Przed nami 13 kolejka ligowa. Trzynasta !!! a jak trzynasta to musi być… bardzo pechowa. I zapewne taka też będzie, wszak w piłce nożnej już tak jest, że jak jeden wygrywa, to drugi inny przegrywa. Pytanie jest tylko jedno, kto będzie zwycięzcą, a kto pokonanym? Do kogo przylgnie miano piłkarskiego pechowca, a kto zostanie futbolowym farciarzem. Czy któraś z ekip rzuci wyzwanie przeznaczeniu? Jednego jestem pewien, kibice poszczególnych drużyn już dziś modlą się, aby to ich ulubieńcy okazali się szczęśliwcami w tej wyjątkowej kolejce. Ciekawe której z ekip ekstraklasy uda się zakończyć tą rundę z mianem fuksiarzy. Zobaczmy.
Legia w najlepszy możliwy sposób zatarła złe wrażenie z zeszłotygodniowej wpadki z Jagiellonią. W 'meczu jesieni' rozegranym w Poznaniu nie daliśmy najmniejszych szans Lechowi, pokonując gospodarzy 3:1. Dzieło zniszczenia zostało dokonane w pierwszej połowie, którą po bramkach Koseckiego, Wawrzyniaka i Radovicia wygraliśmy aż 3:0.
Poprzednia runda rozgrywek przypomniała nam, że każda passa mus się skończyć. Tym razem wypadło na kluby z Warszawy i Zabrza. Zarówno Górnik jak i Legia poznały gorycz porażki. Niniejszym nie ma już niepokonanych, wszystko zaczyna się od nowa. Czy w tej kolejnej 12. już kolejce, ktoś rozpocznie swoją nową passę? Wszak każda passa musi się kiedyś zacząć. Zobaczymy, na pewno będzie bardzo ciekawie, a ja nie ukrywam, że mam swoich kandydatów.
Jedenasta kolejka rozgrywek Ekstraklasy okazała się dla Legii wielce pechowa. Doznaliśmy pierwszej porażki w sezonie, a nasza przewaga nad grupą pościgową w postaci Lecha, Polonii i prawdopodobnie Górnika, zmalała do zaledwie jednego punktu. Jagiellonia Białystok bezceremonialnie obnażyła szereg słabości Legii w każdej formacji.
Rozpędzona Ekstraklasa wcale nie ma zamiaru zwalniać tempa, nie ma w tym jednak nic dziwnego. Aż do ostatniej w tym roku, 15 kolejki spotkań (08-09.12.2012) będziemy światkami swoistego wyścigu organizatorów z aurą. Zdążą przed srogą zimą czy… będziemy światkami jazdy figurowej na lodzie? Zobaczymy, na razie czeka nas jedenasta runda piłkarskich rozgrywek. Natura jak na razie nie zamierza sabotować rozgrywek, więc nie pozostaje nic innego jak udać się na stadiony/przed telewizory by dopingować swoich ulubieńców. Co ważne, i tym razem znów powinno być ciekawie.
Wygląda na to, że Legii sprzyja nadmorski klimat. Po zwycięstwie 3:0 w Szczecinie, również wizyta w Gdańsku zakończyła się zainkasowaniem kompletu punktów. W meczu z Lechią nie wszystko co prawda podopiecznym Jana Urbana wychodziło, ale najważniejsze, że po końcowym gwizdku z wygranej mogła cieszyć się właściwa z naszego punktu widzenia drużyna. Ścigająca Legię grupa pościgowa nadal traci do nas cztery punkty.
Miniona, dziewiąta kolejka ligowa przyniosła nam kilka wyników-niespodzianek, co równie ważne, pomimo zimowej aury było też całkiem sporo ciekawej gry w wykonaniu naszych milusińskich. Dla nas kibiców istotne jest to, iż piłkarskich emocji też nie zabrakło. Czy nadchodząca dziesiąta runda rozgrywek może być równie ciekawa? Moim zdaniem ma do tego wszelkie predyspozycje. Jest w kalendarzu kilka pojedynków mogących być ozdobami tej części rozgrywek. Dlatego zapraszam na stadiony lub przed ekrany telewizorów.
Niewiele brakowało, a zmarnowalibyśmy szansę na ucieczkę Lechowi i Śląskowi w tabeli. W meczu z Piastem było już dwubramkowe prowadzenie gości, była słaba gra naszej drużyny, były momenty zwątpienia na trybunach. A jednak Legia ostatecznie wyszarpała zwycięstwo 3:2, a na naszym koncie pojawiły się kolejne punkty.
Jeszcze nie do końca nasi ligowcy otrząsnęli się po ostatniej kolejce, jeszcze nie zdążyli przegrupować sił, a tu już czas wystawić „zbrojne” zastępy do kolejnej IX już w tym sezonie rywalizacji. Zgodnie z przewidywaniami, przerwa nie wszystkim przyniosła poprawę formy, niektórym wręcz odwrotnie. Czy tym razem uda się wskoczyć na poprawne tory? Kibice w Podbeskidziu, Lubinie czy Gliwicach liczą, że tak. A jak będzie? Przekonamy się już w ten futbolowy weekend. Dziewiąta kolejka Ekstraklasy przyniesie nam kilka ciekawych pojedynków, ale i tak miano gwiazdy „wieczoru” nosi pojedynek dwóch śląskich gigantów (nieco przykurzonych, ale zawsze). Będzie się działo.
W ósmej kolejce atak na zajmowaną przez Legią pozycję lidera przypuściły drużyny Górnika Zabrze i Lecha Poznań. Na szczęście w poniedziałkowe popołudnie w Szczecinie ten atak został efektownie odparty. W 'meczu przyjaźni' Legia rozbiła Pogoń 3:0. Bramkowym łupem podzielili się Danijel Ljuboja i Kuba Kosecki.
Jak powszechnie wiadomo "przerwa w dostawie" rodzimej odmiany futbolu trwała dwa tygodnie. Prawdę mówiąc ani to długo, ani krótko, moim zdaniem w sam raz. Dokładnie tyle, aby nieco odpocząć, trochę ochłonąć a nawet ciut, ciut zatęsknić za kopaniną piłką w wykonaniu naszych piłkarzy ligowców. Ja się stęskniłem, podejrzewam, że przeciętny kibic ekstraklasowych zmagań również. Wypada więc z radością przywitać kolejną, ósmą już kolejkę ligową. Co ważne, rundę spotkań zapowiadającą się całkiem ciekawie. Zapraszam.
Po trzech ligowych meczach bez zwycięstwa Legia wreszcie przełamała niefortunną passę, pokonując Wisłę Kraków 2:1. Trzy punkty zainkasowaliśmy dzięki dwóm bramkom zdobytym przez Jakuba Koseckiego, który błyskawicznie odpowiedział na otwierającą wynik meczu bramkę Łukasza Garguły.
Ligowy pociąg gna coraz szybciej. Bez wytchnienia przejeżdża od stacji do stacji, w ten weekend osiągnie już kolejny siódmy etap podróży. Co ciekawe wygląda na to, że nikt nie zważa na fakt, że maszynista (Biszof) nie od końca panuje nad składem, a wszyscy doskonale wiedzą, iż za chwilę wysiada konduktor (Lato). Nikomu też nie przeszkadza, że wszystko ciągnie stara, zdezelowana ciuchcia (Ekstraklasa) i z paru wagonów poodpadały już koła (Fornalik, Kiereś, Probierz). Ba, gdzieś na końcu stawki jedna z doczepek (bodajże węglarka) zdaje się rozpadać (Bełchatów) i wygląda na to, że raczej nie dojedzie do końca. A mimo to na każdej stacji stoi tłum gapiów, gotowych oklaskiwać każdy kolejny przejazd, wierząc iż emocje zapowiadane w folderach nie były tanim chwytem marketingowym.
... to trzeba go przynajmniej zremisować. Właśnie tę znaną i chwalebną futbolową zasadę wcielili dziś w życie w Lubinie piłkarze Legii. Pewien szkopuł polega jednak na tym, że uczynili to już w trzecim kolejnym ligowym meczu z rzędu. Mężem opatrznościowym naszego zespołu okazał się Marek Saganowski, który dwukrotnie trafił do bramki gospodarzy.
Za nami mecze pucharu Polski, przed nami szósta kolejka Ekstraklasy. Za nami takie sobie emocje, wszak wygrali ci, co wygrać mieli. Za to przed nami szansa kolejną dawkę kibicowskich przeżyć, tym razem walka powinna być na całego. Puchar pucharem (wiemy jak kluby podchodzą do tej rywalizacji), ale liga rządzi się swoimi prawami. Dlatego w imieniu naszych ligowców zapraszam na stadiony, zapraszam przed telewizory, ale pozwólcie, iż zanim to nastąpi postaram się przybliżyć, co nas w tej najbliższej ligowej rywalizacji czeka.
Zwycięstwo w Gliwicach oznacza, że Legia zameldowała się w ćwierćfinale rozgrywek o puchar Polski. O to, by najkrótsza droga do europejskich pucharów nadal stała przed nami otworem, zadbali Michał Kucharczyk i Jorge Salinas. Przy obu bramkach w rolę autora ostatniego podania skutecznie wcielił się Michał Żyro.
Drugi kolejny raz nie udało nam się pokonać Polonii w meczu rozgrywanym na Łazienkowskiej. Tym razem derby zakończyły się remisem 1:1. Gości na prowadzenie wyprowadził Władimir Dwaliszwili, kilka minut później w polu karnym Polonii sfaulowany został Jakub Kosecki, a 'jedenastkę' na bramkę zamienił Danijel Ljuboja.
Ekstraklasa pędzi jak szalona, dopiero co mieliśmy inaugurację sezonu, a już szykuje nam się piąta kolejka. Po niej wreszcie będzie można się pokusić o w miarę rzetelną (za to wstępną) ocenę siły poszczególnych ekip. Szkoda tylko, że to prawie półmetek rundy, ale taką mamy ligę. Zawodnicy już po pierwszych trzech kolejkach przebąkiwali o potrzebie regeneracji. No niestety, prawda jest taka, że jak na razie to tylko płace u nas są na poziomie zawodowym, cała reszta to zupełna amatorka. Nie oznacza to jednak, że nie ma się czym emocjonować. Wręcz przeciwnie, czego jak czego, ale tego aspektu kibicowania na pewno nie zabraknie. Dlatego też zapraszam na zapowiedź kolejki, mam nadzieję, że uda mi się rozbudzić kibicowskie apetyty.
Pierwsze ligowe punkty w tym sezonie Legia straciła w Zabrzu na rzecz ambitnie grającej drużyny Górnika. Bramki dla Legii zdobywali Marek Saganowski po fatalnym błędzie bramkarza zabrzan Łukasza Skorpskiego oraz Dominik Furman po fenomenalnym uderzeniu z dystansu. Niestety, gospodarze zdołali pójść w ślady naszych pucharowych przeciwników z Łotwy, Austrii oraz Norwegii i również dwukrotnie trafili do bramki Dusana Kuciaka.
Reprezentacyjne popisy naszych milusińskich „orłów” już za nami, a dzięki doskonałemu pomysłowi z transmisją w PPV większość z nas miała kompletnie wolny weekend. Jednak jak wszystko co dobre i ten spokojny czas dobiegł swego kresu. Już od piątku na nasze boiska wraca rodzima odmiana piłki nożnej, na świecie powszechnie zwana futbolem. A co w pełni zrozumiałe wraz z nią wracają wydarzenia powszechnie nazywane meczami, które nie wiedzieć czemu wzbudzają mnóstwo emocji wśród miejscowych kibiców. Czy tym razem będzie równie ciekawie jak w pierwszych kolejkach? Czy jednak tak samo nudnawo jak w ostatniej 3 rundzie ligowych rozgrywek? No cóż, aby się o tym przekonać trzeba po raz kolejny zasiąść przed telewizorem i na wybranych stadionach. Niełatwe to kibicowskie życie.