściem klubu. Szybka, spokojna i merytoryczna odpowiedź. Przyznam szczerze, że zaimponowała chęć kontynuowania dialogu i dobra komunikacja.

Odnośnie meritum to mogę jedynie powiedzieć, że na ostatnich meczach dało się zauważyć inne podejście, większą aktywność i bardzo mnie to cieszy.

@gawin76

widzę że Klub, podobnie jak JJ, wykonawstwo w zakresie rozwiązania sprawy kibiców stojących na trybunach innych niż Północna pozostawia w pierwszej kolejności agencjom ochrony.

Nie, ja pisałem "zapewne" tą droga musi to być rozstrzygnięte, a chodziło o to, że na samym końcu, jeśli nie skutkują inne metody to kibic nie może być pozostawiony samemu sobie. Sam pisałeś, ze różne widziałeś reakcje (również między kibicami) i o to chodzi, że ktoś musi w ostateczności na tym panować, a nie dopuszczać do zwiększania emocji między samymi kibicami Wink

Przedmiotowa kwestia musi być zrozumiana także przez samych kibiców, głównie przez osoby, które w sposób mniej czy bardziej świadomy usiłują przenosić zwyczaje z Północnej na inne trybuny, bo gdyby miało dochodzić z tego powodu do szarpanin, czy, nie daj Boże, do wymierzania zakazów stadionowych, byłby to kierunek wielce niepożądany.

Tak, to powinno być rozwiązane drogą informacji, budowania kultury kibicowania i przebywania na jednym stadionie z różnymi osobami, czyli coś o czym rozmawiamy od dawna. Ale trzeba uczciwie przyznać, że zaniedbano to lata temu, bo idealnym i jedynym "bezbolesnym" momentem wprowadzenia pewnych nawyków/zasad było otwarcie nowego stadionu. To wtedy trzeba było w różnych miejscach na stadionie "uczyć" kultury kibicowania, budować szacunek do służb informacyjnych itd. Ale miejmy nadzieję, że nie jest to szansa utracona bezpowrotnie, chociaż na pewno nie od razu i nie tak łatwo jak wtedy Wink
10wtorek, 19, listopad 2013 23:06
Senator
@JJ
Swięte słowa to był ten optymalny czas. Teraz trzeba o tym mówić i ja wcale bym się nie pogniewał jeśli klub wypuścił czy jak to inaczej zwał jakąś akcję uświadamiającą cy cuś Smile
11środa, 20, listopad 2013 15:06
iocosus
@ All

Słuchajcie mamy dowód, że nasze „pitolenie” nie jest sobie a muzom, poczynione uwagi, refleksje nie są zawieszone w próżni, a głos kibica, pasjonata piłkarskiego nie jest wołaniem na pustyni, Klub nie jest głuchy i wsłuchuje się, co też w kibicowskiej internetowej trawie piszczy.

Zatem skoro nasze przemyślenia, wywody, pomysły mogą dotrzeć do klubu, być może kogoś zainspirować, skoro nie muszą, ale mogą, to z takiej możliwości już warto korzystać. Kibicowska, pasjonacka burza mózgów może być do czegoś przydatna.

1. A pro po frekwencji na stadionie, promocji biletowych itd. Ostatnio w komentarzach była poruszana kwestia poczucia karnetowców w zestawieniu z elastyczną, promocyjną polityką cenową, są jakieś propozycje, pomysły, żeby wilk był syty i owca cała. Obyśmy tylko nie patrzyli przez partykularyzm własnej kieszeni, choć i to istotne, nie da się ukryć, ale jak połączyć ewentualne promocyjne obniżki cen biletów w trosce o frekwencję, z poczuciem karnetowców, że nie są poniekąd wystrychnięci na dudka? Jak to zrobić, mając na uwadze troskę i o własną kieszeń, samopoczucie, ale też i na uwadze finanse Klubu, z którym się identyfikujemy? Propozycje, pomysły?

2. Kwestia trybun stojących, ich zalegalizowanie na meczach ligowych wzorem Bundesligi zwiększyłoby ich pojemność, równocześnie sformalizowało zasady, takie rozwiązanie winno być korzystne i dla fanów dopingowej ultraski i dla pikników wolących 90 minut przesiedzieć na tyłku, może wspólne zbieranie podpisów pod propozycją takiego rozwiązania w nowelizowanej ustawie?

3. Z rozmów z bywalcami wschodniej: wracał motyw, że przydałyby się (przy promenadzie lub pod nią) jakieś miejscówki do posiedzenia, dla głodnych lub spragnionych, czy w miesiącach późnojesiennych lub wczesnowiosennych nie warto w tym celu rozważyć rozstawionych halowych namiotów, jako osłony od deszczu, śniegu, wiatru?

4. Są głosy krytyczne odnośnie późnej pory rozpoczynania meczów i ze względów komunikacyjnych i nazwijmy to rodzinnych lub towarzyskich, szczególnie sobota po dwudziestej wydaje się terminem nie do końca najszczęśliwszym, za to koligującym i mogącym wpływać na frekwencję, już przedział 18-20 wydaje się optymalny, tegoroczny termin późniejszy, to zapewne postulat stacji telewizyjnych, czy jest szansa na inny układ pór rozgrywania meczów?

5. Inne pomysły, uwagi, propozycje ...
12środa, 20, listopad 2013 15:21
kibic50
ad 1
Na początku też byłem troszkę zniesmaczony obniżką cen biletów (nie karnetów) ale po namyśle mi przeszło. Cena biletu w karnecie jest niższa, mamy prawo pierwokupu ale przede wszystkim uwielbiam oglądać mecze na PEŁNYM stadionie !
ad 2
Z tego co wiem to jest już projekt likwidacji krzesełek na trybunie ultras. niestety dołożono do tego możliwość palenia rac czy likwidacje kart kibica.
ad 3
Namioty popieram. pod Wschodnią jest dużo miejsca, gdzie można by posiedzieć i przy królewskim (jest info, że ma być) pogadać o Legii
ad 4
Tu sie nie zgodzę. 20.30 to idealna pora rozgrywania meczów. Szczególnie, kiedy dzień jest długi. Nie ma chyba przyjemniejszego widoku jak mecz przy sztucznym świetle Wink
13czwartek, 21, listopad 2013 13:21
Oliver
Sądzę,że przy utrzymaniu tej polityki cenowej (tj.obniżeniu cen biletów na mecze na stadionie Legii), sensowną formą rekompensaty dla posiadaczy karnetów będzie dodatkowe rozciągnięcie ich ważności na mecze w fazie finałowej (3 lub 4 spotkania na Ł3).
To spokojnie powinno załatwić sprawę.
14czwartek, 21, listopad 2013 13:55
Senator
@Oliver
Fajnie kombinujesz ale na mój rozum, takie rozwiązanie nie przejdzie, nie puszczą tyle kasy bokiem.
15czwartek, 21, listopad 2013 14:39
Oliver
@Senator
Liczyłem to dość dokładnie i wydaje mi się że jest to najsprawiedliwsze rozwiązanie.
A m.in. naszą rolą jest przekazać ten pomysł 'decydentom'.
Ten sam wpis zamieściłem na stronie klubowej, może coś z tego wyniknie.
16sobota, 23, listopad 2013 03:21
gawin76
1. Wiele razy była mowa o tym, że nabywcy karnetów liczą głównie na korzyści inne niż finansowe. Mimo to zniżki na mecze nie objęte karnetem to narzędzie o dużym potencjale marketingowym, nie mam przekonania, czy do końca wykorzystanym.

Teraz na Lazio posiadacze karnetów mają ceny obniżone o 25% w stosunku do tych kibiców, którzy karnetów nie mają (ci z kolei mają ceny obniżone o 25% w stosunku do meczu z Trabzonsporem, ale za to nabywają prawo do wejścia na Ruch za 25zł). Może trzeba było dać posiadaczom karnetów prawo do wejścia na czwartkowy mecz za jakąś symboliczną cenę typu 10zł i 'dokleić' jedną promocję do drugiej (pisali o tym Na Aucie bodaj QD i JJ). Frekwencja z Lazio i tak będzie marna, strata finansowej korzyści byłaby dla Klubu niewielka.

2. Tak, wprowadzenie trybuny stojącej miałoby swoje plusy, zwłaszcza, jak pisze iocosus, organizacyjne. Z tym, że bardziej przydałby się tu lobbing niż zbieranie podpisów, bo przy obecnym klimacie projekt ustawy łagodzącej przepisy stadionowe nie ma żadnych szans.

3. Zupełnie nie widzę takiej potrzeby, dla mnie pomysł wręcz absurdalny. Jest dach, jest promenada, a teraz jeszcze marzą nam się jeszcze namioty z ławeczkami? Jaki taki namiot miałby mieć rozmiar, co z przepisami przeciwpożarowymi, co z zaduchem i tłokiem, gdyby nagle w przerwie chciało tam się wbić parę tysięcy luda?

4. Tu chyba nie mamy za wiele do gadania, ani my kibice, ani nawet Klub.

5. Nadmiernym uproszczeniem jest postrzeganie frekwencji na Legii wyłącznie przez pryzmat wyników drużyny i polityki cenowej. Istotną rolę odgrywa organizacja funkcjonowania trybun, ten temat stał zresztą u podstaw wpisu JJ. Kibic nie będzie chodził na stadion, na którym nie czuje się jak u siebie. Tego zapewne nikt nie powie wprost ("Każdy kibic jest ważny"), ale rad bym się dowiedzieć, kogo Klub uważa za swój najważniejszy target, jaki 'rodzaj' kibica.

@ Oliver

Piszesz o utrzymaniu tej polityki cenowej i obniżaniu cen biletów, czyli zakładasz, że nie będzie to doraźny eksperyment czy gest, lecz raczej tendencja kontynuowana w przypadku kolejnych meczów, a może i wiosną?

Cóż, podobnie jak Senator uważam, że nie ma większych szans na darmowe wejście na rundę finałową dla karnetowiczów. Jakaś niewielka korzyść cenowa - to chyba maks na co można liczyć. O zbyt dużą kasę tu chodzi.

Nie chcę się za bardzo wymądrzać, żeby się nie wygłupić, nie mam doświadczenia w zarządzaniu takimi pieniędzmi, o jakich tu mowa, natomiast nasuwa mi się pewna analogia z robotą w gazecie. Otóż - rzeczona gazeta przez pewien czas utrzymywała się wyłącznie z reklam. Reklamodawcy najogólniej rzecz biorąc dzielili się na dwie grupy - wykupujących ogłoszenie w systemie ciągłym oraz korzystających z powierzchni reklamowej doraźnie. Oczywiście cenniejsi dla gazety byli reklamodawcy stali, to był pewny i przewidywalny strumień pieniędzy. Natomiast, jakby to ująć, pieniądz, który był już w garści, musiał w tej garści pozostać. Kiedy akurat pojawiała się promocja na ogłoszenia miesięczne czy kwartalne, kiedy pojawił się klient zdolny jakimś sposobem wynegocjować sobie indywidualną zniżkę większą niż otrzymywali z automatu stali klienci, nikt niestety nie dzwonił do tych stałych, nie proponował im natychmiast zwrotu pieniędzy albo zmiany warunków trwającej emisji. Life is brutal. Oczywiście istniało jakieś tam ryzyko, że ktoś ze stałych klientów oburzy się na niesprawiedliwe traktowanie i zrezygnuje z korzystania z usługi, ale były to jednak przypadki absolutnie marginalne.
17niedziela, 24, listopad 2013 01:36
JJ
Klub swoje (piękne słowa), a życie swoje i z Pogonią dopisało kolejny rozdział. Organizacyjnie to był poziom 3 ligi, chociaż zapewne i to w jakiejś egzotycznej lidze.

To niesamowite, ze cześć kibiców (całkiem spora) zamiast skupić się wyłącznie na boisku, meczu, dopingu musi się użerać większość spotkania i walczyć o jako taki komfort. Oglądanie takich meczów na Legii staje się po prostu udręką, a chyba powinien być to komfort i przyjemność. Aż żal opisywać co się widziało, więc nawet nie będę tego robił. Powodzenia w walce o frekwencje.
18niedziela, 24, listopad 2013 01:54
gawin76
@ JJ

Tzn. znowu problemy na froncie siedzący / stojący, czy coś gorzej?
19niedziela, 24, listopad 2013 02:03
JJ
Na szczęście tylko ten front Wink

Ale trzeba było być na Wschodniej (a może byłeś?) to byś zobaczył irytację ludzi, ze muszą się tym ciągle zajmować. W 30 minucie dopiero się unormowało.

I teraz klub zmienia politykę cenową, załóżmy, że przychodzi wiele nowych osób skuszonych ceną. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że wrócą.
20niedziela, 24, listopad 2013 08:52
Zbyszek
@JJ
Jak wiesz jestem starszym Panem i chciałem wraz z kilkoma kolegami z mojego pokolenia wrócić do stałego bywania na meczach na nowym stadionie. Masz całkowitą rację. Nie da się. Ani atmosfery, ani możliwości oglądania. Koszmar. Całkowity dyskomfort i to za swoje pieniądze. Trzeba być bardzo młodym zapaleńcem, albo masochistą aby w to brnąć. Należy w klubie rozważyć za radą Gawina jakiego kibica Legia chce mieć. I o jakiego chce zabiegać i jakie warunki trzeba mu stworzyć, aby zechciał na mecze chadzać dla przyjemności.
21niedziela, 24, listopad 2013 10:48
kibic50
Siedzę na wschodniej od początku powstania stadionu (213) i za Boga nie mogę zrozumieć o czym piszecie. Mecze oglądam w komfortowych warunkach. Nikt mi nie przeszkadza i nie zasłania.
22poniedziałek, 25, listopad 2013 00:17
gawin76
@ JJ

I teraz klub zmienia politykę cenową, załóżmy, że przychodzi wiele nowych osób skuszonych ceną. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że wrócą.

Właśnie to miałem na myśli, pisząc wyżej o kibicowskiej potrzebie, żeby 'czuć się jak u siebie'.

Paradoks opisywanego zagadnienia polega na tym, że niektórzy być może nie będą 'czuć się jak u siebie' i chodzić na stadion, kiedy trzeba będzie siedzieć (i to pod rygorem zakazów stadionowych), zamiast móc sobie swobodnie postać, gadając z kumplami. Dlatego tak ważne jest, żeby trybuny były zorganizowane w przejrzysty sposób.

Z racji przyzwyczajenia do perspektywy dawnej krytej, Wschodnią zamieniłem na Zachodnią, ale tę rundę i tak mam pod względem kibicowskim straconą, jeszcze do końca roku jestem skazany na tv. Natomiast grono ojców założycieli c-L ma na Wschodniej swoją mocną reprezentację Wink

@ kibic50

Wydaje mi się, że nieporozumienia są wyraźniejsze na dolnych sektorach, ale inni mogliby się tu bardziej kompetentnie ode mnie wypowiedzieć.
23poniedziałek, 25, listopad 2013 16:52
JJ
Gawinie masz kolejny odcinek Wink

Kibic vs Wdowczyk - weszło

Pomijając czy Wdowczyk powinien czy nie tam stać (komunikacja z ławką, zasłanianie innym) to masz najlepszy dowód tego co pisałem. Można spokojnie wyzwać od ciot i frajerów gościa który zagrał w Legii ponad 200 spotkań, a potem zdobył z nią mistrzostwo jako trener. Na trybunie VIP. A daleko było do rękoczynów? Mało tego, że służby same nie reagują to TRENER woła ochronę, prosi o nią, bo nie chce się użerać i co? I praktycznie żadnej reakcji (właściwie to bardzo wymowna reakcja).

To teraz sobie wyobraź co się dzieje albo może dziać na "normalnych" trybunach i nie wobec gościa, który ma za sobą przeszłość w Legii, a zwykłego, szarego kibica.

Powtarzam: organizacja na stadionie Legii to jest dno. Dno i pięć metrów mułu.
24poniedziałek, 25, listopad 2013 21:08
QD
No ja na to patrzę zupełnie odwrotnie. Facet stał gdzie nie powinien i olewał resztę. Facet który przed chwilą zwyzywał sędziego po chwili na trybunie woził się jak Bóg wie kto. Z tego co wiem trener na trybunie nie ma dodatkowych praw, a co najwyżej obowiązują go pewne ograniczenia (które łamał, ale sam twierdzisz, że to inny temat). Czy fakt jego zasług dla Legii (o których szlachetności też tu pare osób by podyskutowało, ale tu znowu ja pisałem o wybaczeniu) nadaje mu jakieś dodatkowe uprawnienia?
IMHO ochrona powinna w takiej sytuacji wyprowadzić Wdowczyka ze stadionu i wielce ubolewam nad tym, że się tak nie stało. Ciekawe jak (czy) klub zareaguje na tą sytuację, szczególnie w perspektywie oświadczenia jakie teraz komentujemy.
25poniedziałek, 25, listopad 2013 21:21
kibic50
QD
Mam tak samo jak Ty.
Postawa Wdowczyka oburzająca zarówno na ławce jak i trybunach.
Późniejsza postawa kibica było konsekwencją chamskiego i lekceważącego zachowania Wdowczyka. Był tu gościem, więc tym bardziej powinien sie zachować jak gość. Postawy ochrony komentować nie będę
26poniedziałek, 25, listopad 2013 21:42
QD
Gościu też się zasapał - fakt. Na chamstwo wcale nie trzeba odpowiadać większym chamstwem (i to pisze kibic z Żylety Wink ). Tutaj winnym jest Wdowczyk, ale może warto jednak na przyszłość przygotować jakieś konkretne miejsce dla trenerów, których wyrzucono? Taka polisa ubezpieczeniowa, która by zapewniła trenerowi komfort obserwowania poczynań jego podopiecznych, nie narażając go na konieczność konfrontacji z kibicami (i vice versa). Za chwilę na nasze trybuny może trafić np. Rumak, albo Smuda i jestem w stanie sobie wyobrazić, że to kibice mogą wywołać jakieś niesmaki.

Tymczasem ja muszę przemyśleć ponownie moją chęć powrotu Wdowczyka na Ł3
27wtorek, 26, listopad 2013 00:00
Senator
@QD
Chuligganie jeden Smile co by nie pisać to trener drużyny przeciwnej jest u nas w gościach i klub ma obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo i godne warunki pracy. JJ ma rację pisząc o fatalnej organizacji. Nie może być tak, że stewart otwiera drzwi przed trenerem odesłanym na trybyny z właściwie krótkim wypie.. i radź sobie sam. Sam trafnie zauważasz, że konsekwencje takiego postępowania mogą być nie ciekawe. Klub powinien być przygotowany na taką okoliczność, nie był. Cała reszta to już kultura osobista obu panów z filmu. Jej oceniał nie będę, widać wszystko, słychać prawie wszystko.
28wtorek, 26, listopad 2013 00:55
QD
Powiem tak: Jakby u mnie w domu któryś z gości tak się zachowywał wobec innego, nawet zupełnie dla mnie nie zasłużonego, gościa to przynajmniej zwróciłbym mu uwagę.

"Nie może być tak, że stewart otwiera drzwi przed trenerem odesłanym na trybuny z właściwie krótkim wypie.." - faktycznie nie może, jednak nie widzę nic zdrożnego w przypomnieniu osobie o panującym na stadionie regulaminie i zwyczajach, a gdy to nie poskutkuje przeniesieniu delikwenta tam gdzie przeszkadzał nie będzie. Naumyślnie piszę "osobie", bo kara odesłania polega właśnie na ograniczeniu jego pracy do biernej obserwacji - chwilowo nie jest trenerem, a staje kibicem. Tajemnicą Poliszynela jest co trener robił akurat w tym miejscu. Z tego co gdzieś czytałem (i potwierdziłem własnymi obserwacjami), z pierwszego piętra jest lepszy widok na sytuację boiskową, więc zaproszenie do loży uważam za dobry pomysł. Więcej! Jestem przekonany, że nawet jeśli nikt nie przyszedł i nie wyartykułował go trenerowi bezpośrednio, to i bez tego Prezes z chęcią by go ugościł u siebie. Jak myślisz, czemu pan Wdowczyk wybrał inne miejsce? Jeśli tak mamy interpretować gościnność to ja mam polubowne rozwiązanie na przyszłość: zamiast rezerwować "trenowi"gościnnej strefy buforowej kupmy mu walkie-talkie? Nie będzie musiał się przekrzykiwać przez krzyczących kibiców, usiądzie sobie przy winku koło Leśnego i będzie fajnie.
Takie same prawo do "gościnności klubu" miał kibic który zwrócił Wdowczykowi uwagę. Skoro jednak akceptujemy takie zachowanie u słynnego trenera to nie burzmy się, że na wschodniej ktoś nam zasłania, albo zachowuje się jak buc przy naszych dzieciach.
29wtorek, 26, listopad 2013 01:18
Senator
@QD
Skąd powstał problem? Moim skromnym zdaniem herszcie nieformalnej grupy kibicowskiej (a może i formalnej) Smile z prostego faktu, że klub nie ma ustalonych norm działania w takich sytuacjach, pytanie czy powinien mieć? Moim zdaniem tak.
30wtorek, 26, listopad 2013 09:18
kibic50
Nie wiem kim jest pan w czapce. Hersztem a może prezesem Banku Zbożowego.
Wiem natomiast, że gdyby Dariusz Wdowczyk zachował się tak, jak pewnie 90 % "normalnych" osób i po zwróceniu KULTURALNIE uwagi, zwyczajnie usiadł, nie było całej zadymy a my nie musielibyśmy pisać o "złych standardach" panujących na stadionie.
31wtorek, 26, listopad 2013 13:18
gawin76
Cała scysja mimo wszystko o lekkim zabarwieniu humorystycznym, jak to zwykle bywa kiedy dorośli faceci zamieniają się w duet gulgoczących indorów, przywiązanych do swojej dumy niczym do niepodległości. Wdowczyk widzę nic się nie zmienił od czasów sędziego "Fujarczyka". Całe gadanie o tym ile przeszedł, ile zrozumiał, ile go to wszystko nauczyło - ściema. Jestem jaki jestem Very Happy

Natomiast dwie sprawy na poważnie. Po pierwsze to naprawdę zdumiewające, że Legia do czegoś takiego dopuściła. Na trybunie naszego stadionu prawie że szarpanina między kibicem a trenerem drużyny przeciwnej - wstyd. Po drugie całe zajście to doskonała ilustracja emocji, jakie może wywoływać niby niewinne stanie na widoku, oraz dyskomfortu, jaki takie dialogi muszą wywoływać również u świadków zajścia.

Powtarzam - polityka cenowa i wyniki drużyny to nie wszystko.
32wtorek, 26, listopad 2013 13:38
QD
Dla mnie niesmak (bo raczej tym słowem bym określił tą sytuację) powstał bo 19 listopada przeczytałem:
Agencje ochrony otrzymały od nas bardzo konkretne zadania związane z podejmowaniem działań w przypadku Kibiców stojących notorycznie na trybunach w trakcie meczu. Muszę niestety podkreślić, że nie zawsze spotyka się to ze zrozumieniem ze strony samych Kibiców, którzy nierzadko reagują na prośby pracowników ochrony w sposób niekulturalny a czasem wręcz agresywny. Ma to miejsce przede wszystkim w sektorach trybun zachodniej i wschodniej przylegających do Żylety oraz na trybunie południowej. Przyzwyczajenie wszystkich Kibiców z trybun innych niż północna do oglądania meczów na siedząco będzie wymagało więcej czasu oraz zdecydowania z naszej strony, włącznie z wysyłaniem pisemnych ostrzeżeń i podejmowaniem decyzji o zastosowaniu klubowych zakazów stadionowych. Nie unikamy tych działań i będziemy je w dalszym ciągu prowadzić.
Mija kilka dni i BACH!
Problem polega nie na braku norm, ale niekonsekwentnym podejściu do nich. Ochrona (z tego co zostało nam przedstawione, bo nie wiemy co się działo później) po prostu olała całą sprawę (a przynajmniej taki sygnał poszedł w świat). Ja już nawet nie mówię, by kogoś wyrzucać, ale zareagować przynajmniej! Tymczasem zamiast dać przykład innym "szanujmy się nawzajem" poszło "róbta co chceta bo i tak g wam można zrobić".
Oczywiście możemy dyskutować nad rolą jaką wówczas pełnił Wdowczyk, ale tutaj znowu mamy jednak pewien precedens i ciężko wymagać od klubu przygotowania. W obecnej sytuacji pewnie i ochroniarz miałby pogadankę i na klub posypałoby się kilka głosów krytycznych, ale i tak się sypią. Żal mi zmarnowanej okazji do pokazania tym co na co dzień chodzą na trybuny i przeszkadzają innym, czego od nich klub oczekuje.
33wtorek, 26, listopad 2013 15:50
JJ
Już nie chciałem rozmydlać tematu, ale jednak zabiorę głos w kilku sprawach. Usprawiedliwianie klubu IMO żałosne. To nie była nadzwyczajna sytuacja i klub musi być przygotowany, że któryś z trenerów może zostać wyrzucony na trybuny. Od razu po decyzji i przy schodzeniu do szatni (bo przecież tam się udał Wdowczyk w 1 fazie) powinna wziąć go w opiekę osoba odpowiedzialna za organizację na stadionie. Wskazać miejsce, być może postawić w niedalekiej odległości ochroniarza. Chociaż umówmy się, w dobie monitoringu to przesadne działanie, poza tym w przeszłości na trybunie Wschodniej w tłumie kibiców bywał i Jacek Zieliński jako trener znienawidzonego Lecha i Michał Probierz jako trener Jagiellonii i Frankowski z rodziną i absolutnie nic się nie działo, a Franek spotykał się nawet z sympatią i szacunkiem, chociaż to Wiślak.

Tymczasem nawet na filmie "od kuchni" C+ widać, że nikt się nim nie zajął, on się miotał gdzie ma się udać, z szatni wyszedł z powrotem na płytę boiska i słychać głos Hadaja, ze od tej strony zamknięte są trybuny, więc przeskoczył od przodu barierki. Ale skoro już w taki sposób się dostał na trybunę to ktoś powinien z obsługi tam do niego podejść, wskazać miejsce, wytłumaczyć itd. To jedna wtopa organizacyjna, że nie poprowadzono trenera za rączkę w takiej sytuacji. I nie ma mowy o zaskoczeniu, bo wyrzucenie trenera na trybuny to nierzadka sytuacja. Klub nie był przygotowany na nowe przepisy UEFA, nie jest przygotowany na odesłanie trenera na trybuny, może za chwilę nie będzie gotowy na śnieg i granie pomarańczowymi piłkami?

@Senator & gawin76

Cała reszta to już kultura osobista obu panów z filmu.

Całe gadanie o tym ile przeszedł, ile zrozumiał, ile go to wszystko nauczyło - ściema. Jestem jaki jestem

Ja bym jednak rozdzielił dwie sprawy. Pewnie powinien Wdowczyk wytrzymać ciśnienie do końca, ale jednak jest różnica. Całe jego złe zachowanie to po prostu zlekceważenie tego gościa i olanie sprawy. Jakby podszedł do niego pracownik klubu i poprosił - ok, nie ma usprawiedliwienia. Jakby zwrócili się do niego ludzie za nim siedzący i powiedzieli, ze im zasłania - również. Od razu dodam: gdyby jakimś cudem nie stosował się do poleceń klubu to powinien być tak samo wyprowadzony ze stadionu jak kibic. Ale jednak zbiega do niego jakiś gościu z góry (on to widzi) i zaczyna nawijać. Obok na Zachodniej ludzie wiszą na barierkach, na przeciwko również stoją, więc skąd miał wiedzieć i dlaczego słuchać jakiegoś gościa w czapce? Nie stewarda, nie sędziego, ale kibica z zupełnie innego sektora? Wdowczyk go lekceważy, wiec tamten prowadzi monolog, wciąż normalna dyskusja, aż krzyczy "K..., słuchaj, usiądź na dupie, rozumiesz?". Wdowczyk wciąż trzyma ciśnienie, jest spokojny odwraca się, wskazuje palcem stewarda i prosi o wezwanie ochrony. Potem robi to po raz drugi, ale reakcji jakiejkolwiek brak. Obejrzyjcie film.

Potem jest "Spier..., cioto" (Wdowczyk spadaj palancie) i wiązanka "cioto, goń frajera" itd. No, sorry, ale skoro ochrona nie reaguje i wciąż jest wyzywany przez jakiegoś gościa biegającego po sektorze to dziwicie mu się? Ma swój temperament. Wy byście dalej tego wysłuchiwali przy takich emocjach? Ja rozróżniam jednak chamstwo od odpowiedzi na chamstwo. Długo trzymał fason, chociaż finalnie nie wyglądało to najlepiej.

@gawin76

Powtarzam - polityka cenowa i wyniki drużyny to nie wszystko.

O, czyli tyle się produkowałem i udało mi się pozyskać sprzymierzeńca, który również nie lekceważy innych aspektów Wink

Pytanie: co się zmieniło, że wiosną na meczu z Pogonią była podobna, albo większa ilość kibiców i można było normalnie na Wschodniej obejrzeć mecz, a tym razem 30 minut przepychanek słownych? Dlatego nie kupuję Twojej wersji, ze to przyzwyczajenie ludzi. Moim zdaniem jakąś (niemałą) rolę odgrywa fakt, że jest przyzwolenie na takie i inne samowolki na trybunach. Można nie zająć swojego miejsca, można łazić po różnych sektorach i w każdej połowie oglądać mecz gdzie indziej, można sobie stać w przejściu, bo bilet się ma na skraj, a tutaj na środku lepiej się ogląda, można wyzywać drugiego kibica itd. Drobne sprawy, ale pozostające poza kontrolą rozrastają się, bo wszystkie oznaczają jedno: przyzwolenie, brak zasad.

Obaj zgodziliśmy się, że szarpanie czy przesadne rozwiązania nie są wskazane, ale do licha steward bojący się poprosić, wytłumaczyć, poinformować? POPROSIĆ. Przecież teraz nawet palcem nie kiwnęli, a widzieli jak ludzie sami się przekrzykują itd. (jedyne polecenie jakie dostali to czyszczenie schodów i co 5 minut cały mecz faktycznie to robili). I można to pisać, a tu nagle bum i mamy nagranie jak na trybunie VIP jest spięcie z udziałem trenera drużyny przeciwnej, prośba o pomoc i ABSOLUTNY BRAK REAKCJI. Czy można to łatwo zmienić? Pewnie nie, ale przepraszam bardzo co klub kosztowałby apel Hadaja do kibiców (poza Północą) przed meczem o zajmowaniu miejsc siedzących, o nie wieszaniu się na barierkach i nie przeszkadzanie innym w oglądaniu meczu oraz słuchaniu poleceń służb klubowych? Krótkie wytłumaczenie, że różni ludzie chodzą na stadion, takie są zasady na pozostałych 3 trybunach, zapraszamy na Północ itd. Albo krótka wiadomość na oficjalnej stronie internetowej? Zgadzasz się ze mną czy uważasz, że to byłoby za wiele? Już nie przesadzajmy, ze klub nie ma żadnych nieinwazyjnych narzędzi, bo ma ich bardzo wiele, ale nie korzysta. Albo nie chce korzystać, czyli wracamy do Twoich rozważań o tym kto jest najważniejszy Wink

I ostatnie pytanie: po sytuacji z Wdowczykiem i jak sam zauważyłeś emocjach jakie może wywołać taka sytuacja (na trybunie VIP!) zgadzasz się, że być może zachodzi to za daleko? Czy nie masz takiego wrażenia? Chętnie poznam opinię Wink

Jedyna różnica jest taka, że tym razem odbyło się to pod widokiem kamer, na trybunie VIP, więc media się zainteresowały i wyraziły wielkie zdziwienie i oburzonko, więc zapewne klub zareaguje (tak jak zawsze się czyni po jakichś zdarzeniach). Przewiduję większość ilość stewardów nawet na trybunie VIP Very Happy Fragment z tekstu Stanowskiego na Weszło:

Nasz krótki komentarz: bilet na trybunę Silver kosztuje 450 złotych, a karnet prawie 7 tysięcy. Ludzie nie płacą takich pieniędzy po to, by oglądać plecy jakiegoś faceta. I nie jest ważne, czy to trener Wdowczyk, czy ktokolwiek inny. Po prostu nikt tam nigdy nikomu widoku nie zasłaniał, dopóki szkoleniowiec szczecińskiej drużyny nie uznał, że akurat jemu wolno. Sam "Wdowiec" wołał ochroniarza i aż dziwne, że ochroniarz nie przyszedł - właśnie po to, by nakazać trenerowi zajęcie miejsca, co regulują przepisy.

Pytanie: a dlaczego gość kupujący bilet za 80/100 zł czy karnet za 800/1000 miałby nie mieć takich samych praw? Czym on się różni?
34wtorek, 26, listopad 2013 16:35
Zbyszek
A propos Wdowczyka. Już zwątpiłem,że i na C-L jego temat zostanie poruszony. Przed meczem na murawie Wdowczyk podszedł do trenera Urbana, a ten żartobliwie: "co Ty tak machasz rękami jak na musztrze?". Powinien dodać: "Chyba nie wybierasz się na wojnę? To tylko mecz". Niestety sprzedawczyk wybrał się na wojnę. Z nami czyli z Legię.Dalej wrócił do siebie dawny Wdowczyk: butny,bezczelny i arogancki cham.
Mnie zrobiło się jakoś przykro. Bo naprawdę wierzę,że ludzie potrafią się zmienić na lepsze. I słysząc go wielokrotnie myślałem, że pojął ogrom swojego draństwa i że, jakoś uczciwością i przyzwoitą postawą da świadectwo, że taka postawa jest najwartościowsza.
Żeby była jasność. Mnie jego oszustwa w Koronie mniej obchodzą. Mówiąc kolokwialnie wydymał Pana Klickiego i zawodników tego zespołu. Ci, którzy niewiele wiedzą o istocie korupcji w piłce "kupują", że w tamtym czasie nie można było inaczej. Można było. Nie rozwijam tematu, bo czekam na tekst o korupcji.
Dla mnie jest to facet, który powinien być wykreślony z historii Legii jak by go nigdy nie było. Był to jeden z największych sprzedawczyków w Legii. W annałach odnotowano, że Legia ma mało tytułów Mistrza Polski. Głównie przez takich jak Wdowczyk.
I ostatnie zdanie. Gdyby na mnie trafił na trybunie na którą wlazł jak ostatnia świnia to bym go po prostu z tej trybuny zrzucił na glebę. Mimo, że nie zasługuje, aby go święta ziemia nosiła.
35wtorek, 26, listopad 2013 17:08
kibic50
@ Zbyszek
Pojechałeś z grubej rury.(zaleciało Legia.net) Dużo oskarżeń a gdzie dowody ?
Nt działań Wdowczyka w Koronie nie będę pisał. Była wina - była kara. Problem w tym, że swoim niezwykle aroganckim zachowaniem pokazał, że tamta sprawa niczego go nie nauczyła. Jeśli Leśny przeprowadzi na Legii referendum nt "Wdowczyk trenerem Legii" znak postawię na NIE
36wtorek, 26, listopad 2013 18:41
Monrooe
@ Kibic50

Bardzo proszę zostawmy inne strony w spokoju. Skupmy się na dyskusji i argumentach. Każda ze stron ma swoje wady i zalety roztrząsanie tychże nie ma większego sensu. Szczególnie, że nie wnosi to nic do bieżącej dyskusji. Dziękuję.
37wtorek, 26, listopad 2013 18:53
kibic50
Zgoda. sorry
38wtorek, 26, listopad 2013 19:19
Monrooe
@ Kibic50

Nawiązując jeszcze do Legia.net. Jeśli postanowisz wybrać się na zbliżające się szybkim krokiem co-półroczne spotkanie c-eL (nagrody za typera i luźne pitolenie przy piwie) to z dużym prawdopodobieństwem spotkasz reaktora naczelnego tegoż portalu. Wtedy też bez większych problemów będziesz mógł przedyskutować swoje spostrzeżenia na temat tego legijnego zakątka.
39wtorek, 26, listopad 2013 19:30
kibic50
@Monrooe
Jeśli zostanę zaproszony, to przyjdę z największą przyjemnością Wink
Z panem Szymczykiem wymienialiśmy sporo maili i nie sądzę aby zechciał ze mną rozmawiać. Chyba z wzajemnością
40wtorek, 26, listopad 2013 21:19
AdamJ
Moim zdaniem pogorszenie atmosfery na trybunach jest spowodowane tolerowaniem a wręcz hołubieniem żylety przez kierownictwo klubu.

Zaczęło się od zwolnienia Błędowskiego. Na miejsce faceta, który umiał postępować z kibolami przyszedł słup.

Potem miały miejsce oprawy z okazji mistrza i pucharu. Piękne, nieprawdaż, "zwykły" kibicu? (Pamiętam pełne zachwytu wpisy Senatora). Ale skoro tak ci się podoba uczestniczenie w naszych oprawach, to musisz zaakceptować nasze zwyczaje... pozycję stojącą.

Potem nadszedł mecz ze Steauą. UEFA nakazała zamknąć żyletę. Leśnodorski przeszczepił ją na pozostałe trybuny. Przecież to tylko wyjątkowo. Ten jeden raz. W taki dzień. Być albo nie być. Przecież zależy Ci na Legii. Poświęć się. Dostosuj się.

I w konsekwencji mamy zwarzoną atmosferę na Ł3. Z jednej strony są kibice, którzy nie chcą być zmuszani do oglądania pleców. Z drugiej - ci, którzy nie rozumieją, o co te żałosne pikniki się rzucają, skoro wcześniej bezkrytycznie zaakceptowały zasady żylety.

Piękne deklaracje pana Kuzio "Klub oczywiście nie lekceważy Kibiców z trybun innych niż trybuna północna" itp. nie mają najmniejszego pokrycia w faktach. Nawet na trybunie zachodniej dochodzi do scysji z powodu nie zajmowania miejsc siedzących.

Naprawdę odechciewa się przychodzić na Ł3, gdzie zwyczaje z żylety przerzuciły się jak nowotwór na pozostałe trybuny.
41wtorek, 26, listopad 2013 21:20
AdamJ
PS. na ochronę nie można liczyć.
42wtorek, 26, listopad 2013 21:41
Monrooe
@ AdamJ

- "Zaczęło się od zwolnienia Błędowskiego. Na miejsce faceta, który umiał postępować z kibolami przyszedł słup. "

Sorry, ale czytając takie słowa nabieram przeświadczenia, że nie miałeś wątpliwej przyjemności jakiegokolwiek kontaktu z tym panem. Wybacz ale nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, iż ten facet potrafił sobie radzić z kimkolwiek a stosowane przez niego metody były tak samo restrykcyjne dla wszystkich. Oczywiście, można obecnej ochronie zarzucić wiele, ale przynajmniej nie przeszkadza ona "zwykłym" lub jak wolisz "normalnym" kibicom. O tej rządzącej (inaczej tego nie można nazwać) za czasów (na szczęście byłych) tego pana nie można było tego powiedzieć.
Aby było jasnym, problem omawiany wyżej jak najbardziej dostrzegam, ale absolutnie nie uważam, że powrót do oblężonej twierdzy jaką zdawała się być Łazienkowska3 byłoby jakimkolwiek pozytywnym rozwiązaniem. Houk.
43środa, 27, listopad 2013 00:26
AdamJ
@Monrooe

Przeświadczenie nieprawidłowe. Chyba sam nie znasz Błędowskiego.

Ochrona za jego czasów nie przeszkadzała wcale. Wcale. Spełniała tylko swoje obowiązki, a normalni mogli liczyć, że upilnuje Prawdziwych - w przeciwieństwie do obecnej.

Niezmiernie mi miło, że dostrzegasz ten jakże ważny problem. Szkopuł w tym, że decydenci go nie dostrzegają, zajęci spijaniem sobie z dzióbków z żyletą. Jak się nie opamiętają, to na Łazienkowskiej będzie druga Lechia, z wypełnieniem stadionu 25%.
44środa, 27, listopad 2013 01:41
iocosus
@ AdamJ

Miałem przyjemność osobiście poznać obu panów dyrektorów.
Obojętnie jak ocenimy i porównamy poprzedniego i obecnego dyrektora ds. bezpieczeństwa na Ł3 okazuje się, że i jeden i drugi przez kibiców potrafi być obrażanym. Dyrektorzy może się różnią, a kibic w komentarzach internetowych zda się ten sam, choćby się zapierał, nie wiadomo jak mocno, że różni się zdecydowanie.

Nie lepiej skupić się na merytorycznej krytyce, z niej wyciągać, przekazywać wnioski: „co klub kosztowałby apel Hadaja do kibiców (poza Północą) przed meczem o zajmowaniu miejsc siedzących, o nie wieszaniu się na barierkach i nie przeszkadzanie innym w oglądaniu meczu oraz słuchaniu poleceń służb klubowych? Krótkie wytłumaczenie, że różni ludzie chodzą na stadion, takie są zasady na pozostałych 3 trybunach, zapraszamy na Północ itd. Albo krótka wiadomość na oficjalnej stronie internetowej?”

Konkret poddany pod rozwagę i do weryfikacji, a następnie do rozliczenia, gdy sytuacja nie będzie ulegać żadnym zmianom.
45środa, 27, listopad 2013 02:02
Senator
Toż ja o tym pisałem Smile nazwałem to akcją cy cóś . AdamJ jest wyraźnym zwolennikiem silnej ręki ja skłaniam się jednak ku pracy aby kibice pewne rzeczy zrozumieli.Oczywiście mam tu na myśli trzy trybuny bez białej. Z tą mam cały czas kłopot Smile
46środa, 27, listopad 2013 02:13
Senator
O wiem kampania edukacyjna Smile to właściwa nazwa.O rany jaki ja mundry Smile
Nie tylko w temacie stoisz siedzisz, tu można naprawdę szerzej edukować.
47środa, 27, listopad 2013 10:31
kibic50
@Senator
"kampania edukacyjna" tak. Pod warunkiem, ze edukowani potrafią słuchać i znają co najmniej jeden język. Pomijając "język siły"
Wg mnie Leśny ma duży kłopot, bo z jednej strony jest "kibic w krawacie, mniej awanturujący się" (niestety bardzo ciszy i niezwykle chimeryczny)a z drugiej "chłopcy w dresach" (trzymający doping ale mający wymagania ponad miarę)
Zachowanie równowagi będzie dla niego chyba trudniejszym zadaniem, niż sprowadzenie klasowego napastnika..
48środa, 27, listopad 2013 11:30
Monrooe
@ AdamJ

- "Chyba sam nie znasz Błędowskiego."

Sorry, wyobraź sobie, że miałem nieprzyjemność kontaktów z tym panem. I to zarówno na niwie prywatnej, a raczej kibicowskiej jak i służbowej, zwanej firmową. Na szczęście już nie muszę na żadnej i wiem jedno, cieszy mnie ten fakt niezmiernie. Niejakiego Wallesa (znanego nam skądinąd) również, który to mało nie dostał zakazu stadionowego bo nie chciał wraz z synem przeciskać się przez ściśnięty na schodach tłum "kibiców", co i rusz rzucających wokół petardy. Bo tam ku własnej radości kierował go pan Błędowski (zupełnie ignorując fakt istnienia pustego przejścia obok). Taak, jeśli uważasz, że nie przeszkadzali to... no cóż, cieszy mnie Twoje szczęście. Ja tak tego bym jednak nie nazawał.
49środa, 27, listopad 2013 16:54
Zbyszek
@ kibic50
Zawsze podziwiałem szczerze ludzi obdarzonych pamięcią tyleż krótką i do tego wybiórczą. Otóż przed sześciu laty jak ujawniono skalę korupcji w wykonaniu tego wsiowego elegancika w prasie ukazało się, nie wiem ile, ale sam czytałem, kilkanaście artykułów, w których dziennikarze powołując się na swoje żródła pisali jako o rzeczy zupełnie oczywistej, że Wdowiec sprzedawał mecze Legii na pęczki. Oskarżano go też o sprzedaż dwóch meczów reprezentacji. Ten nie zaprzeczył, widać przygotowany PijaRowo, liczył, że sprawy inne poza Koroną przyschną. Jego kolesie w PZPN, także umoczeni, do spraw innych nie wracali, bo a nóż Dareczek się zbiesi i wygarnie i opinia publiczna ich rozniesie. A tak mafijne myślenie zatriumfowało. Ja wolałbym, aby tę stajnię Augiasza wyczyścić do końca. Ale to było i jest niemożliwe.
Sam natomiast powziąłem tę wiedzę w 1990 roku od jednego z reżyserów filmowych, który zrelacjonował mi rozmowę z Panem Jerzym Engelem załamanym tym,że piłkarze /w tym w roli głównej nasz bohater/ sprzedali mu tytuł Mistrza Polski w 1986 roku. Przypominam tylko, że trener Engel był nieoficjalnym współscenarzystą filmu "Piłkarski poker".
50środa, 27, listopad 2013 17:06
kibic50
@Zbyszek
Pamięć rzeczywiście mam nie najlepszą, ale w teorie spiskowe nie wierze. Nie było wyroku, znaczy nie winny.(pomijam Koronę) Jeśli natomiast jest tak jak piszesz, to tym bardziej Panu Wdowczykowi mówimy stanowczo NIE
51środa, 27, listopad 2013 17:24
Zbyszek
@ kibic50
Z przykrością muszę zauważyć, ze takie rozumowanie spowodowało, że przez 30 lat polską piłką rządziła korupcja. Nie było zapisu w kodeksie karnym to i nie ma przestępstwa. Pomimo że w Statutach wszystkich organizacji był jasny zapis, że ustawianie wyników meczów poza boiskiem jest nieprzedawnialne i musi być karane wykluczeniem ze sportu nawet dożywotnio. Całe piłkarskie środowisko było w to uwikłane, tak że wielu czekało, aż organa Państwa za nich to załatwią. Skala zjawiska zwłaszcza w latach 80-tych i na początku 90-tych była tak ogromna, że jej ujawnienie spowodowałoby kasację rozgrywek piłkarskich na wszystkich szczeblach. Ja ogromnie kibicowałem nieżyjącemu Panu Dębskiemu, który co prawda z niskich pobudek mógł przypadkiem doprowadzić do rozwiązania przez FIFA PZPN. Okazało się, że wejście mi.innymi ITI, ale i innych biznesmenów oraz braki finansowe wielu klubów pod koniec lat 90-tych i na początku lat 2000 znacznie ograniczyło skalę zjawiska. Przy czym nadal sprawcy nie zostali pociągnięci do żadnej odpowiedzialności. Pieniądze na korupcję nie spadały z nieba, lecz pochodziły z czyichś kieszeni.
52środa, 27, listopad 2013 21:43
iocosus
Mały wtręt.

„ powziąłem tę wiedzę w 1990 roku od jednego z reżyserów filmowych, który zrelacjonował mi rozmowę z Panem Jerzym Engelem załamanym tym,że piłkarze /w tym w roli głównej nasz bohater/ sprzedali mu tytuł Mistrza Polski w 1986 roku. Przypominam tylko, że trener Engel był nieoficjalnym współscenarzystą filmu "Piłkarski poker".”

Współscenarzysta filmowy, załamany nikczemnością piłkarza Wdowczyka tak o nim później opowiadał:
- Udało mi się także ściągnąć Darka Wdowczyka, który potem sam zdobywał mistrzostwo Polski. On szkolił się przy mnie, by w drugiej połowie objąć samemu drużynę i zdobyć mistrzostwo. Ja wtedy byłem już w kadrze. Ważny był również prezes Janusz Romanowski, który chciał odnieść sukces i mu się to udało. Sezon później Polonia zdobyła przecież Puchar Polski - dodaje były selekcjoner.

Ja nie wiem, czy z pokolenia trenerów, sędziów, działaczy i piłkarzy z lat ’70, ’80, ’90 na palcach dwóch rąk uda się zebrać tych uczciwych, a nawet gdy to się uda, to albo byli tak naiwni, ślepi na to co wokół się dzieje, albo wygodniej im było udawać, że tego nie widzą i tym sposobem mieć „czyste sumienie”.

Dlatego ja jednego Wdowczyka za zaprzaństwo polskiej piłki krzyżować nie będę, różnica między nim a innymi jest tylko taka, że on wpadł, a inni nie. Wdowczyk doskonale wie o tym, może i dlatego pozostaje "aroganckim bucem", bo gdyby miał się czuć gorszy od swoich pokoleniowych rówieśników kolegów z środowiska piłkarskiego, którym nic nie udowodniono, to pusty śmiech go zapewne ogarnia.
53piątek, 29, listopad 2013 11:57
gawin76
@ JJ

Sorry że dopiero teraz, ale doby jakoś ostatnio podejrzanie krótkie Wink Szybko po kolei:

Długo trzymał fason, chociaż finalnie nie wyglądało to najlepiej.

W przedmiotowym 'sporze' długo próbował gościa przetrzymać, masz rację, trudno stawiać zachowanie obu panów na tym samym poziomie. Ale tu nie tylko o kulturę wypowiedzi chodzi, ale i o ośli upór w kwestii przywiązania do pozycji stojącej (co będzie jakiś prostak zwracał uwagę Panu Trenerowi!), o przyklejenie się na trybunie do ławki rezerwowych Pogoni, no i wcześniejsze 'pajacowanie' w stronę sędziów. Powtórzę się, Wdowczyk po prostu za ambicjonalnie podszedł do tego meczu, a nie jest to typ, który z łatwością panuje nad emocjami.

O, czyli tyle się produkowałem i udało mi się pozyskać sprzymierzeńca, który również nie lekceważy innych aspektów

Ależ ja już po pierwszym tekście wypowiadałem się w podobny sposób, odpowiadając na Twoje pytanie czy to problem, czy tylko 'problem', przez co zresztą wdałem się w drobny spór z Senatorem Wink

Zgadzasz się ze mną czy uważasz, że to byłoby za wiele? Już nie przesadzajmy, ze klub nie ma żadnych nieinwazyjnych narzędzi, bo ma ich bardzo wiele, ale nie korzysta. Albo nie chce korzystać, czyli wracamy do Twoich rozważań o tym kto jest najważniejszy

Ano właśnie, też się zastanawiam, dlaczego nie korzysta.

Przychodzą mi do głowy tylko dwa rozwiązania: albo w klubie brak świadomości co do tego, że takie zachowania nie tylko istnieją, ale mogą też mieć przełożenie na frekwencję czy poziom zadowolenia kibiców, albo klub ma ich świadomość, ale uważa, że ważniejszym klientem jest nie ten kibic, który domaga się prawa do oglądania boiska zamiast pleców innego kibica, lecz owych pleców właściciel.

po sytuacji z Wdowczykiem i jak sam zauważyłeś emocjach jakie może wywołać taka sytuacja (na trybunie VIP!) zgadzasz się, że być może zachodzi to za daleko?

Krótko Wink Zgadzam się, jak najbardziej.
54sobota, 30, listopad 2013 13:57
Drodzy Koledzy. Wiele napisano tu o stewardach i "usadzaniu kibiców". Wysłaliśmy zapytania i wątpliwości do klubu i .... Klub zareagował. Oto świadkiem jakiego zdarzenia byłem przy okazji meczu z Lazio. Trybuna wschodnia, ok 45 minut do meczu (piłkarze wyszli właśnie na rozgrzewkę). Spora grupa dzieciaków w wieku mniej więcej 9-11 lat (jakaś zorgnizowana wycieczka) stoi na samym dole i obserwuje z bliska rozgrzewkę, a zapewne bardziej piłkarzy ( w moim rozumieniu to dla nich duża frajda znaleźć się w bezpośredniej odległości ich idoli. I co na to Pan steward .... Już pewnie wiecie. Podchodzi i każe im usiąść. Piękne, niestety prawdziwe. 45 min przed meczem kiedy nikt nikomu i niczego nie zasłania. Ciekawe jak było w trakcie. U mnie i w okolicach nikt nie stał więc nie wiem. Gdzie indziej ze względu na poziom emocji mogło być podobnie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1