A+ A A-

Bieg łączony

Drużyny ekstraklasy rozegrały po trzydzieści ligowych meczów w sezonie 2013/14. Zgodnie ze zreformowaną koncepcją rozgrywek nie oznacza to jednak końca emocji, wręcz przeciwnie, walka dopiero się rozpoczyna. Nie siląc się na wyszukane porównania, a mając jeszcze świeżo w pamięci Igrzyska Olimpijskie w Soczi, można stwierdzić, że końca dobiegł 'klasyk', teraz czas pognać do mety 'łyżwą'.

Wzdychanie, że gdyby nie reforma, bylibyśmy już mistrzami Polski, nie ma większego sensu. Tak, bylibyśmy mistrzami, i to już dawno. Przy poprzednim systemie rozgrywek trener Jan Urban zapewne inaczej traktowałby jesienne pojedynki, uniknęlibyśmy kilku niepotrzebnych porażek, a sezon zakończylibyśmy z przewagą znacznie większą niż dziesięć punktów, które stracił do nas Lechem Poznań. Tylko co z tego? Reguły były znane od dawna, takie same dla każdego, prawdziwą klasę trzeba pokazać właśnie teraz.

Czy powinniśmy czegoś się obawiać? Zewnętrznie niczego, to banał powtarzany po wielokroć, najpoważniejszym zagrożeniem dla Legii w marszu po mistrzostwo Polski jest ona sama. Wystarczy uniknąć katastrofalnego załamania formy, seryjnych porażek, utrzymać punktową solidność – a tytuł będzie nasz.

Brzemiennej w skutkach zapaści nic zresztą jak do tej pory nie zapowiada. Obawy związane z zatrudnieniem Henninga Berga okazały się płonne. Przed wznowieniem rozgrywek należało liczyć się z negatywnymi skutkami ubocznymi roszady na stanowisku szkoleniowca, z porażkami, z nerwowością w wyszukiwaniu optymalnego personalnego zestawienia drużyny i taktyki, tymczasem fakty są następujące: rozegraliśmy dziewięć ligowych meczów, legitymując się w nich bilansem (uznając boiskowy wynik pojedynku z Jagiellonią) sześciu zwycięstw, trzech remisów, przy dorobku bramkowym 16-5. To doskonały wynik.

Oczywiście zdarzały nam się mecze wyraźnie słabsze, jak otwierający rundę z Koroną, jak drugie połowy spotkań z Wisłą i Lechem, o których najchętniej byśmy zapomnieli. Straty punktowe wynikające z tych gorszych chwil były jednak minimalne. Zatem hurraoptymizm - niekoniecznie, ale zaufanie – już tak. Wiosenna Legia solidnie sobie na nie zasłużyła.

Zanosi się, że jedynym przeciwnikiem, który może myśleć o nawiązaniu walki z Legią jest Lech. Mimo licznych upadków Lecha podczas bieżących rozgrywek, nie był to scenariusz trudny do przewidzenia. Także na stronach czarnej-eLki pisaliśmy przed sezonem o możliwym warszawsko-poznańskim duopolu ligowym.

Sportowej złości Lecha lekceważyć nie sposób, podobnie jak faktu, że to my musimy, oni – tylko mogą. Obie drużyny dzieli jednak aż pięć punktów, Lech musiałby podtrzymać dobrą formę, my trwale ją zgubić. No i ostatni mecz, który zostanie rozegrany na Łazienkowskiej. Nawet gdybyśmy na skutek jakiejś nieprawdopodobnej sekwencji zdarzeń zamienili się z Lechem miejscami na dystansie sześciu meczów, wciąż będziemy mieli w swojej talii asa.

Na naszą korzyść działa również dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach. Podopieczni Mariusza Rumaka to klasyczni mistrzowie prostej. Najpierw duszą silnik, męczą się przy zmianie biegów, przyspieszają i zwalniają, budząc powszechną wesołość na drodze, ale gdy wrzucą już 'piątkę' i zobaczą przed sobą równy kawałek asfaltu – gnają ile fabryka dała. Teraz Mariusz Rumak musiał zjechać do parkingu. Przekonamy się w jakim stylu będzie z niego wyjeżdżał.

Porównanie meczów czekających Legię i Lecha do końca sezonu wygląda następująco:

31. kolejka:
Lech – Wisła
Legia – Zawisza

32. kolejka:
Lechia – Legia
Zawisza – Lech

33. kolejka
Legia – Wisła
Lech – Górnik

34. kolejka
Lechia – Lech
Górnik – Legia

35. kolejka
Lech – Pogoń
Legia – Ruch

36. kolejka
Pogoń – Legia
Lech – Ruch

37. kolejka
Legia - Lech

Mój osobisty typ - meczem o mistrzostwo będzie dla Legii pojedynek z Ruchem Chorzów 25 maja.

Sądzę, że powinniśmy czekać na ostatnią fazę sezonu z wiarą i przekonaniem, że zbliża się ten czas, w którym Legia weźmie srogi rewanż na Lechii i Wiśle za wpadki odnotowane w sezonie zasadniczym oraz ostatecznie rozprawi się z marzeniami Lecha Poznań. Obawiać się? Narzekać, że ktoś nas wykiwał? Nie, to nie po warszawsku.

Dyskusja (18)
1poniedziałek, 14, kwiecień 2014 14:03
CTP
No, ja jednak muszę zasiać trochę niepewności w niektórych umysłach. Smile Może nie tyle, co do końcowego wyniku a co do pracy nowego trenera. Uważam, że ostatnie wyniki bardziej są wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności niż przemyślanej taktyki. Kontuzja Jodłowca zmusiła Berga do wystawienia bardziej ofensywnej linii pomocy z Helio Pinto, co niemal z miejsca otworzyło nam liczbę sytuacji bramkowych. Warto też pamiętać o tym, że w znakomitej większości naszych ofensywnych szarż kluczową wręcz rolę odgrywa jeden piłkarz, a mianowicie Michał Żyro, który pewnie dalej grzałby ławę, gdyby nie kontuzja Guilherme. No i na koniec, nie wiadomo jak potoczyłby się mecz z Zagłębiem, gdyby nie choroba Dwaliszwilego.
Nie zapominajmy też, że w dalszym ciągu w każdym meczu widzimy Ojamę, przez co nie dość, że nasza lewa strona jest kompletnie bezproduktywna, to jeszcze stamtąd jest największe zagrożenie bramki Kuciaka. Nawet w ostatnim meczu Zagłębie kilka razy przerzuciło tam piłkę i bez problemu wrzuciło w nasze pole karne. Czy Kucharczyk jest w aż tak tragicznej formie? Jakoś w to nie wierzę pamiętając jego pracę w defensywie za czasów Urbana.
Widać również, że Berg stawia na jedną 11-tkę nawet nie dając piłkarzom rezerwowym podstaw do nadziei, co przy tej nieszczęsnej reformie może być bardzo zgubne w skutkach w przyszłym sezonie.
2poniedziałek, 14, kwiecień 2014 14:54
Senator
@CTP
Co do tej żelaznej jedenastki to sam jestem bardzo ciekawy czy zmiany były tak jak piszesz tylko dlatego ,że wypadł ktoś z powodu kontuzji czy jednak widzi zawodników na treningach i na tej podstawie ich dokonuje.
3poniedziałek, 14, kwiecień 2014 15:37
Monrooe
@ CTP

Mieszanie składem, a raczej jego brak jest dość ciekawe u trenera Berga. Z jednej strony gołym okiem widać, że ma On ugruntowaną jedenastkę i stara się jej trzymać. Zawodnikom w niej występującym okazuje daleko posunięte zaufanie i teoretycznie są Oni swoich występów pewni. Oczywiście o ile znacznie nie obniżą swoich lotów, lub ich konkurent nie wykorzysta okazji do występu (idealnym przykładem jest to Broź zastępujący obecnie już na stałe Bereszyńskiego).

Napisałem jednak teoretycznie, bo z drugiej strony, nawet w trakcie treningu, w trakcie którego pierwsza jedenastka występuje w plastronach trener Berg dokonuje zmian i przemieszań. Słabszych odsyła do zespołu "rezerwowego", silniejszych przestawia do "podstawowego". Rywalizacja o plastron "jedynki" wcale nie jest mała. Przykładem Michał Żyro, który po kontuzji dość szybko regularnie zasilał milszy sercu norwega zespół. Spodziewam się więc, że i bez kontuzji Guilherme zobaczylibyśmy go w składzie. Na odwrotnym biegunie jest zaś Kucharczyk, za którego w tej chwili nie dałbym złamanego szeląga. Zresztą moim zdaniem Michał (znaczy się młody Kucharz) sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy naprawdę che być rzeczywistym a nie wirtualnym piłkarzem. Ja na razie mam wątpliwości.

@ Gawin

Dotychczas byłem przekonany, że ta przerwa jest nam nie na rękę.
Twój tekst o poznańskim Lechu w parku maszyn kompletnie zmienił mi światopogląd. Dzięki. Wink
4poniedziałek, 14, kwiecień 2014 15:56
CTP
@Monrooe
Jedna uwaga: ja się nie czepiam niewystawiania Kucharczyka, tylko upartego wystawiania Ojamy. Zauważyłem, że Estończyk im bardziej jest pewny składu, tym bardziej gra egoistycznie i ze szkodą dla zespołu. Nie oglądam treningów ale jakoś nie wierzę w to, że Ojamaa gra tam zupełnie inaczej. Zresztą, weryfikacja trenera w tym kontekście nastąpi już za 2 tygodnie, bo po Koseckim już widać, że wysoka forma czai się tuż za progiem. A tych dwóch piłkarzy nawet nie ma sensu porównywać.
Mnie też bardziej chodzi o to, co się będzie działo w lipcu tego roku. Obecnie mamy drużynę, która, moim zdaniem dzięki zbiegowi okoliczności, ładnie "zatrybiła" i nie powinna sprawić nam jakichś niemiłych niespodzianek w tych 7 meczach (liczę, że Berg tego nie spartoli wracając do Jodłowca). Ale jest raczej pewne, że będzie parę transferów z klubu (z jednego najprawdopodobniej ucieszy się Forever(L)) i zespół zostanie tradycyjnie osłabiony przed walką o LM. Vrdoljak, który nas teraz zachwyca nie wytrzyma grania co 3 dni a bez Koseckiego i Żyro nasza ofensywa pewnie straci kilkadziesiąt procent wartości.
5poniedziałek, 14, kwiecień 2014 16:05
Monrooe
@ CTP

Ależ ja do Oajmy mam mnóstwo wątów, do jego gry jeszcze więcej. Jednak im dłużej rozglądam się w zespole, tym bardziej nie widzę konkurenta. Kosa wszedł, podał i był wielki, ale już mecz w Lubinie pokazał jego rzeczywistą dyspozycję. Ja bym Heńka na niego nie zamienił. Szczerze mówić zastanawiam się czy w Koseckiego i Ojamy nie pogodzi Gulherme, albo szukający wciąż miejsca Duda. Co do Jodłowca to ja z koli mam wielką nadzieję, że Berg spartoli wracając do tego piłkarza. Co pokazuje, że ilu obserwatorów, tyle zdań. Trener ma więc prawo do własnego.
6poniedziałek, 14, kwiecień 2014 16:35
iocosus
"Czy powinniśmy czegoś się obawiać? (...) Wystarczy uniknąć katastrofalnego załamania formy, seryjnych porażek, utrzymać punktową solidność – a tytuł będzie nasz."

Uwielbiamy być malkontentami Wink zatem będę i ja i wejdę w rolę coraz strachliwszego, na przekór tym którzy na swą zgubę przeistaczają się w optymistów. Zacznę załamywać ręce, bo sytuacja jest niewesoła, ba wręcz krytyczna.

Rzecz jasna nieudolnie troszkę drwię, ale, ale, demony istnieją może właśnie spróbujemy je odpędzić, zrzucimy zgubny czar pętający nogi.

Pięć punktów przewagi, siedem kolejek do końca, w których w sześciu meczach Legia będzie zdecydowanym faworytem i będziemy od niej oczekiwali i żądali zwycięstwa, bo jak nie, to dopiero z tych piłkarzy są frajerzy, niezgóły, lenie patentowane i panienki strachliwe mentalności wojownika-zwycięzcy pozbawione, a trener to pseudoszkoleniowiec, nieudacznik z wiosek wikingów przepędzony i jak ktoś taki miałby jakąkolwiek swiatłą myśl taktyczną w grodzie legijnym wprowadzać. O właścicielach na piłce się nie znających, to już nawet lepiej nie wspominać. Jedna porażka taki sposób myślenia już może napędzać!

Jedna porażka, w jednym z sześciu meczów! A Lech może mieć nas na dystansie dwóch punktów, czyli na wyciągnięcie ręki, a wszystko zatem może im się zdawać, że jest właśnie w ich ręku. Krew mogą poczuć. Nie musimy mieć zjazdu z formą, jakiejś zapaści, przewaga jakościowa tej kadry nie sięga tego, żeby w sześciu kolejnych meczach nie zaliczyć piłkarskiej wtopy, a ta spowoduje i drżenie łydek piłkarzy, którzy bardziej niż o zdobyciu tytułu zaczną myśleć, co to będzie jak go nie zdobędą, jak im się wymknie, jaka szydera na nich spadnie, jakie przekleństwa od kibiców będą rzucane, a ile kąśliwej krytyki od dziennikarzy spłynie, a to premia, też rzecz niebanalna, gdzieś sobie popłynie.

Jeden nieudany mecz, zakładając, że leszki się sprężą i właśnie na potknięcie liczą, na jedno, ale kluczowe, to im zdeterminowanym może wystarczyć do doprowadzenia do ostatniego meczu w sezonie w stolicy na który wyjdą, żeby jak onegdaj się zdarzało, już siegającą po koronę, już gloryfikowaną Legię, hardą, zadufaną, arogancką, upokorzyć na jej stadionie. Nie marzą o tym w Poznaniu!? Dla nich w rundzie mistrzowskiej wszystko do zyskania, nic do stracenia.

U nas odwrotnie, presja wyniku, oczekiwań, wymagań, gdyby futbolowa fortuna choć raz się odwróciła by była ogromna. To by być mogło koło młyńskie u szyi, worek cementu na plecach.

Jesteśmy w łatwej i oczywistej sytuacji!? Nie, nasza sytuacja jest dramatyczna, wymagająca od piłkarzy koncentracji i skupienia przez 6 x 90 minut = 540 minut! A poźniej to już może być feta, niech sobie leszki żyły wówczas wypruwają.
7poniedziałek, 14, kwiecień 2014 17:45
CTP
@Monrooe
Zagłębie w I połowie, co kilkanaście minut dostawało dzwony i nawet na jotę nie spowodowało to zmiany ich taktyki na inną niż autobus. W taki sam sposób pewnie będzie z nami grała cała piątka (nie liczę Lecha). Wobec powyższego zmniejszenie naszej siły ofensywnej poprzez zastąpienie Pinto Jodłowcem będę traktował jako czystej wody sabotaż. Po drugie, a'propos Ojamy, jak sobie wyobrażę duet Murayama + Robak, który wystąpi naprzeciwko Brzyskiego z Ojamą, to mam wielką nadzieję, że do tego czasu będzie już pozamiatane.
@Iocosus
Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby Lech skompletował 21 pkt. Przynajmniej na Pogoni powinni się potknąć.
8poniedziałek, 14, kwiecień 2014 17:50
Monrooe
@ CTP

Rozumiem twój punkt widzenia, ale widzisz mam zupełnie inaczej. Przy naszej grze skrzydłami zabezpieczony środek to jedna z ważniejszych kwestii taktycznych. Niestety Helio Pinto tego nie zapewni i w mojej ocenie każdy, chociaż nieco lepszy rywal od przestraszonego Zagłębia Lubin, czy zupełnie bezsilnego Zawiszy Bydgoszcz może to wykorzystać. W pomyśle Henninga Berga piłka ma być przenoszona bokami, dopiero ustawiony przed napastnikami Duda/Radović mają uczestniczyć w rozgrywaniu futbolówki w strefie defensywnej rywali. Dlatego też wybacz, ustawiony na pozycji "6,8" Helio Pinto jest nam kompletnie po nic. Stanowi dla nas większe zagrożenie w defensywie, niż pomoc w ofensywie. To w sumie smutne dla Portugalczyka, dla nas zresztą też, bo po coś go ściągaliśmy. Niestety w obecnym systemie gry miejsca dla niego nie widzę. Na pozycję 10 jest zbyt wolny, za statyczny jest do gry w środku pola, gry w destrukcji też już go nie nauczymy. A jak łatwo go "objechać" pokazał nam bodajże Lewczuk z Zawiszy w niedawnym meczu przy Ł3.
9poniedziałek, 14, kwiecień 2014 18:43
CTP
Jodłowiec już nam zabezpieczył tyły z Wisłą i z Lechem (cud, że wygraliśmy). Dziękuję. To ja już wolę bardziej odpowiedzialnego w ofensywie Pinto. Zwróć uwagę, że z Helio w składzie praktycznie nie mamy już ping-ponga, bo Portugalczyk przede wszystkim nie kopie na aferę do przodu ani nie próbuje iść na tzw. rympał.
10poniedziałek, 14, kwiecień 2014 18:53
Monrooe
@ CTP

- "Jodłowiec już nam zabezpieczył tyły z Wisłą i z Lechem (cud, że wygraliśmy). Dziękuję."

Wybacz, w mojej ocenie problemy jakie mieliśmy w meczu z Wisłą Kraków są domeną Ivicy Vrdoljaka. Paradoksalnie jeden z najlepszych wiosną legionistów mógł "załatwić" nam mecz z "Białą Gwiazdą". To On wyznacza poziom gdy naszej dwójki w środku, jego obowiązkiem jest zarządzenie środkiem Legii. To jego ustawianie się zostawiało "dziurę" w naszym centrum pola. Odległość pomiędzy defensywą a resztą drużyny była wodą na młyn ataków piłkarzy z Krakowa.

Aby była jasność, nie twierdzę absolutnie, że Tomasz Jodłowiec to as nieomylny, a każdego jego zagranie to piłkarska maestria. Niemniej jednak do naszej taktyki i zadań jakie wyznacza mu Henning Berg nadaje się bardzo dobrze. Ot taka maszyna do zadań specjalnych, z funkcją ataku na bramkę rywali. Niezwykle pożyteczny przy stałych fragmentach gry.

Szczerze mówiąc... zapewne zostanę posądzony o herezję, ale będę nadzwyczaj uparty. Jeśli szukałbym rozwiązań w środku pola to wskazałbym na Chorwata. Jednakże absolutnie nie wymieniałbym go na zawodnika ofensywnego. Tu potrzeba zawodnika umiejącego nieco więcej od Ivicy i tyle. Kogoś ze strzałem na bramkę, z przerzutem piłki na wolne pole, umiejętnością podania prostopadłego. Największy problem polega na tym, że zdaję sobie sprawę jak trudno takiego piłkarza znaleźć. Z tego co pamiętam ostatnio przyjechał tu taki w barwach Steauy Bukareszt.
11poniedziałek, 14, kwiecień 2014 21:15
CTP
@Monrooe
A ja obserwując grę pary Vrdoljak, Jodłowiec odczuwam deja vu ze słusznie minionych czasów Skorży. Przecież to toczka w toczkę kalka ustawienia z Vrdoljakiem i Borysiukiem, czyli dwóch piłkarzy o identycznej charakterystyce często wchodzących sobie w paradę. Ivica w parze z Helio gra, moim zdaniem, bardziej odpowiedzialnie wiedząc, że to on i tylko on odpowiada za przechwytywanie akcji przeciwnika. Natomiast sam Pinto, tak jak wspominałem wcześniej, bardziej szanuje piłkę przy konstruowaniu akcji ofensywnych. Wielu kibiców mu zarzuca, że gra najczęściej w tył lub w bok ale jak się tak dokładniej przyjrzeć tym momentom w grze, to widać, że przede wszystkim nie próbuje grać na aferę, tylko podaje do pewniaka. Zaryzykuję tezę, że Bergowi chodzi właśnie o to. Mnie się taki styl o wiele bardziej podoba, bo widzę w tym pewną kontynuację pracy Urbana. Do ulubionego legijnego ofensywnego stylu dorzucono większą staranność i mądrzejszą destrukcję, która zaczyna się już od napastnika.
A to, że środek jest mniej zaryglowany? Może zacznijmy najpierw od poprawy defensywnej gry naszej lewej strony, bo to, co się tam dzieje czasami wola o pomstę do nieba. Ojamaa na grzybach a Brzyski nabiera się na najprostsze zwody.
12poniedziałek, 14, kwiecień 2014 22:15
Monrooe
@ CTP

- "A ja obserwując grę pary Vrdoljak, Jodłowiec odczuwam deja vu ze słusznie minionych czasów Skorży."

Bo może tak być, nie zaprzeczę. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Mamy taki a nie inny materiał ludzki i musimy z niego korzystać. Założenia są jednak nieco inne. Obecna para środkowych jest, lub jak wolisz ma być, zdecydowanie bardziej ofensywna. U wspomnianego Pana Maćka Borysiuk miał prawie zakaz przekraczania swojej połowy, u Berga obaj panowie mają wręcz obowiązek podążać za akcją. Co więcej maszyna do przerywania/przecinania akcji rywali, czyli dyskutowany Jodłowiec ma stwarzać przewagę liczebną w strefie defensywnej rywali. Stąd jego dość częste rajdy środkiem pola, lub bokami jeśli ten środek jest już zajęty (na przykład przez naszych 'schodzących' skrzydłowych). Generalnie "Jodła" to kolejne TGV w naszym zespole, tyle, że najczęściej kursujący środkiem pola gry.

Natomiast Ivica Vrdoljak ma zadanie kierowania tymże ruchem, ustawiania zasieków wysoko, lub przesuwania ich głębiej pod naszą strefę obronną. Jednocześnie to On ma zadanie rozegrania piłki w środku pola, jego zadaniem jest posłać w 'bój' Rado/Dudę lub jeśli Ci są schowani któregoś ze skrajnych pomocników. To właśnie nasz kapitan odpowiedzialny jest za realizację założeń taktycznych trenera. To jeśli chodzi o teorię, jeśli praktyka od tego odstaje, to znaczy, że wciąż mamy problemy z realizacją owych założeń, lub po prostu pewnych rzeczy nie umiemy jeszcze wykonać. W każdym razie na treningach wciąż kładziony jest duży nacisk na te elementy (zresztą na inne elementy taktyczne).

U Henninga Berga zawodnicy środka pola mają mnóstwo pracy do wykonania, to zupełnie co innego niż u wspomnianego Macieja Skorży. U którego ten fragment boiska przede wszystkim służył do tłamszenia akcji rywala. Norweg zdecydowanie wymaga 'wielowymiarowości' gry od środkowej formacji swojego zespołu. Dlatego też absolutnie nie zgadzam się z porównaniem obu bloków pomocy. Choć oczywiście tenże środek jest newralgiczny w destrukcji. Przy bardzo wysoko grających bokach, tak wiem, tak nie jest, ale tak ma być, przerywanie akcji przeciwnika w środkowej strefie jest koniecznością. Aby jednak działało to nie możemy sobie pozwolić wystawiać tam zawodnika, który nie umie utrzymać strefy, czy choćby blokować ruchów przeciwnika, o takich niuansach jak przekazywanie krycia już nawet nie wspomnę. Helio Pinto jest świetny gdy to my mamy futbolówkę, gdy ma ją przeciwnik staje się bezużyteczny.

W takim wypadku cały pomysł na defensywną grę zespołu bierze w łeb.

To, że w tej chwili pewne elementy tej układanki nie działają to fakt, ale jak rozumiem trener Berg uczy mechanizmów. Przekazując swoją filozofię gry, powoli wprowadza kolejne puzzle do układanki. Przyjdzie więc czas na lewą stronę. U Ivicy Vrdoljaka zmianę stylu widać bardzo, ale nie ma co ukrywać, pewnych ograniczeń u trzydziestoletniego piłkarza już nie przeskoczymy. Pewnych kwestii nie poprawi, pewnych schematów w jego wykonaniu nie uświadczymy. Choć muszę przyznać, że w tak wielką metamorfozę Chorwata nie wierzyłem. Dzisiejszego piłkarza Vrdoljaka nie poznaję.

Wracając do Helio Pinto, ja bardzo cenię tego zawodnika, ale jak już napisałem wcześniej w tym systemie gry go nie widzę. Jeśli Henning Berg nie zmieni założeń (a w to raczej nie wierzę) to rola odgrywana przez Portugalczyka będzie raczej marginalna. Po prostu ofensywne akcenty znajdują się obecnie gdzie indziej. Choć masz rację, że w środku pola przydałby się piłkarz mający walory prezentowane nam przez Helio. O tym też wcześniej pisałem, niemniej jednak musi to być zawodnik potrafiący grać w destrukcji. Nie ma nic gorszego dla zespołu niż hasający w środku pola przeciwnik. W naszej lidze taki numer przejdzie (choć też nie z rywalem pokroju Lecha), ale w Europie skarciliby nas za to straszliwie.
13wtorek, 15, kwiecień 2014 09:44
CTP
Wydaje mi się, że większym pożytkiem dla zespołu będzie próba zmuszenia Pinto do pracy w destrukcji niż próba nauczenia kreatywnej gry Jodłowca. Chyba nawet będzie to łatwiejsze.
Poza tym, drogi Monrooe, uważam, że trochę dyskutujesz z faktami. A fakty są takie, że w meczach, gdzie na środku mieliśmy parę Vrdoljak i Jodłowiec, to przeciwnik kompletnie monopolizował środek boiska a te dość rzadkie sytuacje bramkowe mieliśmy dzięki przerzutom z linii obrony pod pole karne przeciwnika (najczęściej Brozia). Oczywiście, przeciwnicy byli inni ale czy taki Piast jest lepszy od Zawiszy czy Zagłębia? Polemizowałbym.
Ja jestem zwolennikiem tezy Guardioli, że im więcej my się utrzymujemy przy piłce, tym rzadziej przy niej jest przeciwnik. A coś takiego widziałem w ostatnich dwóch meczach i duża w tym zasługa właśnie Pinto. A tak już zupełnie poza tym, to chłopak po prostu strzela dla nas bramki a o to chyba w piłce najbardziej chodzi, nieprawdaż?
14wtorek, 15, kwiecień 2014 11:55
gawin76
@ środkowi pomocnicy

Generalnie bliżej mi tu do oceny Monrooe, głównie dlatego, że sądzę, że Berg układa już sobie drużynę do 'wyższych' celów i do jego modelu bardziej pasuje ktoś taki jak Jodłowiec niż Pinto.

Chodzi przede wszystkim o parametry fizyczne, doskok do rywala w środku pola, dynamiczne podejście do ataku, no i zagrożenie przy stałych fragmentach gry. Natomiast, ciekawa sprawa, i tu z kolei CTP ma dużo racji, gra defensywna, taka strice defensywna, wcale w wykonaniu Jodłowca jakaś rewelacyjna nie jest. Można Pinto wypominać Lewczuka (sam to robiłem w relacji z meczu z Zawiszą), ale Jodłowiec też dał 'popis' w pojedynku ze Stiliciem przed bramką na 2:1, pamiętamy też jak 'zawiesił się' w Trabzonie i co zrobił z nim wtedy Malouda.

Faktycznie, jak na grę dwoma DMC zdarza się, że przeciwnik zaskakująco łatwo przedostaje się pod naszą bramkę (Wisła przede wszystkim) i nie wiem czy zamiana Jodłowca albo Vrdoljaka na Pinto na pewno musiałaby skończyć się katastrofą wywołaną przez pogłębienie tego problemu. Natomiast, powtórzę się, w konfiguracji z Jodłowcem chodzi chyba jednak o coś jeszcze niż tylko o zabezpieczenie środka.

Nawiasem mówiąc Vrdoljak tłumaczy swoją lepszą postawę wiosną (wywiad dla warszawa.sport.pl), mówiąc że poza czynnikami zdrowotnymi, na jego grę wpływa fakt, że jest teraz bliżej stoperów, ma więcej swobody, nie notuje takich strat w środku pola, jakie zdarzały mu się jesienią.

@ iocosus

Abstrahując od wszelkich czynników mentalnych, związanych z presją i medialnym hałasem po 'pierwszej porażce', jeżeli Lech wygra teraz siedem meczów, w tym ten z nami w Warszawie, to trzeba będzie ukradkiem wytrzeć usta serwetką, grzecznie podziękować, wstać od stołu i wyjść Wink
15wtorek, 15, kwiecień 2014 12:03
Monrooe
@ CTP

- "...większym pożytkiem dla zespołu będzie próba zmuszenia Pinto do pracy w destrukcji "

EeE... na pewno mówimy o tym samym? Chcesz 30 letniego zawodnika, który nie ma bladego pojęcia o destrukcji 'przymuszać' do stosowania tejże? Ej, poważnie? naprawdę uważasz, że to takie proste nauczyć gry środkowego, odpowiedzialnego za środek boiska, pomocnika? Przesuwanie się w strefie, przekazywanie krycia, umiejętność "zamykania" stref boiska? Tego wszystkiego nauczy się Pinto bo go do tego 'przymusimy'? Wybacz, nie sądzę.

- "to przeciwnik kompletnie monopolizował środek boiska a te dość rzadkie sytuacje bramkowe mieliśmy dzięki przerzutom z linii obrony pod pole karne przeciwnika (najczęściej Brozia)"

Czekaj, albo mnie się wydaje, ale nie czytasz tego co piszę. A o niczym innym nie perorowałem. Przecież właśnie to starałem się przekazać, to jest główny powód dla którego Portugalczyk (w mojej opinii) nie za bardzo nam się przydaje. My nie prowadzimy gry w środku pola, ta strefa służy tylko i wyłącznie do szybkiego przekazania futbolówki do formacji "ataku". Ciężar przenoszenia piłki z obrony do ataku spada na skrzydła, to po nich skrajni obrońcy lub pomocnicy mają transportować 'skórę' do przodu. Zadaniem środka jest ten ruch wspomóc, jednocześnie będąc gotowym na przejęcie ewentualnych strat i przerwania kontr przeciwnika. Szybki doskok środka pomocy ma uniemożliwić zaskoczenie naszego uszczuplonego (bo bocznych/ego obrońców/y zapewne tam nie ma) bloku defensywnego. I właśnie dlatego sterczący (bo nazywanie tego bieganiem jest sporym nadużyciem) na środku Helio Pinto jest jak kwiatek u kożucha.

- "A tak już zupełnie poza tym, to chłopak po prostu strzela dla nas bramki a o to chyba w piłce najbardziej chodzi, nieprawdaż?"

Nie chciałbym naszej rozmowy sprowadzać do tego aspektu. Pogoń z samych Robaków za wiele by nie ugrała, nawet złożona z samych Akachoshich też nie za wiele by ugrała. Powtarzam, doceniam umiejętności Helio Pinto, ale w obecnej taktyce miejsca dla niego nie widzę. Równie dobrze można by 'przymuszać' go do gry na lewej obronie.
16wtorek, 15, kwiecień 2014 13:29
CTP
"My nie prowadzimy gry w środku pola"
W ostatnich dwóch meczach jednak prowadziliśmy i mnie się te mecze o wiele bardziej podobały niż te z gatunku "laga do przodu". Szczerze, wolę staranną tiki-takę, systematyczne spychanie przeciwnika pod własne pole karne i spokojne szukanie okazji do rozpoczęcia akcji bramkowej niż ping-pong pt. "laga w tę, laga wewtę". Jeśli Berg chce zabezpieczać ewentualne kontrataki kompletnie poświęcając środek pola, to ja za takie archaizmy dziękuję. Wcześniej czy później spowoduje to katastrofę, bo ogranie Jodłowca na środku, to jak bułka z masłem.
17wtorek, 15, kwiecień 2014 17:07
Monrooe
@ CTP

- "W ostatnich dwóch meczach jednak prowadziliśmy i mnie się te mecze o wiele bardziej podobały"

Miały prawo, w końcu odbiór meczu to bardzo subiektywna kwestia. Ja jednak tego rozgrywania nie zauważyłem. Mogę jedynie przyznać, że Helio Pinto przejął ofensywną cześć 'rozprowadzania' piłki od Vrdoljaka, w efekcie czego to On a nie Chorwat posyłał piłki trafiające do niego od obrony. Czy z lepszym efektem? Pewnie tak, ale muszę przyznać, że na kolana mnie to nie powaliło. I prawdę mówić gdyby nie genialny rzut wolny to za miesiąc tych występów Portugalczyka bym nie pamiętał. A, że czasem ogranie Jodłowca to bułka z masłem? Ano, takich mamy piłkarzy, każdy ma swoje wady. jednak wybacz, ale zdecydowanie pewniej się czuję oglądając w zespole Jodłę z Ivicą w środku pola, niż Pinto.
18środa, 16, kwiecień 2014 22:46
Zbyszek
Gawin ma rację,że przerwa dwutygodniowa może wiele zmienić w obrazie gry każdego zespołu,nie tylko Lecha.Jakość treningów w tym czasie przełoży się na poziom gry.Jeżeli idzie o naszą drużynę to jestem spokojny.Z wypowiedzi Pana Cesara wynika,że współpracuje wreszcie z trenerem i wykonuje jego zalecenia,w tym więcej pracuje w sposób naturalny/biegowo, a nie przyrządowo/, a nie "sam sobie rzepkę skrobie".Do tego o czym już wcześniej pisałem zespół jako całość i poszczególni zawodnicy mają wiele elementów w grze do poprawy.Nadzieję opieram na tym,że trener też to dostrzega i widać poprawę.Choć nadal nieefektywna współpraca Ojamaa -Brzyski po lewej stronie jest poważnym mankamentem.
A co do partnera Vrdoljaka to na zespół silniejszy w defensywie jak :Zawisza,Górnik,Wisła i Ruch powinno się wystawić Pinto,zaś na lepszych w ofensywie Lechię i Pogoń Jodłowca.Zaś na mecz z Lechem zależnie od stanu tabeli.Bo zakładam,że formę fizyczną obaj będą mieli zbliżoną.
Natomiast nie doceniacie Panowie Wisły.Zgadzam się z Dzynkiem. Z resztą ,też o tym w jednym z felietonów pisałem,że Wisła ten tzw.podstawowy skład ma złożony z doświadczonych i ogranych zawodników ,a przez to mocny.Franio pracował w okresie przygotowawczym nad wytrzymałością/jak to u niego/,ale w mikrocyklu nie udało mu się poprawić szybkości startowej i specjalnej.Teraz ma szanse to nadrobić.Dobrze,iż z nią gramy u siebie
i nowy sztab po pierwszym meczu przekonał się,że ta drużyna może w innych meczach człapać,ale na Legię da z siebie 120 % możliwości.
Ja się trochę obawiam meczów z Lechią i Pogonią,gdyż są to drużyny dość nieobliczalne i mające dobrych strzelców bramek/Tuszyński i Robak/.Konieczny jest powrót na środek obrony Astiza,gdyż Kuba za bardzo daje się ogrywać jeden na jednego ,czego nie można czynić niejako normalnie /w naszej lidze często bezkarnie/ , a przeciw tym co mają ułożone nogi nie wolno /bo z reguły jest się skarconym/.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1